Drugi Rzut OKA podcast artwork

PODCAST · news

Drugi Rzut OKA

OKO.press w wersji do słuchania. Miejsce, gdzie materiały naszych dziennikarzy i dziennikarek ożywają w formie audioreportaży, podcastów i rozmów. Historie bohaterek i bohaterów, gospodarka, zdrowie, polityka. Posłuchaj i znajdź coś dla siebie.

  1. 518

    Czy Niemcy faktycznie są w ruinie?

    „Niemcy się zmieniają, ale nie w taki prosty sposób jak często przedstawia się to w polskiej debacie politycznej” – mówi politolożka Maria Skóra z Instytutu Polityki Europejskiej w BerlinieW Polsce o Niemczech mówi się dużo, ale rzadko spokojnie. Od lat prawica i sprzyjające jej media budują wokół zachodniego sąsiada polityczną obsesję: Niemcy mają narzucać Polsce swoje interesy albo stawać się symbolem upadku Zachodu. Łatwo ginie bardziej pragmatyczne spojrzenie na kraj, który pozostaje naszym najważniejszym partnerem gospodarczym i jednym z kluczowych państw UE.Ta uwaga jest przy tym asymetryczna. W Niemczech zainteresowanie Polską przez lata było znacznie mniejsze, choć w ostatnim czasie się to zmienia – między innymi za sprawą szybkiego rozwoju polskiej gospodarki, rosnącej pozycji politycznej Warszawy i inwestycji w obronność. Polska od lat próbuje też wyjść z roli „młodszego partnera” w relacjach z Berlinem. Pomaga w tym sukces gospodarczy ostatnich dekad, choć skala niemieckiej gospodarki nadal pozostaje ogromna – jest ona ponad pięć razy większa od polskiej.Tymczasem same Niemcy przechodzą dziś głęboką transformację. Nie chodzi wyłącznie o kłopoty rządu Friedricha Merza, ale o procesy narastające od lat: starzenie się społeczeństwa, spowolnienie gospodarcze, napięcia wokół migracji, różnice między wschodem a zachodem kraju oraz rosnące poparcie dla skrajnej prawicy z AfD.„Niemcy się zmieniają, ale nie w taki prosty sposób, jak często przedstawia się to w polskiej debacie politycznej. Niemieckie społeczeństwo mierzy się dziś z głębokimi zmianami demograficznymi, gospodarczymi i politycznymi, które będą miały wpływ na przyszłość kraju” – mówi dr Maria Skóra z berlińskiego Instytutu Polityki Europejskiej i badaczka wizytująca Uniwersytetu SWPS.W podcaście „Drugi Rzut Oka” Anna Wójcik rozmawia z Marią Skórą o demografii, migracji, modelu gospodarczym i o tym, jak sami Niemcy patrzą dziś na swoją przyszłość.

  2. 517

    Czy Péter Magyar osiągnie na Węgrzech więcej niż Donald Tusk w Polsce?

    Węgierska demokracja i gospodarka są dziś w gorszej sytuacji niż polskie, gdy władzę w 2023 roku przejmowała rząd Donalda Tuska. Przyszły premier Péter Magyar ma jednak instytucjonalnie większe pole manewru. Jak z niego skorzysta? Anna Wójcik rozmawia z Jakubem JaraczewskimRuszamy z drugim sezonem podcastu „Drugi Rzut Oka”. Miłada Jędrysik i Anna Wójcik wraz z zaproszonymi gośćmi będą przyglądać się zmianom na świecie. Co naprawdę się zmienia, dlaczego się zmienia i jak te zmiany wpływają na nas? I czy my mamy jakiś wpływ?W drugim odcinku z tej serii zastanawiamy się, czy Węgrom za rządów TISZY łatwiej będzie naprawić swoją demokrację niż Koalicji 15 października w Polsce. Anna Wójcik rozmawia o tym z Jakubem Jaraczewskim z berlińskiego think tanku Democracy Reporting International.Partia Pétera Magyara zdobyła większość konstytucyjną. Zarówno w kraju, jak i za granicą, wobec przyszłego węgierskiego rządu, są ogromne oczekiwania. Po 16 latach budowania coraz bardziej autokratycznego systemu przez Fidesz Węgry stoją przed epokową szansą, żeby wzmocnić swoją demokrację i gospodarkę, to drugie między innymi dzięki odblokowaniu unijnych funduszy.„Przyszły premier musi zrobić szpagat, żeby odpowiedzieć na oczekiwania zarówno bardziej centrowych, liberalno-lewicowych jak i konserwatywnych wyborców TISZY. Pewnie wybierze bardziej ostrożny, centroprawicowy kierunek. Będzie się pilnował, żeby nie skręcić za bardzo w stronę postulatów lewicowych czy progresywnych.” – prognozuje Jakub Jaraczewski.Rozmawiamy o tym, czy Magyar powtórzy ścieżkę rządu Donalda Tuska jeśli chodzi o media publiczne, zmiany w prokuraturze i sądownictwie.„Węgrzy w istocie głosowali w ciemno – na enigmę. Oddali głos na polityka, który obiecał radykalną zmianę i potrafił znakomicie ją sprzedać: świetnie wypadał na wiecach i przed kamerami, był elokwentny i sprawnie manewrował w przekazie. Dopiero teraz okaże się, kim naprawdę jest Péter Magyar – czy okaże się reformatorem zdolnym przeciąć węgierski węzeł gordyjski, czy raczej ugrzęźnie w istniejącym układzie i nie oprze się pokusie zachowania części rozwiązań

  3. 516

    Przez tę cholerną wojnę mam coraz więcej dzieci. Reportaż z sierocińca daleko od frontu

    Nad ranem wyje syrena. W tym gęstym lesie brzmi jak echo z innego świata. Wyrwani ze snu wychowankowie ustawiani są na korytarzu. Dyrektor chce wierzyć, że przy tamie na Terebli dzieci są bezpieczne. – Putin w nią nie uderzy, bo zalałoby WęgryDział reportażu OKO.press przedstawia audioreportaż na podstawie tekstu Emilii Sułek "Przez tę cholerną wojnę mam coraz więcej dzieci. Reportaż z sierocińca daleko od frontu". Realizacja i opracowanie muzyczne: Filip Przybylski i Longstreet Studio.

  4. 515

    Jak Péter Magyar chce zmienić Węgry i co to znaczy dla Polski?

    Co zamierza przyszły rząd Pétera Magyara na Węgrzech? Czy jest w stanie kompleksowo przebudować Węgry? Kim są politycy TISZY? Jak zmiana w Budapeszcie wpłynie na relacje z Polską? Anna Wójcik rozmawia o tym z Andrzejem Sadeckim z Ośrodka Studiów WschodnichRuszamy z drugim sezonem podcastu „Drugi Rzut Oka”. Miłada Jędrysik i Anna Wójcik wraz z zaproszonymi gośćmi będą przyglądać się zmianom na świecie. Co naprawdę i dlaczego się zmienia, jak to wpływa na nas? I czy możemy jakoś na to wpłynąć?W pierwszym odcinku tej serii dyskutujemy o epokowej zmianie na Węgrzech, gdzie po 16 latach władzę stracił Viktor Orbán. Jak do tego tego doszło i czego można się spodziewać po nowym rządzie Pétera Magyara? Anna Wójcik rozmawia z dr Andrzejem Sadeckiem, kierownikiem Zespołu Środkowoeuropejskiego w Ośrodku Studiów Wschodnich.„Osoby, które weszły do parlamentu z list TISZY w dużej mierze są nowe w polityce. Był to istotny atut w kampanii. Szli do wyborów z hasłami nie tylko zerwania z epoką Orbána, ale także wyraźnie dystansowali się od wcześniejszego okresu rządów liberalno-lewicowych, które na Węgrzech nie cieszą się dobrą opinią, m.in. ze względu na skandale i problemy gospodarcze. Pytanie, jak ta strategia przełoży się na praktykę rządzenia, gdy faktycznie obejmą władzę” – mówi w rozmowie dr Sadecki.

  5. 514

    Jak będą wyglądały migracje klimatyczne? #DlaczegoTak

    Zmiany klimatu i migracje - oba zjawiska są faktem i oba towarzyszą nam od zarania dziejów. Człowiek od początku swojego istnienia przemieszczał się w poszukiwaniu lepszych warunków życia. Klimat także się zmieniał, ale dziś kluczowe jest bezprecedensowe tempo tych zmian, wynikające głównie z emisji gazów cieplarnianych przez człowieka. To właśnie szybkość zmian sprawia, że ludzie i całe społeczeństwa nie nadążają z adaptacją. W najnowszym odcinku #DlaczegoTak Konrad Skotnicki (popularyzator nauki znany jako Doktor z TikToka) i Dominika Sitnicka (dziennikarka OKO.press) opowiadają o tym, jak zmiany klimatyczne będą coraz silniej wymuszać migracje – zarówno te wewnętrzne, jak i międzynarodowe. Od historycznej katastrofy środowiskowej „Dust Bowl” w USA do wojny w Syrii, nazywanej czasem pierwszą wojną klimatyczną. Zmiany klimatu stają się tak zwanym „mnożnikiem problemów” i - nakładając się na istniejące już napięcia społeczne, problemy gospodarcze i polityczne - doprowadzają do wybuchu konfliktów i masowych migracji. W odcinku wyjaśniamy, które regiony świata są szczególnie narażone na ekstremalne warunki do życia w wyniku nagrzewania się planety. Rozważamy, jakie mogą być społeczne i polityczne konsekwencje migracji spowodowanych zmianami klimatu. I zastanawiamy się, czy jest polityczna wola, by ograniczyć ich skutki? Ta publikacja powstała w ramach projektu Gen.EU. Sfinansowane przez Unię Europejską. Wyrażone poglądy i opinie są wyłącznie poglądami autora(-ów) i niekoniecznie odzwierciedlają stanowisko Unii Europejskiej lub Komisji Europejskiej. Unia Europejska ani podmiot udzielający dofinansowania nie ponoszą za nie odpowiedzialności.#geneu_okopress

  6. 513

    „Szkoda, że jesteś”. Przemoc, algorytmy i samobójstwa. Dzieci w sieci

    Ola podpuściła kolegę, żeby odurzył się dezodorantem. Wysłała mu filmik, mówiła, że nie ma psychy tak zrobić. Zrobił i stracił przytomność.Dział reportażu OKO.press przedstawia audioreportaż na podstawie tekstu Anny Mizery-Nowickiej "„Szkoda, że jesteś”. Przemoc, algorytmy i samobójstwa. Dzieci w sieci". Realizacja i opracowanie muzyczne: Filip Przybylski i Longstreet Studio.

  7. 512

    Masz plan na wojnę? Przecież wszyscy nie wyjedziemy

    Piotrek zbudował na podwórku schron za sześć tysięcy. Pan X chce w swoim trzymać dzieła sztuki. Asia strzela już z visa, beryla i grota. Pytałam pod ukraińską granicą, czy ludzie czytają „Poradnik bezpieczeństwa”Dział reportażu OKO.press przedstawia audioreportaż na podstawie tekstu Małgorzaty Domagały "Masz plan na wojnę? Przecież wszyscy nie wyjedziemy". Realizacja i opracowanie muzyczne: Filip Przybylski i Longstreet Studio.

