PODCAST · science
Słuchowisko z dzikości
by Daniel Petryczkiewicz
Nazywam się Daniel Petryczkiewicz. Jestem osobą piszącą i snującą opowieści. Nazywam siebie ambasadorem rzeki Małej i Rozlewiska, którą odkryłem na nowo dla lokalnej społeczności i której bronię od lat. Pasjonują mnie sprawy lokalne, tutejsze, małe i pozornie nieznaczące. To nie jest podcast, to jest SŁUCHOWISKO, które powstaje na drzewach, na łąkach, nad rzekami i mokradłami. Często w nim meandruję, skręcam w starorzecza, tracę wątek i podnoszę ze ściółki dygresje. Lubię komary, doceniam kleszcze. Kocham gapić się w staroświeckie ognisko i nocować nad rzeką. Chodźcie ze mną.
-
30
O zaniechaniu, ciszy, odpuszczeniu, wycofaniu się czyli niepopularnych dziś strategiach życia a może nawet przetrwania
Czy w czasie wszechobecnego nadmiaru: produkcji, konsumpcji, bodźców, afektów - lepiej czynić czy zaniechać? Jaki jest tego bilans? Czy zawsze jest tak, że trzeba coś zrobić czy lepiej czasem nie robić nic i zobaczyć co z tego wyniknie? Wędrujemy na przełaj przez Łąki Oborskie z Zosią Zaleską - kulturoznawczynią, badaczką, autorką zbioru esejów „Zaniechanie” i gadamy o tym, czy kategoria zaniechania może być inspirująca i czy nie staje się dziś szansą na ocalenie wolności i godność a może nawet strategią przetrwania. Sięgamy po historię pierwszego spośród buntowników, kontestatorów systemu - kopisty Bartleby’ego z opowiadania Hermana Melville’a. Ta opowieść powstała w 1853 roku a jego słynne „wolałbym nie” brzmi dziś jak rewolucyjne wezwanie napisane wczoraj. I niestety jak wszystko padło ofiarą kapitalizmu… Dyskutujemy też o potencjale ciszy jako swoistej formy zaniechania i oporu wobec systemu wymuszającego na nas wszystkich ciągłe działanie, rozwój i efektywność. Sięgamy po refleksje na temat mądrego wycofania z działania ale też problemów poczucia winy z powodu nie-działania. Rozmawiamy o tym na przykład w kontekście ciągłej presji, która spoczywa na aktywistach, działaczach czy społecznikach. Czy jesteś wystarczająco aktywny? Czy nie ustajesz w walce? A co, jeśli czasem musimy odpuścić? A nawet wysiąść z tego „pędzącego pociągu”. A co z zaniechaniem działania, które niczego już nie przynosi? Dlaczego nie potrafimy sobie i innym odpuścić? Czy jeśli odpuszczamy to stajemy się przegrywami i eskapistami? A może to właśnie wtedy, kiedy łapiemy oddech i przestrzec i zaczynamy gapić się w sufit albo w chmury, zyskujemy wreszcie niezbędną przestrzeń aby pomyśleć inny świat? Tych pytań jest tyle, że… powstał najdłuższy odcinek Słuchowiska a i tak nie omówiliśmy wszystkiego co byśmy chciały i chcieli czyli wszystko poszło nie tak! Bo przecież świat przetrwałby bez tego odcinka Słuchowiska.To tylko chyba pokazuje jak bardzo zapętleni jesteśmy w działaniu i potrzebie robienia zamiast zaniechania. A może powinniśmy jak John Cage w 1952 roku nagrać 4 minuty i 33 sekundy ciszy? I zobaczyć co się wydarzy? Oceńcie same i sami. I z góry Wam dziękuję, jeśli wytrzymacie z nami do końca… dziękuję. Lektury:- Zofia Zaleska "Zaniechanie" wyd. Karakter- Mona Chollet "O tym, co nam przeszkadza w życiu"- Herman Melville "Kopista Bartleby, Historia z Wall Street"
-
29
O tym, jak bardzo żyjemy już w Matrixie i co ma z tym wspólnego podkowa
Od dłuższego czasu zadaję sobie i moim gościniom w Słuchowisku pytanie: co gospodarka cyfrowa robi Przyrodzie i nam samym. Technologia w którą tak bardzo jesteśmy dziś uwikłani i tak bardzo ustawia nam świat i jego rozumienie, to nie jest historia o wirtualnym świecie i „zwiewnych” chmurach danych ale o gigantycznym zużyciu zasobów, ekstrakcji planety oraz wpływie na to, jak my sami ten świat postrzegamy.W dzisiejszej rozmowie zawędrowaliśmy z Sylwią Czubkowską nad lipcową Wisłę. Co prawda rozmawialiśmy o technologii, tzw. sztucznej inteligencji, centrach danych, ciemnym oświeceniu i nowym porządku świata ale kiedy tego słucham to widzę, że rozmawialiśmy o humanizmie, duchowości i sensie życia. Przysiądźcie się. Jest miejsce. Sylwia Czubkowska jest czołową polską dziennikarką i ekspertką, której praca koncentruje się na analizie wpływu technologii na życie czytelnika. Jej publikacje, wyróżnione licznymi nagrodami i nominacjami, stanowią nieocenione źródło wiedzy dla wszystkich, którzy pragną zrozumieć wyzwania oraz szanse w erze cyfrowej. Autorka książek: Chińczycy trzymają nas mocno oraz Bóg Techy. Współautorka i współprowadząca podcastu Techstorie. Wspomniane książki do nabycia tutaj:https://www.znak.com.pl/autorzy/sylwia-czubkowska-11711Warto też posłuchać dwóch innych odcinków w tym temacie:- rozmowa z Magdą Bigaj - rozmowa z Anną Mierzyńską
-
28
O tym, że trwa wojna o ludzki umysł i fundamenty świata jaki znamy a Przyroda jest na tej wojnie jednym z celów - bo daje wytchnienie.
