PODCAST · society
Znacie? To posłuchajcie!
by Kotek Przydrożny
Głosy, głosy, głosy...
-
155
Prasówka z 25 maja 2025 r. (20/2025)
W Warszawie marsz i kontrmarsz. Idą w przeciwnych kierunkach, co niesie za sobą łatwą do zrozumienia symbolikę. Za tydzień będą trwała II tura wyborów, a później wszystko się pokaże. Po ostatnim sondażu prowadzi Nawrocki, ale przeciwnicy polityczni wyciągnęli mu z rękawa snus i piłują go tym, że nie był w stanie wytrzymać nawet dwóch godzin debaty. Snus jest bardzo popularny w Skandynawii, choć skutki jego używania to przetoki, więc nic przyjemnego. W Polsce, w której alkohol leje się strumieniami, nikt nie jest jednak gotów na akceptację takiego sposobu walki ze męczeniem. Przeciwko pokazywaniu przed godz. 22:00 w telewizji Trzaskowskiego popijającego piwko z Menzenem w towarzystwie Sikorskiego jakoś nikt nie protestuje. Cóż to jednak znaczy w obliczu, gdy kraj w potrzebie a tamci chcą go zniszczyć.Marsz chochołów tak długo już trwa. Niech się kołyszą w swoim straceńczym tańcu na ulicach, niosą sztandary i dosadne hasła na transparentach, rwą bruk, zwalają pomniki i te symboliczne i te prawdziwe, i śpią dalej.
-
154
Prasówka z 18 maja 2025 r. (19/2025)
Można by rzec, że niespodzianki nie było. Wygrał Rafał Trzaskowski (31,36 proc. głosów), który w drugiej turze zmierzy się z Karolem Nawrockim (29,54 proc. głosów). Nie było też niespodzianki w tym, że różnica między nimi wyniosła zaledwie 1,82 pkt. procentowego. Sławomira Mentzena na trzeciej pozycji z wynikiem 14,81 proc. też można się było spodziewać. Nikt się jednak nie przypuszczał, że na czwartej znajdzie się Grzegorz Braun. Co prawda od poprzednika dzieli go spory dystans, to jednak jego 6,34 proc. dało mu przewagę nad Szymonem Hołownią i lewicowymi Zandbergiem i Biejat. A to wszystko przy wysokiej frekwencji 67,31 proc.Minimalna, a jednak przewaga z "kosmetyczną różnicą głosów", niewiele w tym momencie znaczy. Co prawda kilka godzin po ogłoszeniu przybliżonych wyników wyborów sondażownia Opinia24, która przeprowadziła badanie na zlecenie stacji TVN24, prognozowała 46 proc. głosów dla Rafała Trzaskowskiego i 44 dla Karola Nawrockiego w II turze wyborów prezydenckich, jednak różnica punktów procentowych okazuje się być zbliżona w tym badaniu do tych z I tury, żeby nie powiedzieć, że identyczna. W związku z tym mam poważne wątpliwości, czy badanie wyników II tury, prowadzone niemal w tym samym czasie, co głosowanie w I turze, ma jakiekolwiek znaczenie oprócz marketingowego dla stacji TVN24? Po pierwsze badani mentalnie i emocjonalnie byli jeszcze w I turze, po wtóre nie wiadomo co zdarzy się w ciągu najbliższych dwóch tygodni. Znacznie więcej można odkryć, przyglądając się elektoratowi kandydatów, którzy nie weszli do II tury. Czy pójdą na głosowanie, a jeśli tak, to kogo poprą, no i jaka będzie frekwencja?Gdyby tak się zdarzyło, że wszyscy ci, którzy głosowali w I turze pójdą głosować w drugiej turze, a poparcie jednego bądź drugiego kandydata będzie zgodne z podziałem sceny politycznej na prawicę i lewicę, to gołym okiem widać znaczną przewagę Karola Nawrockiego. Czy uda się jednak Nawrockiemu przekonać wszystkich kandydatów Mentzena do siebie? Czy ci od Hołowni, Zandberga i Biejat, zdecydują się zagłosować na "mniejsze zło"? No i jest jeszcze elektorat Brauna, który zdaje się bardziej przekonany do pozostania w domu niż sprzeniewierzenia się własnym poglądom.Jak zwykle zdecyduje zapewne frekwencja. Wysoka może dać zwycięstwo Trzaskowskiemu, niska Nawrockiemu. Czy jednak temu pierwszemu uda się zniwelować znaczną przewagę w oparciu o wyniki I tury i podział sceny politycznej na prawicę i lewicę, nie wiadomo. I to właśnie jest najlepsze po wyborach. Okaże się 1 czerwca i wtedy zaczniemy się martwić albo znaczą koncentracją władzy w jednym ręku, lub jej dekoncentracją, która w wykonaniu kandydata "niezależnego" będzie wstydliwa i destrukcyjna.
-
153
Prasówka z 11 maja 2025 r. (18/2025)
Już za niecały tydzień czeka nas wybór między złem a większym złem, co otwarcie przyznają nawet zwolennicy Rafała Trzaskowskiego. Zdają się mówić, jak ta Szydło swego czasu "zamknijcie oczy i głosujcie na swoich". Pierwsze zło, to skrajny nacjonalizm, układy i okradanie Polski, wyjście z UE i brak bezpieczeństwa państwa, drugie, to liberalizm, oszukiwanie narodu i utrata suwerenności. Tak siebie przedstawiają nawzajem przedstawiciele dwóch partii, których kandydaci mają największe szanse w wyborach prezydenckich. Być może jestem nie po linii i nie na bazie, jak się mawiało za św. pamięci nieboszczki PZPR, ale wybór między mniejszym a większym złem w imię raison d'État i to w kardynalskim wydaniu Armanda-Jeana du Plessis de Richelieu jakoś mi nie leży, zwłaszcza po aferze mieszkaniowej. Co do kręgosłupa moralnego samego prezesa i otaczających go ludzi z PiS-u nigdy nie miałem wątpliwości, jednak w przypadku jego przeciwników, którzy tak licznie zebrali się wokół Donalda Tuska, wahałem się. Wydarzenia związane z przejęciem mieszkania pana Jerzego przez Karola Nawrockiego odarło zapewne ze złudzeń nie tylko mnie. Grillowanie przeciwnika politycznego i jego obrona przez wspierającą go frakcję polityczną, to widowisko obrzydliwe przynajmniej dla mnie. Nie chcę w czymś takim uczestniczyć absolutnie. Fundowanie elektoratowi z wyborów na wybory narastającego ścieku podłości i wzajemnej międzypartyjnej nienawiści, a nie szlachetna potyczka na argumenty, są już zwyczajnie męczące, żeby nie powiedzieć nudne. Wszystko już było. Nadzieja, że to się zmieni we mnie przynajmniej umarła, a nie umiem przywyknąć. W tej przedwyborczej bitwie nie da się uczestniczyć w pojedynkę, a co za tym idzie pretensje do jednej tylko partii, są przejawem hipokryzji, a nie rozsądku. Wybór między złem a złem, nawet z poprzedzającym ten wyraz przymiotnikiem, jest wyborem zła. Na kogo zatem głosować? Nie mam zielonego pojęcia. Jeśli nie brzydkie zabawy, to propozycja nacjonalizmu i rozprawy z uchodźcami, jeśli już jakiś rozsądek, to ciąży odium złej przeszłości. Powiadają, że trzeba iść na wybory, bo wybiorą za ciebie. Frekwencja, to też jeden ze wskaźników wyborczych, brany pod uwagę w analizach politologicznych. Najczęściej absencja wyborcza tłumaczona jest obojętnością i postawą nieobywatelską. Czas to zmienić. Nieuczestniczenie w wyborach między złem a złem może oznaczać sprzeciw właśnie obywatelski i przejaw niepokoju. Ci, którzy wytłumaczą to tak, jak dotychczas będą się mylić, nie zaś ci, którzy podjęli świadomie taką decyzję.
-
152
Prasówka z 4 maja 2025 r. (17/2025)
Ludzie, ludzie, posłuchajcie o Dudzie... i innych "artystach" polskiej polityki. Wszystko w krzywym zwierciadle Tamary Olszewskiej.
-
151
Prasówka z 27 kwietnia 2024 r. (16/2025)
Po Wielkanocnej przerwie wraca Prasówka. Miłego słuchania!
