Wkoło Gazonu

PODCAST · history

Wkoło Gazonu

Wkoło Gazonu - czyli podcast o pracowitych ludziach, dworach i pałacach. Zapraszamy na podróż po polskich dworach i pałacach, które dzięki osobom prywatnym wracają do swojej dawnej świetności

  1. 7

    Wkoło gazonu: Pałac Nakomiady i manufaktura ceramiki

    Pałac w Nakomiadach znajduje się w samym sercu Mazur – w trójkącie między Mrągowem, Kętrzynem i Rynem. Choć to region popularny turystycznie, to akurat tutaj panuje cisza i spokój.„Nakomiady to ścisłe Mazury. Jesteśmy w takim trójkącie między Mrągowem, Kętrzynem a Rynem. Z Rynu i z Kętrzyna jest do nas po 10 kilometrów, z Mrągowa 23. Jesteśmy w centrum Mazur, ale nie w miejscu mocno eksploatowanym turystycznie.”Dla wielu odwiedzających to alternatywa dla zatłoczonych kurortów.„Kto chce, może pojechać na cały dzień do głośnego miejsca turystycznego – do Mikołajek albo do Wilczego Szańca. A potem wrócić na kolację do ciszy i spokoju.”Pałac z XVIII wiekuDzisiejszy pałac powstał w 1705 roku, ale historia miejsca jest jeszcze starsza. Wcześniej stał tu dwór zbudowany w drugiej połowie XVII wieku przez dyplomatę elektora brandenburskiego – Johanna von Hoverbecka.„Pałac w obecnej formie został wybudowany w 1705 roku. Wcześniej był tu dwór z lat 1660–1680, wzniesiony przez dyplomatę Johanna von Hoverbecka.”Rozbudowę przeprowadził jego syn, również dyplomata, który pełnił funkcję ambasadora przy dworze króla polskiego.Projekt przygotował włoski architekt Józef Piola.Z ruiny do miejsca z dusząHistoria współczesnego pałacu zaczęła się w 1998 roku. Piotr Ciszek i jego żona – zmęczeni pracą w korporacji – zaczęli szukać domu na wsi. Trafili na ruinę.„To była potworna ruina. Nie było okien, nie było części dachu, schody były pozawalane, piwnice pod wodą. Ale było czuć ducha i wielkość tego miejsca.”Decyzja o kupnie była w dużej mierze intuicyjna.„To było trochę szaleństwo i trochę miłość od pierwszego wejrzenia. Zobaczyłem to miejsce i pomyślałem: wow, może spróbuję.”Remont trwał znacznie dłużej, niż zakładają typowe projekty renowacyjne.„Jeżeli ktoś ma dużo pieniędzy, to taki projekt można zrobić w trzy-cztery lata. U nas trwało to 12-14 lat.”Przez długi czas właściciele mieszkali w jednym pokoju, ogrzewanym prowizorycznie.„Na dwóch tysiącach metrów kwadratowych mieliśmy przez wiele lat jakieś 60-70 metrów przestrzeni mieszkalnej.”Manufaktura pieców i ceramikiJednym z najbardziej charakterystycznych elementów pałacu są piece kaflowe. Wiele z nich to rekonstrukcje historycznych wzorów z Warmii, Mazur i dawnych Prus Wschodnich.„Chciałem, żeby wnętrza rzeczywiście weszły w epokę. Żeby to nie było tylko wstawienie mebli i złotego żyrandola.”Problem polegał na tym, że takich pieców nie można było kupić.„Tych pieców jest dosłownie kilkanaście w muzeach. Nikt nie chciał ich zrobić, więc postanowiłem zrobić je sam.”Tak powstała manufaktura ceramiki działająca przy pałacu.