Możecie się zastanawiać, co ma wspólnego dezinformacja i fake newsy z Przyrodą. Moja intuicja podpowiadała mi od dłuższego czasu, że ogromnie dużo. Dlatego namówiłem Anię Mierzyńską, badaczkę i analityczkę mediów elektronicznych, na wędrówkę przez Puszczę Białowieską i rozmowę na ten temat. Wydaje się, że dziś mamy pernamentny stan wojenny. Nie ma bezpiecznych miejsc, które dają wytchnienie. Wszechogarniające nas sieci informacyjne działające za pomocą wszechobecnych ekranów, nie dają ani chwili na refleksję, zatrzymanie się, pauzę, w której można byłoby nie tylko przetrawić to co do nas dociera albo także chwilę od nich odpocząć. Docierające do nas heksabajty informacji przestały już informować a zaczęły siać chaos. Ania mówi, że to już nie jest tylko dezinformacja i fake news. To wojna kognitywna, której stawką są fundamenty świata jaki znamy. To forma walki, w której polem bitwy jest ludzki umysł. Jej celem nie jest fizyczne zniszczenie infrastruktury, lecz zmanipulowanie percepcji, zachowań i sposobu myślenia całych społeczeństw, aby wywołać pożądane reakcje polityczne lub społeczne. Jej główną bronią jest LĘK i NIEPEWNOŚĆ. I nie ma już powoli znaczenia w jakiej dziedzinie siany jest chaos. Chodzi o podważenie podstaw cywilizacyjnych na jakich zbudowaliśmy nasz świat. Szczególnie ten europejski, które zapewniał do tej pory ciągłość historii i bezpieczeństwo. Nowy światowy ład i Ciemne Oświecenie to ideologie, które już są w mainstreamie i rozdają karty w USA, rozlewając się też na cały świat. Wehikułem który umożliwia ten proces jest galopujący rozwój technologii, szczególnie tzw. sztucznej inteligencji.Czy można z tym coś zrobić? Recepta wydaje się być mało efektowna. Nie jest nią ani edukacja, ani zabranianie telefonów dzieciom. Nie jest to też o ciągłym prostowaniu i rozpoznawaniu fake newsów i pozornym rozbrajaniu dezinformacji. Dziś recepta na zbudowanie skutecznych szańców obronnych zawiera się w przepisie na dobrostan społeczny. Bo mniej zmęczeni, mniej przebodźcowani, mniej zlęknieni ludzie, będą mniej podatni na sianie lęku i niepewności. I nie dziwi wtedy, że każde działanie, które ten dobrostan może przywracać jest dziś na celowniku tych, którym zależy na wysadzeniu fundamentów świata jaki znamy. W tym Przyrody, która jest jednym z tych azyli, które to wytchnienia może nam dawać. To jedna z najważniejszych rozmów jakie przeprowadziłem w swoim życiu. Chodźcie z nami. Posłuchajcie uważnie.Profil Ani: https://mierzynska.marketing Lektura: Efekt niszczący. Jak dezinformacja wpływa na nasze życie, wyd . Agora
-
27
O tym jak schylając się po śmieci w lesie wsiąknąć w Przyrodę i lokalność
Pojechałem do Poznania promować książkę a Mikołaj Basiński, którego znacie jako Szukam w Lesie, zabrał mnie nad rozlewiska Cybinii, w „swoją” lokalną dzikość. Rytm tej rozmowie nadawały kukułki, które właśnie przyleciały i rozpoczęły gody. Siedzieliśmy na spróchniałej olszy i gadaliśmy o tym, jak dzięki schylaniu się po śmieci, dać się wciągnąć Przyordzie na całego. Zawsze chciałem przepytać Mikołaja na okoliczność sensu sprzątania Lasu, co budzi we mnie ambiwalentne uczucia (dlaczego, o tym w Słuchowisku). Kiedy jednak z opowieści o zbieraniu śmieci, wyłoniła się miłość do lokalności, budowanie społeczności i wreszcie zachwyt Przyrodą - zrozumiałem, że każdy ma swoją ścieżkę. A ta Mikołaja, prowadziła przez kolejne worki śmieci, których chce finalnie zebrać 1.000. I chwała mu za to, bo ten „jego” skrawek Lasu, jest zachwycająco niezaśmiecony, co w lasach podmiejskich jest (wstyd!) rzadkością. Zaś kiedy w końcu stanąłem na powalonym dębie, z którego można było zajrzeć w torfowiska doliny Cybinii - odpadłem. Ale to już jest temat na inną opowieść. Chodźcie, przysiądźcie się, mamy miejsce na kłodzie dla każdego, kto chce opowieści o klękaniu w służbie Przyrody posłuchać.
-
26
O dźwiękowym SPA, które goi głowę i serce
Nie wiem, jak spędziłyście i spędziliście majówkę 2026 ale ja nurzałem się w dzikości. A właściwie w jej emanacjach dźwiękowych. Towarzysząc księżycowi od jego wschodu do zachodu w ciągu tej samej nocy wsłuchiwałem się w krajobrazy których nie zmąciłem ani jednym ludzkim słowem. W zasadzie odzywam się tylko w dżinglu na czołówce... potem są już tylko one i oni. Co nie znaczy, że nie słychać w tych nagraniach ludzi i ich działalności... sama i sami zobaczycie. Zawładnęliśmy tym światem od powietrza po krajobraz i podziemia. Jeśli nas i naszej działalności nie widać to z całą pewnością słychać. Mimo to, zanurzcie się w tym dźwiękowym SPA bo nie wiem, jak długo będzie nam dane słyszeć takie dźwięki - słowika szarego, żurawii, czajek, kukułek, brzęczek, rokitniczek, kumaków nizinnych czy żab jeziorkowych. Ich domy znikają. Dokładnie w połowie, kiedy przechodzimy od świtu w kierunku zmierzchu, przygotujcie się na niespodziankę. Warto mieć słuchawki. Można też słuchać tego nagrania do snu albo wtedy kiedy jest wyjątkowo trudno, źle i nie tak. Przysiądźcie się. Jestem.
-
25
O wysychających źródłach, studniach i niszczonych tamach bobrowych
Wędruję do wyschniętych źródlisk rzeki Tarczynki na Mazowszu Razem z lokalną mieszkanką zaglądamy do wysychającej studni na ich podwórku . A kilometr niżej oglądam zniszczone rozlewisko rzeki, które TRZYMAŁO 20 tys m3 wody . Spuszczono z niego wodę - prawdopodobnie aby zasilić stawy rybne poniżej. Zgłoszenie dostałem od właścicieli terenu. Na miejscu zobaczyłem hekatombę… misa źródliskową rzeki wyschnięta, w studni obok woda już tylko na dnie, rzeki w odcinku źródłowym - brak… a to nie jest zmeliorowany i zurbanizowany teren! Woda znika wskutek braku odpowiednio długich opadów, braku śniegu, coraz wyższych temperatur. Jednym słowem odludka zmiana klimatu na pełnej. Nie ma szans aby się zregenerowały warstwy wodonośne, które tworzą rzekę. I w takiej sytuacji ktoś niszczy tamy bobrowe i spuszcza ultra cenną wodę. Około kilometra w dół doliny, na jej zboczach pojawiają się niewielkie wysięki wody. Dno doliny to wciąż żywe torfowisko. Woda powoli zbierają się tam tworząc niesamowite rozlewisko. Trzymało się TYLKO DZIĘKI DARMOWEJ PRACY BOBRÓW!!! Ktoś zniszczył kaskadę tam i cała ta woda, impetem spłynęła w dół. Nie tylko odsłoniła wejścia do domów bobrów ale prawdopodobnie uśmierciła setki płazów, które w tym czasie odbywały gody. Ich skrzek po prostu wysechł. Bo rozlewiska bobrowe to buchający bioróżnorodnością ekosystem, zwykle zamieszkały przez ŚCIŚLE CHRONIONE GATUNKI jak żaby moczarowe, trawne, rzekotki czy kumaki! O rybach, ptakach, owadach - nawet nie wspominam. Wszystko to zostało zniszczone! Odbudowałem co mogłem. Zatrzymałem odpływ wody. Ale tu potrzeba ochrony tego terenu. I to natychmiastowej. Powędrujcie ze mną - posłuchajcie. A potem weźcie łopatę i łapa w rękę pracujcie z bobrami.
-
24
O tym co słychać kiedy budzi się świat...
Tu nie będzie ludzkiego. Tu będzie dzikie. Gotowe? Gotowi?Bez zbędnego ludzkiego gadania, którego mam po dziurki w nosie, zostawiam Was z tymi, które i którzy mają naprawdę do powiedzenia najważniejsze rzeczy. To sprawy życia i śmierci, miłości i przetrwania, życia pełnią egzystencji. Na całe gardło. Chodzicie.