-
150
Prasówka z 13 kwietnia 2025 r. (15/2025)
W dwudziestowiecznych państwach totalitarnych przywódcy nie tylko chcieli budować nowy świat, ale go również objaśniać. W imię mrzonki dopuszczali się nadużyć a często również i zbrodni na wielką skalę. Dbali nie tylko o to, co obywatele mają myśleć ale także o to czego mają nie myśleć. Wszelkie odstępstwa były surowo karane. Propaganda sączyła się z mediów, które spoczywały wówczas w ich rękach. Trudno było im się przeciwstawić na równie masową skalę. W XXI w. gdy media rozwinęły się na niespotykaną wcześniej skalę a dostęp do nich stał się powszechny próba dotarcia do rzetelnej i prawdziwej informacji jest utrudniona a nawet niemożliwa, jak kiedyś. Aparat propagandy, kontrolowany przez państwo przekształcił się w aparat dezinformacji i fake newsów. Trudno się odnaleźć w zalewie informacji, dezinformacji, manipulacji i bazujących na emocjach próbach oczarowania odbiorców. Nie już o prawdę bądź jej ukrycie, chodzi o postprawdę, czyli to, w co społeczeństwo uwierzy.Nie inaczej stało się po debacie przedwyborczej kandydatów na prezydenta w Końskich. Sztaby ogłosiły zwycięstwa swoich kandydatów, kontrolowane przez nie media bezrefleksyjnie podają dalej te rewelacje. Gdzie znaleźć bezstronną analizę tej debaty, ze wskazaniem mocnych i słabych wypowiedzi jej uczestników, i wskazanie kto był najsilniejszy a kto najsłabszy?Kiedyś politycy nie oceniali sami siebie. Czekali na artykuły w opiniotwórczych gazetach i magazynach. Pozytywna enuncjacja była powodem do dumy, negatywna skłaniała do przemyśleń i zmiany. Teraz politycy wzięli się również za publicystykę, tyle że ma ona niewiele wspólnego z najzwyklejszą przyzwoitością.7 maja br. wszedł w życie nowy unijny akt prawny regulujący sektor mediów. Jest to Rozporządzeniu Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2024/1083 z dnia 11 kwietnia 2024 r. w sprawie ustanowienia wspólnych ram dla usług medialnych na rynku wewnętrznym -- EMFA. Podstawowym celem EMFA jest harmonizacja niektórych aspektów przepisów krajowych związanych z pluralizmem mediów i niezależnością redakcyjną.Krótko mówiąc regulacja ma ukrócić zapędy polityków, którzy wchodzą w rolę dziennikarzy. Zabronione ma być tworzenie własnych mediów przez samorządy. Z definicji, media finansowane przez miasto, powiat, gminę są od nich zależne. Praktyka pokazała, że chwalą mocodawców i pomijają niewygodne dla nich tematy.Dopóki politycy nie odczepią się od mediów na każdym poziomie władzy, dopóty szum informacyjny będzie utrudniał zrozumienie nam naszego świata. Politycy nie są dziennikarzami, chociaż często zdarza się, że dziennikarze zostają politykami. Jest to jednak droga w jedną stronę. Powrotów nie ma.
-
149
Prasówka z 6 kwietnia 2025 r. (14/2025)
Kaczyński oszalał po raz drugi. Nie walił pięścią w mównicę sejmową. Wraz z kolesiami obsiedli mównicę i krzyczeli do przemawiającego właśnie Romana Giertycha "złaź morderco" i inne nienawistne hasła. Prowodyrem był oczywiście wariatuńcio Kaczyński. Awantura jednak wyglądał na przygotowaną z premedytacją ustawkę. Rzecz trzeba nazwać po imieniu, to bandytyzm polityczny. Do fizycznej konfrontacji było niedaleko. Kiedyś komuś nie wytrzymają nerwy i obrady polskiego Sejmu będą przypominały parlamenty krajów, gdzie sprawy załatwia się biciem w mordę. Co zrobić z krewkimi pisowskimi chuliganami politycznymi łącznie ze zblazowanym Kaczyńskim? Jak to rozliczyć? Czy karać? Czy zakazać działalności partii PiS, czy tolerować wybryki polityków tego ugrupowania? Czy czekać aż w naturalny sposób ich guru zakończy swój haniebny żywot, co zdaje się rozwiąże sprawę? Jeśli rubikon zostanie przekroczony, to i to nie pomoże. Wygląda na to, że, cytując klasykę gatunku "taki mamy klimat"... Polityczny!
-
148
Prasówka z 30 marca 2025 roku (13/2025)
Niejaki Menzen dorobił się ksywki "polski talib". Ciężko na to pracował w ostatnim czasie. Podpadł kobietom, mówiąc, że dziecko nie może być zabijane, bo jego poczęcie związane było z "pewną nieprzyjemnością". Podpadł młodym i ich rodzicom, bo raczył był oznajmić, że jeśli studia, to tylko płatne. Oberwało się też Trzaskowskiemu, którego wyzwał od tchórzy! No i podpadł dziennikarzom, bo stwierdził, że to taki sam zawód jak prostytucja.Wydawało się dotąd, że to Duda spadł na samo dno polityczne, jednak Menzen w tej roli byłby jeszcze gorszy. W przypadku koalicji PiS-Konfederacja, po ewentualnych wygranych wyborach parlamentarnych za dwa lata, Polska stałaby się piekłem z Kaczyńskim w roli Belzebuba i Menzenem w roli Mefista. Zastanawiające, że ma poparcie wśród młodych ludzi, że powstają koła kobiet Konfederacji, występujące pod hasłem "Kobiety murem za Menzenetm". Obrzucanie przeciwników politycznych błotem a w tym przypadku wyzywanie od tchórzy, to żadna politya a chuligaństwo. Komu to się podoba? Mainstreamowe media z kolei napędzają mu zwolenników poprzez ciągłe informowanie o jego wygłupach, oraz rosnących słupkach poparcia. Rozumiem, że są różne motywacje i dewiacje, ale żeby w takiej skali?! Informacja to jedno, ale publicystyka, to już wybór autora. I jeszcze jedno. Panie Menzen, być może część środowiska dziennikarskiego nie zasługuje na szacunek, znam kilku łajdaków, psychopatów i karierowiczów. Są wszędzie, w każdej grupie zawodowej, generalizowanie jednak to nadużycie. Większość dziennikarzy, to ludzie uczciwi, ciężko pracujący za marne grosze, często na śmieciówkach, tylko dlatego, że wierzą w swoją misję. Gdzie indziej zarobiliby dużo więcej. Coraz większą część tej grupy tworzą dziennikarze obywatelscy, którzy nie pobierają żadnego wynagrodzenia. Pełnią misję publiczną w imię niezależności i lepszej przyszłości. Nie zadziera się z dziennikarzami, bo lepiej mieć dobrą niż złą prasą, ewentualnie nie mieć jej wcale... jak terroryści!
-
147
Prasówka z 23 marca 2025 r. (12/2025)
Tamara Olszewska zaprasza do wysłuchania najnowszego odcinka "Prasówki tygodniówki". Czyta Janusz Wiertel.
-
146
Prasówka z 16 marca 2025 r. (11/2025)
Trzeba zgodzić się z Władysławem Frasyniukiem, że wszelkie ograniczanie praw obywatelskich jest niedopuszczalne. Prawa te są fundamentem demokracji. A chodzi o prawo do azylu. Niby nie dotyczy ono bezpośrednio obywateli Polski, jednak, jak dowodzi opozycjonista, taki precedens otwiera drogę do podobnych regulacji w tym obszarze w przyszłości.Koalicja Obywatelska rozczarowuje coraz bardziej, warto więc zadać pytanie, czy wzmocnienie tej partii poprzez wybór Prezydenta z tego ugrupowania jest dobrym pomysłem?Demokracja, to ustój, który charakteryzuje się dążeniem do dekoncentracji władzy i przekazywaniem jej obywatelom. Przykład ograniczania praw obywatelskich powinien więc skłaniać do większej ostrożności, rozważenia, na kandydata którego ugrupowania zagłosować w nadchodzących wyborach prezydenckich, bo być może ludzie u władzy poczuli piracki wiatr w czarnych żaglach.Nawrocki i Mentzen, to nie jedyna opcja i z klucza dla wyborców centrum i centrolewicowych nie do zaakceptowania. Nie jest jednak tak, że nie ma na kogo zagłosować. Są jeszcze Hołownia i Biejat. Wokół tego pierwszego od jakiegoś czasu przeciwnicy polityczni tworzą negatywną aurę, ma on jednak swoją wizję rządzenia, która jest akceptowalna. Magdalena Biejat z kolei, wydaje się nie do końca wierzyć w wygraną. Ciągnie się także za nią zła sława lewicy, wciąż kojarzonej z PZPR-em. Jest jednak kompetentna i sprawia wrażenie, że jej prezydentura byłaby rozważna i spokojna. Ma również swoją wizję na poprawę sytuacji kobiet.Warto rozważyć te kandydatury, bo czas już najwyższy na zmianę.
-
145
Prasówka z 9 marca 2025 r. (10/2025)
W formie "pisanej" znaleźć można najnowszą "Prasówkę tygodniówkę" w gazecie Wyżyny PRESS w zakładce "Publicystyka"."Prasówka tygodniówka" Tamary Olszewskiej to wybór informacji o politykach i polskiej polityce, zwłaszcza partyjnej, ukazujących się w prasie. Autorka wyłapuje fałsz, śmieszność, hipokryzję, nadużycia finansowe. Efekty jej pracy w cotygodniowym przeglądzie. Czyta Janusz Wiertel.
-
144
Prasówka z 2 marca 2025 r (9/2025)
W formie "pisanej" znaleźć można najnowszą "Prasówkę tygodniówkę" w gazecie Wyżyny PRESS w zakładce "Publicystyka"."Prasówka tygodniówka" Tamary Olszewskiej to wybór informacji o politykach i polskiej polityce, zwłaszcza partyjnej, ukazujących się w prasie. Autorka wyłapuje fałsz, śmieszność, hipokryzję, nadużycia finansowe. Efekty jej pracy w cotygodniowym przeglądzie. Czyta Janusz Wiertel.