„Zaczęło się od potrzeby odbudowy pałacu. Były potrzebne piece – nie było gdzie kupić, więc je zrobiliśmy.”Dziś manufaktura produkuje również płytki, lampy, ceramikę użytkową i elementy wyposażenia wnętrz.Mazury jako wspólne dziedzictwoPrzed wojną majątek należał do niemieckiej rodziny von Redecker. Obecni właściciele utrzymują z jej potomkami dobre relacje.„Poznaliśmy ich i właściwie co roku się widujemy.”Dla Piotra Ciszka historia regionu jest częścią szerszego dziedzictwa.„Ważne, żeby te miejsca przetrwały. Nieważne, czy są dziś polskie czy wcześniej były niemieckie. To jest dziedzictwo europejskie.”W rozmowie przywołuje słowa niemieckiej dziennikarki Marion Dönhoff:„Być może jest to najwyższa forma miłości – kochać to, czego już nie posiadasz.”Życie w pałacuDziś Nakomiady są miejscem otwartym dla turystów. Można tu zatrzymać się w pokojach gościnnych, spacerować po parku i korzystać z biblioteki.„Nie zapewniamy okrutnych atrakcji. Jest biblioteka, cisza i spokój.”Pałac otacza siedmiohektarowy park, a w ogrodach znajduje się labirynt z kilku tysięcy grabów, sad i ogród warzywny inspirowany francuskimi ogrodami nad Loarą.Właściciel przyznaje jednak, że praca przy takim miejscu nigdy się nie kończy.„To projekt, który właściwie nigdy się nie kończy. Nawet jeśli coś skończysz, to zaraz coś cieknie, coś trzeba poprawić.”Dlaczego warto ratować takie miejscaDla Piotra Ciszka odbudowa pałacu nie była tylko inwestycją ani hobby.„Jedna rzecz to realizacja i chęć tworzenia. A druga to uratowanie kawałka historii.”Goście z zagranicy często są zaskoczeni, że w Polsce można znaleźć tak zadbane historyczne miejsca.„Czasami przyjeżdżają i pytają: naprawdę pan jest Polakiem i to jest w Polsce? Są zdziwieni, że Polska tak wygląda.”Największą satysfakcją są jednak historie ludzi, których ten projekt zainspirował.„Dostaliśmy kiedyś list od kobiety, która przeczytała o naszej historii. Napisała, że dzięki temu wyremontowała swój dom po rodzicach.”Cisza, sarny i pięć psówŻycie w pałacu to także codzienność, która bardzo różni się od tej w mieście.„Czasem człowiek chce to wszystko rzucić. Ale potem spojrzy przez okno i widzi sarny w parku.”Właściciel żartuje, że nie czuje się już warszawiakiem.„Ja już jestem tutejszy.”Towarzyszy mu także pięć psów – gończych szwajcarskich.„Nazywam je bandą. Jest Bankier, Debet, Frank, Como i jeszcze jeden gagatek.”Pałac jako ambasador PolskiPiotr Ciszek mówi wprost, że czuje się trochę ambasadorem kraju.„Pokazujemy turystom, że Polska może być piękna i ciekawa.”Pałac w Nakomiadach pozostaje więc nie tylko miejscem noclegowym czy muzeum prywatnej pasji. To dowód, że historia – nawet ta zrujnowana – może wrócić do życia.„Przed nami byli właściciele, którzy o to dbali. My dbamy teraz. Mam nadzieję, że ktoś po nas też będzie o to dbał.”