-
23
Ze Staszkiem Łubieńskim - o pisaniu, czujności obserwatora, dzikim brzegu i wiślanych kłodach
Wspaniale było ruszyć nad dziką Wisłę z Dziką Ochotą czyli Staszkiem Łubieńskim, uhonorowanym ostatnio Paszportem Polityki za „Drugie życie czarnego kota”. Odcinek dedykujemy Kłodom Pływaczkom, mewom surferkom i Fuksowi, którego śladami podążamy. Rozmawiamy, idziemy, patrzymy i nie możemy przestać. Ja nowicjusz, i Staszek - przecież już wyjadacz pisarski, gadamy o tym, czym jest dla nas pisanie ale bez przerwy przerywamy sobie wzajemnie, bo:właśnie przepływa obok nas kłoda jak krokodyl,albo Staszek zauważył właśnie pierwszą w tym roku czajkę,a także dlatego, że właśnie przywitał się z nami pluśnięciem w wodę bóbr,tudzież zerwały się wszystkie mewy więc zaczęliśmy wypatrywać bielika… albo pojawił się kawał płynącego drzewa, który wyglądał jak sześć siedzących na niej kormoranóworaz dlatego, że wsłuchujemy się w startujące z wody gągoły albo spacerujemy noga w łapę z królewskim bażantem :) Dyskutujemy też o czujności obserwatora i zastanawiamy się czego znakiem jest to, że szybciej sięgamy po aparat niż po lornetkę i czy możemy to zmienić. Meandrujemy, zapętlamy się, wpływamy w starorzecza i czasem wracamy do głównego nurtu a czasem nie. Zastanawiamy się nad zmianami punktów odniesienia i linii bazowej w odniesieniu do Przyrody ale też po prostu życia. Zadajemy też kłam temu, że tylko wschodni brzeg Wisły jest dziki a przecież od Plaży Żoliborz w dół rzeki mamy rasowy ols! I naprawdę niesamowite historie dziejące się na rzece. Chodźcie z nami! Gwarantuję, że godzina i dwadzieścia minut minie Wam szybko jak lot czajki! A dla tych które i którzy dopłyną z nami do końca - niespodzianka!Stanisław Łubieński – kulturoznawca, ukrainista, z zamiłowania przyrodnik. Współpracował z „Gazetą Wyborczą”, „Tygodnikiem Powszechnym” i „Dwutygodnikiem”. Autor czterech nagradzanych i tłumaczonych na języki obce książek: Pirat stepowy (Czarne 2012), Dwanaście srok za ogon (Czarne 2016), Książka o śmieciach (Agora 2020) oraz najnowszej - Drugie życie czarnego kota - za która został uhonorowany Paszportem Polityki. Prowadzi spacery przyrodnicze po Warszawie, jest gospodarzem audycji „Księstwo Ptaków” w radiowej „Trójce” i Prezesem Zarządu Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków. Odnośniki do przydatnych spraw wspomnianych w tym odcinku:https://otop.org.pl/wlacz-sie/zostan-czlonkiem-otop/zostan-czlonkiem-otop/ - bardzo Was zachęcam aby zapisać się do OTOP-u - tak jak ja! Drugie życie czarnego kota, Stanisław Łubieński, wydawnictwo Agora https://kulturalnysklep.pl/product-pol-100583-Drugie-zycie-Czarnego-Kota.html Profil Staszka na FB: https://www.facebook.com/DzikaOchota/
-
22
O tym jak zima przynosi suszę i radość zmienia we łzy
To jest odcinek specjalny. Radość miesza się tu ze smutkiem i świadomością nieuniknionego. Zmontowałem dwa nagrania. Pierwsze z 23 lutego, zarejestrowane w Rozlewisku i drugie z 26 lutego, nagrane w Środkowej Dolinie Małej. Oba miejsca dzieli około 6 kilometrów. Rozlewisko położone jest poniżej Łąk Soleckich, które są torfowiskową gąbką, w której narodziła się rzeka po odejściu lodowca. Środkowa Dolina to także osuszone torfowisko położone z kolei powyżej Łąk Soleckich. Okazuje się, że mimo roztopów, są to dziś dwa światy. Wody i suszy. I we mnie jest rozłam. Dychotomia antropocenu. Radość i łzy. Bo do Rozlewiska wróciła woda, która rwie i płynie. Po dwóch latach, rzeka wróciła. To jest jednak gorzka radość bo świadomość kłuje pytanie - „na jak długo wróciłaś?” To pytanie przebija serce swoją nieuchronnością, kiedy docieram do Środkowej Doliny, gdzie dziś jest Użytek Ekologiczny. Bo w tym miejscu wody nie ma. Susza aż trzeszczy. W korycie świecą pojedyncze kałuże. Stawy Baniochy wciąż mają taki sam poziom wody jak przed nadejściem zimy. Tafla wody cofnięta jest 6 metrów wgłąb. Wciąż zalega gruby lód ale więcej wody to tu nie będzie - nie ma skąd, dookoła nie ma już żadnego śniegu do stopienia. Wyjaśniam dlaczego tak jest i jaka tak naprawdę, była mijająca zima. Bo śnieg owszem leżał ale spadło go bardzo niewiele w stosunku do potrzeb wyschnięte Ziemi. Warto złapać świadomość tego co się wydarzyło i dlaczego. Dość szczegółowo to analizuję i dochodzę do wniosku, że susza, wbrew pozorom, ma wiele wspólnego ze śnieżną kulą. Na koniec zastanawiam się nad tym czym jest dziś optymizm i dlaczego wolę zwrócić się do nadziei i radości. Optymizm jest nie tylko przereklamowany ale też betonuje status quo i premiuje bierność. Odsyłam w tej sprawie do jednego z poprzednich odcinków, gdzie reflektuję nad filozofią Byung-Chul Hana - link poniżej. A to wszystko w dźwiękowym anturażu żurawii! Chodźcie ze mną. W mokre i w suche. W radość i łzy. W nadzieję. Lektury i odsłuchy dodatkowe:- Duch nadziei i inne eseje, Byung-Chul Han, tłum. Rafał Pokrywka https://krytykapolityczna.pl/wydawnictwo/duch-nadziei-i-inne-eseje/ - odcinek Słuchowiska z Dzikości poświęcony nadziei https://open.spotify.com/episode/52yYZBwFYRt1BlXYau18PU?si=e86889366d5e49a6
-
21
O tym dlaczego napisałem książkę
Ostatnie dni i godziny śnieżnej i mroźnej zimy to dobry czas aby zmierzyć się z tym, dlaczego powstała książka "Mała historia znikania. Opowieść o rzece." Jak wiecie, premiera już za niecałe dwa miesiące - 22 kwietnia - na Dzień Ziemi, na Święto Wody, na moje 50 urodziny. Dużo się dziać będzie w tym 2026 roku. No i o tym opowiadam chrzęszcząc śniegiem i szklanym lodem w korycie Małej. Słucham też sikorek, dzięcioła czarnego i gili. No i ogarniam mojego Przyjaciela - Franka. Będę tęsknił za tobą Zimo! Chodźcie ze mną ostatni raz w ten mroźny, biały czas. Zapowiedź wydawniczą książki znajdziecie na stronach Wydawnictwa Krytyka Polityczna: https://krytykapolityczna.pl/wydawnictwo/mala-historia-znikania-daniel-petryczkiewicz/Wspominam w opowieści kilka lektur:- Adam Robiński, "Pałace na wodzie"- Maciej Robert, "Rzeki, których nie ma"- Jan Mencwel, "Hydrozagadka"- zachęcam Was także do przeczytania refleksji zimowych, które spisałem dla Instytutu Reportażu: https://ir2.info/article/czas-zimy/Nieśmiało też przypomnę, że możecie wspierać moje działania tutaj: https://patronite.pl/DanielPetryczkiewicz
-
20
O szklanym śniegu i mocy zimowego słońca
Wychodzę w najmroźniejszy świt tej zimy. Policzki palą choć to przecież mróz. Palce bolą z zimna. Na Mazowszu termometry pokazały rano minus 22,5.Zanim pierwsze promienie słońca przebiły się przez mróz, las czekał w uśpieniu. Nikt nie tracił ani dżula energii. Oprócz mnie i Franka. Dopóki sztylety światła nie przebiły się między gałęziami, nie zaśpiewała żadna sikora, żaden raniuszek nie pokiwał ogonkiem. Dziki spały w barłogach. W takim poranku, kiedy las skulił się przed mrozem, hałas który robię wydaje mi się zawstydzający. Każdy krok to jak skrzypienie tysiąca nienaoliwionych drzwi! Jak rozgarnianie łopatą góry potłuczonych butelek! Jak jęk zardzewiałych kół zębatych! Niesamowite, że cichy w swoim założeniu śnieg, potrafi być tak wokalny! Oczywiście potrzeba do tego człowieka z nartami 🤣 który uruchamia tą mroźną orkiestrę pisków, jęków i zgrzytania 🥶 całe szczęście, że dźwięk ten nie wytwarza echa. Tak jakby wyemitowany ze zmrożonego śniegu jęk był absorbowany przez ten sam śnieg bez narzekania i zbędnych pretensji. W taki poranek czuć siłę słońca. Ono jest już coraz śmielsze. Będę tęsknił Zimo. Wiem, że jeszcze nie odchodzisz ale czuć w słońcu, w werblowaniu dzięciołów, w zrzucającym sierść Franku, że przemijasz. Że bliżej Ci już do wiosny. Dziękuję, że byłaś. Że wniosłaś do poznaczonego antropocenem świata trochę normalności. Dziękuję 🙏🏻
-
19
O dzikich ścieżkach równoległej rzeczywistości, nowych totalitaryzmach, moralności która tworzy podstawy i kawie parzonej na śniegu.