  8. 511

    Czy wszyscy staniemy się looksmaxxerami? #DlaczegoTak

    Światowe media znowu intensywnie dyskutują na temat manosfery. W ostatnich tygodniach szczególnie głośno o influencerze Clavicularze, który doczekał się poświęconych mu artykułów w najbardziej poważnych pismach, choć jedyne, czym się właściwie zajmuje, to poprawianie swojego wyglądu. Looksmaxxerzy, jak tę grupę nazywa się w sieci, proponują młodym mężczyznom nie tylko niebudzące większych kontrowersji ćwiczenia na siłowni, czy zbilansowaną dietę, ale także branie sterydów na rozrost mięśni, twardych narkotyków na zabijanie łaknienia oraz… okładanie się pięścią i młotkiem po twarzy, by móc ją odpowiednio wymodelować.W najnowszym odcinku #DlaczegoTak nie tylko wyjaśniamy, czy teorie i praktyki zaczerpnięte z manosfery mają jakikolwiek sens, ale staramy się odpowiedzieć na pytanie, skąd biorą się w nas takie pomysły. „Bonesmashing” stosowany przez looksmaxxerów jest oczywiście ekstremalny i absurdalny, ale twarde dane pokazują jasno, że rynek operacji plastycznych i niechirurgicznych zabiegów kosmetycznych rośnie w szalonym tempie. Tylko w ostatnich pięciu latach powiększyć się o 40 proc.To, co pragniemy w sobie zmienić nie jest zupełnie losowe. W ogromnym stopniu nasze gusta i pragnienia kształtują media społecznościowe, co potwierdzają całkiem pokaźne ilości badań. Czy wszyscy zostaniemy looksmaxxerkami?Dominika Sitnicka i Konrad Skotnicki (Doktor z TikToka) zapraszają na #DlaczegoTak.Ta publikacja powstała w ramach projektu Gen.EU. Sfinansowane przez Unię Europejską. Wyrażone poglądy i opinie są wyłącznie poglądami autora(-ów) i niekoniecznie odzwierciedlają stanowisko Unii Europejskiej lub Komisji Europejskiej. Unia Europejska ani podmiot udzielający dofinansowania nie ponoszą za nie odpowiedzialności.#geneu_okopress

  9. 510

    Siła, kasa i algorytmy, czyli zaglądamy do świata manosfery

    „To nie jest zjawisko lifestyle'owe, to jest faszyzm, to jest bunt autorytarnych mężczyzn przeciwko demokracji” – mówi w podcaście „Drugi Rzut OKA” Agnieszka Graff, profesorka w Ośrodku Studiów Amerykańskich Uniwersytetu WarszawskiegoKreują się na samców alfa. W mediach społecznościowych pokazują, że odnieśli sukces. Są sławni, mają pieniądze, miliony obserwujących, godną pozazdroszczenia sylwetkę i otaczają ich piękne kobiety. Jednocześnie przedstawiają się jako mentorzy „zwykłych” mężczyzn. Udzielają im rad jak odzyskać kontrolę nad swoim życiem. Sami tkwią w innym modelu relacji opartej na jednostronnej monogamii – oczywiście z ich strony, bo partnerka ma siedzieć w domu, opiekować się dziećmi i zmywać naczynia. Obrażają kobiety, jednocześnie mówiąc, że je „kochają”.O kim mowa? O influencerach ze świata manosfery.Moją gościnią jest Agnieszka Graff – badaczka feminizmu i ruchów anty-gender, znana feministyczna publicystka, felietonistka (m.in. „Wysokich obcasów”) i pisarka. Graff jest też autorką pracy naukowej – „Manosfera, czyli bunt upokorzonych samców”.Jeśli wy, słuchacze i czytelniczki macie jakieś pomysły, tematy, przemyślenia, z którymi chcielibyście się podzielić, to zapraszam do kontaktu!natalia.sawka[at]oko.pressIG: nataliasawka_

  10. 509

    Od dronów na ulicach do braku internetu. Wojna zagląda Rosjanom do domów

    „Rosja do tej pory mogła żyć w przekonaniu, że nawet jeśli nad głowami latają drony, to jakoś da się to przetrwać. Ale nagle wojna wkroczyła wprost w ich codzienne życie” – mówi Agnieszka Jędrzejczyk, dziennikarka OKO.press w podcaście „Drugi Rzut OKA”.Od początku marca w Rosji trwają częściowe wyłączenia internetu mobilnego w Moskwie i Petersburgu.„Pojawiła się taka teza, że ukraińskie drony, które atakują rosyjskie miasta, mogą wykorzystywać sygnał internetowy do namierzania celów” – mówi Agnieszka Jędrzejczyk, dziennikarka OKO.press.W ten sposób Kreml wyłączenia w dostawach internetu tłumaczy względami bezpieczeństwa. Najczęściej przywołuje konieczność zapobiegania atakom ukraińskich dronów i werbunkowi dywersantów w sieciach społecznościowych.Jędrzejczyk wskazuje, że wyłączanie internetu uderza głównie w cywilów, bo przestają działać aplikacje ostrzegające przed nalotami. „Drony natomiast nadal trafiają i jest ich coraz więcej” – dodaje.Kreml w ostatnich miesiącach stara się odciąć Rosjan od niezależnych informacji. Stara się też ich zmusić do przejścia na rosyjski komunikator Max, który jest zawodny i pozbawiony wielu funkcji. Aplikacja nie ma zabezpieczeń i służy rosyjskim służbom specjalnym do szpiegowania swoich obywateli. Sami Rosjanie wyśmiewają braki oraz niedociągnięcia tej aplikacji, choć nieoficjalnie mówi się, że stanie się obowiązkowa, ponieważ władzom Kremla bardzo zależy, by wszystkich Rosjan zmusić do korzystania z niej.Przebywający na emigracji właściciel Telegramu Paweł Durow został przez Rosję oskarżony o wspieranie terroryzmu z uwagi na odmowę masowego cenzurowania treści na polecenie władz.Od 2025 roku rozmowy wideo w Telegramie i WhatsAppie są ograniczane, a w lutym 2026 roku władze zaczęły „spowalniać” Telegram, choć komunikator ten wykorzystywany jest przez Rosjan na froncie i to tym intensywniej, że stracili dostęp do Starlinków.Z przerwami w dostępie zmagają się nie tylko żołnierze, ale też mieszkańcy Moskwy, Petersburga i wielu innych miast.Brak internetu uciążliwy jest w centrum stolicy i na niektórych liniach metra. Rosjanie nie mogą korzystać z podstawowych aplikacji, które dotychczas służyły im do pisania ze znajomymi, jak Telegram (ponad 95 mln użytkowników) czy WhatsApp. Problemy dotyczą także sieci telefonicznej. Nie działają terminale bankowe, nie można zamówić taksówki czy jedzenia do domu.Media jednak podają, że blokowane wcześniej treści i aplikacje stają się okazjonalnie dostępne. U niektórych operatorów pojawił się dawno zablokowany w Rosji YouTube. Nie wiadomo, dlaczego tak się dzieje.Blokowanie dostaw do internetu pogarsza już i tak trudną sytuację gospodarczą Rosji. Rosyjski dziennik ekonomiczno-polityczny „Kommersiant” szacuje, że moskiewscy przedsiębiorcy stracili z tego powodu od 3 do 5 miliardów rubli (około 120-200 mln zł). Najbardziej ucierpieli drobni przedsiębiorcy, ale też firmy kurierskie, taksówkarskie i związane z wynajmem samochodów.Czy brak internetu spowoduje, że mieszkańcy rosyjskich miast wyjdą na ulice, by protestować? Niekoniecznie.Jak donosi niezależny rosyjski portal Meduza, w sieci pojawił się ruch o nazwie „Szkarłatny Łabędź”, który zachęca mieszkańców Rosji do protestów przeciwko blokadom internetu w niedzielę 29 marca. Wybór dnia ma nawiązywać symbolicznie do artykułu 29 rosyjskiej konstytucji o wolności słowa i zakazie cenzury. Jeden z rosyjskich portali wylicza, że co najmniej 28 miast w 17 regionach zwróciło się do władz o zgodę na organizację protestów. Jednak większość zgromadzeń nie uzyskała na to zgody.O tym, jak Rosja radzi sobie bez internetu i dlaczego Kreml wprowadził zakazy, dowiedzą się Państwo z rozmowy z Agnieszką Jędrzejczyk w „Drugim Rzucie OKA”. Zachęcamy też Państwa do śledzenia artykułów Agnieszki z cyklu Goworit Moskwa – pod tym linkiem.

  11. 508

    Dowody na istnienie Roma. Reportaż z paszportyzacji na Zakarpaciu

    Tysiące Romów w Ukrainie żyje bez dokumentów. Jeśli Ukraina chce wejść do Unii Europejskiej, musi coś z tym zrobić. Na razie próbują prawnicy i aktywiściDział reportażu OKO.press przedstawia audioreportaż na podstawie tekstu Emilii Sułek "Dowody na istnienie Roma. Reportaż z paszportyzacji na Zakarpaciu". Realizacja i opracowanie muzyczne: Filip Przybylski i Longstreet Studio.

  12. 507

    Nowobogacka armia USA na absurdalnej wojnie z Iranem

    Amerykanie mają ogromne pieniądze, które czasami dają fantastyczne rezultaty techniczne, ale czasami dzieją się w związku z tym dziwne rzeczy. Są trochę tak jak taki nowobogacki, który kupuje to, co najdroższe, bo go na to stać – mówi o US Army ekspert od obronności dr Michał Piekarski– Jakim przymiotnikiem określiłbyś tę wojnę? – zapytałam Michała Piekarskiego, analityka obronności z Uniwersytetu Wrocławskiego (i autora OKO.press).– Zaskakująca, a wręcz absurdalna – odparł po krótkim namyśle. – Nie wiadomo, jakie cele polityczne stawia sobie administracja Trumpa i Izrael.Rozmawialiśmy jednak przede wszystkim o militarnym aspekcie tej wojny, a więc:o tym, dlaczego tuż przed wybuchem wojny Amerykanie zabrali z Bliskiego Wschodu swoje ostatnie cztery okręty przeciwminowe0 korzystnym dla USA przebiegu kampanii powietrznejo tym, czy US Army naprawdę jest najpotężniejszą i najnowocześniejszą armią światajakie znaczenie miały dla niej lekcje wyniesione z Wietnamu i Mogadiszui dlaczego od czasu do czasu decyduje się na „przedobrzone" projekty zbrojeniowe.Po wysłuchaniu tej opowieści musiałam zapytać, nawiązując do głośnego sporu politycznego o SAFE, co i w jakich proporcjach do innych zakupów zbrojeniowych powinniśmy kupować u Amerykanów. Odpowiedź mojego rozmówcy na pewno rozczaruje jedną ze stron tego sporu.Rozmawialiśmy też o odporności Ukrainy i jej armii, już cztery lata broniącej się przed pełnoskalową inwazją i o tym, dlaczego drony nie są w tej wojnie – jak i w każdej następnej – najważniejsze. I tu opinia Michała Piekarskiego może być na pierwszy rzut oka zaskakująca. Po namyśle jednak trudno nie przyznać mu racji.

  13. 506

    Róża nie kreda, zmazać się nie da. Dlaczego Zamość boi się Róży Luksemburg

    Piotr Osęka, historyk: – IPN powinien mieć nazwę w liczbie mnogiej. Bo pamięć nie jest jedna, pamięci jest wieleDział reportażu OKO.press przedstawia audioreportaż na podstawie tekstu Emilii Sułek i Agnieszki Kamińskiej "Róża nie kreda, zmazać się nie da. Dlaczego Zamość boi się Róży Luksemburg". Realizacja i opracowanie muzyczne: Filip Przybylski i Longstreet Studio.

  14. 505

    Czy Niemcy zatrzymają marsz Alternatywy dla Niemiec po władzę?

    Niemieckie media pisały, że 10% dla AFD, to już jest sufit. Potem, że 15%. Potem, że 20% to już limit. Teraz poparcie dla partii sięga ponad 25% i nikt nie wie, co będzie dalej – mówi Łukasz Grajewski, autor wydanej właśnie książki o AfD„Alternatywa dla Niemiec czy zagrożenie dla świata?" – to tytułowe pytanie książki Łukasza Grajewskiego, byłego korespondenta wielu polskich mediów w Niemczech. Mój rozmówca prześledził historię tego ugrupowania, rozmawiał z wieloma politykami z kolejnych partyjnych szczytów – kolejnych, bo historia AfD to dzieje zwycięstw kolejnych, coraz bardziej radykalnych frakcji.Mało kto zapewne w Polsce wie, że AfD powstała w 2014 roku jako „partia profesorów" domagających się wyjścia ze strefy euro po kryzysie finansowym 2008 roku. Taka miała być oryginalna alternatywa dla Niemiec. Rok później wydarzył się jednak kryzys migracyjny – do niemieckich granic dotarły dziesiątki tysięcy uchodźców z ogarniętej wojną Syrii i nie tylko stamtąd.Otworzenie granicy to kardynalny błąd Angeli Merkel? „Tak naprawdę to było jak w Radiu Erewań, nie otworzyła, tylko nie zamknęła" – tłumaczy Grajewski.„Orbán wtedy mówi Austriakom, że tych ludzi jest około tysiąca, Austriacy mówią Niemcom, że to będzie maximum trzy tysiące, a tak naprawdę w pierwszą noc już do Niemiec dociera 12 tysięcy". A Merkel nie ma się z kim skonsultować, bo partyjni i koalicyjni koledzy są zajęci i nie odbierają telefonów. W końcu kapituluje – wpuszczamy, damy sobie radę.„AfD była bardzo skłócona i prawdopodobnie mogłaby się rozpaść, gdyby nie nie to, co się wydarzyło we wrześniu 2015" – mówi Łukasz Grajewski. Od tej pory temat migracji, a właściwie walki z migracją jest osią politycznej narracji AfD.Jeśli chcesz się dowiedzieć więcej o:związkach polityków i doradców AfD z Rosją, a nawet z rosyjskimi służbami;coraz bardziej niepokojącej retoryce partii, jeśli chodzi o granicę na Odrze i Nysie;mistrzostwie, z jakim AfD używa mediów społecznościowych;znaczącej zmianie pokoleniowej, jeśli chodzi o poparcie dla tego ugrupowania;posłuchaj naszego podcastu.