-
143
Prasówka z 23 lutego 2025 r. (8/2025)
W "Kawie na Ławę" z 23 lutego br. Andrzej Zybertowicz, doradca Prezydenta RP powiedział do Bartosza Arłukowicza z PO słowa mniej więcej takiej treści: “wystarczy jeden telefon do von der Leyen i jawohl”.Zybertowicz znany jest z kontrowersyjnych wypowiedzi, wykraczających poza dobry obyczaj, nie powinna więc dziwić jego reakcja na wypowiedź Bartosza Arłukowicza, który podsumował spotkanie Andrzeja Dudy z Donaldem Trumpem podczas konferencji CPAC pod Waszyngtonem, w dosadny sposób. Stwierdził, że wystarczył jeden telefon Tuska do Trumpa, aby skutecznie zadbać o sprawy Polski. Dodał, że nie zastąpi tego nawet trzynaście wizyt Dudy w Waszyngtonie.Trudno powiedzieć, co w tej wypowiedzi tak rozsierdziło Zybertowicza. Powinien być na takie zaczepki gotowy. Niewiele mu jednak potrzeba, aby wyprowadzić go z równowagi, co udowodnił niejednokrotnie. Być może ośmieliła go wypowiedź Stanisława Tyszki z Konfederacji, który po występie à la Trump kandydującego na Prezydenta Sławomira Mentzena dzień wcześniej na konwencji w Bełchatowie, unosił się w powietrzu i nie czuł, że plecie bzdury. Zybertowicz uległ nastrojowi i posunął się do zakamuflowanego zarzutu zdrady przez polskiego premiera na rzecz niemieckiej polityk Ursuli von der Leyen, piastującej od grudnia 2019 r. funkcję Przewodniczącej Komisji Europejskiej. Co prawda to, czym sprowokował go Arłukowicz balansowało na granicy dobrego smaku, jednak nie wykraczało poza akceptowalne normy sporu politycznego. Zybertowiczowi zabrakło refleksu.Chęć odgryzienia się w takiej sytuacji jest normalnym odruchem, nad odruchami zwłaszcza w polityce powinno się panować. Stare porzekadło mówi, że cynizm jest tu wybaczalny, ale głupota nigdy, a więc jeśli już decydować się na ripostę, warto to zrobić subtelnie i z finezją. Zybertowicz tego nie potrafi, bo kierują nim emocje. Ujawnił swoim wystąpieniem, że jest bojaźliwy i wystraszony. To nic złego, można jednak i należy sobie pomóc, bo takie sugestie wypowiadane publicznie bywają niebezpieczne dla wszystkich.
-
142
Prasówka z 16 lutego 2025 r. (7/2025)
Zwrot akcji, suspens, katharsis, czy jak to zwał, trudno jednak uwierzyć, że Stany Zjednoczone dorobiły się swojego tyrana. Wyciąga łapę, po co się da, poucza, jak należy żyć, jakie wartości wyznawać, i że Europa się sprzeniewierzyła swoim wartościom. Mówi to facet, który przywrócił plastikowe słomki! Ten atak, to dobrze dla Europy. W obliczu zagrożenia ludzie się jednoczą właśnie w celu obrony własnych wartości. Putin, jak dotąd nie wzbudzał aż takich emocji, które by zmusiły Europejczyków do myślenia o przyszłości kontynentu. Co prawda Putin jest wychowankiem szpeców z Łubianki i radzieckich szkół szpiegowskich, jednak to żadna nowina. Trump to co innego. Wszystkiego można się po nim było spodziewać, ale w chwili, gdy otworzył usta i rozwiał wszelkie wątpliwości, to dał nam powód po temu, aby być razem.Obywatele Stanów Zjednoczonych powinni się zacząć go obawiać i należ im współczuć. Od początku, czyli wcale nie tak długo, żyli bez wojen na terytorium swojego kraju, nikt im nie burzył miast ani nie bombardował budynków, być może dlatego z takim histerycznym lękiem reagowali na zamach na WTC w 2001 r. Państwo to uważano kiedyś za ostoję demokracji, teraz to ostoja faszyzującego populizmu i gniazdo imperialistycznych pomysłów. Trump, który żądał dla świata pokoju, już za chwilę zacznie wysyłać wojska amerykańskie na wojny zaborcze, po Kanadę, Grenlandię, po Ukrainę. Jeśli w Polsce wygra PiS, to Kaczyński ofiaruje kraj Trumpowi i jeszcze go w rękę pocałuje na znak zdrady Europy. Zdrada jednak to zdrada, a ta będzie na miarę Potockich, Branickich, Rzwuskich, Kossakowskich czy Poniatowskich, chociaż nazwisko "Kaczyński" brzmi w tym towarzystwie komicznie.Amerykanie uwierzyli, że Trump uczyni z USA potęgę, na jaką ten kraj zasługuje. Czyli na jaką? Tak naprawdę Trump jest jeźdźcem apokalipsy. Czy doczekamy amerykańskich obozów zagłady i zabójstw przeciwników politycznych? Czy Guantanamo rozleje się na cały świat? Tak łatwo w podobny scenariusz dziś uwierzyć. Oby się nie ziścił.
-
141
Prasówka z 9 lutego 2025 (6/2025)
Kolejna demaskacja PiS-u
-
140
Prasówka z 2 lutego 2025 (5/2025)
Kim jest Ziobro, powiedział mu prosto w twarz dawno temu pewien wysoko postawiony polityk przy okazji przesłuchania w sprawie afery Rywina. W sprawie bycia Ziobry nic się nie zmieniło, mimo że upłynął już dość długi czas, aby się czegoś nauczyć. I wcale nie chodzi tu o Ziobrę, ale o tych, co go postanowili rozliczyć. Oni go na komisję, on do telewizji Republika, no to oni go do więzienia na 30 dni. I co? I nic! Nic mu nie zrobią. Tak samo jak nie zrobili Wąsikowi, Kamińskiemu czy samemu Kaczoresku! Niech tylko spróbują go tknąć, a zaraz pod aresztem pojawią się tłumnie wyznawcy i obrońcy, którzy gotowi są zwalać pomniki i rwać bruk! Bardziej gotowi niż ci, co go chcą wsadzać. I skończy się jak zwykle, dajmy na to jak na początku 2024 r. z TVP. Urwie się nagle, a szary człowiek będzie się zastanawiał czy czasami się nie dogadali! Bo oni to z roboty wywalać swoich potrafią, jak mnie. Co w takim razie zrobić z Ziobą? Nie wiem. Wiem za to, że naród w nadchodzących wyborach ma wybór między sraczką a zatwardzeniem, i taka to jest ta nasza demokracja.
-
139
Prasówka z 26 stycznia 2025 (4/2025)
Przegląd prasy Tamary Olszewskiej. Czyta Janusz Wiertel.
-
138
Prasówka z 19 stycznia 2025 (3/2025)
Trzaskowskiemu spada, Braun się lansuje, Nawrocki żąda przeprosin od Ukraińców inaczej nici z poparcia przystąpienia tego kraju do UE i NATO. Polski cyrk na kółkach w pełni. Kto to rozumie? Sprawę rozważa Tamara Olszewska. Posłuchaj!
-
137
Prasówka z 12 stycznia 2025 (2/2025)
Prasówka Tamary Olszewskiej. Posłuchaj, co w polityce piszczy, co zmalowali politycy w minionym tygodniu.
-
136
Prasówka z 5 stycznia 2025 r. (1/2025)
Nowy Rok, nowy krok, stare numery! Czy tylko ja mam wrażenie, że nic się nie zmieniło i teraz, i wcześniej, po zmianie warty w Parlamencie, na stołku premiera i stołkach ministerialnych. Swoistym kuriozum jest próba zignorowania wyroku PKW w sprawie przywrócenia dotacji PiS-owi. Wprost, ten i ów polityk KO mówi, że on by nie wypłacał! Zaraz, to mamy państwo prawa czy też "sprawiedliwość sprawiedliwością, ale racja musi być po naszej stronie"? A wszystko to w ramach utopii fundowanej przez Ministra Bodnara, który snuje opowieści o popsutym przez PiS państwie i je naprawia. Naprawa jest trudna i potrwa. Idealnie będzie kiedyś tam w przyszłości, nie wiadomo właściwie kiedy. Teraz trzeba używać środków nadzwyczajnych, czasami naginać i naciągać prawo. A to nieprawda. PiS żadnego prawa nie popsuł, natomiast szedł w stronę autorytaryzmu, czy wręcz dyktatury, co oczywiście wzbudzał słuszny sprzeciw. Tego typu sposoby rządzenia znane są od tysiącleci, szkoda, że nie ministrom z nowej paczki. System prawny, który pozostał po kaczystach, jest gdzieś w pół drogi i wypadałoby go zawrócić, zwłaszcza gdy idzie się do władzy z demokratycznymi hasłami na ustach. Konstytucja z 1997 r. w Art. II mówi, że " Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej". Na problem można spojrzeć oczami Emila Durkheima, który, jak pisze prof. Roman Backer z UMK w "Totalitaryzmie": W tym miejscu można posłużyć się pojęciem anomii, na określenie sytuacji społecznej, w której system norm jest zdezintegrowany i wewnętrznie sprzeczny, a więc ludzie muszą się przystosowywyać do sprzecznych wymogów. Taka sytuacja doprowadza do rozkładu całegosystemu norm, a w konsekwencji do rozpadu więzi społecznych. Stan anomii społecznej powoduje dezorganizację osobowości, przejawiającą się w nierespektowaniu przez nią praw i norm społecznego współzycia.
