PODCAST · sports
No to jadę! | Rafał Jurkowlaniec
by Rafał Jurkowlaniec
🚲 No to jadę! - niby takie proste, a tak trudno zbieramy się do drogi! Kiedy jednak już wsiądziemy na rower i rzeczywiście pojedziemy w siną dal dzieją się rzeczy fantastyczne.Nazywam się Rafał Jurkowlaniec. W życiu przejechałem już wiele km na rowerze i co najważniejsze nie mam dość! Zapraszam Was do mojego rowerowego świata. 🙂Bikepacking na lekko | Rowerowe wyprawy | porady | goście
-
31
No to jadę przez Amerykę Południową - odcinek 6| Rafał Jurkowlaniec
Podsumowanie mojej wyprawy przez Amerykę Południową. Dojechałem znad Atlantyku nad Pacyfik. Jestem już w Santiago de Chile i za chwilę wracam do Europy.
-
30
-
29
-
28
Ameryka Południowa na rowerze cz. 3- No to jadę! | Rafał Jurkowlaniec
Za mną już tysiąc kilometrów i jestem w zielonym sercu Argentyny. Wokół zielona pampa, tysiące krów i ogromne przestrzenie.
-
27
Ameryka Południowa cz. 2- No to jadę! | Rafał Jurkowlaniec
500 kilometrów na rowerze po Ameryce Południowej już za mną. Kolejny dzień przemierzam bezkresne argentyńskie niziny. Jest zielono, pusto, słonecznie i jedzie się bardzo dobrze.Teraz przede mną kilka dni podróży do odległej o 900 kilometrów Mendozy, skąd zacznę wspinaczkę w Andy.Zanim jednak dojechałem na niziny - wielkie wrażenie zrobiło na mnie Buenos Aires. To miasto jest ogromne. Mieszka tutaj ponad 3 miliony ludzi, a w aglomeracji prawie 14! Centrum jest bogate, zatłoczone, bardzo efektowne i po prostu ładne. Oczywiście są też inne dzielnice, w tym slumsy, ale wbrew temu co czytałem w internecie, czułem się tu całkiem bezpiecznie. Mniej wiecej tak samo jak w dużym polskim mieście. Jedziecie dalej ze mną?
-
26
Rowerem przez Amerykę Południową cz.1
Właśnie zaczyna się moja kolejna rowerowa wyprawa. Tym razem chcę przejechać Amerykę Południową. Moją podróż rozpocznę w Montevideo - stolicy Urugwaju. Potem Buenos Aires i bezkresne argentyńskie szlaki. W drugiej części wyprawy muszę wspiąć na wysokie przełęcze w Andach, żeby zjechać do Chile nad Ocean Spokojny. Podróż chcę zakończyć w Santiago de Chile, skąd mam lot powrotny do Europy.Jak zawsze jadę na rowerze Specialized Diverge, który przygotował do wyjazdu wrocławski sklep i serwis Specialized. Po amerykańskich drogach pojadę w ubraniach firmy Assos, które sprawdziłem już wielokrotnie na bikepackingowych trasach i zawsze zapewniały mi komfort oraz były niezwykle wytrzymałe. Moimi partnerami w tej podróży jest też sieć sklepów rowerowych Immotion, Port Lotniczy Wrocław i Radio Wrocław.Najtrudniejszą częścią moich rowerowych wypraw są długie loty. Ten ostatni do Urugwaju trwał 13 godzin, ale na szczęście wszystko odbyło się bez problemu. Po szybkim zakwaterowaniu w hotelu, ruszyłem na spotkanie z Martą Video z Montevideo, która była moją przewodniczką po stolicy Urugwaju. Następnie pierwszy dłuższy etap zrealizowałem w kierunku Colonia del Sacramento, skąd - w środę 12 listopada - popłynę do Buenos Aires.Zapraszam do odsłuchania raportu z przygotowań do trasy i pierwszych dni w drodze.
-
25
Rowerem przez Tajlandię cz. 6
No to dojechaliśmy! Z Phuket do Bangkoku przez wyspę Ko Thao. Wyjątkowa rowerowa przygoda za nami i z pewnością wszystko, czego tutaj doświadczyliśmy zapamiętamy na długo. Także szalony wjazd do Bangkoku, który upłynął nam w upale, hałasie i natężeniu ruchu adekwatnym do 12-pasmowej drogi, którą podróżowaliśmy. W dzisiejszym odcinku dzielimy się spostrzeżeniami z ostatnich kilometrów naszej podróży, a także czasu spędzonego w Mieście Aniołów.
