PODCAST · news
Układ Sił na świecie
by Układ Sił
Oficjalny kanał programu "Układ sił na świecie" wydawanego przez magazyn Układ Sił oraz Instytut Spraw Zagranicznych Collegium Nobilium Opoliense. www.ukladsil.pl
-
17
Espresso US - Tajne szkolenia sił rosyjskich w Chinach i niepokój w Europie
Tajne szkolenia rosyjskich żołnierzy w Chinach zostały zaakceptowane przez ministra obrony Rosji Andrieja Biełousowa. Było w nie zaangażowanych co najmniej czterech generałów z obu krajów. Tak wynika z dokumentów, do których dotarła Agencja Reutera. Informacje w tej sprawie przekazały jej także europejskie źródła. W ich ocenie fakt uczestnictwa urzędników i wojskowych najwyższego szczebla świadczy o wadze współpracy wojskowej pomiędzy krajami i wzbudził niepokój w Europie. W dokumentach widzianych przez agencję znalazły się szczegóły jednego ze szkoleń. Trwało ono trzy tygodnie i dotyczyło obrony radiologicznej, biologicznej i chemicznej. Odbyło się w listopadzie w jednostce wojskowej w Pekinie. Rozmówcy Reutersa twierdzą, że fakt poruszania tak wrażliwej tematyki świadczy o strategicznej kooperacji tych państw. Rosyjskie ministerstwo obrony nie skomentowało sprawy. Chiński MSZ ocenił natomiast, że doniesienia te są nieprawdziwe, a Pekin podtrzymuje swoje dotychczasowe stanowisko ws. wojny na Ukrainie – zachowuje neutralność i jest gotów pełnić funkcję mediatora. Reuters już w maju pisał o tym, że 200 rosyjskich żołnierzy szkoliło się w Chinach, a część z nich trafiła potem na front ukraiński. Kursy dotyczyły głównie użycia dronów bojowych. W połowie czerwca doniesienia te potwierdziła Kaja Kallas, wysoka przedstawiciel Unii Europejskiej ds. polityki zagranicznej i bezpieczeństwa. Agencja pisała wówczas także, że umowa między Moskwą a Pekinem zakładała również szkolenia chińskich wojskowych w Rosji. W jednym z rosyjskich dokumentów, do których dotarła obecnie podkreślono, że choć Chińczycy dysponują zaawansowaną bronią i dużą wiedzą teoretyczną, brakuje im realnego doświadczenia bojowego. Tłumaczy Łukasz Kobierski, dyrektor Instytutu Nowej Europy.
-
16
Espresso US - Liderka AfD: Rosja sekretem sukcesu Niemiec
Tania energia z Rosji była sekretem sukcesu „Made in Germany” twierdzi Alice Weidel. Współprzewodnicząca Alternatywy dla Niemiec udzieliła wywiadu Agencji Reutera. Oceniła, że należy zakończyć bojkot ropy i gazu z tego kierunku. Partia od początku kwietnia przewodzi w sondażach wyborczych. Obecnie jej poparcie wynosi około 28 proc., podczas gdy drugiej w kolejności, rządzącej CDU/CSU, około 22 proc. W zeszłym roku niemiecki PKB wzrósł o 0,2 proc. W dwóch poprzednich latach kurczył się. Co miesiąc w kraju znika średnio ponad 10 tys. miejsc pracy w przemyśle. W zeszłym tygodniu w mediach pojawiła się informacja, że gigant motoryzacyjny Volkswagen rozważa zwolnienie 100 tys. pracowników. W 2024 roku spółka w ramach porozumienia ze związkami zawodowymi ogłosiła, że zlikwiduje 35 tys. miejsc pracy w Niemczech do roku 2030. Potem jednak zwiększyła tę liczbę do 50 tys. W debacie publicznej wymieniane są różne przyczyny słabych wyników gospodarczych, takie jak nieuczciwa konkurencja z Chin, zamykanie się rynku amerykańskiego, obciążenie biurokratyczne i podatkowe oraz właśnie wysokie ceny energii. Zanim Rosja napadła na Ukrainę, odpowiadała za ponad jedną trzecią niemieckiego importu ropy oraz ponad połowę dostaw gazu. Obecnie bezpośrednie zakupy tych surowców zostały całkowicie zakończone. Prominentny polityk AfD Markus Frohnmaier