  15. 504

    Rewolucja jest wspaniała, wszystko inne to bzdury. Piosenka o Heidi Reichinnek

    Do Die Linke zaledwie w rok zapisało się 60 tys. nowych osób. Ma teraz 123 tys. członków, dwa razy tyle, co AfD (51,5 tys.). Wstąpili głównie młodzi, średnia wieku w partii z 45 spadła do 38,6 lat. Co przyciąga młodych do niemieckiej lewicy?Dział reportażu OKO.press przedstawia audioreportaż na podstawie tekstu Joanny Strzałko "Rewolucja jest wspaniała, wszystko inne to bzdury. Piosenka o Heidi Reichinnek". Realizacja i opracowanie muzyczne: Filip Przybylski i Longstreet Studio.

  16. 503

    Dlaczego mieszkania w Polsce są tak drogie? #DlaczegoTak

    Dlaczego w kraju, w którym 86 proc. osób żyje „na swoim”, problem mieszkaniowy wciąż jest tak dotkliwy? Dominika Sitnicka, dziennikarka OKO.press i współprowadząca „Program Polityczny" oraz dr inż. Konrad Skotnicki, popularyztor nauki i twórca internetowy znany jako Doktor z TikToka zapraszają na pierwszy odcinek wspólnego podcastu „Dlaczego tak?". To nowy cykl OKO.press realizowany w ramach GEN.EU, czyli projektu współtworzonego przez międzynarodowe konsorcjum europejskich mediów.W „Dlaczego tak?" będziemy poruszać tematy, które mają wpływ na codzienne życie młodych ludzi. W kolejnych miesiącach porozmawiamy m.in. o przyszłość rynku pracy, wyzwaniach stojące przed systemem edukacji, problematyce równości płci, konsekwencjach zmian klimatycznych oraz zagadnieniach związane ze zdrowiem, dobrostanem psychicznym i prawami obywateli.W pierwszym odcinku przyglądamy się krajobrazowi polskiego mieszkalnictwa. Dlaczego niemal 40 proc. młodych ludzi wciąż dzieli domy z rodzicami? Czy w przeludnionych mieszkaniach, w których żyje prawie 40 proc. Polek i Polaków (przy średniej unijnej 17%), można mówić o stabilności czy komforcie?Czy rekordowe budowy - około 200 tysięcy mieszkań rocznie – przekładają się na ich większą dostępność? Dlaczego właściwie gminy pozbywają się lokali komunalnych (spadliśmy z 1,7 mln w 1994 roku do ok. 770 tys. dziś)? Wreszcie - czy politycy mają odpowiedzi na mieszkaniowe bolączki Polaków?W „Dlaczego tak?" opowiadamy o luce czynszowej, w którą wpada nawet 35% gospodarstw domowych – zbyt „bogatych” na mieszkanie komunalne i zbyt „biednych”, by bezpiecznie kupić własne. O mikroapartamentach, które stały się symbolem obniżonych oczekiwań. I o politycznych obietnicach – od kredytów 2 proc. i 0 proc. po dopłaty do czynszów – które w teorii mają pomagać, a w praktyce doprowadzają do wzrostów cen.Premierze podcastu towarzyszy wydarzenie na Discordzie: Ciasne i niewłasne. Czy czeka nas przyszłość bez wygodnych mieszkań?Wezmą w nim udział Konrad Skotnicki, Dominika Sitnicka, Maria Rożek, Mikołaj Tyczyński oraz Bartosz Kocejko-Szukalski. Serdecznie zapraszamy do dołączenia i zabrania głosu.Dołącz do spotkania 👉 https://discord.com/invite/XaHtxDER?event=1471489614307922073Sfinansowane przez Unię Europejską. Wyrażone poglądy i opinie są wyłącznie poglądami autora(-ów) i niekoniecznie odzwierciedlają stanowisko Unii Europejskiej lub Komisji Europejskiej. Unia Europejska ani podmiot udzielający dofinansowania nie ponoszą za nie odpowiedzialności.#geneu_OKOpress

  17. 502

    Chciałam wjechać z córką w mur. Kto zajmie się naszymi dorosłymi dziećmi?

    „Boję się, że kiedy mnie zabraknie, nikt nie będzie wiedział, że syn nie może jeść na przykład bananów, brokułów czy pora, bo potem bardzo cierpi”. Bogdan, 73 lataDział reportażu OKO.press przedstawia audioreportaż na podstawie tekstu Niny Lussy "Chciałam wjechać z córką w mur. Kto zajmie się naszymi dorosłymi dziećmi?". Realizacja i opracowanie muzyczne: Filip Przybylski i Longstreet Studio.

  18. 501

    Izrael nie chce słyszeć o wolnej Palestynie

    „W Izraelu jest bardzo silne poczucie, że opinia o nim na zewnątrz jest niesprawiedliwa: w najlepszym przypadku to niechęć do zrozumienia izraelskiej sytuacji, a w najgorszym – antysemityzm" – w podcaście Drugi Rzut OKA rozmawiamy z Markiem Matusiakiem z Ośrodka Studiów WschodnichCzy wyobraża pan sobie zakończenie konfliktu izraelsko-palestyńskiego w przewidywalnym czasie? Takie pytanie zadałam mojemu rozmówcy, ekspertowi z OSW Markowi Matusiakowi. Było to pytanie raczej retoryczne. Nie tylko wydarzenia ostatnich dwóch lat, od ataku Hamasu 7 października po odwet Izraela w Gazie, który zdaniem wielu ekspertów i organizacji nosi znamiona ludobójstwa, nie pozwalają sobie tego wyobrazić.„Po stronie izraelskiej zanikła w ogóle gotowość rozmawiania o państwie palestyńskim. Polityk, który dzisiaj by coś takiego powiedział, właściwie się skazuje na śmierć polityczną, niezależnie od tego, jaką część spektrum politycznego reprezentuje" – mówi Matusiak. Jego zdaniem to nie tylko kwestia klasy politycznej, ale ewolucji izraelskiego społeczeństwa w stronę prawicową i nacjonalistyczną. To długofalowy proces, który nie zaczął się 7 października.Już po nagraniu tej rozmowy okazało się, że 8 lutego 2026 roku izraelski rząd przyjął rozporządzenie dotyczące okupowanego od 1967 roku Zachodniego Brzegu, które m.in.ułatwia Żydom zakup ziemi na terytoriach okupowanych,ułatwia też zakupy gruntów przez izraelskie władze,rozszerza uprawnienia organów ścigania w cieszących się różnymi stopniami autonomii strefach B i Aoraz odbiera władzom palestyńskim zarządzanie najważniejszymi obiektami kultu, jak meczet Abrahama w Hebronie.To wyraźny krok w stronę dalszej ekspansji izraelskiej na Zachodnim Brzegu.Rozmawiamy też o tym, że nie widać na horyzoncie palestyńskich przywódców, którzy mogliby być jednocześnie popularni wśród Palestyńczyków, ale też akceptowalni dla społeczności międzynarodowej.„Z jednej strony mamy rzeczywiście siły polityczne, które się Palestyńczykom nie bardzo udały. Ale z drugiej strony też warunki, w których te siły polityczne funkcjonują, są bardzo, bardzo trudne. I mamy Izrael, który absolutnie nie jest zainteresowany tym, żeby Palestyńczycy mieli jakiekolwiek silne, skonsolidowane, posiadające autorytet na arenie międzynarodowej i przywództwo" – mówi ekspert.Sytuacja jest więc bardzo trudna, ale tu wjeżdża na białym koniu prezydent Stanów Zjednoczonych ze swoim „planem pokojowym". Rozbieramy go więc w podcaście na czynniki pierwsze – i nie będzie niespodzianką, że niewiele z niego zostaje.

  19. 500

    Halo, dzwonię z Polski, zatrudnię kucharza. Jak narcos gotowali metę na Podlasiu

    Meksykański kartel Sinaloa działa już w Polsce i Europie Centralnej. Ale zamiast szmuglować narkotyki, wysyłają kucharzy, którzy produkują je w laboratoriach ukrytych w wioskachDział reportażu OKO.press przedstawia audioreportaż na podstawie tekstu Szymona Opryszka "Halo, dzwonię z Polski, zatrudnię kucharza. Jak narcos gotowali metę na Podlasiu". Realizacja i opracowanie muzyczne: Filip Przybylski i Longstreet Studio.

  20. 499

    Czy rozmiar ma znaczenie? Dla ewolucji najwyraźniej nie

    Dlaczego nasze mózgi są mniejsze niż naszych przodków wyjaśniają antropolożka i biologDr Hanna Mańkowska-Pliszka z Zakładu Anatomii Prawidłowej i Klinicznej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego oraz dr Maciej Golan z Instytutu Psychologii Akademii Pedagogiki Specjalnej opowiadają słuchaczom o prawdopodobnie najbardziej złożonej rzeczy we wszechświecie, którą jednocześnie każdy z nas posiada. Mianowicie o ludzkim mózgu.Na początek dotykamy ważnej sprawy, czyli tego, czy rozmiar się liczy. W toku ewolucji mózgi naszych przodków stawały się coraz większe. Jednak potem ten wzrost się zatrzymał, a mózgi od kilkudziesięciu tysięcy lat się zmniejszają (choć nasze zdolności umysłowe raczej się zwiększyły).Nie znamy jednoznacznej tego przyczyny. Jednak nauka ma w zanadrzu kilka solidnych hipotez. Jedną z nich jest to, że część naszych zdolności umysłowych przenieśliśmy na zewnątrz mózgów. Dowiemy się, jak przenosimy zdolności poznawcze poza nasze ciała.Moi rozmówcy wyjaśnią też, dlaczego mózgi są takie kosztowne w utrzymaniu (i jak bardzo), że „ptasi móżdżek” to mit, a orki ulegają modom i noszą różne nakrycia głowy zależnie od sezonu.Potem wracamy do spraw poważniejszych, czyli co z mózgiem czyni bezustanny stres i szum informacyjny. Oraz kiedy tak naprawdę dojrzewa ludzki mózgi i czy dzieciom powinniśmy ograniczać dostęp do smartfonów.Rozmawiamy też o tym, jak starzeją się nasze mózgi i co możemy dla nich dobrego zrobić. Czy lepsze dla nich jest rozwiązywanie krzyżówek, nauka obcych języków czy aktywność zawodowa do późnego wieku – wyjaśniają antropolożka i biolog.

  21. 498

    Etyka nawet na wojnie nie jest dla frajerów

    Etyka się opłaca – tłumaczy dr Maciej Zając, filozof i etyk, specjalizujący się w etyce konfliktów zbrojnych i technologii wojskowych, w rozmowie z Michałem Roleckim.Czy każde państwo może sobie strzelać do łodzi pod obcą banderą, tak jak Stany Zjednoczone do wenezuelskich łodzi na wodach międzynarodowych? Nie może. Ani w czasie pokoju, ani w czasie wojny. Bo nawet konflikty zbrojne rządzą się pewnymi zasadami etycznymi, które zostały skodyfikowane przez prawo międzynarodowe.Etyka, zwłaszcza podczas wojny, jest dla frajerów?Skądże. Zasady prowadzenia konfliktów zbrojnych mają głęboki praktyczny sens – tłumaczy nam dr Maciej Zając z Instytutu Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk. Rozmowę prowadzi Michał Rolecki, stały współpracownik OKO.press, który rozbraja pseudonaukowe mity i tłumaczy naukowe osiągnięcia.Prowadzenie wojny bez zasad pozbawia morale, a morale to na wojnie niebywale cenna rzecz. Owszem, te zasady są łamane. Bywają naciągane do granic możliwości. Jednak żadnemu z krajów, które je naruszają, nijak nie wychodzi to na dobre.Dlaczego?Zapraszam do słuchania, dlaczego etyka opłaca się nawet na wojnie.