  2. 6

    Wkoło Gazonu: Zamek w Korzkwi czyli projekt mini Wawelu pod Krakowem

    Zamek w Korzkwi, położony zaledwie kilkanaście kilometrów od centrum Krakowa, przez lata pozostawał dla wielu mieszkańców miasta niemal niewidoczny. Ukryty wśród zieleni, sprawiał wrażenie miejsca zapomnianego i trudno dostępnego. Jak mówi Jerzy Donimirski: „przez to, że jest tak zarośnięte, to my jesteśmy jak taka twierdza Azteków (…) schowana i nieodkryta. Do dzisiaj w lecie jak się tu jedzie, to nie widać tego zamku w ogóle”.W audycji „Wkoło Gazonu” właściciel zamku pokazuje Korzkiew jako alternatywę wobec zatłoczonego Rynku Głównego. Podkreśla jej bliskość i kameralny charakter: „jesteśmy naprawdę 25 minut i zapraszam gorąco — jak się człowiek już znudzi turystami na Rynku Głównym (…) zapraszamy tutaj do lasu, na pagórki, do Dolinek Krakowskich”.Jak to się zaczęło?Jerzy Donimirski wraca do momentu przełomu po 1989 roku. Po kilku latach pracy i pobytu za granicą zdecydował się wrócić do Polski, widząc w tym szansę na nowe życie zawodowe i osobiste: „następuje w 90. roku upadek komunizmu i ja wracam z tej Ameryki, bo widzę tutaj dla siebie szansę”. Ważnym tłem tej decyzji była również historia rodzinna naznaczona wojną, utratą majątku i stratą bliskich: „babuleńka (…) powiedziała, że widziała jak gestapo (…) zabierało mojego dziadka”.Przypadkowe odkrycie ruinChoć całe życie był związany z Krakowem, długo nie znał Korzkwi. Wszystko zmieniła przypadkowa wycieczka z przyjacielem: „nigdy nie znałem tego miejsca. No i nagle mnie zatkało, bo oto jest ruina kompletna”. Wtedy pojawiła się myśl o odbudowie i stworzeniu rodzinnej siedziby: „pomyślałem: kurcze kupię ten zamek i go odbuduję”.Szybko jednak przyszło rozczarowanie: „no ale figę z makiem”. Zamek został sprzedany w inne ręce. Ostatecznie, po wielu staraniach, udało się doprowadzić transakcję do końca: „udało mi się to odkupić”.„No wariat” — reakcja rodziny i życie na zamkuDecyzja o zakupie ruin nie spotkała się początkowo z entuzjazmem najbliższych: „reakcja była wręcz 180 stopni przeciwna: że no wariat, po prostu wariat”. Mimo to rodzina zdecydowała się zamieszkać na zamku, a to doświadczenie na trwałe zmieniło podejście gospodarza do miejsca: „stwierdziliśmy, że nie możemy być egoistami i tylko tutaj dla siebie to traktować jako willi”.Zamek przestał być prywatnym projektem, a stał się przestrzenią otwartą dla innych.27 lat odbudowyOdbudowa zamku okazała się procesem długim i wymagającym. Donimirski podkreśla rolę współpracowników i ekspertów: „przez dwa lata (…) on rysował, a ja (…) starałem się ustawić scenografię tego zamku”.Początki zamku sięgają XIV wieku: „pierwsze wzmianki mówią o roku 1352”.Pojawia się również anegdota o poszukiwaniu skarbów: „próbowaliśmy z różdżkarzem zbadać, czy tu jakichś skarbów nie ma”. Choć niczego nie znaleziono, najważniejszym „skarbem” okazała się wytrwałość: „stąd potem nastąpiła już przez 27 lat trwająca odbudowa”.Jednym z kluczowych momentów było ratowanie murów: „nawiercenie 600 otworów (…) i wstrzyknięcie sześciu kubików betonu”, aby — jak tłumaczy — „skleić te mury, bo one nie miały dachu przez około 150 lat”.Dziedzictwo i pamięć miejscaWażną częścią opowieści są losy dawnych właścicieli i związki z rodziną Wodzickich. Donimirski przypomina m.in.: „na ręce Wodzickiego generała przysięgał Kościuszko”. Zamek jawi się jako element szerszej historii Krakowa i Małopolski, zapisanej w murach i archiwach.Szczególne wrażenie robią na nim wizyty starszych mieszkańców: „o Boże, przecież ja to pamiętam jak tutaj byłam dziewczynką”. Dla lokalnej społeczności Korzkiew staje się symbolem ciągłości i tożsamości.Współczesność: bezpieczeństwo i otwartośćPo wybuchu wojny w Ukrainie gospodarze przyjęli uchodźców: „przyjęliśmy (…) około 50 matek z dziećmi”. To doświadczenie skłoniło właściciela zamku do refleksji nad bezpieczeństwem. Historyczna brama została wzmocniona: „mamy 12-milimetrową blachę pancerną”.Z charakterystycznym dystansem dodaje: „jak będzie wojna, zapraszam na zamek, proszę plecaczek z jedzeniem”.Mimo to zamek pozostaje miejscem otwartym: „brama jest otwarta i czeka”. Odbywają się tu spotkania, wydarzenia i uroczystości, a historia jest stale obecna w codziennym życiu.Plany na 2027 rokW finale rozmowy pojawiają się plany związane z jubileuszem 2027 roku — 675-leciem rozpoczęcia budowy zamku i rocznicą bitwy pod Korzkwią. Celem jest pełna rekonstrukcja obiektu: „100% zrekonstruowany, odbudowany zamek” oraz stworzenie — jak mówi Jerzy Donimirski — „takiego mini Wawelu pod Krakowem”.