-
24
Rowerem przez Tajlandię cz. 5
Jedziemy dalej! I jest to podróż pełna wyjątkowych spotkań i...kilometrów przejechanych pod wiatr, czyli w warunkach nie należących do wymarzonych dla rowerzystów. W dzisiejszym odcinku podcastu poznacie Benjego i historię jego rowerowej znajomości z Rafałem, a także dowiecie się jak to jest być w drodze od ponad 160 dni! Właśnie tyle czasu spędza w trasie Benji - na rowerze i wędrując.
-
23
Rowerem przez Tajlandię cz. 4
Kolejne dwa dni jazdy przez Tajlandię mijają nam w nieco wakacyjnej atmosferze. Zmieniły się okoliczności przyrody, jest komfortowa ścieżka rowerowa, bardziej turystyczne miejsca i jeszcze tańsze noclegi niż na wyspach. W dzisiejszym odcinku opowiadamy Wam m.in. o zaletach i wadach klimatyzacji, nawigacji na trasie, noclegach, które rezerwujemy w większości przez serwis Agoda, jedzeniu oraz zwierzętach, które mijamy na trasie.
-
22
Tajlandia na rowerze cz. 3
Wjechaliśmy w 2025 rok! Ale zanim to nastąpiło musieliśmy dopłynąć nocnym promem na wyspę Kho Tao. Jak upłynęły nam ostatnie chwile 2024 i pierwsze 2025 roku? - dowiecie się z tego odcinka. Znajdziecie w nim też przestrogę dotyczacą podróżowania speed boatem. Dla niewtajemniczonych to podróż dla ludzi i mocnych nerwach i żołądkach. 😉
-
21
Tajlandia na rowerze cz. 2
Czas na pierwsze wrażenia z Tajlandii. Tym razem opowiadam o nich wspólnie z Magdą Szott, z którą podróżuję przez ten fantastyczny kraj. W tym odcinku opowiemy Wam o plusach i minusach podróży solo oraz w parze, a także poznacie nasze pierwsze wrażenia z tajlandzkich tras. Zapraszamy!
-
20
Tajlandia na rowerze cz.1
Przygotowania i początek zimowej wyprawy przez Tajlandię na rowerach.
-
19
Jak nie zwiedzać świata - czyli spóźnione podsumowanie wyprawy
Chociaż od mojej australijskiej przygody minęło już kilka miesięcy - z przyjemnością wracam do wspomnień z tego upalnego kontynentu. Ostatnio o moje wrażenia stamtąd zapytał mnie Andrzej Gliniak w swoim podcaście "Jak nie zwiedzać świata". Serdecznie dziękuję za tę rozmowę, a Wam zostawiem chyba najpełniejsze podsumowanie mojej wyprawy w postaci wywiadu, który przeprowadził ze mną Andrzej.Zachęcam też do odwiedzenia jego podróżniczego profilu na FB https://www.facebook.com/profile.php?id=100067422080533 oraz podcastu "Jak nie zwiedzać świata" na platformach streamingowych.
-
18
Odcinek 18. | 3172 km spełnionych marzeń
3172 km przez Australię w ciągu 23 dni. Dla mnie brzmi pięknie, bo są to kilometry spełnionych marzeń i wspomnień, które pozostaną ze mną na zawsze. Dziękuję za to, że byliście ze mną i tym 18. odcinkiem podcastu mówię Wam „dzień dobry” z Adelajdy – miejsca docelowego mojej wyprawy.Okazało się, że dojechałem tutaj szybciej niż planowałem, dlatego teraz mam jeszcze kilka „przymusowych” dni wakacji. Czas na szczegółowe podsumowania jeszcze przyjdzie, ale serdecznie zapraszam Was do odsłuchania kolejnego odcinka mojego Dziennika Podróży.
-
17
Odcinek 17. | Powrót do cywilizacji
Wróciłem do cywilizacji i czerpię z tego pełnymi garściami. Ostatnie dni nie były łatwe, bo wiatr skutecznie przeszkadzał w jeździe. Zmieniła się też pogoda i poranki były wyjątkowo zimne.Jednak kiedy dojechałem do Port Augusta poszedłem na zakupy do porządnego sklepu i zjadłem (o zgrozo!!!😉) śniadanie w Maku. Potem całą drogę cieszyłem się jak dziecko, że mój telefon wreszcie ma zasięg.😃Były przemiłe spotkania, kulinarne zaskoczenia, nagroda, którą miałem przyjemność odebrać będąc na drugim końcu świata i radość z kolejnych etapów mojej przygody. Zapraszam do odsłuchania Dziennika Podróży z którego dowiecie się więcej!