  22. 497

    Donald Trump kontra Grenlandia. NATO na krawędzi, a Europa pod presją

    „Wenezuela pokazała, że Donald Trump właściwie może wszystko. Nie tylko w polityce wewnętrznej, ale także w polityce zagranicznej” – mówi ekspertka Magdalena Górnicka-PartykaOperacja w Wenezueli nie wydarzyła się z dnia na dzień. Poprzedziły ją miesiące nacisku. Donald Trump stopniowo podkręcał konflikt: od gróźb, przez ultimatum z konkretną datą odejścia Maduro, po działania wywiadowcze i pokaz siły z użyciem lotniskowców i wojska, aż po otwarty atak. To była eskalacja krok po kroku, testowanie granic i reakcji otoczenia.Teraz mamy do czynienia z groźbami wobec Grenlandii. „W przypadku Grenlandii widać bardzo podobny schemat. Trump najpierw rzucił hasło, że wyspa powinna stać się częścią Stanów Zjednoczonych. Teraz napięcie systematycznie rośnie” – mówi Magdalena Górnicka-Partyka, ekspertka ds. komunikacji w amerykańskiej polityce.„Trump zawsze może sięgnąć po ostateczne środki, ale najwyraźniej zakłada, że nie będzie musiał. W jego logice Europa jest zbyt słaba, zbyt zależna od USA i zbyt przestraszona wizją rozpadu NATO, by realnie się sprzeciwić” – dodaje ekspertka.Efekt? Absurdalny i niepokojący zarazem. Potężne państwo świata grozi militarnie innemu państwu NATO. Donald Trump sugeruje użycie siły, by przejąć bogate w surowce, autonomiczne terytorium Danii. Brzmi jak political fiction, ale to nie jest scenariusz serialu. To dzieje się naprawdę.Dla NATO to nie lada problem. Sojusz znalazł się w sytuacji, w której jego podstawowe mechanizmy polityczne i prawne przestają działać. Sojusz Północnoatlantycki ma odstraszać wrogów zewnętrznych. Nigdy nie zakładano, że zagrożenie może przyjść z samego centrum NATO – ze strony Stanów Zjednoczonych.Duńskie władze chcą, by administracja Donalda Trumpa zaprzestała publicznych gróźb dotyczących przejęcia Grenlandii „po dobroci lub w trudniejszy sposób”. W Kopenhadze narasta przekonanie, że wypowiedzi amerykańskiego prezydenta destabilizują relacje sojusznicze i podważają dotychczasowe ustalenia dotyczące statusu wyspy.Więcej o tym, co może się wydarzyć, dlaczego Trumpowi zależy na Grenlandii, wysłuchają Państwo w kolejnym odcinku „Drugiego Rzutu OKA”.Jeśli wy, słuchacze i czytelniczki macie jakieś pomysły, tematy, przemyślenia, z którymi chcielibyście się podzielić, to zapraszam do kontaktu!natalia.sawka[at]oko.pressIG: nataliasawka_

  23. 496

    Zrobię pani pochwę jak u nieródki. Śledztwo o biznesie intymnym, cz.3

    Ginekolog: – Mogę publicznie powiedzieć, nawet na Stadionie Narodowym, że moi koledzy oszukują pacjentki dla pieniędzyDział reportażu OKO.press przedstawia audioreportaż na podstawie tekstu Anny Pamuły "Zrobię pani pochwę jak u nieródki. Śledztwo o biznesie intymnym, cz.3". Realizacja i opracowanie muzyczne: Filip Przybylski i Longstreet Studio.

  24. 495

    Cisza po cięciu. Tajemnice powikłań w ginekologii estetycznej. Śledztwo o biznesie intymnym, cz.2

    Narysował na kartce trójkąt. Powiedział, że będzie operował metodą Trim. Skinęłam głową. Pomyślałam: ty się znasz, ja nie. Dziś wiem, że powinnam wyjść. Na początku zabiegu nucił, potem warczał: dostrzyknąć. Cięcie. Przypalanie. Ból jak przykładanie rozżarzonego żelaza do łechtaczkiDział reportażu OKO.press przedstawia audioreportaż na podstawie tekstu Anny Pamuły "Cisza po cięciu. Tajemnice powikłań w ginekologii estetycznej. Śledztwo o biznesie intymnym, cz.2". Realizacja i opracowanie muzyczne: Filip Przybylski i Longstreet Studio.

  25. 494

    Obetniemy pani tu, naciągniemy tam. Śledztwo o biznesie intymnym, cz.1

    Otwieram klaser z ofertą, ceny od 1,5 do 7 tys. zł. Czytam: modelowanie warg sromowych, usunięcie nadmiaru tkanki pokrywającej łechtaczkę, rekonstrukcja błony dziewiczej, laserowe odmładzanie sromu, powiększanie punktu G kwasem hialuronowymDział reportażu OKO.press przedstawia audioreportaż na podstawie tekstu Anny Pamuły "Obetniemy pani tu, naciągniemy tam. Śledztwo o biznesie intymnym, cz.1". Realizacja i opracowanie muzyczne: Filip Przybylski i Longstreet Studio.

  26. 493

    „Dom Dobry” Wojciecha Smarzowskiego. Bardzo wiele osób rozpoznaje w nim swoje własne życie

    „Każda sytuacja, w której ktoś sprawia nam przykrość lub ból, także psychiczny, albo nie jesteśmy traktowani z szacunkiem, powinna skłonić nas do zastanowienia się, czy nie mamy do czynienia z przemocą” – mówi kryminolożka dr hab. Dagmara Woźniakowska, komentując reakcje na film.Wojciech Smarzowski w „Domu Dobrym” obnaża przemoc psychiczną i fizyczną rozgrywającą się za drzwiami polskich domów, w rodzinach, które nie wzbudzają żadnych podejrzeń. Film przyciągnął do kin tłumy i, co istotne, wywołał efekt daleko wykraczający poza salę kinową. Film zrobił coś, czego nie potrafili zrobić ani politycy, ani organizowane przez nich konferencje. Uruchomił telefony.W ciągu miesiąca od premiery obejrzało go przeszło dwa miliony ludzi. Film wywołał debatę, której brakowało od dekad i spowodował reakcję samych poszkodowanych oraz ich bliskich. W październiku na telefon alarmowy Feminoteki (888 88 33 88) zadzwoniło blisko 140 osób, a po premierze „Domu Dobrego” w listopadzie – już ponad 300.Dzwoniły kobiety w wieku od 17 do 80 lat. Najczęściej zgłaszały przemoc psychiczną, w tym manipulację, presję, kontrolę i zastraszanie, ale także przemoc seksualną. Opowiadała o tym Joanna Gzyra-Iskandar, rzeczniczka ds. przeciwdziałania przemocy z fundacji Feminoteki.Feminoteka prowadzi jedyny w Polsce punkt pomocy dla osób, które doświadczyły gwałtu. Konwencja Stambulska, którą Polska ratyfikowała dziesięć lat temu, zobowiązywała rząd do stworzenia całej sieci takich ośrodków wsparcia. A jest tylko jeden taki ośrodekGzyra-Iskandar podkreśla, że „Dom Dobry” powinni obowiązkowo obejrzeć i premier Donald Tusk, i szef MSWiA Marcin Kierwiński z ministrem sprawiedliwości Waldemarem Żurkiem. A potem wyciągnąć z niego wnioski i w końcu zacząć działać.„W przemocy domowej, ale też w mobbingu, bullyingu czy stalkingu, bardzo często działa ten sam mechanizm: sprawca, który czuje się bezkarny, stopniowo eskaluje swoje zachowania. Im wcześniej pojawi się reakcja i próba zatrzymania tej spirali, tym większa jest szansa, że ta historia skończy się szybciej i z mniejszymi konsekwencjami” – rozmawiamy z dr hab. Dagmarą Woźniakowską, prof. ucz., z Katedry Kryminologii i Polityki Kryminalnej Uniwersytetu Warszawskiego w podcaście „Drugi Rzut OKA”.Nasza rozmówczyni podkreśla, że przemoc często zaczyna się niepozornie i długo nie jest łatwa w rozpoznaniu.Bo przemoc to nie tylko bicie – czasem zaczyna się od niewinnego żartu („grubo wyglądasz w tej sukience”) czy umniejszania („jesteś za głupia, by to zrozumieć”). Zaczyna się od kontroli: zaglądania w prywatne wiadomości, karania ciszą, izolowania od przyjaciół i rodziny, a czasem też odcinania od pieniędzy i może przybierać formę przemocy ekonomicznej.Woźniakowska: „Każda sytuacja, w której ktoś sprawia nam przykrość lub ból, także psychiczny, i w której czujemy, że tracimy kontrolę albo nie jesteśmy traktowani z szacunkiem, powinna skłonić nas do zastanowienia się, czy nie mamy do czynienia z przemocą”.W nowym odcinku „Drugiego Rzutu Oka” rozmawiamy z prof. Dagmarą Woźniakowską, która opowiada m.in.czym jest przemoc psychiczna i ekonomiczna i dlaczego wiele osób przez lata jej nie rozpoznaje,czym jest „miesiąc miodowy” w relacji, gdzie występuje przemoc i dlaczego tak skutecznie zatrzymuje osoby w związku,dlaczego tak trudno odejść,jaka jest rola otoczenia i co można zrobić, kiedy słyszymy krzyki za ścianą,co robi państwo i czy wspiera organizacje pomocowe, które pomagają osobom doświadczającym przemocy.Jeśli wy, słuchacze i czytelniczki macie jakieś pomysły, tematy, przemyślenia, z którymi chcielibyście się podzielić, to zapraszam do kontaktu ze mną[email protected]: nataliasawka_

  27. 492

    „Albo jesteś sigma, albo ni”. Dzieci, trendy i ekrany

    Zosia, 15 lat: Jak nie znasz trendów, to jakbyś żył pod kamieniemDział reportażu OKO.press przedstawia audioreportaż na podstawie tekstu Anny Mizery-Nowickiej "„Albo jesteś sigma, albo ni”. Dzieci, trendy i ekrany". Realizacja i opracowanie muzyczne: Filip Przybylski i Longstreet Studio.

  28. 491

    Matki z Doliny Morelowej. Jak rodzą migrantki w Polsce

    Krzyki i upokorzenia, odmowa znieczulenia i rękoczyn Kristellera bez zgody pacjentki. Brak tłumacza i informacji w zrozumiałym języku. A wymóg paszportu na porodówce nie istnieje w żadnym przepisie... Spis wykroczeń przeciw rodzącym migrantkomDział reportażu OKO.press przedstawia audioreportaż na podstawie tekstu Anny Pamuły "Matki z Doliny Morelowej. Jak rodzą migrantki w Polsce". Realizacja i opracowanie muzyczne: Filip Przybylski i Longstreet Studio.

  29. 490

    Po wyroku TSUE: o prawach par jednopłciowych zdecydują urzędnicy w Polsce

    Po wyroku TSUE prawa par jednopłciowych w Polsce zależą od decyzji urzędników. Co to oznacza w praktyce i gdzie są granice prawa, wyjaśniają adwokaci Paweł Knut i Milena Adamczewska-Stachura, specjalizujący się w ochronie praw osób LGBT+.Trybunał Sprawiedliwości UE wydał przełomowy wyrok, zgodnie z którym Polska ma obowiązek umożliwić transkrypcję zagranicznych aktów małżeństwa par tej samej płci. To oznacza, że takie pary będą mogły wywodzić z małżeństwa konkretne skutki prawne wobec Polski, m.in. w prawie podatkowym, ubezpieczeniowym i w systemie zabezpieczenia społecznego.W podcaście Drugi Rzut Oka Anna Wójcik rozmawia z adwokatami Mileną Adamczewską-Stachurą i Pawłem Knutem, którzy pracowali przy sprawie, na kanwie której zapadł wyrok unijnego trybunału, oraz od lat doradzają osobom LGBT+ w regulowaniu ich sytuacji prawnej w Polsce.Trybunał jasno wskazał, że jeżeli osoby tej samej płci za granicą założyły lub umocniły swoje życie rodzinne, Polska musi uznać takie małżeństwo, a w polskim systemie prawnym formą tego uznania musi być transkrypcja aktu małżeństwa.Jak tłumaczą goście podcastu, osoby LGBT+ funkcjonują w systemie pełnym luk, których ustawodawca często nie chce lub nie potrafi wypełnić. Dlatego wiele par nie czeka biernie, lecz walczy o swoje prawa przed sądami krajowymi, Europejskim Trybunałem Praw Człowieka i TSUE – czasem przez wiele lat, w ramach tzw. litygacji strategicznej.Z odcinka dowiesz się:czy do wykonania wyroku TSUE potrzebna jest nowa ustawa,czy polska Konstytucja rzeczywiście blokuje jego wykonanie,dlaczego odpowiedzialność spada na urzędników i co to oznacza w praktyce,dlaczego kluczowa jest rola Ministerstwa Cyfryzacji,jakie prawa będą mogły realnie egzekwować pary jednopłciowe po transkrypcji,jakie są już precedensy w sprawach dzieci par jednopłciowych urodzonych za granicą.