  3. 5

    Wkoło Gazonu: Dwór w Cudzynowicach - obserwatorium astronomiczne i pilot RAAFu

    Dwór w Cudzynowicach w województwie świętokrzyskim jeszcze niedawno był opuszczoną ruiną. Dziś to znów dom – i to dom z niezwykłą historią. Marta i Michał Żołnowscy, którzy przeprowadzili się tu z Krakowa, przyznają, że początki były trudne.„Mieszkamy tutaj w ogóle od, równo właściwie z dokładnością, do kilku dni od roku. Sprowadziliśmy się tutaj zupełnie na wariackich papierach, jak to się mówi. Nie było wielu, wielu podstawowych rzeczy. W pralni mieliśmy tymczasową kuchnię, łazienkę, sypialnia była nieskończona. A fachowcy krzątali się od rana do wieczora.”Dwór wzniesiono w 1820 roku dla rodziny Krzyżanowskich, związanych z Krakowem i Uniwersytetem Jagiellońskim. Ostatni przedwojenni właściciele, Włodzimierz i Stefania Krzyżanowscy, prowadzili tu nowoczesne gospodarstwo.„Dwór został wybudowany w 1820 roku przez rodzinę Krzyżanowskich, którzy kupili tę posiadłość, te pola, wieś od Żeleńskich. (…) Włodzimierz i Stefania Krzyżanowscy to byli ostatni właściciele tego dworu w okresie międzywojennym. Krzyżanowski był prawnikiem. Był też, mówiąc współczesnym językiem, biznesmenem, któremu się dosyć wiodło. Byli właścicielem cukrowni buraków tutaj w Kazimierzy. Był też takim innowatorem. Pomagał wybudować kolej wąskotorową w okolicy.”Wojna brutalnie przerwała ten świat. Włodzimierz Krzyżanowski, oficer Wojska Polskiego został aresztowany i uwięziony w Ostaszkowie.„Jak przyszła wojna, był oficerem. Został powołany do żandarmerii polskiej. Został pojmany przez Rosjan i w 40 roku zginął strzałem w tył głowy. Nawet nie znaleziono jego ciała później.”Stefania została we dworze sama z córką Haliną, prowadząc gospodarstwo i życie kulturalne mimo okupacji. To właśnie wtedy w Cudzynowicach rozegrała się sensacyjna historia alianckiego lotnika RAAF, Alana Huntera Hammetta.„Historia z pilotem RAAFu, Alanem Hunterem Hammettem. Jest w ogóle wyjątkowa. To jest scenariusz na doskonały film sensacyjny, wojenny, z pewnością. Z wątkiem romantycznym zresztą.”W sierpniu 1944 roku, podczas lotów z Włoch z pomocą dla powstańczej Warszawy, nad okolicą został zestrzelony Liberator. Większość załogi zginęła, część dostała się do niewoli.„Przeżył tak naprawdę jeden nawigator z tego samolotu, właśnie niejaki Alan Hunter Hammett, który na tym spadochronie gdzieś tutaj spadł w okolicy i mieszkał przez kilka miesięcy w Cudzynowicach. Tutaj właśnie u Stefani Krzyżanowskiej, ona go ukrywała. On, żeby też nie został wydany, żeby nie doszło do konspiracji, udawał głuchoniemego, ale był zaangażowany w walki partyzanckie w okolicy.”Do tej historii Żołnowscy doszli jak do układanki – przez rodzinne archiwa Krzyżanowskich i spotkania z pasjonatami historii Podgórza w Krakowie. Zderzenie zdjęcia z wojennej gazety z fotografiami z dworu nie pozostawiło wątpliwości.„Michał wrócił do domu, zaczął przeglądać te zdjęcia i mówi, zobacz, to on. Ma niezwykle charakterystyczne rysy twarzy. Nie było żadnej wątpliwości, że to jest dokładnie ten człowiek. (…) To jest zdjęcie, które było przez miłośników historii Podgórze pokazane, znajduje się w internecie, a to jest zdjęcie, które my dostaliśmy od znajomych córki Krzyżanowskich i to jest ten sam człowiek.”W opowieść wpisany jest również wątek miłosny – aliancki lotnik zakochał się w młodej Polce ze Święcic.„Poznał Wielowiejską, która w dworze w Święcicach mieszkała i zakochali się w sobie na tyle mocno, że pobrali się. Wyjechali razem do Australii. (…) I tam z tą wielowiejską żyli, mieli bliźniaków, którzy żyją do tej pory. Michael i Peter zresztą.”Po wojnie dwór został zbombardowany, upaństwowiony i zamieniony w szkołę rolniczą, a potem internat. Stefania z córką uciekły w styczniu 1945 roku. Halina została później znaną scenografką – pracowała m.in. przy filmach Barei i serialu „Czterdziestolatek”.