Jak zwykle w Słuchowisku z dzikości - idę, wędruję, gadam i słucham. Wątków jest sporo więc zbieram je w rodzaj mapy. Idzie to tak:Wędrowanie dzikimi ścieżkami - zauważanie równoległego świata - rozważania nad kolonializmem - rozważania nad nowym kolonializmem - rozważania nad nowymi totalitaryzmami - bandyckie dziedzictwo USA - zgniła ale jednak moralność Europy - „brutalna siła, władza, pieniądz i brak wstydu” religie nowych totalitaryzmów - zima jako czas dostrzegania pozaludzkiego - pozaludzkie jako miara umiaru - czy rzeka popłynie wraz z odwilżą? I dalej:Medytacja w wędrówce - wokalny śnieg - parzenie kawy ze śniegu - picie kawy przy ognisku - siedzenie pod Wiązem - kiedy dzieje się nic bo dzieje się wszystko. Chodźcie. Obok jest miejsce żeby się przysiąść. Kawy też starczy.
-
18
O łzach wzruszenia, które nie zamarzają
Rzadko mam tak, że nie wiem co powiedzieć. Wisła po najmroźniejszej - jak do tej pory - nocy tej zimy, odjęła mi mowę, pozostawiła mnie na kolanach, płaczącego ze wzruszenia. Takie gorące łzy nie zamarzają. Są łzami poruszenia i wdzięczności, że oto znowu Rzeka, Przyroda dopuszcza mnie tak blisko, w takim momencie. Że mogę uczestniczyć w jej byciu, stanąć w obliczu potęgi Wielkiej Rzeki, jaką rzadko można oglądać. W głownie kręciło mi się nie tylko z zachwytu ale fizycznie - tkwiłem tam bowiem, na tym wchodzącym w rzekę cypelku - jak w środku jakiejś kosmicznej karuzeli, Młyńskiego Koła Wszechświata, które kręciło się i śpiewało o potędze i odwiecznych cyklach Kosmosu, który na Planetę przyniósł lód, który dziś krążył pod moimi stopami. Młyńskie koła śryżu obracały się bez początku i końca. Stworzone z wody, mrozu i fizyki. Zatoki po obu stronach cypla opowiadają ruch wody, jego tarcia, odkładanie lodu, najdzikszą z możliwych pieśni. Posłuchajcie. Nie będziemy długo siedzieć bo zarówno mi jak i Frankowi zamarzało tego ranka wszystko...
-
17
O tym jak być częścią tego, co wokoło
To jest odcinek na miarę końcówki roku. Najkrótszy ze wszystkich nagranych od początku Słuchowisk. Nagrywam dla Was spod mojego ukochanego Wiązu, który otula mnie swoimi korzeniami od kąsającego, mroźnego wiatru, który wiał tego poranka Doliną. Przyszła Zima, i to taka prawdziwa z mrozem, wiatrem i nawet trochę śniegiem. Pochylam się więc nad tym, dlaczego warto i trzeba być w Przyrodzie cały rok a nie tylko wtedy kiedy jest zielono, ciepło i ptaszki śpiewają. Zainspirowała mnie do tego ostatnia rozmowa radiowa z Martą Hoppe z radiowej Czwórki - kto słuchał to rozpozna w tym dalszy ciąg naszej rozmowy a kto nie może spokojnie potraktować to jako samodzielną opowieść. Nie widzę innego sposobu, aby znaleźć się w Kręgu Życia jak tylko do niego wejść. Nie dlatego, że będzie mi tylko przyjemnie a dookoła zielono ale dlatego, że jesteśmy częścią Przyrody i to tam należymy. Chcecie o tym posłuchać? Chodźcie, przysiądźcie się pod Wiązem, który otula. Posiedźmy razem a potem idźmy w zimne, mokre, słoneczne i wietrzne, w takie, jakie akurat jest. Tego Wam życzę. Wystarczająco dobrego życia.
-
16
Czy Narnia jest tuż za rogiem?
Czy Narnia jest tuż za rogiem? Idę przez mgłę, boso, bo wydaje mi się, że do mgły pasuje jeszcze bardziej niż zwykle aby iść boso. Może to kwestia ciszy, z którą mgła otula świat? Idąc boso trudniej spłoszyć i ciszę i mgłę. Idę więc przez lokalny świat, który jest tu, za rogiem, za ulicą, niedaleko. Zdziczały świat Łąk Kabackich, z którym pozostaje się już tylko żegnać. Los kilkunastu hektarów samosiejek topoli, sosny, klonów, brzóz i wiekowych dębów, która pamiętają pradawną puszczę, wydaje się przesadzony. Wyłóżmy ścieżki i zagajniki kostką bauma, zagrodzimy teren przed jego mieszkańcami, zamkniemy się za kratami i zasiekami, posadzimy tuje. Mówię o tym wprost, bo wierzę dużo bardziej w potęgę żegnania się i głębokiego przeżywania straty, niż w tzw. optymizm, który jest płytki i krótkotrwały i niczego nie zmienia. Opowiadam o nie-ludzkich mieszkańcach tego miejsca, którym ekspansja ludzka zabierze dom. Myśleliście, myślałyście kiedyś o tym? Mówię o tym, co można z tym zrobić ale dla Łąk Kabackich jest raczej dużo za późno. A więc idę i kiedy przychodzi czas, siadam - jak ptak - na Dębie na Wygonie, który jest niemym, potężnym świadkiem dawnych czasów, i myślę o upływie czasu w innych niż ludzkie skalach, o cyklach geologicznych, odmierzaniu czasu przesileniami, pełniami i nowiami. To dobry czas aby usiąść w koronie Dębu. Przesilenie tuż przed nami. Kiedy słuchacie tego odcinka, trwa najdłuższa noc w całym roku (zakładając, że słuchacie od razu po premierze). Już jutro narodzi się Nowe Słońce. Ponieważ spędzę ten czas ciszy i skupieniu, samotnym świtem, nagrywam Wam te słowa wcześniej. Opowieść tego odcinka idzie w rytmie spadających kropel. Mgła wtula się w krajobraz i zostawia po sobie krople - krople wszędzie. Kiedy taka kropla osiągnie swoją wagę krytyczną, poddaje się grawitacji (tak jak my) i spada z mlaśnięciem na wilgotne liście, na ziemię, na pożółkłe trawy. Na trawy spada z innym dźwiękiem niż na liście. Ziemia z kolei przyjmuje kroplę z cichym westchnieniem. To daje mi Nadzieję. Bo są sprawy, które będą się dziać bez potrzeby nas - ludzi.Schodzę z drzewa i idę Tunelem do lokalnej Narnii. To miejsce które rzadko odwiedzają ludzie. Spontaniczny zagajnik jest gęsty a we mgle staje się tajemnicą. W dzisiejszym świecie nie lubimy tajemnic. Świat musi być prosty, przejrzysty, transparentny. Wydaje nam się wtedy, że będziemy dzięki temu wiedzieć więcej. Owszem - dostajemy ciągły, nieprzerwany, addytywny strumień informacji. Jest ich tyle, że nie jesteśmy w stanie ich przetworzyć. Mgła przypomina mi o tajemnicy i oddaje pole wyobraźni. Pokazuje też to co ważne a ukrywa nieistotne szczegóły. Ale aby to dostrzec, trzeba wejść w mgłę. Bez strachu. Z ciekawością i otwartością na Innego. Chodźcie. Przysiądźcie się. Posłuchajmy razem. To dobry czas aby zamilknąć i słuchać.
-
15
O tym, jak żyć, aby być.