  30. 489

    Zrezygnowana Wenezuela czeka na amerykańskie bomby

    Trump straszy interwencją, a jak to wszystko widzą mieszkańcy i mieszkanki Wenezueli? O kryzysie gospodarczym, kapitalizmie kolesi po wenezuelsku i o tym, czy Wenezuelczycy mają jeszcze nadzieję, rozmawiamy z Tomaszem Surdelem.Osiem milionów Wenezuelczyków opuściło swoją ojczyznę za rządów prezydentów Chaveza i Maduro, którzy oparli gospodarkę kraju na eksporcie ropy naftowej, co spowodowało pogłębiający się kryzys, gdy cena tego surowca zaczęła spadać.„To największa emigracja w dziejach Ameryki Łacińskiej. To jest jedna trzecia, więcej w sumie nawet niż jedna trzecia ogółu mieszkańców" – mówi Tomasz Surdel, dziennikarz specjalizujący się w Ameryce Łacińskiej, który w Caracas mieszkał 12 lat i był świadkiem dojścia Nicolasa Maduro do władzy.Wenezuelczycy wyjeżdżają z powodów politycznych, ale nasz rozmówca tłumaczy, że „zdecydowana większość emigruje po prostu dlatego, że chce lepszej przyszłości. Ze względów ekonomicznych, czy też ze względów bezpieczeństwa. Wenezuela przez bardzo długi czas była jednym z najbardziej niebezpiecznych miejsc na Ziemi".Nie chodzi tylko o zwykłą przestępczość. W kraju, którym coraz bardziej niepopularny prezydent po prostu „ukradł" kolejną kadencję fałszując wybory, przestępcami są też przedstawiciele organów ścigania. Sam Tomasz Surdel przekonał się o tym boleśnie w 2019 roku, kiedy został pobity przez funkcjonariuszy bez dystynkcji, którzy zatrzymali jego samochód.Kim byli i dlaczego zaatakowali polskiego dziennikarza? Nie wiadomo. „Mam koleżankę, ona jest adwokatem i prowadziła takie własne śledztwo. Ma dość dobre kontakty w służbach mundurowych i też jej się niewiele nie udało ustalić. Prawdopodobnie chodziło o rozgrywki między służbami mundurowymi. Chcieli po prostu złapać jakiegoś cudzoziemca i zrobić troszkę smrodu. I akurat trafiło na mnie" – mówi Tomasz Surdel.Rozmawiamy o tym, że przechadzając się po Caracas trudno się zorientować, że duża część ludności żyje w biedzie. Bo wokół Maduro i jego kliki można się dobrze finansowo ustawić. „Są tam restauracje, w których ceny są nowojorskie i w których jest pełno ludzi" – mówi mój rozmówca.Ale nie znaczy to, że – jak twierdzi prezydent Trump – najwyższe władze Wenezueli kierują eksportem narkotyków do Stanów Zjednoczonych. O tym, skąd naprawdę trafiają do Stanów narkotyki i jakie rzeczywiste cele mogą stać za groźbami Trumpa, który zapowiada interwencję zbrojną w Wenezueli, pisał w OKO.press Szymon Opryszek:A jak mieszkańcy i mieszkanki tego kraju zapatrują się na bojową retorykę Białego Domu? „Bardzo wiele osób jest po prostu zrezygnowanych. Jak rozmawiam ze znajomymi, to mówią mi: niech oni już nas zbombardują i niech się to wszystko skończy" – opowiada Tomasz Surdel...

  31. 488

    Dwadzieścia dwie śmierci dziennie

    Tyle wstrętu, tyle wstydu, nienawidziłem siebie. Kanada walczy z kryzysem opioidowym. Reportaż z CalgaryDział reportażu OKO.press przedstawia audioreportaż na podstawie tekstu Partyka Szymańskiego "Dwadzieścia dwie śmierci dziennie". Realizacja i opracowanie muzyczne: Filip Przybylski i Longstreet Studio.

  32. 487

    Czy fińscy szpiedzy strzelali do babci Putina. Lekcje obrony po fińsku

    Reporter Szymon Opryszek pojechał do Finlandii sprawdzić, jak przygotować się na wojnę. Dowiedział się, że już fińskie pierwszaki uczą się o technikach manipulacji, słuchając bajki o lisie oszukującym zwierzęta. Nauczyciele są na pierwszej linii walki z fake newsami. Co jest dla nas największym zagrożeniem – pytałDział reportażu OKO.press przedstawia audioreportaż na podstawie tekstu Szymona Opryszka "Czy fińscy szpiedzy strzelali do babci Putina. Lekcje obrony po fińsku". Realizacja i opracowanie muzyczne: Filip Przybylski i Longstreet Studio.

  33. 486

    A czy my bylibyśmy w stanie się obronić? Finlandia ma milion rezerwistów gotowych na atak Putina

    Gdyby jeden oddział się rozpadł, na jego miejsce wskakuje kolejny ze starszego rocznika. Każdy wie, co ma robić, gdyby Rosja zaatakowała. Szymon Opryszek pojechał sprawdzić, jak oni się szykują do wojny. Powstał niezwykły cykl reporterski [LEKCJA OBRONY PO FIŃSKU]Dział reportażu OKO.press przedstawia audioreportaż na podstawie tekstu Szymona Opryszka "A czy my bylibyśmy w stanie się obronić? Finlandia ma milion rezerwistów gotowych na atak Putina". Realizacja i opracowanie muzyczne: Filip Przybylski i Longstreet Studio.

  34. 485

    Dżdżownice do walki z Putinem. Lekcje obrony po fińsku cz. 2

    Wszędzie słyszę, że każdy Fin musi mieć kotivarę. To zalecany przez państwo domowy zapas awaryjny. Lista jest konkretna: jedzenie, woda, leki, radio na baterie, gotówka, tabletki jodu... Wszystko, co trzeba, żeby przetrwać pierwsze dni kryzysuDział reportażu OKO.press przedstawia audioreportaż na podstawie tekstu Szymona Opryszka "Dżdżownice do walki z Putinem. Lekcje obrony po fińsku cz. 2". Realizacja i opracowanie muzyczne: Filip Przybylski i Longstreet Studio.

  35. 484

    Chcesz mieć schron, zbuduj go z sąsiadami. Lekcje obrony po fińsku

    Maczałem palce w budowie 25 tysięcy fińskich schronów. Mój własny przetrwa mnie, Putina i bombę, jaką zrzucono na NagasakiDział reportażu OKO.press przedstawia audioreportaż na podstawie tekstu Szymona Opryszka "Chcesz mieć schron, zbuduj go z sąsiadami. Lekcje obrony po fińsku". Realizacja i opracowanie muzyczne: Filip Przybylski i Longstreet Studio.

  36. 483

    Ciało chorego z otyłością płonie, bo jego tkanka tłuszczowa objęta jest przewlekłym stanem zapalnym

    Podstawą leczenia choroby otyłościowej jest modyfikacja stylu życia. Odchodzimy od pojęcia dieta, bo w tym słowie zapisana jest pewna tymczasowość. A tu chodzi o to, żeby zmienić nawyki na stałe. Podcast Drugi rzut OKA. Dziś rozmowa o niezwykle trudnym przeciwniku, jakim jest choroba otyłościowa. Walczy z nią coraz więcej Polaków, także tych w bardzo młodym wieku. Nasze dzieci tyją bowiem najszybciej w Europie.O tym, jak trudno pozbyć się nadmiarowych kilogramów, wiedzą najlepiej ci, którzy zmagają się z tym problemem na co dzień.Do podcastu zaprosiłem panią prof. Alinę Kuryłowicz, specjalistkę chorób wewnętrznych, endokrynologii i diabetologii. Moja rozmówczyni pracuje w warszawskim szpitalu imienia prof. W. Orłowskiego, gdzie prowadzi Poradnię Leczenia Otyłości.Prof. Kuryłowicz: “Otyłość stanowi stricte mechaniczne obciążenie dla serca. Większe ciało, serce musi więc pompować mocniej krew, żeby dotarła do wszystkich jego zakamarków. To bardzo prosty związek między otyłością a chorobami serca, tymczasem tych związków jest dużo więcej.Otyłość predysponuje bowiem do cukrzycy, do hiperlipidemii, czyli z podwyższonego poziomu cholesterolu, do nadciśnienia tętniczego, a te trzy choroby same w sobie zwiększają ryzyko miażdżycy i powikłań, jakimi są np. zawały serca czy udary mózgu. Kolejny aspekt to kwestia zwiększonej krzepliwości krwi u chorych z otyłością. Chorzy ci mają zatem większe ryzyko zatorów, zakrzepów”.“My oczywiście potrzebujemy tkanki tłuszczowej. Ona produkuje mnóstwo różnych hormonów, cytokin, które regulują pracę naszych narządów. Natomiast gdy nasze komórki tłuszczowe są przeładowane, nagle przestają produkować substancje, które są dla nas korzystne, a zaczynają wytwarzać takie o działaniu prozapalnym. Ściągają do tkanki tłuszczowej układ odpornościowy jako swoisty krzyk rozpaczy. I te substancje zapalne rozprzestrzeniają się po naszym ciele i dlatego mówię, że chorzy z otyłością płoną”.Łatwiej namówić pani pacjentów do tego, żeby się ruszali, czy żeby zmienili nawyki żywieniowe? – pytam mojej rozmówczyni.“Tutaj nie ma zasady” – słyszę w odpowiedzi. “Są osoby, które znacznie chętniej zmienią nawyki żywieniowe, ale mówią: »Tylko proszę nie kazać mi się ruszać«. A są takie, które są bardzo aktywne, ale nie chcą zmienić niczego w swoim sposobie odżywiania. Niestety, żadna strategii nie gwarantuje sukcesu. To zawsze musi iść w parze i tylko trzeba wynegocjować z pacjentem sensowny kompromis”.“Nam wcale nie zależy na tym, żeby pacjent nie jadł. My się najbardziej boimy o tych chorych, którzy nie jedzą. Bo wiemy, że oni stracą w procesie redukcji masy ciała tkankę mięśniową, o którą my z kolei bardzo walczymy. Nas cieszy redukcja masy ciała na poziomie 2 kg miesięcznie, co dla wielu naszych pacjentów jest trudne do zaakceptowania.Ale ja zawsze tłumaczę, że tu chodzi o to, by nasz organizm nie traktował leczenia jako ataku na swój dobrostan. W momencie, kiedy redukcja masy ciała jest stopniowa, organizm mówi: »W porządku. Z taką utratą energii jestem w stanie się pogodzić«”.Mówi się, że otyłość jest „matką” aż 200 różnych chorób. W rozmowie zastanawiamy się głównie nad groźnym wpływem otyłości na serce i naczynia krwionośne.

  37. 482

    Europa reguluje sztuczną inteligencję. Co to oznacza dla nas?