-
16
Odcinek 16. | Coober Pedy, czyli opale i jaskinie
Dotarłem dzisiaj do Coober Pedy, malutkiego miasteczka zagubionego gdzieś na pustyni w Australii Południowej.Powstało tylko dlatego, że sto lat temu znaleziono tu opale. Ponieważ klimat Coober Pedy jest bardzo gorący, mieszkańcy postanowili zamieszkać pod ziemią, gdzie jest znacznie chłodniej. W ten sposób powstały domy w wykutych w skale jaskiniach. Ja też śpię w takiej grocie. Ale zanim tutaj trafiłem spotkałem kosmiczne pojazdy, węża i biegacza, który przemierza 14400 km wokół Australii.Chcecie dowiedzieć się więcej? Zapraszam do odsłuchania mojego Dziennika Podróży.
-
15
Odcinek 15. | 2000 km na liczniku i wszędobylskie muchy
Licznik mojej wyprawy pokazał dziś 2000 kilometrów, a ja przekroczyłem granicę Terytorium Północnego i Australii Południowej.Czy coś się zmieniło? Jest tak samo gorąco i sucho. I chyba jeszcze bardziej pusto. Dzisiaj przez cały dzień nie minąłem żadnej miejscowości, stacji benzynowej czy zajazdu. Po prostu 180 kilometrów kompletnego pustkowia między Kulgera, skąd wystartowałem, aż do Marla w Australii Południowej, gdzie dzisiaj śpię.Ale podobno bliżej wybrzeża ma być trochę więcej ludzi!
-
14
Odcinek 14. | Uluru, czyli dzisiaj mam wolne!
Po kolarskich dwóch tygodniach zrobiłem sobie wolne i pojechałem na wycieczkę do Uluru! Fajnie było zostać na chwilę takim typowym turystą, zostawić rower i wybrać się autokarem pozwiedzać. Taki dzień bez roweru był mi potrzebny, a Uluru i Kata Tjuta okazały się fantastyczne. To niezwykłe miejsca, gdzie możemy obcować z surową australijską naturą i poznawać aborygeńską kulturę.Zapraszam na kolejny odcinek Dziennika Podróży z tego magicznego miejsca!
-
13
Odcinek 13. | Alice Springs czyli półmetek!
Dojechaliście ze mną na półmetek mojej wyprawy przez Australię! I bardzo się cieszę, że wirtualnie możemy pokonywać tę trasę wspólnie. Świadomość, że jesteście jest bardzo miła i z przyjemnością odkrywam przed sobą i przed Wami kolejne kilometry mojej australijskiej trasy.Dziś przekroczyłem nie tylko półmetek wyprawy, ale też Zwrotnik Koziorożca. Oczekiwania dotyczące tego miejsca miałem ogromne. Oczekiwania vs. rzeczywistość? Kompletne pustkowie, wiele godzin jazdy w samotności, a tuż przed Zwrotnikiem - wycieczka szkolna. :D Ma się to szczęście! Widocznie ten ważny moment mojej wyprawy musiałem przeżyć w gronie 50 uczniów, którzy postanowili zjeść tu lunch!Dziś dotarłem też do najwyższego punktu mojej wyprawy. A jutro czeka mnie 200 km pedałowania. Później, jeśli wszystko będzie dobrze, zostanę turystą na całego i pojadę do Uluru. Jedziecie ze mną?
-
12
Odcinek 12. | Australijczycy są super!
Po 10 dniach wiem na pewno, że podoba mi się jeżdżenie po Australii. Wprawdzie gorąco tu jak w piekle i drogo jak w Norwegii, ale reszta jest ok.👍Ludzie są bardzo przyjaźni i to lubię chyba najbardziej. Zatrzymują się na poboczu, żeby porozmawiać albo zapytać czy nie potrzebuję wody. Zagadują w pubie i tłumaczą zawiłe reguły australijskiego futbolu. Opowiadają jak fajnie im się żyje w outbacku. Czasami stawiają piwo.😎Nagrywam ten odcinek Dziennika Wyprawy pod gwieździstym niebem. Wyszedłem z mojego pokoju i delektuję się widokami, które sprawiają, że ma się ochotę wpatrywać w niebo godzinami. Jednak trzeba się wyspać, aby jechać dalej. Zatem do następnego "no to jadę!".