na początku czerwca spotkał się prezesem rosyjskiego Gazpromu Aleksiejem Millerem podczas forum ekonomicznego w Petersburgu, nazywanego „rosyjskim Davos”. Wzywał wówczas do wznowienia dostaw przez gazociąg Nord Stream. Ich ograniczenie, a następnie całkowite odcięcie przez stronę rosyjską latem 2022 roku spowodowało gigantyczne wzrosty cen surowca w Niemczech i całej Europie. Weidel powiedziała także, że AfD liczy na zwycięstwo w wyborach w Saksonii-Anhalcie i Meklemburgii-Pomorzu Przednim we wrześniu. W obu tych landach partia przewodzi w sondażach. Wygrana w ocenie Weidel będzie przystankiem na drodze do objęcia rządów federalnych po wyborach krajowych w 2029 roku. Tłumaczy Patrycja Tepper z Instytutu Zachodniego. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
15
Espresso US - Putin mówi Ukraińcom „nie”, choć liczy straty
Władimir Putin twierdzi, że odrzucił ukraińskie propozycje mające na celu ograniczenie działań wojennych. W wywiadzie udzielonym Pawłowi Zarubinowi przekazał, że Kijów chciał wzajemnego powstrzymania ataków dalekiego zasięgu. Jego zdaniem świadczy to o tym, że rosyjskie naloty są dużo bardziej bolesne dla Ukrainy niż na odwrót. Prezydent Rosji potwierdził jednak potrzebę wzmocnienia obrony powietrznej kraju w związku z uderzeniami w infrastrukturę naftową. Ocenił, że Rosja dobrze radzi sobie z powodowanymi przez nie niedoborami paliw. W niedzielę prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski przekazał, że trafione zostały rafinerie w obwodzie jarosławskim i Kraju Krasnodarskim. Według Bloomberga trzy czwarte rosyjskich obwodów zmaga się obecnie z niedoborami paliw. Niedawno Reuters informował na podstawie źródeł branżowych, że Kreml rozmawia z Kazachstanem na temat ich awaryjnego importu. Szczególnie trudna sytuacja jest na okupowanym Krymie, którego władze ogłosiły stan wyjątkowy w związku z atakami. Dowódca ukraińskich sił bezzałogowych Robert Browdi niedawno deklarował chęć odcięcia półwyspu od dostaw z Rosji. Od tego czasu doszło do uderzeń między innymi na mosty łączące go z innymi zajętymi przez Rosjan obwodami Ukrainy. W zeszłym tygodniu Zełenski poinformował o zatwierdzeniu planu 40-dniowej operacji, jak napisał, oddziaływania na państwo agresora, by skłonić go do zakończenia wojny. Nie podał jednak szczegółów. Putin powiedział także, że Ukraina zaproponowała, by walki prowadzone były jedynie w obwodach chersońskim, zaporoskim, donieckim i ługańskim. Ocenił, że świadczy to o brakach osobowych w ukraińskiej armii, oraz stwierdził, że zgoda umożliwiłaby jej większe skoncentrowanie sił. Potwierdził również, że celem rosyjskich działań jest zajęcie w całości Donbasu i Noworosji. Taką nazwę stosują Rosjanie dla wspomnianych obwodów. Siły rosyjskie w ostatnim czasie podejmują próby zajęcia Konstantynówki, miasta w obwodzie donieckim, które przed wojną liczyło 70 tys. mieszkańców. Jest ono częścią tzw. ukraińskiego pasa twierdz, czyli szeregu fortyfikacji blokujących drogę w głąb Ukrainy. Na początku czerwca Zełenski wystosował list do Putina, w którym proponował spotkanie i rozpoczęcie rozmów pokojowych. Prezydent Rosji odrzucił jednak taką możliwość. W wywiadzie udzielonym Zarubinowi powiedział jednak, że jest gotowy prowadzić dalsze negocjacje ze Stanami Zjednoczonymi w tej sprawie. Spodziewa się także, że wysłannicy amerykańskiego prezydenta – Steve Witkoff i Jared Kushner – przylecą wkrótce w tym celu do Moskwy. Tłumaczy Marek Budzisz, analityk stosunków międzynarodowych.