    Unijny AI Act to pierwsze na świecie tak szerokie prawo dotyczące sztucznej inteligencji. Wyjaśniamy, co będzie zakazane, czy zmienią się chatboty i dlaczego UE tak mocno stawia na regulację AI.Unia Europejska uchwaliła AI Act, pierwsze tak kompleksowe globalnie rozporządzenie dotyczące sztucznej inteligencji. Co dokładnie reguluje to rozporządzenie? Jak zmieni funkcjonowanie AI w naszym codziennym życiu, od chatbotów po administrację publiczną? I dlaczego UE zdecydowała się na tak ambitny projekt legislacyjny?W najnowszym odcinku „Drugiego Rzutu Oka” dr Łukasz Szoszkiewicz, prawnik z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu i współpracownik Neural Rights Foundation z Nowego Jorku, szczegółowo omawia najważniejsze elementy nowej unijnej regulacji.„AI Act nie reguluje kwestii związanych z prowadzeniem badań naukowych, a także są wyłączenia związane z obronnością i bezpieczeństwem narodowym. Natomiast we wszystkich innych obszarach, jeżeli będziemy stykali się z systemem sztucznej inteligencji, to możemy być pewni, że powinien być on zgodny właśnie z AI Actem” – wyjaśnia dr Szoszkiewicz.Rozmawiamy również o tym, co prawnicy właściwie nazywają sztuczną inteligencję. Bo, jak podkreśla nasz gość, definicje intuicyjne zwykle są zbyt ogólne.„Dziś ta inteligencja, którą nazywamy sztuczną, odnosimy do programów komputerowych wykonujących zadania, z którymi zwykle utożsamialiśmy ludzką inteligencję: uczenie się, rozpoznawanie wzorców, podejmowanie decyzji czy tworzenie treści. Ale prawnicy potrzebują definicji precyzyjnych, takich, które pozwalają zrozumieć, gdzie AI się zaczyna, a gdzie się kończy. Unia Europejska to zaproponowała.”Dlaczego UE tak mocno chce regulować AI? Chodzi o bezpieczeństwo, ale też o stworzenie ram, które będą sprzyjać rozwojowi rynku. „Jedną z ról prawodawstwa unijnego jest tworzenie przestrzeni pewności prawa. Jeśli definiujemy, co można, a czego nie można, to wiadomo, w jakich obszarach stymulujemy rozwój systemów AI, a gdzie je zakazujemy. Z perspektywy biznesu to jasny sygnał, że można inwestować i rozwijać technologie zgodne z prawem.” – wyjaśnia dr Szoszkiewicz.Dr Szoszkiewicz porównuje AI Act do przepisów, które zmieniły funkcjonowanie danych osobowych w UE: „AI Act można porównać do RODO. Reguluje zarówno wprowadzenie na rynek i obecność systemów AI, jak i ich wykorzystywanie przez prywatne firmy i administrację publiczną.”W odcinku omawiamy także konkretne zakazy. „Zakazane będzie coś, co nazywamy scoringiem społecznym, czyli system przyznawania obywatelom punktów za ‘właściwe’ zachowanie, znany z Chin. W Unii Europejskiej takie praktyki nie będą mogły mieć miejsca.”Z podcastu dowiecie się również:jak AI Act będzie regulował funkcjonowanie chatbotów i systemów generatywnych,jakie standardy i obowiązki będą dotyczyć twórców i użytkowników systemów wysokiego ryzyka,kiedy UE może zakazać stosowania systemów ingerujących w emocje lub zachowania użytkowników,jakie ograniczenia obejmą cyfryzację administracji publicznej, w tym użycie AI w sądownictwie,Podsumowujemy, jak nowe unijne prawo ukształtuje rozwój i używanie AI w Europie. Odpowiadamy też na pytanie, w w jakich sytuacjach będziemy mogli mieć pewność, że systemy, z którymi wchodzimy w interakcję, spełniają standardy bezpieczeństwa i przejrzystości.

  38. 481

    Polska w górę, region w dół: praworządność w Unii Europejskiej

    Polska awansuje w globalnych rankingach praworządności, choć krajowe reformy idą powoli. W podcaście „Drugi Rzut Oka” analizujemy europejski kontekst, oceny Komisji Europejskiej oraz wyzwania naprawy instytucji w warunkach polaryzacji.W podcaście Drugi Rzut Oka rozmawiamy o złożonej i dynamicznej mapie europejskiej praworządności oraz o tym, jak zmienia się pozycja Polski na jej tle.Punktem wyjścia są zmiany w międzynarodowych rankingach, które oceniają jakość rządów prawa – od zestawień unijnych po globalny World Justice Project Rule of Law Index. W najnowszej edycji tego rankingu Polska awansowała na 32. miejsce spośród 142 państw i odnotowała największy wzrost wśród państw europejskich. Jednocześnie z perspektywy krajowej często można odnieść wrażenie, że proces przywracania praworządności postępuje wolno i jest wyrywkowy. Skąd ta rozbieżność w ocenach?O tym wszystkim rozmawiamy z Jakubem Jaraczewskim, koordynatorem ds. badań w berlińskiej organizacji Democracy Reporting International.Nasz rozmówca wyjaśnia, dlaczego poprawa pozycji Polski to w dużej mierze efekt pogarszającej się sytuacji w innych państwach regionu – na Węgrzech pod rządami Viktora Orbána, na Słowacji pod rządami Roberta Fico, a wkrótce pewnie także w Czechach, gdzie nowa koalicja ANO Andreja Babiša, Partii Miłośników Samochodów oraz skrajnie prawicowej OSPD może oznaczać poważne wyzwania dla praworządności i praw człowieka.Omawiamy również tegoroczny Raport Komisji Europejskiej o stanie praworządności, w którym Bruksela oceniła działania rządu Donalda Tuska jako umiarkowanie pozytywne – dostrzegając wolę zmian i pierwsze kroki naprawcze, ale podkreślając jednocześnie, że reformy są niepełne, a wiele kluczowych problemów pozostaje nierozwiązanych. Jaraczewski zwraca uwagę, że po akceptacji Krajowego Planu Odbudowy w 2024 roku Komisji trudniej jest formułować ostrzejsze oceny, które podważałyby wcześniejszą decyzję o odblokowaniu Polsce unijnych funduszy.W dalszej części rozmowy analizujemy:projekt ustawy dotyczącej statusu tzw. neo-sędziów, zaproponowany przez ministra Waldemara Żurka, oraz alternatywne warianty rozwiązań;wyzwania stojące przed naprawą ustroju w realiach skrajnej polaryzacji politycznej i kohabitacji rządu Donalda Tuska z prezydentem Karolem Nawrockim;cele obozu prawicy związane z pomysłami na nową konstytucję i model prezydencki;plany PiS dotyczące sądownictwa;potrzebę rozdzielenia funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego;rolę Trybunału Konstytucyjnego.

  39. 480

    Matko, udowodnij ZUS-owi, że nie jesteś oszustką

    Według matek i prawniczek podejrzane są kobiety o wysokich zarobkach, wolnych zawodów, pracujące w NGO-sach, spółkach, zdalnie, chorujące, wykonujące pracę inną, niż wskazywałoby na to ich wykształcenie, pracujące zbyt długo i zbyt ciężko w ciąży…Dział reportażu OKO.press przedstawia audioreportaż na podstawie tekstu Adriany Hochmańskiej "Matko, udowodnij ZUS-owi, że nie jesteś oszustką". Realizacja i opracowanie muzyczne: Filip Przybylski i Longstreet Studio.

  40. 479

    My, Czesi, jesteśmy narodem piechurów. Ale z partią Kierowców w rządzie

    „My non stop gdzieś idziemy, maszerujemy. I to mocno nas różni od Polaków" – mówi Jakub Medek, autor książki o polskich mitach na temat Czech. Skąd wobec tego sukces ugrupowania Kierowcy dla Siebie i czy czeska polityka jest jak czeski film? A może to kolejny stereotyp?Zwycięzcy czeskich wyborów parlamentarnych Andrejowi Babišowi udało się stworzyć koalicję jego konserwatywnej ANO ze skrajnie prawicowymi ugrupowaniami Wolność i Demokracja Bezpośrednia oraz Kierowcy dla Siebie (ta ostatnia debiutuje na ławach poselskich jako nowy fenomen polityczny).Mój gość w podcaście Drugi Rzut OKA, Jakub Medek, dziennikarz radia TOK FM i autor podcastu o Czechach „Czechostacja", o Kierowcach, a zwłaszcza ich liderze Filipie Turku ma dużo do powiedzenia. Najpierw jednak porozmawialiśmy o: czeskich filmach i memach, czeskim morzu, którym powoli z Adriatyku robi się Bałtyk oraz o tym, dlaczego czeski nas śmieszy i dlaczego polski ich śmieszy.Medek jest autorem świeżo wydanej książki „Dobrý den. Chmiel, tożsamość i luz. Polskie mity o Czechach", więc od tych właśnie mitów i stereotypów zaczęliśmy.Mit pierwszy: wszyscy Czesi to ateiści. I natychmiast mój rozmówca prostuje: „Nie wierzą w instytucje religijne. A w co wierzą? Tomasz Halik, wybitny teolog, filozof, katolicki ksiądz, mówi, że Czesi wierzą w cosizm. Że coś jest, ale to jest za skomplikowane, nie będziemy się zastanawiać. Nie musimy tego ubierać w jakieś ramy, koloratki, przykazania".Jakub Medek tłumaczy, że to po części konsekwencja skomplikowanej historii religii w Czechach: husyckich buntów i narzuconej z zewnątrz habsburskiej katolickiej kontrreformacji. Wiara nigdy nie stała się tam, jak w Polsce, reprezentacją narodowej tożsamości.Przechodzimy do tematów „lżejszych„: niedawno została ukończona budowa trasy ekspresowej S3, która prowadzi od czeskiej granicy nad polskie morze. Czy to oznacza, że Czesi ruszą teraz hurmem nad Bałtyk? „Czeskie morze to zawsze był Adriatyk” – tłumaczy Medek. „Ale Chorwacja jest coraz droższa i jest tam coraz goręcej". Nie kryje jednak sceptycyzmu co do tezy, że dzięki przyjazdom nad Morze Bałtyckie Czesi poznają lepiej swoich sąsiadów, czyli nas. Może być bowiem tak, że nie za bardzo ich to interesuje, gdyż są dosyć wsobni.Mój rozmówca może sobie pozwolić na takie uwagi pod adresem Czechów, gdyż, jak sam o sobie mówi, jest „Czechem płacącym podatki w Polsce". Jego polska matka i czeski ojciec poznali się nie gdzie indziej niż... nad Bałtykiem.Rozmawiamy też o czeskich serialach, tych kultowych jak „Szpital na Peryferiach" i o tym, jak dziś zastąpiły je w imaginarium młodych Czechów np. memy. A potem nie było wyjścia, trzeba było przejść do tematów politycznych. Jeśli chcecie się dowiedzieć, jak rzeczniczka Kierowców zrobiła porządek z Posłem, Który Nie Szanuje Kobiet oraz co ma na sumieniu Filip Turek – zapraszamy do wysłuchania podcastu.

  41. 478

    Co rząd Tuska zrobił, a czego nie, dla praw człowieka?

    Po prawie dwóch latach rządów Koalicji 15 października podsumowujemy dokonania rządu w obszarze ochrony praw człowieka.Premier Donald Tusk chwali się, że Polska jest dwudziestą gospodarką świata, PKB rośnie, rząd utrzymał transfery społeczne, a nawet wprowadził nowe. Ale w obszarze praw człowieka, w tym osób najbardziej narażonych na wykluczenie, można było wprowadzić wiele zmian, w tym takich, które mogłyby uzyskać podpis prezydenta Andrzeja Dudy czy Karola Nawrockiego.„Do pozytywnych zmian należy zaliczyć rozszerzenie transferów socjalnych, takich jak renta wdowia, a także rozwinięcie programu mieszkaniowego. Obecny rząd – jako pierwszy w historii Polski – uznał, że prawa wynikające z Międzynarodowego Paktu Praw Gospodarczych, Socjalnych i Kulturalnych, obowiązującego od ponad 20 lat, mogą być egzekwowane przed sądami. Dotyczy to m.in. prawa do mieszkania czy prawa do ochrony zdrowia. Oczywiście wciąż pozostaje wiele do zrobienia” – mówi dr Adam Ploszka z Uniwersytetu Warszawskiego i Amnesty International.„Na przykład w obszarze praw osób w kryzysie bezdomności od lat pozostaje wiele nierozwiązanych problemów. W Polsce funkcjonuje system rodem ze średniowiecza – przypisanie do ziemi.Jeżeli ktoś doświadcza bezdomności, aby otrzymać pomoc, musi zgłosić się do gminy, w której miał ostatnie stałe zameldowanie.Kolejną kwestią jest potrzeba dekryminalizacji żebractwa. To niechlubne dziedzictwo PRL, kiedy walcząc z tzw. pasożytnictwem społecznym. mówiono, że trzeba ścigać ludzi, którzy, zamiast pracować, wyciągają rękę po chleb”."W debacie publicznej zawęża się przywracanie praworządności jedynie do odbudowy niezależności instytucji wymiaru sprawiedliwości. Taki sposób ujmowania tematu jest zrozumiały, bo ułatwia uporządkowanie procesu. Moim zdaniem jednak praworządność należy rozumieć szerzej— jako powrót do standardów ochrony praw człowieka, które w państwie demokratycznym powinny obowiązywać i realnie funkcjonować.Te standardy zostały naruszone przez osiem lat rządów Zjednoczonej Prawicy. Jaskrawym przykładem są tzw. zgromadzenia cykliczne — rozwiązanie, które w obecnych warunkach nie ma żadnego uzasadnienia, a mimo to wciąż obowiązuje w polskim systemie prawnym." — zauważa dr Ploszka.W podcaście usłyszycie również ocenę:zmian w programach społecznych, w szczególności tych wprowadzających ograniczenia dotyczące wyłącznie dzieci ukraińskich;sytuacji w obszarze praw reprodukcyjnych;praw osób LGBT+, w tym kwestii związków partnerskich;procesu reformy sądownictwa i prokuratury;ograniczeń wolności słowa;zmian w prawie medialnym;polityki migracyjnej.Rozmowę nagrano przed wypowiedzią Donalda Tuska, że pod pewnymi warunkami wypowiedzenie Europejskiej Konwencji Praw Człowieka może być „całkiem rozsądne”.