„Nigdy nie chciała odzyskać tego dworu i nigdy nie chciała tu wrócić. Miała tak smutne, tak traumatyczne wspomnienia z tego okresu dzieciństwa, gdzie straciła ojca, gdzie była okupacja, gdzie potem z mamą opuszczały ten dwór w stresie i w takiej traumie można powiedzieć, że nigdy nie chciała tutaj wrócić.”Kiedy internat zamknięto, budynek zaczął popadać w ruinę. Dwór został wystawiony na licytację komorniczą. I tu zaczyna się współczesny rozdział historii.„Formalnie właścicielami jesteśmy od 2022 roku, czyli raptem trzy lata. Był luty 2022 roku, dosłownie tydzień po inwazji rosyjskiej na Ukrainę (…). Pojechaliśmy na licytację komorniczą w Kazimierzy Wielkiej i w sądzie okazało się, że nie było nikogo. Byłem tylko ja, z chętnych, którzy mogli kupić to miejsce, więc wróciłem do domu, do Krakowa z radosną nowiną, że słuchajcie, jesteśmy właścicielami dworu w Cudzynowicach.”To mama pana Michała, krakowska przewodniczka i miłośniczka historii, wypatrzyła ogłoszenie o sprzedaży. To jej upór zapoczątkował tę historię.„Mama przyszła pewnego dnia z iPadem do mnie i mówi, Michał popatrz się, tutaj jest taki fajny dwór do sprzedania. (…) Natomiast niestety moja mama, która znalazła to miejsce i tu przyjeżdżała nie raz, jak były te remonty i miała być też mieszkańcem tego miejsca, zmarła niespodziewanie rok temu. Także ta historia ma taki swój bardzo smutny wątek. Ale to właśnie dzięki mamie znaleźliśmy to miejsce i tutaj jesteśmy dzisiaj.”Skala prac okazała się gigantyczna: od odwodnienia lochów i pomp pracujących non-stop, przez wymianę wszystkich instalacji, po odtwarzanie detali i wnętrz.„Zaczęliśmy od tych najważniejszych, których nie widać, czyli właśnie odwodnienia, system odciągnięcia wód gruntowych do pobliskiej rzeczki, do Nidzicy, po takie rzeczy związane faktycznie z wystrojem, czyli wymiana wszystkich tynków, całej instalacji elektrycznej, zbudowanie ogrzewania na nowo, hydrauliki, wszystkiego, tak naprawdę zostały tutaj tylko i wyłącznie same ściany. Wszystko inne musieliśmy zrobić.”Żołnowscy przyznają, że gdyby znali cały zakres koniecznych remontów, być może nie podjęliby takiej decyzji – ale dziś nie żałują.„Gdyby ktoś nam wtedy… przed tą licytacją, powiedział jaka jest skala prac tutaj do zrobienia, to z całą pewnością byśmy nigdy w życiu się na to nie zgodzili. (…) Nasz budżet kilkukrotnie został zwielokrotniony, ale nie żałujemy. Jesteśmy szczęśliwi. (…) To jest taki stary dom z duszą. Mimo, że jesteśmy tutaj obcy, nigdy nie mieliśmy niczego wspólnego z tym miejscem, ani jakichś tam wątków rodzinnych, nie wiem, jakikolwiek, to czujemy się, że tutaj należymy do tego miejsca.”Jednym z najmocniej zaskakujących wątków rozmowy jest kosmos – dosłownie. Obecny właściciel dworu jest astronomem amatorem, współodkrywcą komety „Polonia” i współtwórcą sieci 11 zdalnych obserwatoriów astronomicznych na świecie. We dworze trzyma fragment izolacji z Apollo 13, kawałek kliszy fotograficznej użytej na Księżycu i – co najcenniejsze – pył księżycowy z misji Apollo 15.„To jest fragment specjalnej takiej torby, takiego zasobnika, którego Amerykanie w misji Apollo 15 mieli do przechowywania próbę księżycowych. (…) Ale można mieć pył księżycowy. I tutaj takie poszarzenie takie widać, prawda? (…) to jest właśnie pył księżycowy.”Latem Żołnowscy postawili przy dworze obserwatorium astronomiczne, dzięki któremu współpracujące m.in. z Europejską Agencją Kosmiczną.Codzienność w Cudzynowicach okazuje się paradoksalnie prostsza niż w mieście.„Niewiargodnie dobrze się mieszka, w skrócie. (…) To, co sobie cenimy, będąc tu na miejscu w porównaniu z życiem w dużym mieście, no po pierwsze spokój. Jest nieprawdopodobnie cicho i jest takie zwolnienie. To, że człowiek wychodzi i w zasadzie po ...