W dniu ostatniej pełni księżyca, ludzkiego roku 2025, zabieram Was na moje ukochane Łąki Oborskie, i skraj rezerwatu Łęgi Oborskie. Wejdziemy na tamę bobrową, posłuchamy jej muzyki. W wyobraźni narysujemy mapę wędrówki wody przez Łąki. Zadziwimy się Wodogrzmotami Oborskimi, które powstają dzięki pracy bobrów. Pomyślimy o rozlewaniu wody, którą już zasiedlają mewy i inne ptaki. A celem naszej wędrówki będzie Kępa, gdzie brzozy i olchy czarne tulą się do siebie na wietrze a u stóp mają belę siana, która jest wyjątkowo przytulna. Siadam więc na sianie, pod drzewami, przy ogniu, i oddaję się staroświeckim rozmyślaniom nad życiem, które jest wystarczająco dobre (kłaniam się Rysiowi Kulikowi!). Czuję granice fizyczności swojego ciała - podkulam pod siebie nagie, zimne stopy, zwijam się w kłębek jak zwierzę, po prostu jestem. Gdzieś daleko krzyczą żurawie, znowu nie odleciały. Towarzyszą mi lektury:Ryszard Kulik, Wystarczająco dobre życie, wyd. NatuliDobrosław Kot (Wit Szostak), Dorzecza i dociekania, wyd. słowo/obraz terytoria
-
14
Z Magdą Bigaj - o wygrywaniu życia, o pierwszym pokoleniu i wymieraniu internetu
Z Magdą Bigaj poszliśmy na Łąki Oborskie, do mojego ulubionego zagajnika, gdzie zaszyliśmy się w stóg siana aby porozmawiać o wygrywaniu życia w grze z technologiami ekranowymi, o nawykach, które są zaczynem rewolucji, o pierwszym pokoleniu i wymieraniu internetu. Przysiądźcie się do nas w naszym szałasie. Poznaliśmy się kilka lat temu. Pierwszy raz usłyszałem ją u Pauliny Górskiej (którą także wspominamy i pozdrawiamy) opowiadającą o świadomym korzystaniu z technologii i prawach, których nie mamy w starciu z techno-gigantami. Byłem wówczas w szoku, bo nagle wiele osobistych intuicji i obaw, zmaterializowało mi się w szeregu badań i obserwacji, które przytaczała Magda. Od razu sięgnąłem po jej pierwszą książkę Wychowanie przy ekranie i, kiedy napisałem o niej z zachwytem na instagramie (sic!), to Magda wysłała mi papierową wersję. To wtedy zaczęliśmy rozmawiać o tym, jak bardzo to co nazywamy higieną cyfrową wiąże się z głęboką ekologią. I tej rozmowy do dziś nie przerwaliśmy :) Magda już gościła na Łąkach Oborskich w czasie Święta Wody 2025 a ja poczułem się jakbyśmy po prostu kontynuowali tamte dyskusje. Doświadczamy z Magdą podobnej retoryki w kontekście zmian klimatu jak i zmian technologicznych. Bo ludzie mówią - zawsze tak było. Prawda. Świat zawsze się zmieniał. Klimat także. Jest jednak zasadnicza różnica między faktem zmian a ich tempem. W przypadku technologii mamy do czynienia z prawdziwym tsunami, które nas zalewa i wdziera się wszędzie. Szukamy więc z Magdą sposobów na to jak wygrać życie i nie dać sobie ukraść tego co najcenniejsze - czasu i prawdziwych relacji z innymi. Odkrywamy, że jesteśmy dość staroświeckie i staroświeccy bo kupujemy płyty Starego Dobrego Małżeństwa, których nie można posłuchać na Spotify. Zastanawiamy się nad tym, kiedy odejść ze świata social mediów i tłumaczymy, że nie oznacza to wcale zniknięcia z internetów. Pokazujemy, że w techno-religii nie chodzi finalnie o nic więcej jak tylko o chciwość i kasę, którą bóg-techy (pozdrawiamy Sylwię Czubkowską) wyciskają z naszego samowyzysku i samoprodukowynia się w sieci. Wreszcie znajdujemy nadzieję w pierwszym pokoleniu i nawykach, które mogą być zaczynem rebelii. Wielu osobom (szczególnie z VLOP-ów, very large online platform) nie spodoba się, że tego słuchacie!Wspominamy w rozmowie następujące książki i materiały źródłowe:Magdalena Bigaj Wychowanie przy ekranie oraz Twój telefon, Twoje zasady, wyd Wabfelietony Magdy w Magazynie Pismo Listy z cyfrowego roju https://magazynpismo.pl/idee/felietony/listy-z-cyfrowego-roju/Byung-Chul Han, Duch nadziei, wyd. Krytyka PolitycznaRaport Fundacji Dbam o mój z@sięg https://dbamomojzasieg.pl/wp-content/uploads/2025/11/Dobre-i-zle-wiadomosci.-raport-z-badan.pdfRaport Instytutu Cyfrowego Obywatelstwa Internet dzieci https://higienacyfrowa.pl/publikacje/internet-dzieci/ Poradnik Instytutu Cyfrowego Obywatelstwa Higiena cyfrowa w szkole i w przedszkolu https://higienacyfrowa.pl/publikacje/higiena-cyfrowa-w-szkole-i-w-przedszkolu/ Magda Bigaj to twórczyni i prezeska Fundacji Instytut Cyfrowego Obywatelstwa. Medioznawczyni, badaczka i działaczka społeczna. Autorka dwóch już bestselerowych książek - Wychowanie przy ekranie oraz najnowszej Twój telefon Twoje zasady. Współautorka pionierskich Ogólnopolskich badań higieny cyfrowej oraz raportu Internet dzieci. Twórczyni i kierowniczka pierwszych w Polsce studiów z higieny cyfrowej na Uczelni Korczaka. Felietonistka miesięcznika „Pismo. Magazyn Opinii.” Laureatka Nagrody Korczaka 2024 za działania na rzecz praw dziecka w środowisku cyfrowym. Ponad dekadę spędziła, pracując dla firm ze świata nowych technologii, aktualnie bada ich wpływ na społeczeństwo i działa na rzecz praw człowieka w internecie.
-
13
Z Karoliną Kuszlewicz - o miłości, żałobie i wielkich zwycięstwach dla małych skrawków Przyrody
Z Karoliną Kuszlewicz, adwokatką zwierząt, usiedliśmy nad pełną wody Wisłą aby porozmawiać o międzygatunkowej miłości, towarzyszeniu w odchodzeniu i doświadczeniu żałoby. Później rozmawialiśmy także o wielkich zwycięstwach w imieniu małych skrawków przyrody ale to było dopiero wtedy, kiedy poczuliśmy, że duch Zi odszedł z lisicą do Prastarego Lasu na wydmach. Karolina zaprowadziła mnie tam gdzie przez lata chodziła z Zirką - do wiślanego łęgu na Żoliborzu. Usiedliśmy blisko brzegu. Z lewej strony huczało miasto. Z prawej dziko szumiała rzeka. Mokre drewno i wiatr nie pozwoliły rozpalić ognia więc opowieść popłynęła w ciemności. Od czasu do czasu przerywały ją bobry, które nic sobie nie robiły z rwącej wody i coraz niższej temperatury. Karolina opowiadała o dobrym życiu Zirki, najbliższej Istoty, z którą dzieliła codzienność przez 18 lat. Mówiła o tym, że życie razem to nie tylko beztroskie chwile ale także towarzyszenie w odchodzeniu, kiedy przyszedł czas choroby. I że kiedy Zi odeszła, to przyjęła żałobę taką jaka była, z ciekawością a nie lękiem. I okazało się, że - mimo oczywistego smutku i łez - mrok żałoby był zaskakująco pełny życia i nowych doświadczeń. Trzeba było tylko pozwolić życiu działać i wykonywać pracę którą po prostu miało wykonać. Bez pośpiechu, ponaglania i ulegania presji otoczenia. W ciszy, dzikości, byciu w życiu takim, jakie jest. Choć opowieść o Zi jest bardzo intymna i osobista, to jednocześnie jest głęboko uniwersalna. Myślę o tym, jak bardzo dziś takich opowieści potrzebujemy. Dla mnie ta opowieść jest też o nadziei, która nie jest optymistycznym „będzie dobrze” ale jest stanem umysłu, który pozwala nam działać nawet wtedy, kiedy nie ma żadnych szans na powodzenie. I tak się stało w przypadku Lasu w Sieradzu, który rok temu miał zostać rozjechany przez koparki i zabetonowany. Dziś dalej szumi i jest schronieniem dla ptaków i innych zwierząt. Prymitywna buta urzędników trafiła na paragrafy przeplatane miłością, nadzieją i wrażliwością. Szukacie inspiracji do tego jak żyć i działać dla Przyrody? To nie jest poradnik dla tych, którzy czytają tylko nagłówki i szukają szybkich recept. To jest głos dla tych, które i którzy naprawdę chcą usłyszeć. Chodźcie. Przysiądźcie się do nas w wietrze i szumie rzeki. Konteksty i inspiracje dodatkowe:Nasza rozmowa sprzed roku gdzie definiujemy, czym są skrawki i dlaczego o nie walczymy oraz jakie metody można zastosować - gotowy poradnik dla aktywistek i aktywistówCykl tekstów Liczą się skrawki, gdzie znajdziecie także tekst o Lesie Karoliny, który obroniła przed betonozą
-
12
O tym, co zrobić, kiedy przekopują Ci rzekę, wycinają drzewa albo osuszają mokradło?