  42. 477

    Czy Karol Nawrocki podpisze ustawę zakazującą hodowli zwierząt na futra?

    Przed Karolem Nawrockim trudna decyzja: czy zdecyduje się położyć kres okrucieństwu zwierząt? Sprawa dzieli PiS – Kaczyński jest za, ale o weto stara się mała grupka polityków skupionych wokół Przemysława Czarnka. Weto to też uśmiech w stronę Konfederacji„Zwierzęta nie będą cierpiały na fermach futerkowych, nie będą zabijane w okrutny sposób, a mieszkańcy, którzy żyją w pobliżu takich ferm, nie będą musieli już znosić takiego ciężkiego sąsiedztwa” – mówi dziennikarka Katarzyna Kojzar w podcaście „Drugi Rzut Oka”.I przypomina długą walkę aktywistów o to, by zakazać cierpienia zwierząt. Po raz pierwszy projekt zakazu pojawił się w 2011 roku. Potem było kilka kolejnych prób wprowadzenia podobnego rozwiązania, zgłaszanych przez różne ugrupowania polityczne, ale każda kończyła się niepowodzeniem.W październiku 2025 przy ponadpartyjnej zgodzie Sejm przegłosował wyczekiwany zakaz. Za zakazem wspólnie głosowali Donald Tusk, Władysław Kosiniak-Kamysz, Szymon Hołownia, Jarosław Kaczyński, Marek Sawicki, Adrian Zandberg, a nawet Paweł Kukiz. Przeciwni byli posłowie Konfederacji oraz 55 posłów Prawa i Sprawiedliwości.Pytanie, co zrobi Karol Nawrocki – czy posłucha prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, który popiera zakaz futer, czy może jednak wsłucha się w głosy Przemysława Czarnka, Konfederacji i branży futerkowej?Polska ma szansę dołączyć do 22 europejskich krajów, które już zakazały albo mocno ograniczyły hodowlę zwierząt na futra. Jednak Karol Nawrocki, któremu bliskie są niektóre opinie polityków Konfederacji, podczas kampanii w rozmowie ze Sławomirem Mentzenem mówił, że jest przeciwny „piątce dla zwierząt” – ustawie z 2020 roku, z której prezes PiS się wycofał pod wpływem futrzarskiego lobby."Pojawiają się głosy krytyczne, że to rzekomo zamach na polską gospodarkę i rolnictwo. Tymczasem podczas prac sejmowych nad ustawą można było usłyszeć głosy samych rolników, którzy mówili, że hodowla zwierząt na futra nie ma nic wspólnego z prawdziwym rolnictwem, że to po prostu męczenie zwierząt"– tłumaczy Kojzar.Konfederacja straszy, że branża upadnie, a hodowcy i tak przeniosą się na wschód. Jednak trudno sobie wyobrazić, by hodowcy z Polski masowo przenosili swoje biznesy do kraju ogarniętego wojną. Autorka projektu posłanka Małgorzata Tracz (KO) podkreśla, że wypracowana ustawa jest rozwiązaniem kompromisowym. „Od początku zależało mi, żeby ten projekt był umową społeczną. Żeby połączył parlamentarzystów i żebyśmy wypracowali takie rozwiązanie, któremu nikt się mocno nie sprzeciwi. Mam wrażenie, że to się udało” – mówiła w rozmowie z OKO.press.Branża futerkowa w Polsce słabnie. Ferm w Polsce z roku na rok jest coraz mniej, a branża odpowiadała za zaledwie 0,01 proc. PKB w 2023 roku. „Tych hodowców jest coraz mniej, o wiele mniej niż dziesięć lat temu. W tym momencie zarejestrowanych jest 318 ferm, ale tak naprawdę aktywnych jest około 200. To jest niewiele” – podkreśla Kojzar.Jeśli jednak prezydent podpisze nowelizację, to hodowcy będą mogli przez pięć lat domagać się od państwa odszkodowań – im szybciej się po nie zgłoszą, tym wyższą kwotę dostaną. Co jeszcze zapisano?Zakaz hodowli zwierząt na futra będzie obowiązywać po ośmiu latach od wejścia ustawy w życie.Pracownicy ferm mogą liczyć na odprawy w wysokości 12-krotności miesięcznej wypłaty.Nie będzie można zakładać nowych ferm.O czym jeszcze rozmawiamy?Co ustawa realnie zmieni w życiu zwierząt hodowanych na futra?Dlaczego nowe przepisy uwzględnią cierpienie norek, lisów, jenotów, ale królików już nie?Czy ktokolwiek jeszcze kupuje w Polsce futra?Dlaczego wielkie marki nie chcą już być kojarzone z okrucieństwem wobec zwierząt?Jeśli wy, słuchacze i czytelniczki macie jakieś pomysły, tematy, przemyślenia, z którymi chcielibyście się podzielić, to zapraszam do [email protected]: nataliasawka_Obejrzyj także

  43. 476

    Koty puścili, dzieci zatrzymali. Warszawa śpi, ja słucham dramatów, które przejeżdżają przez Polskę

    Ma na twarzy czarne piegi – ziemia z drobnymi odłamkami po wybuchach wgryzła się w skórę. Żadnym mydłem tego nie wyszorujesz. Ślady wojny zostają na pamiątkę wielu żołnierzomDział reportażu OKO.press przedstawia audioreportaż na podstawie tekstu Krystyny Garbicz "Koty puścili, dzieci zatrzymali. Warszawa śpi, ja słucham dramatów, które przejeżdżają przez Polskę". Realizacja i opracowanie muzyczne: Filip Przybylski i Longstreet Studio.

  44. 475

    „Krok po kroku”, ale wstecz i w bok. Czy Polska doczeka się związków partnerskich?

    „Dużo osób jest rozczarowanych, chociaż nie pomijałbym też głosu osób, które mówią – no dobra, spróbujmy uregulować jakieś podstawowe kwestie, a potem będziemy się bić o całość” – mówi Anton Ambroziak, dziennikarz OKO.press. Podcast Drugi rzut Oka„Pamiętam swoją pierwszą rozmowę z Katarzyną Kotulą – to było tuż po zaprzysiężeniu rządu, w grudniu 2023 roku. Wtedy opowiadała mi o swoim projekcie marzeń. Miała to być kompleksowa regulacja, zapewniająca parom jednopłciowym pełnię praw małżeńskich” – mówi w podcaście „Drugi Rzut OKA” Anton Ambroziak, dziennikarz OKO.press.Dodaje, że w tamtej wizji byłej ministry równości miała być też możliwość adopcji dzieci i uroczysta ceremonia w urzędzie stanu cywilnego. Była to ambitna i odważna propozycja.„Od tamtej deklaracji dziś nie stoimy w miejscu – cofamy się z każdym kolejnym kompromisem. Nie robimy już kroków w bok, tylko wyraźnie do tyłu” – komentuje dziennikarz.Anton Ambroziak to dziennikarz OKO.press, który od lat przygląda się działaniom na rzecz osób LGBT+ w Polsce.Politycy Lewicy i PSL-u się dogadali – ogłosili polityczny kompromis oraz założenia ustawy o statusie osoby najbliższej. Projekt ma regulować m.in. kwestie stosunków majątkowych, prawa do mieszkania i alimentów oraz dostępu do informacji medycznej.Miało być historyczne porozumienie (bo politycy z tej samej koalicji przez dwa lata nie mogli się dogadać), ale wyszło, jak wyszło. Nie ma związków partnerskich, na które czekają tysiące par w Polsce, jest natomiast nowa ustawa zatytułowana „o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu”. Czyli tak w skrócie: umowa o wspólnym pożyciu będzie zawierana u notariusza – tak jak chcieli ludowcy, nie zmienia stanu cywilnego stron zawierających umowę oraz uniemożliwia im zawarcie małżeństwa.Na konferencji zadowolone miny mieli tylko szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz oraz wiceprzewodnicząca PSL Urszula Pasławska. Katarzyna Kotula sekretarz stanu w KPRM mówiła o tym, że „czasem trzeba zrobić krok wstecz”, a wicemarszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty dodał słowa, że „w tej sprawie dochodzono do konsensusu w wielu krajach latami. Działamy krok po kroku. Wybieramy wszystko to, co nas łączy, a nie to, co nas dzieli. Ostatnia była Łotwa, teraz czas na Polskę”.Ustawy jeszcze nikt nie widział, musi najpierw ona przejść przez rząd, potem przez Sejm i Senat (nie wiadomo, czy wszyscy ludowcy za nią zagłosują), a następnie uzyskać podpis prezydenta.Nowy projekt to w gruncie rzeczy spóźniona próba zrobienia tego, do czego Polska i tak została zobowiązana przez europejskie trybunały. Europejski Trybunał Praw Człowieka już kilka razy przypomniał Polsce, że musi zapewnić parom tej samej płci realną ochronę prawną. Nie nakazał wprost wprowadzenia „związków partnerskich”, ale jasno stwierdził, że Polska jest zobowiązana do zapewnienia prawnej ochrony i uznania związków jednopłciowych.Co więcej, jeszcze w tym roku Trybunał Sprawiedliwości UE ma wydać orzeczenie w sprawie transkrypcji małżeństw jednopłciowych zawartych za granicą. Dla tysięcy polskich par, które legalnie zawarły ślub np. w Niemczech czy Danii, to nie teoretyczna kwestia. Te małżeństwa istnieją – Polska po prostu udaje, że ich nie widzi.Tu projekt milczy. Wypadł cały wątek dotyczący dzieci wychowywanych przez pary jednopłciowe. Nie ma mowy o żadnej ochronie dla dzieci, które tracą jednego z rodziców. Jak przypomina organizacja Miłość Nie Wyklucza, ustawa „o statusie osoby najbliższej” to nowa konstrukcja prawna wymyślona tylko po to, by nie uznać rodzin LGBT+ za rodziny.„Intencje polityków są jasne: wymazać osoby LGBT+, wymazać wychowywane przez nie dzieci, nie mówić o nich jak o rodzinach” – komentują.

  45. 474

    Opowieść czarno-biała. O górniku z gorączką polarną

    Pytasz, czy te lata w kopalni uznaję za stracone? Paradoks jest taki, że górnictwo pomogło mi dostać się na wyprawy polarne, nauczyło pokory i zahartowałoDział reportażu OKO.press przedstawia audioreportaż na podstawie tekstu Niny Lussy "Opowieść czarno-biała. O górniku z gorączką polarną". Realizacja i opracowanie muzyczne: Filip Przybylski i Longstreet Studio.