-
135
Prasówka z 15 grudnia 2024 (31/2024)
Ciekawe gdzie się ukrył były wiceminister w rządzie PiS Marcin Romanowski? Są głosy, że przygarnął go Duda, inni twierdzą, że Ordo Iuris. Politycy PO obrzucają go wyzwiskami, że tchórz i „gdyby był niewinny, to by się nie miał czego bać w sądzie”. To by się nie bał sądu I tu mam spore wątpliwości. Politycy PO zapominają, że ten akurat argument „gdyby był niewinny, to by się nie miał czego bać w sądzie”, jest chwytliwym sofizmatem, ale niewiele ma wspólnego z rzeczywistością. Został wymyślony za rządów PiS-u i na potrzeby PiS-u, aby pognębić tych, przeciwko którym preparowano fałszywe, ale i prawdziwe zarzuty. Kluczem tu była przynależność i sympatie partyjne. Czy dobrze pamiętam, że właśnie przeciw temu szli do władzy zwolennicy Donalda Tuska? Dlaczego teraz tak łatwą i populistyczną retorykę, tak łatwo zaadaptowali i zastosowali do własnych potrzeb ci, którzy tak niedawno doświadczali jej na własnej skórze? Czy ten złośliwy i populistyczny zwrot jest formą zemsty, czy może próbą podniesienia własnej, obniżonej, za byłej zmiany, niskiej samooceny? Nielogiczne A skoro mowa o zatrzymaniach do wyjaśnienia, aresztowaniach i sądach, to twierdzenie "gdyby był krystalicznie czysty, to nie miałby czego się obawiać" nigdzie na świecie nie jest prawdziwe. Aresztowanie, sąd, więzienie lub ewentualne, ja będzie sprzyjać los, uniewinnienie nie są przeżyciami, za którymi ktokolwiek przepada, nie mówiąc o tych, którzy nie mają sobie nic do zarzucenia. To twierdzenie także na gruncie logiki formalnej jest fałszywe. Każdy się obawia aresztowania, ponieważ w sądach zdarzają się pomyłki (patrz: Tomasz Komenda i inni). Każdy system jest niedoskonały, w tym także i system prawny. W naszym kraju polityczne uzależnienie władzy sądowniczej od władzy wykonawczej nie pozostawia żadnych wątpliwości. Do tego doprowadzili tacy jak np. Romanowski, tyle że to nie Romanowski a Bodnar zastosował sztuczki i kruczki prawne wypracowane przez poprzedników. Używa ich po to, aby omijać prawo (patrz postawienie w stan likwidacji mediów publicznych nie aby je zlikwidować, ale po to, aby je przejąć; i inne). Media niepubliczne (na marginesie) Co do mediów publicznych, czy mnie się tylko wydaje, czy może inni to również zauważyli, że protesty przeciwko przejęciu mediów publicznych przez KO i okupacja budynku TVP na początku mijającego roku, przez działaczy i zwolenników PiS-u nagle się urwały? Co się wydarzyło? Czy został zawarty układ? Czy KO zawarło tajną umowę s PiS-em w sprawie mediów publicznych? Wiele na to wskazuje, bo oprócz zwolnienia znanych i zasłużonych dla Kaczyńskiego funkcyjnych i zarządzających mediami publicznymi w czasach PiS-u (tj. telewizją i radiem, także siedemnastoma stacjami TV i radia w regionach) nadal tam pracują. Są gotowi, aby w przypadku gdyby PiS wrócił do władzy, przywrócić stare porządki i przejąć nadzór nad mediami publicznymi. I co z tą deklarowaną przez KO niezależnością mediów publicznych? Tak czy inaczej, są zarzuty wobec Romanowskiego Na Romanowskim ciążą poważne zarzuty. Do czasu jednak gdy nie zostanie prawomocnie skazany, jest niewinny. A jednak politycy KO już go skazali. Łatwo i śmieszno trajkoczą bezmyślnie byle co, jak te przekupki na bazarze. To właśnie ci, którzy przekonywali jeszcze rok temu, że są godni zaufania. Ludzie w to wierzyli. Nowi władcy Polski nie pozostawiają żadnych złudzeń. Nie są wcale lepsi od swoich przeciwników politycznych. Udowadniają, że litera prawa, którą nieśli na sztandarach, to lep na muchy dla naiwnych obywateli, czy może lepiej by powiedzieć — dawców głosów wyborczych. Parafrazując „Krótką rozprawę…” Mikołaja Reja: „KO do PiS-u, PiS do księdza. A nam wszystkim zewsząd nędza”. Wygląda, że jest ona wciąż na czasie. Mechanizmy władzy te same.
-
134
Prasówka z 8 grudnia 2024 (30/2024)
Najnowszy odcinek "Prasówki" Tamary Olszewskiej.
-
133
Prasówka z 1 grudnia 2024 (29/2024)
Co w polityce? Posłuchaj "Prasówki" Tamary Olszewskiej
-
132
Prasówka z 24 listopada 2024 (28/2024)
Sikorski kontra Trzaskowski 26 do 74 proc. Tego się w zasadzie można było spodziewać, chociaż, jak to w polityce mogło się zdarzyć inaczej. Jeszcze przed wyborami przewodniczący Koalicji Obywatelskiej Donald Tusk umieścił na platformie X sondę, w której niemal 132 tys. głosujących właśnie Sikorskiemu wróżyło zwycięstwo, co prawda nie aż tak spektakularne jak to się zdarzyło w prawyborach, ale zdecydowane. Na Instagramie Tuska wychodziło dokładnie na odwrót. Przewodniczący PO skomentował to słowami "niezależnie od wyniku prawyborów Koalicja Obywatelska „będzie w tych wyborach jak jedna pięść”. Ostatecznie o takim, a nie innym rozstrzygnięciu zdecydowało 22 tys. członków partii wchodzących w skład Koalicji Obywatelskiej. Miażdżąca przewaga Prezydenta Warszawy wyłoniła prezydenta elekta. „Dziękuję Rafałowi i Radkowi za podjęcie wyzwania i deklarację pełnej współpracy na rzecz wspólnej wygranej. Jesteśmy z Was dumni, Panowie!” - dodał Tusk.
-
131
Prasówka z 17 listopada 2024 (27/2024)
Kolejny odcinek Prasówki Tygodniówki Tamary Olszewskiej.
-
130
Prasówka z 10 listopada 2024 (26/2024)
Najciekawszym wydarzeniem minionego tygodnia była rekcja prominentnych działaczy PiS-u na wieść o wygranej Trumpa w wyborach prezydenckich w USA. Dostali takiego szwunga, jakby niebo się przed nimi otworzyło. Niejaki Błaszczak, uznał i wszem dookoła to oznajmił, że teraz, to już Tusk nie ma wyjścia. Przegrał i musi podać się do dymisji wraz ze swoim rządem. Uzasadnił to tym, że premier i cała Koalicja Obywatelska popierały Kamalę Harris, to teraz nie mają prawa rządzić Polską. Pokrętna logika, chociaż Błaszczak, tak mi się wydaje, próbuje znaleźć jakiś haczyk i odwołuje się do poczucia sprawiedliwości. Tylko czyjego? Własnego? Dziwak i tyle, żeby nie powiedzieć, że wariat! Niejaki Tarczyński poszedł znacznie dalej i postanowił sporządzić donosik, co najważniejsi politycy KO, ich rodziny i znajomi, mówili "złego" nt. Trumpa. Donosik wysłał do sztabu wyborczego Republikanów w Mar-a-Lago na Florydzie. Nie obawiam się tego, że Amerykanie popękają ze śmiechu, lecz tego, że z równym oddaniem i entuzjazmem ten pan mógłby donosić Putinowi, gdyby to mu się politycznie i nie tylko, opłacało, zresztą tak jak i całemu PiS-owi. No i na koniec Duda. Ten już jest myślami na ciepłej posadzie u Trumpa. Ma nadzieje, że Trump go przygarnie, gdy skończy się dudowa kadencja prezydencka w kraju. I z tego powodu Duda udaje się do Ameryki w towarzystwie Węgra Orbana, aby pokłonić się nisko nowemu przywódcy świata. Co jak co, ale nie sądzę, aby Trump był idiotą. Jest za to łajdakiem i zapewne nasz Andrzej ksywka Długopis głęboko się rozczaruje.
-
129
Prasówka z 3 listopada 2024 (25/2024)
Wygląda na to, że władza jest coraz bardziej skisła. Synekury po PiS przejmują koalicjanci. Są pierwsze jaskółki. I po co było nadstawiać karku?
-
128
Prasówka z 27 października 2024 (24/2024)
I jak tam miłośnicy polskiej polityki? Wciąż się nią ekscytujecie, jesteście w stanie iść na noże z każdym, kto myśli choć trochę inaczej niż Wy? A może wreszcie wrzuciliście na luz? Ja się nieco zdystansowałam, wróciłam do tej siebie z czasów, gdy polityka była dla mnie jak puzzle, które się fajnie układało. I wiecie co, żyje mi się teraz lepiej. I mam więcej sił, by pilnować polskiej demokracji, by piętnować patologię skrajnej prawicy. Częściej się uśmiecham, jestem zdecydowanie mniej sfrustrowana i widzę wokół siebie więcej plusów. I tego też Wam życzę.