Opowiadam o tym, co jest najważniejsze, jeśli chcecie bronić „swojego” skrawka Przyrody. Fundamentem są trzy sprawy: lokalność, opowieść i wspólnota. Ważna jest też nadzieja ale NIE rozumiana jako optymizm w działaniu, który szybko wyparowuje w obliczu trudności, ALE NADZIEJA jako postawa życiowa, która oznacza, że robię to, czego nie można nie zrobić. Lokalną przyrodę można ochronić, tylko jeśli zaangażuje się w to lokalna społeczność. Tylko lokalna społeczność może wypowiedzieć się czego chce a czego nie chce w sprawie ochrony miejsca w którym żyje. Nikt „z zewnątrz” nie ma ani takiej mocy ani legitymacji do działania. Z kolei nadawanie imion czy nazw drzewom, rzekom i innym miejscom, które chcemy ochronić buduje tożsamość i więź. Tożsamość miejsca jest wilgotną kieszonką oporu w której tworzą się porosty znaczeń. Na ich kanwie mogą powstać opowieści. To, co nazwane - trudniej zniszczyć. To, co opowiedziane - trudniej wymazać z pamięci. Wokół opowieści gromadzi się wspólnota. Wspólnota tworzy więzi i ma moc wywierania wpływu i oporu. Ta opowieść, to jest też hołd i podziękowanie dla tych, którzy walczą w beznadziejnych walkach o mniejsze i większe skrawki przyrody. Nie wyczerpuję tematu i myślę że będzie kontynuacja. Gdzie szukać więcej inspiracji? Do kogo się zwrócić? Polecam te i tych, z którymi sprawdziłem się w działaniu i na których mogę polegać:Karolina Kuszlewicz (Adwokatka dla Zwierząt) polecam rozmowę, gdzie znajdziecie dużo czułości ale też bardzo praktyczne porady dotyczące działań z obszaru prawa dotyczącego ochrony przyrody: https://kuszlewiczwimieniu.pl/s02e01-w-obronie-tego-co-male-kruche-i-wazne-rozmowa-z-danielem-petryczkiewiczem/ Fundacja Lasy i Obywatelki - najważniejsze miejsce dla obrońców lasów https://lasyiobywatele.pl Centrum Ochrony Mokradeł - najważniejszy serwis mokradłowy w Polsce https://bagna.plFundacja Wolne Rzeki. Piotr Bednarek to człowiek legenda jeśli chodzi o polskie rzeki i wodę i to jak nią fatalnie gospodarujemy oraz co i jak można zrobić lepiej - szczególnie w skali LOKALNEJ (ale nie tylko) https://wolnerzeki.plKolektyw Siostry Rzeki - uwielbiam dziewczyny i to co robią! https://www.facebook.com/p/Siostry-Rzeki-100079855404249/ Anna Kolińska i Fundacja Alarm Dla Klimatu - łapcie od nich inspiracje - https://www.facebook.com/profile.php?id=100070086630916 Pracownia Na Rzecz Wszystkich Istot - nie da się w krótkim zdaniu opisać ogromu działań i też sukcesów osiąganych już przez prawie 40 lat! https://pracownia.org.pl Trzy teksty z cyklu „Liczą się skrawki” opublikowane w Krytyce Politycznej https://krytykapolityczna.pl/multimedia/daniel-petryczkiewicz-licza-sie-tylko-skrawki/ Tekst o dewastacji użytku ekologicznego rzeki Małej, za którą - po jej nagłośnieniu - usunięto nadleśniczego Nadleśnictwa Chojnów https://krytykapolityczna.pl/kraj/dolina-rzeki-malej-zdewastowana-nadlesniczy-zdymisjonowany-polityczki-zawiadamiaja-prokurature/
-
11
Z Magdą Budziszewską - o elfach, żałobie, nadziei i wymyślaniu świata na nowo
Usiedliśmy z dr Magdą Budziszewską nad rozlewiskiem jednej z ostatnich dzikich rzek Mazowsza aby porozmawiać o tym, jak opowiadać o zmianie klimatu bez doprawiania jej męczącej otoczki ideologicznej ale skończyliśmy na elfach, Ursuli LeGuin oraz afrofuturyźmie. Krążyliśmy wokół tematu żałoby, starzenia się oraz towarzyszenia w odchodzeniu oraz tego jak te procesy mogą nas uczynić lepszymi ludźmi. Bo okazuje się, że Ci którzy już przeżyli koniec świata patrzą w przyszłość dużo śmielej i optymistycznie niż my, którzy na niego czekamy. A wszystko to okraszone wspaniałymi dźwiękami żyjącej rzeki: szumem wody spadającej z tam bobrowych, gwizdami zimorodków i szumem jesiennego wiatru w koronach złotych buków. Dosiądźcie się. Zapraszamy. O mojej gościni: dr Magdalena Budziszewska naukowo zajmuje się analizą narracji, metodami jakościowymi w psychologii, emocjami, tożsamością i rozwojem w biegu życia. Prowadziła badania m.in. z zakresu psychologii rodzin, tożsamości społecznej, psychologii szkolnej i edukacji ekologicznej. Pracowała także, jako praktyk, psychoterapeutka i psycholog szkolny z dziećmi i młodzieżą. Współzałożycielka inicjatywy UW dla Klimatu. Współredaktorka podręcznika do edukacji klimatycznej: Klimatyczne ABC. Interdyscyplinarne podstawy współczesnej wiedzy o zmianie klimatu. Obecnie zajmuje się także emocjami, jakie czują ludzie wobec zmiany klimatu, lękiem i depresją klimatyczną oraz psychologią działania na rzecz ochrony klimatu i środowiska naturalnego. Miłośniczka gór i wszystkiego dzikiego.Polecane lektury:Ursula LeGuin - Czarnoksiężnik z Archipelagu (oraz tak naprawdę wszystko inne)Klimatyczne ABC - pod red. A. Kardaś, M. Budziszewska, Z. Bohdanowicz
-
10
O rzece, której nie ma, suszy, która trwa oraz życiu i doświadczeniach, których żaden AI za nas nie przeżyje
W tym odcinku zabieram Was do Środkowej Doliny rzeki Małej, gdzie rzeki nie ma. Zniknęła i znika coraz bardziej, w miarę jak jej dolina zarasta sucholubną roślinnością a torfowiska wysychają. Idąc dnem rzeki tłumaczę dlaczego tak się dzieje, skąd bierze się rzeka i dlaczego mimo, że odludzka zmiana klimatu powoduje, że pada więcej deszczu to mamy coraz głębszą suszę. Na koniec rozważam też świat, w którym ekrany, maszyny i technologia oddzielają nas zupełnie od Przyrody. Trochę zajawiam tym kolejny odcinek ale ciekaw też jestem Waszych refleksji po przesłuchaniu. Lektury do przeczytania: - Magda Bigaj, Twój telefon, Twoje zasady, wyd WAB 2025- Byung-Chul Han, Duch nadziei, wyd Krytyka Polityczna 2025- felietony Magdy Bigaj w Magazynie Pismo
-
9
O malejącej potrzebie podróżowania, o szpakach w bocznej uliczce i bosych stopach na zimnej ziemi