  46. 473

    "Przemysł alkoholowy jest w stanie przekupić wszystkich”. Ekspert o słabości państwa

    Alkohol zabija dziś w Polsce co siódmego mężczyznę z wykształceniem podstawowym i zasadniczym zawodowym. Ten przerażający wskaźnik wzrósł u nas dwukrotnie. Z wielu badań wynika, że nocne ograniczenie sprzedaży działa znakomicie. Po co to sprawdzać w pilotażu? – pyta dr Jacek Moskalewicz, ekspert w dziedzinie polityki antyalkoholowejOstatnio w mediach znów głośno o alkoholu. A to m.in. za sprawą nieudanej próby wprowadzenia nocnego zakazu sprzedaży alkoholu w sklepach w Warszawie (przeciw była rządząca Warszawą Koalicja Obywatelska). Ostatecznie – po niemal powszechnej krytyce postawy władz stolicy – miasto ma wprowadzić pilotażowy program zakazu nocnej sprzedaży w dwóch dzielnicach.Trudno doszukać się tu sensu, ponieważ – jak przekonuje mój gość dr Jacek Moskalewicz, socjolog, badacz zdrowia publicznego z warszawskiego Instytutu Psychiatrii i Neurologii – z wielu badań jasno wynika, że takie ograniczenia świetnie działają. Więc po co to sprawdzać w pilotażu?Dr Moskalewicz ma gigantyczną wiedzę na temat szkodliwości spożycia alkoholu oraz polityki antyalkoholowej. Kwestie te bada od ponad 40 lat. Rozmowa z nim to czysta przyjemność.W podcaście przypomina m.in., iż w latach 70. [XX wieku] Komitet Badań i Prognoz Polskiej Akademii Nauk ostrzegał, iż spożycie czystego alkoholu na jednego mieszkańca na poziomie ok. 7 litrów [tyle się wtedy piło w kraju] to zguba biologiczna narodu. Że dalej tak nie może być. Tymczasem dziś Polscy wypijają średnio ok. 3 litrów więcej.Jeśli chodzi o poziom spożycia na mieszkańca, nie jesteśmy w czołówce europejskiej – zwraca uwagę ekspert. Ale jeśli jednak chodzi o liczbę zgonów z powodów bezpośrednio związanych z alkoholem, to zarówno kobiety polskie, jak i mężczyźni są na szóstym miejscu w Unii Europejskiej.Rozmawiamy też o tym, dlaczego tak trudno wprowadzić zakaz sprzedaży alkoholu na stacjach benzynowych.“Właśnie udało nam się dostać dzięki uprzejmości Ministerstwa Finansów dane na temat dobowego rytmu sprzedaży alkoholu na stacjach benzynowych” – mówi dr Moskalewicz.“I co się okazało? Otóż w zwykły dzień tygodnia w ciągu tych 8 godzin od 22 do 6 rano sprzedaje się prawie tyle samo co w pozostałych. Natomiast podczas weekendu sprzedaje się dwa razy więcej w ciągu nocy. Także godzina sprzedaży alkoholu daje trzykrotnie wyższy przychód w nocy niż w dzień”.“Korupcja państwa przez przemysł alkoholowy ma miejsce na całym świecie” – opowiada ekspert. “Kilka firm, powiedzmy dziesięć, zgarnia pewnie więcej niż połowę wszystkich obrotów alkoholem i one też prowadzą globalną politykę alkoholową. Mają gotowe pakiety polityki alkoholowej, które rozsyłają do krajów, zwłaszcza tam, gdzie państwo jest zbyt słabe, żeby oprzeć się wielkiej fortunie, która spływa poprzez przemysł alkoholowy. On jest w stanie przekupić wszystkich”.

  47. 472

    Jak zabijają się ptaki. Czy na Helskim Cyplu stanie super hotel Hel Happiness?

    Schodziłam coraz głębiej w „helskie podziemie” – tak mówią o sobie przeciwnicy aktualnej władzy. Dziś w mieście widać napisy #mireknierżnij, nawiązują do decyzji burmistrza o wycince 433 drzew na CypluDział reportażu OKO.press przedstawia audioreportaż na podstawie tekstu Stasi Budzisz "Jak zabijają się ptaki. Czy na Helskim Cyplu stanie super hotel Hel Happiness?". Realizacja i opracowanie muzyczne: Filip Przybylski i Longstreet Studio.

  48. 471

    Co nam zabierają Ukraińcy? O dezinformacji

    Z Łukaszem Krawczyńskim, dyrektorem programowym Fundacji Geremka, która prowadzi projekt przeciwko antyukraińskiej dezinformacji, rozmawiamy o mechanizmach, jakie nią rządzą – i o tym, kto za tym wszystkim stoi. „Niech spieprzają, skąd przyjechali” – rzuciła do telefonu kobieta obok mnie w podmiejskim pociągu, kiedy jechałam nagrać ten podcast. Z kontekstu wynikało, że chodzi o Ukraińców.Nastroje antyukraińskie narastają – po części z winy wykorzystujących obawy swoich wyborców polityków. Niektórzy z nich – w podcaście pada parę nazwisk – cynicznie propagują fałszywe treści na temat Ukrainy i jej obywateli. Ich interesy idealnie zlewają się z drugim Wielkim Dezinformującym, Kremlem.„Dezinformacja jest szyta na miarę. Jest w taki sposób konstruowana i takie elementy w to wchodzą, takie emocje, żeby trafić do osób, do których ma trafić. Inne treści są kierowane do mnie, prywatnie, inne do osoby, która jest nastawiona antyukraińsko” – mówi mój rozmówca Łukasz Krawczyński, dyrektor programowy Fundacji Geremka.Fundacja postanowiła dać odpór antyukraińskiej dezinformacji i na stronie wojownicyklawiatury.pl publikuje fact-checkingi rozpowszechnianych w sieci fałszywych informacji na temat Ukraińców w Polsce. Część z nich opublikowaliśmy również w OKO.press.„Jest wyraźny wzrost nastrojów antyukraińskich. Przedtem istniały grupy na Facebooku, skupiające osoby nastawione antyukraińsko, które przekazywały sobie te różne treści, głównie memy, fake news, jakieś niesprawdzone anegdoty. I tak się nawzajem się nakręcały. To była niewielka grupa osób, a teraz te treści antyukraińskie, dezinformacyjne, słyszymy w rozmowach na ulicy, czy tak jak dzisiaj rano w pociągu” – tłumaczy mój gość.W jakie czułe polskie struny uderza dezinformacja, żeby nastawić nas negatywnie? W niedawnej rozmowie z Katarzyną Sroczyńską prof. Małgorzata Kossowska z Uniwersytetu Jagielońskiego, która wraz z zespołem prowadzi badania nad naszym stosunkiem do uchodźców z Ukrainy, wyjaśniała, że w trzecim roku pełnoskalowej wojny zaczęliśmy się jako społeczeństwo bać o zasoby, które w naszym wyobrażeniu mogliby nam zabrać Ukraińcy.„Co nam chcą zabrać według siewców dezinformacji?” – pytam Łukasza Krawczyńskiego. Wylicza: „Zabierają nam przede wszystkim pracę. Zabierają nam mieszkania, zabierają nam miejsca w szkołach, w przedszkolach, są pierwsi w kolejkach do lekarzy, w urzędach”.Jak jest naprawdę, można przeczytać w OKO.press i na stronie wojownicyklawiatury.pl. A o tym, co z tym zrobić i kto za to odpowiada, rozmawiamy w podcaście.

  49. 470

    Czy ludobójstwo w Strefie Gazy się skończy?

    „Ciężko spotkać w Palestynie kogoś, kto nie ma w rodzinie osoby więzionej przez Izrael. To codzienność" - mówi Dalia Mikulska, reporterka i autorka książki „Kiedyś wszyscy byliśmy tu ludźmi. Reportaże z Palestyny”."Jeden z więźniów, z którym rozmawiałam, umarł w zeszłym roku na raka. Nigdy nie zobaczył swojego dziecka. Nigdy nie mógł go przytulić" - mówi Mikulska, która jest reporterką i od wielu lat pisze o świecie arabskim m.in. o Palestynie."Mam świadomość, że ja też całej prawdy nie znam i być może nigdy całej prawdy nie poznamy na temat wydarzeń w Strefie Gazy" - tłumaczy.Z Mikulską rozmawiam o tym jak sprawdzać fakty, kiedy dziennikarze nie mają prawa wstępu do Strefy Gazy, a oficjalne komunikaty rozjeżdżają się z tym, co mówią ludzie. Jak rozmawiać z tymi, którzy żyją w cieniu wojny i jednocześnie słyszą, że głodu niby nie ma. Pytam, jak wygląda proces zbierania informacji, gdy bohaterowie boją się zwierzać i zaufać dziennikarzowi, bo za to mogą trafić do więzienia.Będzie też o płynącej do Strefy Gazy Flotylli Sumud - grupie statków z pomocą humanitarną, gdzie na pokładzie znajduje się Greta Thunberg, polski poseł Franek Sterczewski, prezeska Stowarzyszenia Nomada Nina Ptak oraz dziennikarka i aktywistka Ewa Jasiewicz, autorka książki "Podpalić Gazę". Zastanawiamy się, co byłoby miarą sukcesu. Czy sukcesem jest międzynarodowa interwencja, czy może fala obywatelskich nacisków, która w końcu przełoży się na realne decyzje: sankcje i przerwanie dostaw broni.Jeśli wy, słuchacze i czytelniczki macie jakieś pomysły, tematy, przemyślenia, z którymi chcielibyście się podzielić, to zapraszam do [email protected]: nataliasawka_

  50. 469

    Nazywali ją ruską k*wą i banderówką. Zoriana Varenia o nienawiści wobec Ukraińców [DRUGI RZUT OKA]

    Dziennikarka Zoriana Varenia jest Ukrainką. Od dziewięciu lat – z przerwami – mieszka w Warszawie. W podcaście Drugi Rzut OKA rozmawiamy z nią o hejcie i dezinformacji na temat jej rodaków.Za pierwszym razem rozmawiała z mamą przez telefon. „Mówiłam po ukraińsku. Wtedy starsza pani chwyciła mnie za rękę i powiedziała, że jestem ruską k*rwą”.Drugi raz coś podobnego stało się w autobusie. „Jechałam z przyjaciółką, rozmawiałyśmy po ukraińsku, miałyśmy bardzo smutną rozmowę o tym, jak zginął jej ojciec. Mężczyzna około 50 lat zaczął nas wyzywać i krzyczeć: W Polsce mówcie po polsku!".Kolejny raz Zoriana była prelegentką na konferencji. Po panelu podszedł mężczyzna i zapytał, czy dobrze zrozumiał, że pochodzi z Ukrainy. Kiedy potwierdziła, zaczął bardzo cicho mówić, że jest „banderówką i musi sp*erdalać do siebie”.Zoriana opisała to wszystko na Facebooku, a jej wpis poruszył tysiące osób. Zoriana napisała o napaściach i atakach, których sama doświadczyła tylko dlatego, że jest Ukrainką. „Jest to naprawdę niepokojące, a takich sytuacji jest coraz więcej. Prawie codziennie widzę wpisy czy to na grupach na Facebooku, czy na Telegramie, że ktoś został zaatakowany” – mówi Zoriana w odcinku „Drugi Rzut OKA”.Na początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę w 2022 roku Polska była pełna gestów solidarności – tłumy wolontariuszy jeździło na granicę oferować pomoc. Wielu nas oferowało uciekającym przed wojną rodzinom dach nad głową, ubrania i jedzenie. Dziś jest rok 2025 i pytanie, czy nadal jesteśmy chętni do wsparcia? Czy Ukraińcy w Polsce mogą czuć się bezpiecznie, czy raczej spotykają się z niechęcią, a czasem wrogością?W nowym odcinku rozmawiamy z Zorianą Varenią, dziennikarką z Ukrainy, która od lat mieszka w Warszawie. Opowiada o codziennych doświadczeniach – od pełnych emocji komentarzy w internecie, po zaczepki na ulicy. Pytamy ją, co najbardziej boli: wyzwisko, spojrzenia, czy może cisza. Rozmawiamy o tym, jak wygląda dziś życie uchodźczyni, a także o stereotypach, które narosły wokół Ukraińców w Polsce.Jeśli wy, słuchacze i czytelniczki macie jakieś pomysły, tematy, przemyślenia, z którymi chcielibyście się podzielić, to zapraszam do [email protected]: nataliasawka_

Type above to search every episode's transcript for a word or phrase. Matches are scoped to this podcast.

Searching…

We're indexing this podcast's transcripts for the first time — this can take a minute or two. We'll show results as soon as they're ready.

No matches for "" in this podcast's transcripts.

Showing of matches

No topics indexed yet for this podcast.

Loading reviews...

ABOUT THIS SHOW

OKO.press w wersji do słuchania. Miejsce, gdzie materiały naszych dziennikarzy i dziennikarek ożywają w formie audioreportaży, podcastów i rozmów. Historie bohaterek i bohaterów, gospodarka, zdrowie, polityka. Posłuchaj i znajdź coś dla siebie.

HOSTED BY

OKO.press

CATEGORIES

Frequently Asked Questions

How many episodes does Drugi Rzut OKA have?

Drugi Rzut OKA currently has 50 episodes available on PodParley. New episodes are automatically indexed when they're published to the podcast feed.

What is Drugi Rzut OKA about?

OKO.press w wersji do słuchania. Miejsce, gdzie materiały naszych dziennikarzy i dziennikarek ożywają w formie audioreportaży, podcastów i rozmów. Historie bohaterek i bohaterów, gospodarka, zdrowie, polityka. Posłuchaj i znajdź coś dla siebie.

How often does Drugi Rzut OKA release new episodes?

Drugi Rzut OKA has 50 episodes. Check the episode list to see recent publication dates and frequency.

Where can I listen to Drugi Rzut OKA?

You can listen to Drugi Rzut OKA on PodParley by clicking any episode. We provide an embedded audio player for direct listening, and you can also subscribe via your preferred podcast app using the RSS feed.

Who hosts Drugi Rzut OKA?

Drugi Rzut OKA is created and hosted by OKO.press.
URL copied to clipboard!