-
127
Prasówka z 20 października 2024 (23/2024)
Czy nie macie wrażenia, że PO i PiS zamieniły się miejscami. Teraz mamy populizm liberalny zamiast nacjonalistycznego, zmianę przy korycie i udawanie głupa. Nie da się ukryć jednak, że to cały czas ten sam dobry i chwytający za gardło populizm. A niewielu jest odpornych na taką zarazę. PiS z kolei przeszedł do opozycji i robi dokładnie to, co jego przeciwnicy robili wcześniej. Zdefiniowali taką opozycję, jako "totalna". W sumie zamienił stryjek siekierkę na kijek. Jak chce się żyć, to trzeba się zapisać do jednej z tych dwóch partii. W żadnym razie do "Solidarności". Ten Duda narzeka, że go teraz nie słuchają nawet w PiS!
-
126
Prasówka z 13 października 2024 (22/2024)
Dwa kongresy zdominowały tegotygodniową Prasówkę. Wygląda na to, że coraz mniej staje się ważne, kto rządzi. I jedni i drudzy obiecują, nie dotrzymują i się usprawiedliwiają, że nie mogą, chcieli, ale tamci nie pozwalają... Aha, tamci to nasi, i też sprzeciwiają się już nie tylko prawom osób LGBT, ale również prawom kobiet. Zastanawiające. A pogoda jak jest, każdy widzi. Kwitną pomidory.
-
125
Prasówka z 6 października 2024 (21/2024)
I co nas jeszcze czeka? Jak nie Orlen zagarnięty przez PiS, to Totalizator Sportowy zagarnięty przez KO. Niemoc rządu premiera Tuska w sprawie aborcji, media z których wyrzuca się ludzi walczących o przywrócenie normalności, do tego z wieloletnim stażem, przed emeryturą. Inni sami rzucają tę robotę. Anegdotyczne jest już to, że funkcjonariusze poprzedniego reżimu pozatrudniani w spółkach skarbu państwa, mają się całkiem dobrze a nawet lepiej. Wyrzucono tych, którzy byli znani, reszta została. To oni a nie ci najwięksi zrobili najwięcej szkód. Jak tak dalej pójdzie, to nie wróżę w przyszłorocznych wyborach, prezydenta innego niż z PiS. Z drugiej strony najzdrowsza dla obywateli jest sytuacja, gdy rządzący kontrolują się nawzajem, zgodnie z monteskiuszowską zasadą równowagi władz. Parlament, Sądownictwo i Prezydent w rękach KO, to nie jest dobry pomysł z jednego względu - władza deprawuje, absolutna władza deprawuje absolutnie. Uwierzyliśmy w to, że inna władza niż PiS-owska nie posunie się do łamania i nadużywania prawa. Rzeczywistość po zeszłorocznych wyborach parlamentarnych rysuje się zgoła inaczej. Niech więc prezydent z PiS-u patrzy na ręce premierowi z KO. I na odwrót. Skorzystają na tym wolni obywatele, bo zachowają wolność.
-
124
Prasówka z 29 września 2024 (20/2024)
Po wakacyjnej przerwie no może nieco dłuższej "Prasówka tygodniówka" Tamary Olszewskiej wraca na łamy mediów internetowych. To dobra wiadomość, bo ponownie, co tydzień, będzie się ukazywała także w formie podkastu.
-
123
Prasówka z 26 maja 2024 (19/2024)
Ambicje mamy, co najmniej, na miarę mocarstwa regionalnego, jeśli nie światowego. Sami siebie uważamy za supermocarstwo nie rozumiejąc dlaczego świat ma nas za idiotów. A jak przychodzi co do czego, to okazuje się, że jesteśmy prowincją, peryferium, zapyziałym zaściankiem majaczącym o minionej potędze, której przecież zasadą było "szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie" . Mam tu na myśli zbliżające się wybory europejskie. Jak wspomina Tamara Olszewska w najnowszej "Prasówce", do wyborów szykuje się zwłaszcza elektorat PiS-u. Reszta jest podobno zmęczona i mało zainteresowana. Zapowiadana frekwencja oscyluje na poziomie 20 procent. Pośród zgłoszonych do wyborów europejskich komitetów jest taki, który przyjął nazwę "Polexit". To koalicja. Na ustach mają wyświechtany slogan "Europa ojczyzn" ale znacznie ciekawiej jest dalej, gdy wgłębić się w ich program. "Unia, która jest naszym celem, będzie wspólnotą swobodnego przepływu kapitału, dóbr oraz usług, ale – w przeciwieństwie do dzisiejszej Unii - bez jakichkolwiek konotacji ideologicznych, wspólnej armii czy jednolitej polityki zagranicznej." Oczywiście w programie tej koalicji - żadnego euro ani imigrantów, a także ograniczenie polskich wpłat do wspólnego budżetu, bo teraz to my musielibyśmy utrzymywać biedniejszych, a nie na nas. Pies im mordę lizał, żadnej "Solidarności". Jednym słowem zaprzeczenie idei założycielskiej Wspólnoty Węgla i Stali, zgodnie z którą naczelną zasadą dla Europy był POKÓJ. A ci polexitowcy - Europa "bez jakichkolwiek konotacji ideologicznych, wspólnej armii czy jednolitej polityki zagranicznej." Ciśnie się na usta szereg pytań: Czy Polska da sobie radę sama, w razie rosyjskiego najazdu, skoro w 1939 r. nie poradziła sobie z Niemcami i chwilę później z ZSRR? Czy w zglobalizowanym świecie, gdzie mocarstwami światowymi są dziś Rosja, Chiny, Indie, Japonia i Brazyla, a także Unia Europejska, Polska poza Unią ma jakiekolwiek znaczenie, wyjąwszy to, że jej wyjście ze struktur europejskich przez nasz kraj, znacznie je osłabi? I wreszcie, czy wyświechtane słowo "suwerenność" zachowa jakąkolwiek wartość, gdy Rosjanie przekroczą zachodnią granicę Ukrainy a my tym razem na własne życzenie będziemy znów sami? Rozdzieranie szat to tylko "smieszno-durny" gest po fakcie.
-
122
Prasówka z 19 maja 2024 (18/2024)
Czy to możliwe aby dziennikarze sąsiadującego z Polską kraju pomylili nazwisko obecnego prezydenta Polski Andrzeja Dudy z nazwiskiem byłego premiera Mateusza Morawieckiego? Okazuje się, że możliwe. Jedna ze słowackich gazet, przy okazji wsparcia ze strony polskich władz dla postrzelonego w zamachu Roberta Fica, sromotnie się pomyliła. Z jednej strony, to zupełny brak profesjonalizmu dziennikarza słowackiej gazety, a z drugiej - co robi Duda w polityce europejskiej, że tak łatwo go pomylić z Morawieckim? Czym ten z kolei dał się poznać, że zapamiętano go na Słowacji? Tak czy inaczej skandalu nie będzie. Nazwiska premiera Donalda Tuska nie pomylono, znaczy, że to liczący się w Europie polityk i na Słowacji go znają. Za to Duda w koronie popilnuje jeszcze trochę żyrandola, popali głupa i przydupasa Trumpa, a może nawet jeszcze gdzieś pojedzie po odbiór doktora honoris causa jakiejś egzotycznej uczelni - może San Escobaru? W końcu i jemu, i Waszczykowskiemu się to należy.