To jest poranek w bocznej uliczce mojego miasta, gdzie wszyscy się znają. Gdzie w dźwiękach poranka przeplatają się ludzkie i nie-ludzkie. Są tu miejsca, gdzie człowiek zrobił pół kroku wstecz i oddał kawałek ogrodu ptakom i innym istotom. Szczekają psy, sąsiedzi się pozdrawiają. Jadą samochody, kłócą się szpaki. Otwierają się bramy i wiewiórki rzucają orzechami. Wszystko to tworzy lokalny krajobraz dzwiękowy. Wyjeżdżam stąd coraz mniej chętnie i coraz rzadziej. Coraz trudniej mi zostawić te miejsca, które dla mnie są całym światem. Coraz mniej potrzebuję świata który wydaje się coraz bardziej oddalać od człowieka, staje się coraz mniej ludzki a coraz bardziej betonowo-cyfrowy. A ja czuję, że też żywy - także w sensie ludzkim świat, jest tu - obok, za rogiem. Idźcie zobaczyć bo może dawno tam nie byłyście, nie byliście. Publikuję ten odcinek w czasie, kiedy sam jestem daleko od domu. Kilka dni spędzę w naprawdę wielkim mieście, gdzie trudno znaleźć nawet dziko rosnący mech. W betonowej, wielonarodowej dżungli napędzanej kapitalizmem. Mimo, że jestem tu tylko na kilka dni to już tęsknie za bosymi stopami marznącymi na trawie, za czerwonym z jesieni drzewami, za sprzeczkami szpaków i połajankami srok i sójek. Rozmyślam w Słuchowisku o tym, że coś co dziś nazywamy „podróżowaniem”, jest już tylko przemieszczaniem się z miejsca w miejsca aby zrobić zdjęcie tam gdzie milion innych instagramerów. Nikogo to nie kształci, nikogo nie rozwija. Jest zwykłym kolekcjonerstwem i kolejnym sposobem na konsumpcję i pokazywanie i produkowanie siebie samego na ekranowych mediach. Rozważam także myśl, że dzikość to stan umysłu. Jeśli ktoś nie potrafi jej odnaleźć w bocznej uliczce gdzie żyje stado szpaków to, choćby go wysadzić w sercu Alaski nie odnajdzie jej także tam.Chodźcie ze mną w ten poranek.
-
8
O kłanianiu głowy Pełni Grzybiarek, ogniu, bobrach i schowaniu ego
„wymyśliły nas grzyby i bukii przeczeka nas krzak, najwyższy time, by sie z nim zlac asana las”Taki wspaniały wiersz Agaty Jabłońskiej przyszedł do mnie w Pełnię Grzybiarek. Pełnię żniw. Pełnię spadających liści. Znowu myślę i gadam o tym wszystkim większym od nas, ode mnie, od internetów i jego algorytmów. Od polityki, wojen i autostrad. Od wiatraków, kopalni i atomówek. Fakt, że księżyc nabrzmiewa i wschodzi i nie potrzeba do tego ludzkich decyzji i woli - daje mi dużo nadziei. I poczucia bycia częścią. Siedzę nad Wisłą. W 9 minucie wschodzi księżyc. Posłuchajcie tego. Gdzieś tam pędzą samochody, lecą samoloty. Nie słyszę tego całego hałasu. Ten odcinek wypełniony jest księżycem, parskaniem ognia, dźwiękami wody, bobrów i nocnych ptaków. Chodźcie. Usiądźcie przy mnie nad brzegiem Wielkiej Rzeki. Przy ognisku.
-
7
O schodzeniu ze ścieżki, kłodach które uczą nas życia i Wielkiej Mazurskiej Rafie Koralowej
Kiedy ostatnio zeszłyście, zeszliście z leśnej ścieżki w gąszcz? Tak po prostu. Bez planu, bez tezy, bez celu. Ja czasem tak robię i dzisiaj zabieram Was ze sobą. Dlaczego? Ano dlatego, że ten odcinek nie ma celu, tezy ani myśli przewodniej. Jest tak jak kocham najbardziej - dziko i nieprzewidywalnie. Nie wiem gdzie zajdziemy... Może nad Wielką Mazurską Rafę Koralową? Rozwija się na wywróconych do jeziora olchach, brzozach i sosnach. Nie trzeba jechać do Egiptu ani Australii. Wystarczy zajrzeć pod powierzchnię jeziora... A może usiądziemy i popatrzymy na falowanie światła odbitego od tafli jeziora? Uwielbiam patrzeć na cienie fal muskające olchy na brzegu. A może nauczymy się życia od wyrzeźbionych przez wodę, słońce i wiatr kłód drzew? One są najlepszymi nauczycielkami bycia w drodze, trwaniu w cierpliwości i życia, które jest wystarczająco dobre (jak mówi Ryszard Kulik i ja się z nim bardzo zgadzam!)Wszystko to opowiadam trochę na ucho, cicho i szeptem. A na koniec mikrofon zabierają mi dzięcioły a ja nie mam już nic do dodania... Wspominane książki: Wystarczająco dobre życie, Ryszard Kulik, wyd Natuli
-
6
O suszy w Rozlewisku, śpiących drzewach, jesieni i szukaniu dyskomfortu
W nowym odcinku zastanawiam się czy wciąż potrafimy patrzeć, zauważać i przechowywać wspomnienia bez utrwalenia ich w "chmurze"? Czy potrafimy snuć opowieści z ust do ucha a nie tylko klikać lajki i cykać fotki? Z czym byśmy zostali gdyby nagle z powodu braku prądu zniknęły wszystkie elektroniczne „wspomnienia” - zdjęcia, filmy, nagrania? Rozważam też kwestię komfortu w którym się mocno zatraciliśmy i z trudem przychodzi nam wyjście ze strefy wygody. Mówię o tym w kontekście jesieni, zimna, deszczu i szarości za oknem. Czy wychodzenie wtedy w Przyrodę jest łatwe? A może Przyroda jest dla nas tylko ładnym, sielankowym obrazkiem, który ogląda się tylko wtedy kiedy jest komfortowo? Może to część naszego postrzegania Przyrody która musi być taka jak chcemy a nie taka jaką sama chce być? Idę przez Rozlewisko i mierzę je krokami i kroplami deszczu. Opowiadam o śpiących drzewach, które wywróciły się ostatnio do koryta i o tym, że jestem jesieniarą. Kocham ten czas. Chodźcie, może i Was to poruszy. Wspominane książki: - Byung Chul Han - Kryzys narracji, Społeczeństwo zmęczenia, Duch nadziei (wyd. Krytyka Polityczna)- Ryszard Kulik - Wystarczająco dobre życie (wyd. Natuli)
-
5
Z Michałem Skierczyńskim - o tym, że tam gdzie nic się pozornie nie wydarza, dzieje się wszystko
Jezioro Płaskie, Puszcza Augustowska, rykowisko, lecące po nocnym niebie żurawie i gęgawy, puszczyk, sóweczka, rybołów, nurogęsi, perkozy i rozmowy w noc i od świtu. To pierwszy odcinek w którym nie gadam sam do siebie ale nie jest to też rozmowa, do której możecie być przyzwyczajeni w podcastach. Bo to nie jest podcast - to jest słuchowisko. Więc wątki meandrują, dryfują, łapie je puszczyk albo zarykują jelenie. Jest o tym, dlaczego wbijanie gwoździ może zmienić życie, co zabija naukę i dlaczego tak bardzo jej ścieżki rozmijają się z sercem i intuicją ale też o ośmiu latach męskiej przyjaźni i skąd się ona wzięła. No i o pięknie, którego nie trzeba rozumieć tylko je czuć. Pada kilka nieprzyzwoitych słów (z zachwytu) więc lojalnie uprzedzam.Gotowe? Gotowi? To będzie długa noc i rześki poranek ;)Chodźcie!