-
11
Odcinek 11. | Wiatr w oczy
Co robicie o 3:30 nad ranem? Ja miałem zdalne posiedzenie zarządu Dolnośląskiego Związku Kolarskiego. We Wrocławiu była 20, u mnie środek nocy😎 Ale mimo trudnej pory, udało się szybko załatwić sprawy związkowe i już po 5 rano siedziałem na rowerze. Kolejne kilometry mojej rowerowej przygody czekały!Od startu poczułem, że będzie ciężko. Taki dzień zawsze się zdarzy na wyprawie. Kiedy wieje ostry wiatr z przodu, jedzie się bardzo powoli. Tym razem nie dość, że podmuchy przeszkadzają w jeździe, to jeszcze niosą kolejne fale gorąca. Od razu siada psychika. Czyli po prostu nic się nie chce. Ale jechać trzeba.Gdzie dojechałem? Dowiecie się z kolejnego odcinka mojego Dziennika Podróży.
-
10
Odcinek 10. | Pierwszy tysiąc!
Tydzień temu ruszyłem rowerem z Darwin, a dzisiaj licznik mojej wyprawy przekroczył 1000 kilometrów. Dojechałem do Tennant Creek, które stało się bardzo znane w czasie australijskiej gorączki złota. Teraz to po prostu małe i senne miasteczko, gdzieś na końcu świata.***Po tysiącu km mogę sobie chyba pozwolić na pierwsze podsumowania:- Jest strasznie gorąco. Nawet na Saharze nie było aż tak wysokich temperatur.- Tu prawie nie ma ludzi. Gęstość zaludnienia podobna do Mongolii. Można jechać cały dzień i nie spotkać ludzkiej siedziby.- Pociągi drogowe (wbrew obiegowym opiniom) wcale nie są takie groźne. Wystarczy pamiętać, że to są po prostu bardzo długie ciężarówki- Australijczycy są kompletnie wyluzowani i bardzo mili.Jedziemy dalej?
-
9
Odcinek 9. | 242 km w upale i nagroda :)
Miało być 150 km do Elliott, było 242 do Renner Springs. Dlaczego? Bo w Elliott zamknęli hotel i nie miałem gdzie spać. W ten sposób zrobiłem za jednym zamachem dzisiejszy i jutrzejszy etap.Nagroda - wspaniała kolacja i wygodne łóżko. Było warto!
-
8
Odcinek 8 | Upały i Syo Kubota na trasie
Miało być chłodnej. Miało. Z programu informacyjnego, który leciał w knajpie, w której jadłem obiad dowiedziałem się, że trafiłem na rekordową pod względem upałów wiosnę. Zalecenia? Zostać w domu i pić dużo wody. Nie tym razem! Ja tu mam plan do wykonania. Zatem jadę dalej!Spotkania w podróży zawsze sprawiają mi ogromną frajdę, a to dzisiejsze zapamiętam z pewnością na długo. Miałem wielką przyjemność spotkać Syo Kubota - Japończyka, który objeżdża świat na rowerze. Zmierzał w przeciwnym kierunku niż ja, z Sydney do Darwin. Dobytek, który ze sobą wiózł był gigantyczny. 4 lata w drodze - to robi ogromne wrażenie!Zapraszam Was na kolejny odcinek mojego Dziennika Podróży!
-
7
Odcinek 7. | Nareszcie spotkałem krokodyla!
To był dzień pełen wrażeń! Nareszcie spotkałem krokodyla! Ale zanim to się stało – spotkałem też Marvina, który od kilku lat podróżuje swoim samochodem przez Australię. Te starszy pan wyglądał na bardzo szczęśliwego i chwalił sobie taki styl życia. Dowiedział się ode mnie, że dziś poniedziałek – chociaż dla niego nie miało to zdecydowanie żadnego znaczenia. Tak też można żyć! Ciekawostką na trasie były ubrane w koszulki lub czapki kopce termitów. Dlaczego? Musicie posłuchać! Hitem dnia okazało się jednak spotkanie z krokodylem, który żyje w Larrimah – miejscowości liczącej zaledwie 11 mieszkańców. Jest tu hotel, pub… i krokodyl. Kiedyś miał jeszcze 2 ziomeczków - w tym jednego niewidomego, ale po zmianie właściciela hotelu – został tylko on. Hotel pełen różowych panter to też niesamowite miejsce. Kiedyś w dziwnych okolicznościach zniknął tu gość hotelowy. Do dziś nie wiadomo co się z nim stało. Na szczęście ja – wyjeżdżam stąd cały, zdrowy i z takimi właśnie wspomnieniami. Więcej dowiecie się z kolejnego odcinka mojego Dziennika Podróży!
-
6
Odcinek 6. | Chyba dojechałem do raju dla zmęczonych kolarzy!