-
121
Prasówka z 17 marca 2024 (11/2024)
Ci, którzy nie doceniali Kaczyńskiego, srodze się zawiedli, przynajmniej tak sugerowała w "Faktach po Faktach" politolożka z Torunia, dr Barbara Brodzińska-Mirowska. Trudno zaprzeczyć, bo to, co wyczyniał Kaczyński przed Komisją d/s Pegasusa w ostatni piątek, było niegrzeczne, czasami wręcz chamskie, tym niemniej to on był górą. Bezwzględnie udowadniał, że afera Pegasusa jest nie tylko rozdmuchana ale dla samej PiS i polityki realizowanej w okresie rządów tej partii, marginalna i nie ma o czym mówić. Erystyka (sofistyka?) nieelegancka, za to skuteczna. Przesłuchujący go wili się jak piskorze, a usunięci z komisji klakierzy Kaczyńskiego, Ozdoba i Gosek, bawili się w najlepsze, ku uciesze gawiedzi spod znaku PiS, która swoim zwyczajem sypała na platformie "x" ulubionym przez siebie terminem "zaorać". Prezes zaorał tego, prezes zaorał tamtego... Żałosny spektakl w poważnej sprawie. Prezes bronił się jak umie, do czego miał całkowite prawo, a że to, co robił i robi jest etycznie miałkie, to co z tego? Za to przesłuchujący nie umieli dać sobie z tym rady. Sondaże PiS-u spadają i próba odwrócenia trendu za wszelką cenę wydaje się całkowicie zrozumiała. I pewnie odniosłoby to jakiś skutek, gdyby nie taśmy Obajtka, które wypłynęły nagle na światło dzienne. Czy to przypadek? Zapewne nie. Ciekawe, co jeszcze wypłynie, jak bardzo prezes uwierzył w prawomocność własnych poczynań i ludzi, którym zaufał. Jak bardzo, zbagatelizował przeszłość, która zaczyna obracać się przeciwko niemu i jak dalece ma się za Boga? Nie wierzę, że kiedyś miał wizję dla Polski, ani, że teraz ma wizję na odzyskanie władzy. Jeśli już, to ma metodę, działającą jak blitzkrieg, przez zaskoczenie, dlatego skuteczną. Taka rosyjska wersja realpolitic, wyzutej ze wszelkiej moralności, zastosowanej przez polskiego polityka. Tyle, że dla nikogo Kaczyński nie jest już i nie będzie zaskoczeniem. Mało istotne jest to, jak bardzo "zaorał" przesłuchującą go komisję. Przy urnie wyborczej liczy się to, że wciąż większość czuje niesmak i odrazę, słysząc nazwisko Kaczyński. Mnie od piątku w głowie pobrzmiewa, gdy myślę o tym człowieku, słowo "członek", tak chętnie używane przez niego podczas przesłuchania. I widzę przed oczyma tę bezczelnie śmiejącą się twarz. "Który skrzywdziłeś człowieka prostego, Śmiechem nad krzywdę jego wybuchając, Gromadę błaznów koło siebie mając..." (Czesław Miłosz)
-
120
Prasówka z 10 marca 2024 (10/2024)
Partia PiS zapewnia stały napływ tematów do prasówki i to jakich. Członkowie tego zgrupowania, a i jego prezes, są niewyczerpanym źródłem informacji i analiz dziennikarskich. Ot choćby Jarosław Kaczyński, któremu przy okazji wizytacji schodów smoleńskich na Placu Defilad w Warszawie, nie udało się tym razem zniszczyć wieńca od obywateli z anonsem, na którym winą za katastrofę obarcza się Lecha Kaczyńskiego. A próbował. Bój był zażarty i zapewne nieostatni. Najświeższa prasówka Tamary Olszewskiej czeka na odsłuchanie. Zapraszam. EDIT: A jednak, Suski ukradł tablicę. I gdy rozeszli się ludzie zrobił swoje. Natury nie da się oszukać.
-
119
Prasówka z 3 marca 2024 (9/2024)
Kolejna dawka wiadomości z podwórka PiS.
-
118
Prasówka z 25 lutego 2024 (8/2024)
PiS zdaje się dogorywać, a Kaczyński, jak na złość, ogłosił, że nie odchodzi na emeryturę. Czy pogrąży kumpli tak, że już się nie podniosą? Życzymy powodzenia panie prezesie. I zapraszamy do wysłuchania przeglądu prasy z zeszłego tygodnia, że szczególnym uwzględnieniem patologicznych wydarzeń w polityce, w czym wybitnie przodują politycy prawicy.
-
117
Prasówka z 18 lutego 2024 (7/2024)
PiS rozpoczęło kampanię samorządową, jednak kandydaci tej partii, wiadomo dlaczego, unikają występowania pod jej szyldem. I wcale nie chodzi o to, że brzydkie jest to logo PiS-u a do tego natychmiast przywołuje złe emocje z ostatnich 8 lat. Tyle, że to nie szyld winny a właśnie owi działacze. Kogo chcą oszukać? Świrski, pełniący funkcję przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, nadal blokuje pieniądze dla mediów publicznych pochodzące z abonamentu. Jeszcze niedawno tłumaczył to tym, że nie wie komu ma płacić, bo decyzja o likwidacji spółek nie została potwierdzona przez sąd a do tego referendarze nie chcieli ujawnić, czy taki wpis odnośnie TVP został dokonany. Pieniądze z abonamentu postanowił przekazać do depozytu sądowego. Okazało się, że i owszem, takie wpisy zostały dokonane. Świrski nadal nie płaci, co odbija się na kondycji finansowej mediów. Najgorzej jest w Polskim Radiu Kraków, gdzie pracownicy w lutym otrzymali zaliczki na poczet pensji w wysokości 1000 zł. Pracownicy Rozgłośni Regionalnych Polskiego Radia z niepokojem przyjęli pogłoski o tym, że planowane jest połączenie ich w jedną strukturę z TVP. Ich zdaniem to oznacza powrót do czasów Radiokomitetu i centralne zarządzanie, co odbije się na pozycji Radia Publicznego, zwłaszcza w regionach, oraz przyczyni się do obniżenia jakości programu. Opublikowali w tej sprawie list otwarty, pod którym podpisało się ponad 700 pracowników Rozgłośni Regionalnych w 17 ośrodkach. Za utworzeniem molocha medialnego wzorem z PRL-u przemawiają oszczędności -mniej budynków, mniejsza administracja, multimedialność tworzonych treści przez jedną ekipę - do radia, do telewizji i do portalu internetowego. Coś, co jest jednak do wszystkiego bywa do niczego. Z drugiej strony, to nie Rozgłośnie Regionalne generują koszty a telewizja, która np. z 2 mld. dotacji przyznawanych corocznie przez rząd PiS-u, zagarniała dla siebie 1,5 mld, natomiast 500 mln było rozdzielane dla tzw. dużego radia i dla 17 rozgłośni w regionach. A więc to struktura Telewizji Publicznej z kilkudziesięcioma antenami kosztuje, a nie radio. We Francji, która jest krajem znacznie bogatszym od Polski jest zalewie 6 anten telewizji publicznej. Trzeba również dodać, że do rozmów na temat losów Rozgłośni Regionalnych nie zaproszono przedstawicieli Rozgłośni Regionalnych. Innymi słowy o Radiu w Polsce mają zdecydować ludzie od telewizji, bo przecież w telewizorze nie tylko słychać ale jeszcze w nim widać. To prawie to samo. Otóż nie to samo i po to aby o tym się dowiedzieć należy rozmawiać z fachowcami. Tymczasem zapraszam na Prasówkę Tamary Olszewskiej. Pod względem przebijania dna od dołu PiS jest ciągle liderem.
-
116
Prasówka z 11 lutego 2024 (6/2024)
Geniusz prezesa zdaje się mniejszy niż się wydawało. Nie wszystkim, co prawda, bo nie wszyscy nabrali się na ten nacjonalistyczno-smoleński bełkocik, ale nie którzy to kupili. Teraz ze zdumieniem i niedowierzaniem przecierają oczy, gdy patrzą na występy podstarzałego hipokryty, który w przypływie "jasności umysłu" stwierdził, że wszystkie partie, które biorą udział w prawniczym zamachu stanu, trzeba zdelegalizować. Planuje to zrobić przy pomocy Trybunału Konstytucyjnego Przyłembskiej. To już nie jest cyniczne, to jest śmieszne, a śmieszności w polityce podobno się nie wybacza. Ale ja prezesa rozumiem. W jakimś filmie, bodajże w "Nie lubię poniedziałku" Barei, była taka kapela podwórkowa, którą przepędzano na cztery wiatry po pierwszej zwrotce. Któregoś razu poproszono ich aby dalej grali. A oni zaczęli od nowa, od pierwszej zwrotki. I tak w kółko. "Bo nam nigdy nie dali zagrać więcej" - tłumaczyli się. Z prezesem jest podobnie. Z natury zadymiarz polityczny, rozpirzający zastaną sytuację, nigdy nie miał okazji zagrać do końca. Po pierwszych zagrywkach na ogół się go pozbywano. Tak było w opozycji, gdzie nie brano go poważnie, tak było z Wałęsą, który pogonił i jego, i jego brata w pewnym momencie, tak było w 2007 roku, i tak było w 2023 r. Z tym, że teraz dał się poznać wszystkim w kraju. Dziwne podrygi w wykonaniu prezesa, łupież na płaszczyku, straszenie straży marszałkowskiej, która nie wpuściła przestępców do Sejmu, czy wspomniane brednie o delegalizacji partii, to chyba przypadek dla specjalistów z oddziału zamkniętego. Geniusz prezesa okazał się udawany. No i jeszcze jeden artysta, zwany tu i ówdzie Ążejem, bryluje w Afryce jak ten biały na plantacji bananów. Popisał się jednak czym innym. Na trumpową wypowiedź w kwestii zaległości opłat niektórych członków NATO i rzucenie tych państw na pożarcie Rosji, Duda stwierdził, że Trump "go nigdy nie oszukał". A poza tym Polska nie zalega. On nawet nie udaje, pali głupa i się z tym wcale nie kryje. Za to drugi Duda, od Solidarności, oświadczył, że w związku z "chaosem" w kraju gotów jest wyprowadzić ludzi na ulice. PiS-cy wyjątkowo chętnie gotowi są do protestu przeciwko temu, co sami ludziom zgotowali. Popierają protesty rolnicze chociaż przez całe lata wpuszczali ukraińskie zboże, na którym sami zarabiali. Inne rewelacje mijającego tygodnia w prasówce Tamary Olszewskiej, do której zapraszam.