  4. 4

    Wkoło Gazonu: Dwór w Gałkach i niesamowita kolekcja poloników

    W najnowszym odcinku zabieramy słuchaczy na Mazowsze, do położonego w gminie Grębków zabytkowego dworu w Gałkach – miejsca, które dzięki Małgorzacie i Waldemarowi Gujskim zyskało drugie życie. Historia dworu – od Gałeckich do współczesności„Gałeccy utworzyli to miejsce zgodnie z nazwą Gałki… Potem byli Rudzińscy, Kliccy, Łubieńscy i Popiele… Przedtem był tutaj dwór drewniany… spłonął, jak to dwory drewniane w Polsce.”Czas powojenny, jeśli chodzi o losy dworu był opłakany w skutkach.„Dwór został ogołocony ze wszystkiego… to było bezprawie po prostu… drzwi obcinali, dopasowywali do chałup.”Obecni właściciele remont rozpoczynali, jak mówią, na zgliszczach:„Drzewa na dachu rosły… dach był zawalony… podłogi były resztkami podłóg.”Jak kupuje się dwór, którego nie chce się kupić?Pani Małgorzata Gujska tak wspomina moment decyzji:„Modliłam się: Panie Boże, ja tego nie chcę… I w tym momencie weszli konkurenci z Ameryki: ‘My mamy dolary, będziemy grubasów odchudzać we dworze’. (…) Mąż przyszedł. Mówię: ‘No co, nie kupiłeś?’ A on: ‘Jak to nie kupiłem? Kupiłem oczywiście’.”Sześć lat odbudowy i otwarcie w 2009 rokuW 2009 roku nastąpiło uroczyste otwarcie:„Przyjechali wszyscy święci z tej Polski… Maciek Rydel, przyjaciel od polskich dworów… Ostał się w Polsce jeden dwór na sto.”Polska tożsamość i rola dworuWaldemar Gujski przedstawia głęboką filozofię, która towarzyszyła im od początku:„Polski dwór jest polską tożsamością, kulturą, tradycją… Bez aliansu dworu i plebanii Polska by się chyba nie odrodziła.”Wnętrza pełne skarbówW jadalni i salonach zgromadzili polskie pamiątki, rzemiosło i unikalne antyki:strzemiona husarskie, Pappenheimer – hełm husarski,rynografy z różnych epok,kolekcje lamp naftowych,mebel przypisywany Izabeli Czartoryskiej,repliki zastawy z Titanica,Gości wita napis nad wejściem paremia: „Gloria Tibi Domine” – Chwała Tobie, Panie.Dwór otwartyPaństwo Gujscy nie tylko odrestaurowali zabytek, ale sprawili, że stał się centrum lokalnej integracji:„Dzieci przychodziły do bramy, zaglądały… puściłam je. I zaczęła się wielka przyjaźń.”Organizują kolędowania, rekonstrukcje historyczne, rocznice narodowe, zajęcia i spotkania.„Dwór polski powinien być otwarty.”Dziś i jutro – 2025 rokNajbliższy plan to wielkie obchody 150-lecia dworu:„Może będzie husaria… ludzie, którym polski dwór leży na sercu.”Obecni właściciele przywrócili ruinom dawny blask, odtwarzając dwór nie tylko w ujęciu materialnym, ale i duchowym.

