EPISODE · Feb 4, 2026 · 41 MIN
O szklanym śniegu i mocy zimowego słońca
from Słuchowisko z dzikości · host Daniel Petryczkiewicz
Wychodzę w najmroźniejszy świt tej zimy. Policzki palą choć to przecież mróz. Palce bolą z zimna. Na Mazowszu termometry pokazały rano minus 22,5.Zanim pierwsze promienie słońca przebiły się przez mróz, las czekał w uśpieniu. Nikt nie tracił ani dżula energii. Oprócz mnie i Franka. Dopóki sztylety światła nie przebiły się między gałęziami, nie zaśpiewała żadna sikora, żaden raniuszek nie pokiwał ogonkiem. Dziki spały w barłogach. W takim poranku, kiedy las skulił się przed mrozem, hałas który robię wydaje mi się zawstydzający. Każdy krok to jak skrzypienie tysiąca nienaoliwionych drzwi! Jak rozgarnianie łopatą góry potłuczonych butelek! Jak jęk zardzewiałych kół zębatych! Niesamowite, że cichy w swoim założeniu śnieg, potrafi być tak wokalny! Oczywiście potrzeba do tego człowieka z nartami 🤣 który uruchamia tą mroźną orkiestrę pisków, jęków i zgrzytania 🥶 całe szczęście, że dźwięk ten nie wytwarza echa. Tak jakby wyemitowany ze zmrożonego śniegu jęk był absorbowany przez ten sam śnieg bez narzekania i zbędnych pretensji. W taki poranek czuć siłę słońca. Ono jest już coraz śmielsze. Będę tęsknił Zimo. Wiem, że jeszcze nie odchodzisz ale czuć w słońcu, w werblowaniu dzięciołów, w zrzucającym sierść Franku, że przemijasz. Że bliżej Ci już do wiosny. Dziękuję, że byłaś. Że wniosłaś do poznaczonego antropocenem świata trochę normalności. Dziękuję 🙏🏻
Embed this episode
NOW PLAYING
O szklanym śniegu i mocy zimowego słońca
No transcript for this episode yet
Similar Episodes
No similar episodes found.
Similar Podcasts
No similar podcasts found.