-
115
Prasówka z 4 lutego 2024 (5/2024)
Skąd oni biorą tych cudaków? Trudno powiedzieć. Premier Marcinkiewicz skomentował kandydaturę Tobiasza Bocheńskiego na prezydenta stolicy słowami "Warszawa tego nie przetrwa". Jeden mało znany w chwili wyboru egzemplarz, wyciągnięty z rękawa Kaczyńskiego jako objawienie a wręcz zbawienie dla Polski, okazał się być uległym i mało kompetentnym aferzystą międzynarodowym. Mowa o niejakim Dudzie, tu i ówdzie zwanym Ążejem. Inny protegowany Kaczyńskiego, co to trafił do wielkiego biznesu z Pcimia, ostatnio powołuje się na najnowszą ocenę ratingową polskiego Orlenu, która stawia ten koncern w gronie największych na świecie. Ma to być dowód na geniusz i zdolności biznesowe byłego już prezesa Obajtka. Zdaje się, że ten geniusz z Pcimia nie zauważył, iż wraz z jego odwołaniem z funkcji zarządzającego "klejnotami rodowymi Polski", jak to PiS-owcy lubią z egzaltacją podkreślać, akcje Orlenu na giełdzie zdecydowanie wzrosły. To raczej nie jest dobra ocena dla Obajtka i nie rokuje, że geniusza z rękawa Kaczyńskiego zechcą zatrudnić Arabowie w swoich firmach paliwowych. Czego tu się innego spodziewać? Jaki pan, taki kram. Sam Lech Kaczyński zaczynał od prezydentowania stolicy. Co zrobił dla Warszawy, o czym można by się pozytywnie wyrazić, nie kojarzę. Utkwiło mi za to w pamięci jego obcesowe potraktowanie obywatela, który go zagadnął na ulicy. Kaczyński odrzekł mu niecierpliwe "spieprzaj dziadu". To pokazuje, że nie był wybitnym przywódcą, nie był nawet dobrym przywódcą. Był złym przywódcą. I to nie jedyny dowód. Warto jasno powiedzieć, że jako prezydent kraju zrobił wszystko, co najgorsze. Kompromitował nas również za granicą. To chyba w gronie tych ludzi jakiś przymus czy wręcz natręctwo. A na koniec zabił, przy pomocy samolotu a może i współudziale brata, 96 osób, z sobą włącznie. I teraz Kaczyński wyciąga z rękawa następnego czarnego Piotrusia? A swoją drogą można od dziś Prawo i Sprawiedliwość nazywać partią faszystowską. Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił powództwo PiS-u przeciwko dziennikarzowi "Gazety Myszkowskiej" Jarosławowi Mazankowi o ochronę dóbr osobistych. Mazanek określił partię Jarosława Kaczyńskiego mianem "faszystowskiej". Sąd zasądził również, że partia faszystowska PiS ma zwrócić dziennikarzowi poniesione przez niego koszty procesu w wysokości 737 zł.
-
114
Prasówka z 28 stycznia 2024 (4/2024)
Odejść z godnością, okazuje się, było dane gen. Jaruzelskiemu. On to potrafił. Upadek prezesa jest zarówno żenujący jak i denerwujący. Czego innego można się jednak było spodziewać po kimś takim? Osiem lat rządów tego pana i wcześniejsze również, zadziwiały i denerwowały. Ciągneli do niego wszelkiego rodzaju bandyci, kłamcy, mitomani i niespełnieni wariaci spod znaku Napoleona... No nie. Napoleon był tylko jeden. Reszta to podróbki, którym należy się kaftan bezpieczeństwa. Otóż prezes w całym swoim geniuszu politycznym, bo przecież "nie ma na świecie wielu mądrzejszych od niego" oświadczył wszem i wobec, a więc i swoim zadymiarzom spod znaku Bąkiewicza i tym, którzy dotąd cierpliwie znosili jego wyczyny, że "w obecnej sytuacji Konstytucja przestała obowiązywać". Morawiecki zapowiada, że już niebawem "wróci do władzy" i to "szybciej, niż niektórym mogłoby się wydawać". Co to znaczy? W jaki sposób PiS zamierza odzyskać koryto? Wybory przedterminowe? Z jakiej racji? A jeśli nawet, to co będzie jak i tak prezes, i jego banda, nie uzyskają przewagi? Czy te nadzwyczajne środki, które zamierza podjąć satrapa, to zamach stanu, skoro Konstytucja nie obowiązuje? Resorty siłowe nie są już w rękach ministrów Kaczyńskiego, no więc jak? Tego nie wyjaśnia. Jest jeden sposób. Sposób to tragiczny dla narodu i bolesny. Polityka zagraniczna, którą prowadziła partia Prawo i Sprawiedliwość w latach 2015 do 2023 i wcześniej, zdaje się najbardziej sprzyjała interesom rosyjskim a nie żadnym innym. Na pewne spekulacje pozwala jawna niechęć wobec Unii Europejskiej i Niemiec. W pamięci jest i odezwa do braci Moskali, o której Kaczyński zdaje się zapomniał. Dość jednoznaczne skojarzenia wywołuje biografia polityczna Kaczyńskiego autorstwa Tomasza Piątka p.t. "Kaczyński i jego pajęczyna". Ta nić cały czas przędzie się ze wschodu za Kaczyńskim i od początku. Zapytam wobec tego panie Kaczyński wprost, czy zamierza pan wrócić do władzy na rosyjskich bagnetach, po trupie Ukrainy? To tylko znaczy tyle, że jeśli tak, to gorszy jest pan od gen. Jaruzelskiego, którym tak bardzo pan pogardza.
-
113
Prasówka z 21 stycznia 2024 (3/2024)
Zaraz, zaraz, jak to leciało? Cała Polska z was się śmieje - PiS-owcy równa się złodzieje? A nie tylko złodzieje ale i bandyci, których zamyka się do więzienia. Po kraju jak mgła się ściele biadolenie i ujadanie pań Kamińskich i Wąsikowych, w których dramat nikt nie wierzy. Wygląda na to, że z Kaczyńskim jest coraz gorzej. Mija mu chyba wiara we własną wszechmoc i boskie zdolności. Nie pomaga przeświadczenie o tym, że "niewielu jest mądrzejszych od niego", ani złość, ani heroiczne forsowanie bram aresztu, ani okupowanie urzędów, ani samotne wieczory w towarzystwie "sprawdzonych" przyjaciółek, niedawnych i dawniejszych odkryć towarzyskich. Nie pomaga fałszywa teza o imposybiliźmie prawnym, na której budował swoje papierowe imperium. Młyny demokracji, być może mielą wolno, ale nie ma przed nimi ucieczki. To wszystko bardzo źle działa na Kaczyńskiego. Gdyby był alkoholikiem jak ten Kamiński, to mógłby zapić i zapomnieć ale on jest pracoholikiem. Jego kręci polityka, chora wizja kraju i misji, którą realizował. Jego narkotyk, to władza. Stracił wszystko i jak wielu pracoholików, braku swoich używek może nie przeżyć. Wiek mu nie sprzyja. Całe życie knuł i mieszał, żadnej alternatywy sobie nie wypracował. Czy mi go żal? Absolutnie nie. Własny ojciec ostrzegał przed nim Polaków. Pozostanie po Kaczyńskim jedynie "absmak", kilka straconych lat Polski w drodze do wolności i dobrobytu, i zapewne awantura narodowa czy pochować go na Wawelu, czy na Powąskach, czy gdzieś przypadkowo pod cmentarnym płotem.
-
112
Prasówka z 14 stycznia 2024 (2/2024)
Prasówka tygodniówka pod redakcją Tamary Olszewskiej. Przegląd wydarzeń tygodnia ze szczególnym uwzględnieniem wyczynów PiS-u.