  5. 3

    Wkoło Gazonu: Historia polskich dworów i ich znaczenie w kulturze

    Historyk dr Marcin Chorązki przypomina, że polski dwór to nie tylko architektura, ale „ośrodek kultury narodowej” i miejsce, gdzie od wieków kształtowały się postawy „Bóg, honor, ojczyzna”. To tam „pulsowało życie kulturalne”, rodziły się idee niepodległościowe, a ludność wiejska mogła poznawać świat nowoczesności. Audycja prowadzi nas przez ich świetność i dramat: od roli w powstaniach narodowych po „planowaną likwidację wielkiej własności” po 1944 roku, która odebrała wsi „punkt odniesienia między dworem, plebanią i szkołą”. To zaproszenie do odkrywania zapomnianych miejsc i ludzi, którzy tworzyli polską historię.

  6. 2

    Wkoło Gazonu: Zamek Broniszów i jedna z najpiękniejszych sal renesansowych w Polsce

    W sercu województwa Lubuskiego, w Broniszowie, stoi zamek. Cezary Lusiński i jego siostra od 15 lat przywracają mu dawny blask. W rozmowie opowieść o trudach i radościach odbudowy zabytku, o sztukateriach i renesansowych polichromiach. Zamek w Broniszowie to dziś nie tylko świadek historii, ale też przestrzeń spotkań, koncertów, wystaw. To opowieść o współczesnym ziemiaństwie, o szacunku dla przeszłości i o tym, że można żyć w rytmie dawnych dworów – z otwartością, gościnnością i poczuciem odpowiedzialności za dokonania osób, które żyły w tych miejscach przed laty.

  7. 1

    Wkoło Gazonu: Pałac w Grodkowicach i historia rodu Żeleńskich

    W cieniu magnolii liczącej ponad sto lat, w neogotyckim pałacu Teodora Talowskiego w Grodkowicach, rozbrzmiewa nie tylko muzyka dawnych mistrzów, lecz także echo wielkiej historii rodu Żeleńskich. W audycji zabieramy słuchaczy w podróż przez dzieje wsi, dworu i pałacu, w którym przyszła na świat jedna z najważniejszych postaci polskiej muzyki XIX wieku – Władysław Żeleński.Gospodarzami tego miejsca są Marta i Ireneusz Trybulcowie – muzycy i opiekunowie miejsca, którzy od lat przywracają pamięć o kompozytorze i jego rodzinie. Jak sami mówią:„To jest pasja. Gdybyśmy nie mieli pasji, na pewno byśmy tego nie robili. To jest taki patriotyczny obowiązek, żeby się zająć od strony artystycznej tym obiektem."Odkrywamy także mniej znane fakty o Władysławie Żeleńskim – jego zaginione symfonie, odnalezione rękopisy pieśni dedykowanych ukochanej, czy współczesne nagrania jego dzieł, które zdobywają międzynarodowe uznanie. Nie brak również wątków rodzinnych: od zakładu witrażów Stanisława Gabriela, przez literackie wspomnienia Tadeusza Boya-Żeleńskiego, po dramatyczne losy rodu Żeleńskich w czasie wojny.Brama na wciąż otwarta zaprasza i dziś, do odwiedzenia tego wyjątkowego miejsca i zapoznania się z jego historią. Państwo Trybulcowie dbają o to miejsce, które znów tętni życiem, a muzyka Władysława Żeleńskiego wybrzmiewa w miejscu jego narodzin. 

Type above to search every episode's transcript for a word or phrase. Matches are scoped to this podcast.

Searching…

No matches for "" in this podcast's transcripts.

Showing of matches

No topics indexed yet for this podcast.

Loading reviews...

ABOUT THIS SHOW

Wkoło Gazonu - czyli podcast o pracowitych ludziach, dworach i pałacach. Zapraszamy na podróż po polskich dworach i pałacach, które dzięki osobom prywatnym wracają do swojej dawnej świetności

HOSTED BY

Radio Wnet

Produced by Hanna Tracz

URL copied to clipboard!