-
4
O nadziei. I czym się różni od optymizmu i psychologii pozytywnej.
Pytanie które najczęściej mi zadajecie to: czy masz nadzieję i gdzie jej szukać w tych popieprzonych czasach. Wiele, wiele razy usłyszałem też, że jestem mało pozytywny i głoszę pesymistyczne poglądy. Wiele i wielu upominało mnie, że mam za mało "pozytywnych wibracji" i że powinienem szukać ratunku w psychologii pozytywnej. Mam alergie na te słowa. Żyjemy w świecie, który wypiera wszelką negatywność i Innego. Jest tylko kult Ja i wszelkiej pozytywności. Chcemy być tylko zdrowi, tylko piękni, tylko bogaci i idealni. I tak się sprzedajemy wszędzie gdzie tylko się da. Kult pozytywności jest drogą, która jest jak zasłona dymna oddzielająca nas od niebezpiecznego i pełnego niespodzianek życia. Żyć, to wystawiać się na ryzyko - mówi bohater mojego odcinka, filozof Byung-Chul Han. Nadzieja jest niebezpieczna, ale jest przeciwieństwem lęku oraz kryje się w mroku, wtóruje mu moja ulubiona amerykańska eseistka i aktywistka Rebecca Solnit. Potrzebujemy zrozumieć co czujemy w związku z nadzieją i co ona naprawdę oznacza. Wydaje mi się, że wynika to z moich rozważań.Jestem Wam winny ostrzeżenie - to godzina i 20 minut siedzenia na belocie siana i gadania i czytania i słuchania. Wierzę, że jesteście tu jednak właśnie z tego powodu. Prosiłyście, prosiliście też o listę książek które wspominam: - Byung-Chul Han - Duch nadziei, ale też Społeczeństwo Zmęczenia oraz Kryzys narracji (wyd Krytyka Polityczna)- Rebecca Solnit - Nadzieja w mroku, ale też Matka wszystkich pytań, Róże Orwella (wyd Karakter)- podcast Tomasza Stawiszyńskiego Skądinąd - bardzo polecamChodźcie, posłuchajcie.
-
3
O niszczeniu krajobrazu, zatrzymywaniu się aby zobaczyć, o dzikach, czaplach i kotletach z żółciaka siarkowego
Wędruję tuż za rogiem - przez osuszone torfowiska w Powsinie pod Warszawą. Opowiadam o niszczeniu lokalnego krajobrazu przez milionerkę z Australii, ale też o czaplach, dzikach i zauważaniu tego co pod stopami. Wędruję starymi i nowymi ścieżkami do znajomej wierzby, która jest domem dla wspaniałego "wodospadu" żółciaka siarkowego zwanego "kurczakiem z drzewa". Nazywam się Daniel Petryczkiewicz. Jestem osobą piszącą i tworzącą opowieści. Nazywam siebie ambasadorem rzeki Małej i Rozlewiska. Pasjonują mnie sprawy lokalne, tutejsze, małe i pozornie nieznaczące. To nie jest podcast, to jest słuchowisko, które powstaje na drzewach, nad rzekami i mokradłami. Chodźcie ze mną i posłuchajcie.
-
2
O gapieniu się w ognisko, słuchaniu bobrów i mocy kontemplacji - słuchowisko znad Wisły
O siedzeniu przy ognisku, słuchaniu Bobrów, potrzebie rewolucji mentalnej (a nie tylko energetycznej) i kontemplacji, która ma potencjał rewolucyjny. Nazywam się Daniel Petryczkiewicz. Jestem osobą piszącą i tworzącą opowieści. Nazywam siebie ambasadorem rzeki Małej i Rozlewiska. Pasjonują mnie sprawy lokalne, tutejsze, małe i pozornie nieznaczące. To nie jest podcast, to jest słuchowisko, które powstaje na drzewach, nad rzekami i mokradłami. Chodźcie więc ze mną i posłuchajcie.
-
1
O zatrzymywaniu wody w krajobrazie, suszy, dezinformacji i chodzeniu boso w deszczu
Dziś wspaniale pada deszcz więc ściągam buty i wędruję w mokrą łąkę, gdzie opowiadam Wam o tym dlaczego najbardziej skutecznym sposobem zatrzymywania wody jest maksymalne zachowanie jej tam, gdzie spada z deszczem (albo śniegiem). Opowiadam też o suszy, dezinformacji w tym temacie oraz raczę siebie i Was dzwiękami kropel spadających na drzewa, trawę i mech. Są też cieszące się z deszczu raniuszki!Wierzę, że słuchowiska są jak bagna. Rosną i rozwijają się powoli. Nie przyciągają przypadkowych ludzi i nie są szybkim medium. Przez to, dużo wolniej się tu rozprzestrzenia zaraza populizmu i dezinformacji. Zasiedlanie przez trolle i boty jest wprost proporcjonalne do „szybkości” danego medium. Nazywam się Daniel Petryczkiewicz. Jestem osobą piszącą i tworzącą opowieści. Nazywam siebie ambasadorem rzeki Małej i Rozlewiska. Pasjonują mnie sprawy lokalne, tutejsze, małe i pozornie nieznaczące. To nie jest podcast, to jest słuchowisko, które powstaje na drzewach, nad rzekami i mokradłami. Chodźcie więc ze mną i posłuchajcie.
-
0
O komarach, kleszczach i wyobraźni - słuchowisko z suszy Doliny Małej
O przedzieraniu się przez dwumetrowe pokrzywy i trzcinowiska, tańcu na wywróconych olszach, doświadczaniu suszy, docenianiu komarów i kleszczy oraz ćwiczeniu wyobraźni.Nazywam się Daniel Petryczkiewicz. Jestem osobą piszącą i tworzącą opowieści. Nazywam siebie ambasadorem rzeki Małej i Rozlewiska. Pasjonują mnie sprawy lokalne, tutejsze, małe i pozornie nieznaczące. To nie jest podcast, to jest słuchowisko, które powstaje na drzewach, nad rzekami i mokradłami. Chodźcie ze mną.
-
-1
O chodzeniu boso, wspinaniu się na drzewa i lokalności - słuchowisko z drzewa
W debiutanckim odcinku wchodzę spontanicznie na drzewo i nagrywam stamtąd dla Was słuchowisko. Jest o tym, dlaczego usunąłem Facebooka, dlaczego wchodzę boso na drzewa i na łąkę i dlaczego tam medytuję. Są też dźwięki deszczu, burzy i okolicy. Nazywam się Daniel Petryczkiewicz. Jestem osobą piszącą i tworzącą opowieści. Nazywam siebie ambasadorem rzeki Małej i Rozlewiska. Pasjonują mnie sprawy lokalne, tutejsze, małe i pozornie nieznaczące. To nie jest podcast, to jest słuchowisko, które powstaje na drzewach, nad rzekami i mokradłami. Chodźcie ze mną.
We're indexing this podcast's transcripts for the first time — this can take a minute or two. We'll show results as soon as they're ready.
No matches for "" in this podcast's transcripts.
No topics indexed yet for this podcast.
Loading reviews...
ABOUT THIS SHOW
Nazywam się Daniel Petryczkiewicz. Jestem osobą piszącą i snującą opowieści. Nazywam siebie ambasadorem rzeki Małej i Rozlewiska, którą odkryłem na nowo dla lokalnej społeczności i której bronię od lat. Pasjonują mnie sprawy lokalne, tutejsze, małe i pozornie nieznaczące. To nie jest podcast, to jest SŁUCHOWISKO, które powstaje na drzewach, na łąkach, nad rzekami i mokradłami. Często w nim meandruję, skręcam w starorzecza, tracę wątek i podnoszę ze ściółki dygresje. Lubię komary, doceniam kleszcze. Kocham gapić się w staroświeckie ognisko i nocować nad rzeką. Chodźcie ze mną.
HOSTED BY
Daniel Petryczkiewicz
Loading similar podcasts...