-
111
Prasówka z 7 stycznia 2024 (1/2024)
Funkcjonariusze totalnej opozycji, czyli były PiS-owski rząd , za żadne skarby nie potrafią oderwać się od koryta i trzymają się stołków niczym rzep psiego ogona. Przekonują, a niektórzy im wierzą, i to również ci z elektoratu Koalicji Obywatelskiej, nie wspominając o co niektórych przeintelektualizowanych dziennikarzach, że w Polsce mamy dwa systemy praworządności. To tworzy środowisko dla anarchii. Pierwszy z tych systemów prawa, to ten, który obowiązywał przed rządami PiS-u i obowiązuje nadal, i drugi, który jest efektem "reform" partii spod znaku Kaczyńskiego. Sytuacja bardzo wygodna jeśli się chce mącić, mieszać i destabilizować sytuację w kraju w imię zasady albo my będziemy rządzić, my, czyli PiS, albo zrobimy taki rozpirzaj, że hej. Pobrzmiewa to trochę znanym z historii powiedzonkiem "szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie". Szlachta wymarła, albo ją wytłukli obcy, powiedzonka zostały, ku uciesze gawiedzi i do użytku cwaniaczków. Niemcy pewnie w ewentualnych rozbiorach Polski nie wezmą udziału, a szkoda, bo jestem po niemieckiej stronie Wisły, za to, co do Rosji - niewykluczone a nawet bardzo prawdopodobne. Parafrazując wiecznie żywego Lenina: "Po trupie Ukrainy pójdziemy pomóc uporządkować Nadwiślański Kraj". I znów będzie zgrzytanie zębami. Wygląda na to, że pośród rządzących nie ma orła, co by umiał zaprowadzić ład w kraju. W związku z tym Kaczyński gra na nosie każdemu, kogo uznał za nieprawdziwego Polaka. Chocholi taniec to nasza narodowa specjalność, o czym przekonać się można było po raz kolejny całkiem niedawno, po wygranej PiS-u w 2015 r. Ogromny sprzeciw społeczny, dynamiczna i spontaniczna siła, która mogła zmieść Kaczyńskiego i jego popleczników ze sceny politycznej, jak ten huragan w Missouri w 2012 r. na 1800 km, została sprzeniewierzona. Kijowski ogłaszał miłość do rządu i nawoływał do pokojowego traktowania legalnie wybranej władzy, mimo, że ta władza regularnie niszczyła kraj. I teraz ta sama polka. Hołownia zdaje się mięknąć i bez żenady oświadcza, że "nie chce zaogniać sytuacji", Sienkiewicz nie radzi sobie z mediami publicznymi i, trzeba przyznać, plugawymi plotkami rozsiewanymi na jego temat przez propagandzistów PiS-owskich, a Tusk milczy. Tak czy inaczej, wygląda na to, że sytuacja rozwiąże się na ulicy. W hymnie Polski, który PiS-owcy tak kochają, że aż postanowili odgrywać i fałszywie odśpiewywać wszystkie jego zwrotki, przy każdej byle uroczystości otwarcia używanej od lat drogi w Pipidówie Wielkiej, śpiewanym między przecięciem wstęgi a poświęceniem przez klechę z pobliskiej parafii, jest taki wers: "Dał nam przykład Bonaparte, jak zwyciężać mamy". Mentalność Francuzów, znamy to z przeszłości, jest taka, że gdy tylko coś nie gra w ich "słodkiej Francji", np. brakuje bagietek w pobliskiej Boulangerii u Pierre'a, to wyciągali gilotynę na Place de la Concorde i ścinali kilka głów. I wszystko wracało do normy. Do dziś trzymają ten diabelski wynalazek na polityków w muzeum, tak na wszelki wypadek i ku przestrodze. I o tym pamiętają władze tamtego kraju. To jest wdrukowane w mentalność francuskiego polityka. Nie namawiam do rzezi, za to próbuję zrozumieć, o czym pamiętają władze naszego kraju? Królobójców w Polsce nie było, królowie raczej stąd uciekali w podskokach, za to był mord Prezydenta Narutowicza w Zachęcie i Prezydenta Adamowicza podczas finału WOŚP, dokonany z nienawiści prawicowymi łapskami. Czy tego się teraz boją politycy polscy? Czy to nasze dziedzictwo polityczne które wpisane w podświadomość zbiorową paraliżuje tak skutecznie, że rząd nie jest w stanie podjąć radykalnych kroków a społeczeństwo nie akceptuje zdecydowanych rozwiązań, iż gotowi jesteśmy męczyć się z chaosem, który serwuje nam mniejszymi i większymi porcjami mały, zblazowany, oderwany o rzeczywistości człowieczek?
-
110
Prasówka z 31 grudnia 2023 (49/2023)
Po lasach i polach niesie się łkanie tego i owego prezesa medium publicznego. Im mniejsze medium, im większe zadupie, tym głupota bardziej przerażająca. W jednej ze stacji radia publicznego, lekko podstarzała prezeska, tak się zezłościła na decyzję ministra Sienkiewicza o postawieniu w stan likwidacji stacji radia publicznego, iż stwierdziła, że nie widzi powodu do takiej likwidacji ani stołecznych, ani prowincjonalnych telewizji i radia. A zwłaszcza jej radia. Jej spółka stoi bardzo dobrze, kasa się zgadza, strat nie ma, więc o co chodzi? Nietrudno aby się zgadzała, skoro kasa lała się strumieniami na propagandę i w nagrodę za wierność. Trudniej by było zarobić. A swoją drogą: Bodajbyś straty miała, a program był uczciwy... Chodzi o to, że program, nie tylko tej stacji radiowej radia publicznego, wciąż zieje PiS-owskim jadem, że dziennikarzy zastąpili propagandziści, że przyszli niedoświadczeni i związani z PiS-em osobnicy, którzy nie mają bladego pojęcia o dziennikarstwie, a o dziennikarstwie radiowym, wcale. Jaki pan (pani w tym razie) taki kram. A program pełen jest treści katolicko-partyjnych i służy tylko Kaczyńskiemu. Więcej w nim nadgorliwości aby przypodobać się zbawicielowi narodu niż w toruńskim Radiu Maryja. Po drugie, droga pani, to nie pani decyzja, co i kiedy likwidować, więc radzę spakować torebkę i czekać. A poza tym, to ostatnia w tym roku Prasówka Tamary Olszewskiej, do wysłuchania której zapraszam. Pierwsza w 2024 już za tydzień, 7 stycznia. Bądźcie z nami i Do Siego Roku.
-
109
Prasówka z 17 grudnia 2023 (48/2023)
Kiedy portret Kaczyńskiego przemawia do Kaczyńskiego, to wieszczy, że jego rozmówcę posadzą. To stary dowcip, w którym portret zdejmują a portretowanego wieszają a nie sadzają. Czasy są jednak inne, demokratyczne, cywilizowane a może kulturalne i nikt nie będzie nikogo wieszał, choć portrety Kaczyńskie pewnie znikną z tej i owej ściany. Czasami jednak aż ręce opadają, gdy taki Macierewicz, wbrew decyzji o zamknięciu komisji smoleńskiej oświadcza, że jego misja trwa do sierpnia 2024 r. i żaden Kosiniak-Kamysz nie będzie mu nic zamykał. Dokumentacji, tabletu i samochodu nie odda, gabinetu nie opuści, bo ma misję patriotyczną od samego Boga, amen. Ten farbowany lis, niegdysiejszy zwolennik i piewca Che Guevary, gotów jest przykuć się łańcuchami do kaloryfera, a dla większego efektu obwiesić się granatami, wezwać fotografików (wszak to następcy niegdysiejszych portrecistów) i uwiecznić się w roli uwspółcześnionego Rejtana. "Nie pozwolę i..." chciałoby się szpetnie a dosadnie zakląć. Jest oczywiście w tym pewna symbolika. Kopia jednak nie zastąpi oryginału i bywa tak, że jawi się jako bezprzykładna głupota a nie przejaw głębokiego patriotyzmu.
-
108
Prasówka z 10 grudnia 2023 (47/2023)
Prasówka z 10 grudnia 2023
-
107
Prasówka z 3 grudnia 2023 (46/2023)
Lwów jest nasz i tylko nasz, powinien wrócić do Polski i Ukraińcy mają nam natychmiast oddać naszemiasto - to najnowszy pomysł niejakiej działaczki pro-life Kai Godek. Niestety inicjatorka nie precyzuje w jakiej roli teraz postanowiła wystąpić, czy Ukraińcy mają nam oddać to rdzennie polskie miasto wraz z przyległymi ziemiami, czy tylko wystarczy korytarz eksterytorialny? I co zrobić jeśli indagowani wybuchną gromkim i szyderczym śmiechem? Czy wówczas należy im przypomnieć o niedawnych imigrantach przyjętych przez rząd Morawieckiego i niewdzięczności Ukraińców za tę podziwianą na świecie polską szlachetność? A Lwów nam się po porostu należy. A może marzy się pani Godek najazd na Lwów z pieśnią na ustach "co nam obca przemoc wzięła szablą odbierzemy"? Tak czy inaczej ta pani ma ogromne parcie na szkło i co o nie przycichnie, to wyskakuje jak ten Filip z konopi z coraz to nowym, szokującym pomysłem. Niestety, te jej pomysły są coraz głupsze.
-
106
Prasówka z 26 listopada 2023 (45/2023)
No to czekamy, aż procedury wyłaniania rządu zakończą się. A to jeszcze potrwa. W poniedziałek 26 listopada 2023 r. Morawiecki, premierem trudno go nazwać, przedstawi skład nowego rządu i za dwa tygodnie, wielce prawdopodobne, dostanie w Sejmie wielkiego, siarczystego kopa. Skoro wszyscy to wiemy, łącznie z Kaczyńskim i Dudą, którego trudno nazwać prezydentem, to po co ta cała szopka? No właśnie, na co my właściwie czekamy? A no czekamy na to, aż nas do reszty okradną, wyszarpią ze skarbca Rzeczpospolitej tyle ile się da, zabezpieczą siebie, swoje rodziny i oddane im wierne sługi, a reszcie - na pohybel. To nie Polacy, skoro nie są z nimi, nie raz to mówili. Prywata a nie dobro ojczyzny, własny interes przedkładają nad dobro Rzeczypospolitej, że tak Sienkiewiczem zajadę. Przyjdzie jednak czas rozliczeń. Poeta powiada: "spisane będą czyny i rozmowy". A Jerzy Stempowski w jednym ze swoich esejów przestrzegał, że młyny republiki działają wolno ale nieubłaganie. Wobec tego "Nie bądź bezpieczny..." Kaczyński i reszta, "...poeta pamięta". Wiecie jak kończy się ten wiersz Miłosza?
We're indexing this podcast's transcripts for the first time — this can take a minute or two. We'll show results as soon as they're ready.
No matches for "" in this podcast's transcripts.
No topics indexed yet for this podcast.
Loading reviews...
ABOUT THIS SHOW
Głosy, głosy, głosy...
HOSTED BY
Kotek Przydrożny
CATEGORIES
Loading similar podcasts...