To był piękny dzień, bo zupełnie przypadkowo trafiłem do raju dla zmęczonych kolarzy. A wszystko zaczęło się całkiem normalnie. Pobudka po 4 i wyjazd z hotelu w Katherine przed 6 rano. Każdy dzień budzi się tutaj w magiczny sposób i uwielbiam oglądać ten spektakl z perspektywy roweru. Przypadek (pokój, w którym miałem spać nie był jeszcze gotowy) sprawił, że trafiłem dziś do Bitter Springs - miejsca z krystalicznie czystą wodą, ciepłą jak w wannie. Na odcinku 500 metrów można spływać z prądem leniwie płynącej wody. A wszystko wśród bujnej tropikalnej roślinności. Krokodyli na szczęście nie było - dlatego teraz mogę dla Was nagrać ten odcinek Dziennika Podróży.
-
5
Odcinek 5. | Kiedy skończy się mój jetlag?
Po czterech dniach od przylotu do Australii nie mogę sobie poradzić z jetlagiem. Mój biologiczny zegar uparcie trzyma się europejskiej strefy czasowej i śpię tu po 2-3 godziny na dobę. Podobno każda godzina zmiany czasu wymaga jednego dnia na adaptację. Jeśli to prawda, to czeka mnie koszmarny tydzień, bo różnica między Wrocławiem a Darwin to siedem i pół godziny!Ale za to poranki są fantastyczne! Zmienia się też codziennie krajobraz, który obecnie przypomina mi nieco moje wojaże po Senegalu. Zapraszam Was na kolejny odcinek Dziennika Wyprawy "Rowerem po Australii"
-
4
Odcinek 4. | Bawoły, jazda o świcie i co w Australii wiedzą o sznyclach wiedeńskich
Bez wody nie ma jazdy. Trudno też o komfortową jazdę kiedy żar leje się z nieba. Dlatego dziś sprawdziłem jak dobrze wyjechać zanim wstanie słońce. Australia wciąż mnie zaskakuje. Przede wszystkim odległościami do kolejnych miejsc w których toczy się życie. Pustkowia ciągną się tutaj kilometrami, a upał przypomina jak bardzo jesteś zdany na siebie i na to co zabrałeś ze sobą. Dziś na trasie spotkałem stado bawołów i kolejne monumentalne termitiery. Jedziecie ze mną?
-
3
Odcinek 3. | Pierwsze kangury, upały i pociągi drogowe – jedziemy!
Ufff jak gorąco – zastanawiam się ile razy Wam to jeszcze napiszę! Wyjeżdżam z Darwin i przemierzam pierwszy odcinek mojej wyprawy przez Australię. Już wiem, że trzeba wyjeżdżać przed świtem i próbować przejechać jak najwięcej zanim upały staną się tak nieznośne, że trudno będzie pokonać każdy kolejny kilometr. Wystarczyło 109 km, żeby się o tym przekonać. Zapraszam do odsłuchania trzeciego odcinka mojego Dziennika Podróży.
-
2
Odcinek 2. | 28 godzin w samolotach oraz domownik wąż, czyli pozdrawiam z Australii
28 godzin spędzonych w podróży i nareszcie jestem w Australii. Składanie roweru na lotnisku w Darwin, poranna przejażdzka przy akompaniamencie ptactwa, niepokojące tabliczki z ostrzeżeniami przy plaży oraz wąż domownik. Właśnie tak rozpoczyna się moja australijska, rowerowa przygoda.Zapraszam do odsłuchania kolejnego odcinka Dziennika Podróży "Rowerem przez Australię".
-
1
Odcinek 1. | Jedziecie ze mną do Australii?
Czas na zdradzenie nieco więcej szczegółów rowerowej wyprawy, którą rozpocznę już niedługo - 11 września 2023 ruszam do Australii. Mam nadzieję, że będzieci mi towarzyszyć w tej drodze. Zapraszam na mój pierwszy odcinek podcastu i wstęp do Dziennika Podróży, który zamierzam prowadzić z Australii.
We're indexing this podcast's transcripts for the first time — this can take a minute or two. We'll show results as soon as they're ready.
No matches for "" in this podcast's transcripts.
No topics indexed yet for this podcast.
Loading reviews...
ABOUT THIS SHOW
🚲 No to jadę! - niby takie proste, a tak trudno zbieramy się do drogi! Kiedy jednak już wsiądziemy na rower i rzeczywiście pojedziemy w siną dal dzieją się rzeczy fantastyczne.Nazywam się Rafał Jurkowlaniec. W życiu przejechałem już wiele km na rowerze i co najważniejsze nie mam dość! Zapraszam Was do mojego rowerowego świata. 🙂Bikepacking na lekko | Rowerowe wyprawy | porady | goście
HOSTED BY
Rafał Jurkowlaniec
Loading similar podcasts...