-
14
Espresso US - Krytyczne minerały będą produkowane w bazach U.S. Army
Pentagon zawarł szereg porozumień z firmami, które zajmują się wytwarzaniem krytycznych minerałów. Zbudują one zakłady ich przetwarzania na terenach należących do sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych. REAlloys otworzy zakład separacji metali ziem rzadkich w stanie Utah. Będą one tam także składowane na potrzeby armii. Titan Mining będzie oczyszczać grafit w Arkansas lub Alabamie. EnergyX będzie odpowiadać za produkcję litu, a pochodzący z Australii ioneer – boru. Krok ten został zapowiedziany w marcu zeszłego roku, kiedy prezydent Donald Trump podpisał rozporządzenie wykonawcze ułatwiające administracji finansowanie takich projektów i udzielanie zgody na produkcję i wydobycie. Działania Waszyngtonu mają na celu uniezależnienie się od Chin, które kontrolują rynek wydobycia metali ziem rzadkich w 61 proc., a rafinacji w 91 proc. Tymczasem substancje te są kluczowe w zaawansowanym przemyśle cywilnym i wojskowym. W ostatnich dniach Pekin nałożył ograniczenia eksportowe na 10 amerykańskich podmiotów. Wśród nich są MP Materials, zarządzający jedyną działającą na terenie Stanów Zjednoczonych kopalnią metali ziem rzadkich oraz USA Rare Earth, także zajmujący się ich produkcją. Chińskie firmy nie będą mogły dostarczać objętym nimi spółkom towarów podwójnego zastosowania. W zeszłym roku natomiast, w ramach wojny handlowej ze Stanami Zjednoczonymi, Chiny ograniczyły możliwość eksportu kilkunastu krytycznych minerałów. Obostrzenia zostały z czasem częściowo złagodzone. Państwa G7 w zeszłym tygodniu zapowiedziały działania na rzecz uniezależnienia się w zakresie dostaw krytycznych minerałów. W komunikacie po szczycie we francuskim Évian-les-Bains wyraziły głębokie zaniepokojenie arbitralnymi decyzjami o nakładaniu ograniczeń handlowych. W tekście znalazł się zapis mówiący o zmniejszeniu zależności od jednego partnera w zakresie metali ziem rzadkich i magnesów do poziomu poniżej 60 proc. do roku 2030, a następnie do poniżej 50 proc. w możliwie szybkim terminie. Z kolei rząd Stanów Zjednoczonych na początku roku ogłosił Project Vault wart 12 mld dolarów, mający na celu utworzenie zapasów ważnych dla gospodarki pierwiastków. Tłumaczy Krzysztof Karwowski, ekspert ds. nowych technologii i redaktor Układ Sił. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
13
Espresso US - Zełenski: Białoruś ugięła się pod żądaniami Kijowa
Białoruś wyłączyła retransmitery na swoim terytorium, które służyły do naprowadzania rosyjskich dronów na cele na Ukrainie – przekazał prezydent Wołodymyr Zełenski w rozmowie z agencją RBK-Ukraina. W zeszły piątek postawił ultimatum białoruskiemu przywódcy – zażądał, by Mińsk usunął te urządzenia, albo Kijów zrobi to samodzielnie. Niedługo potem Aleksandr Łukaszenka spotkał się z przewodniczącym Homelskiego Obwodowego Komitetu Wykonawczego Iwanem Krupko. Jest to region graniczący z Ukrainą. Krupko przekazał po spotkaniu, że prezydent zapewniał o gotowości do odparcia każdego agresora. Zełenski poinformował, że nie wie, czy retransmitery zostały wyłączone czy usunięte. Jednak zarówno głównodowodzący sił ukraińskich generał Oleksandr Syrski, jak i służby wywiadowcze twierdzą, że urządzenia nie działają. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow nazwał ultimatum Zełenskiego „absolutnie agresywnym” oraz ocenił, że jest to ingerencja w sprawy wewnętrzne innego kraju, naruszająca jego suwerenność. Przekazał także, że Władimir Putin spotka się wkrótce z Łukaszenką i będzie to okazja, żeby omówić tę sprawę. Popularny ukraiński kanał na platformie Telegram Nikolaszewskij Waniok przekazał, że Ukraińcy w ostatnim czasie niszczyli wieże z nadajnikami. Działania te były jednak prowadzone bez rozgłosu. Władze Białorusi natomiast mają powoli dystansować się od Putina. Mają na to wpływ m.in. niedawne działania administracji Stanów Zjednoczonych, takie jak łagodzenie sankcji. Łukaszenka w połowie czerwca powiedział w wywiadzie dla stacji Al-Arabijja, że udział jego państwa w wojnie jest wykluczony. Była to odpowiedź na sugestie płynące z Kijowa, że Rosjanie mogą otworzyć nowy front z kierunku białoruskiego. Łukaszenka stwierdził, że rozmawiał o tym wielokrotnie z Putinem, który rozumie jego stanowisko. Przywódca białoruskiego reżimu powiedział wręcz, że kraj miałby trudności z obronieniem się przed siłami ukraińskimi, a także przed wojskami NATO, które mogłyby przyjść na pomoc. Stwierdził także, że jego krytyka pod adresem Zełenskiego mogła być nieco przesadzona. Odnosiło się to do jego słów, które padły po tym, jak dowódca ukraińskich sił dronowych Robert Browdi powiedział, że wyznaczonych zostało już 500 celów do uderzenia na terenie Białorusi, jeżeli kraj ten wejdzie do wojny. Tłumaczy Aleksander Kazak, ekspert ds. bezpieczeństwa międzynarodowego i polityki Białorusi. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
12
Espresso US - Niemcy kasują gigantyczny kontrakt obronny
Niemcy wycofują się z zakupu sześciu fregat F126. Kontrakt opiewał na 10 mld euro i był największym w historii niemieckiej marynarki wojennej. Ministerstwo obrony przekazało, że zamiast tego kupionych zostanie osiem fregat MEKO A-200. Ich tonaż jest ponad dwukrotnie mniejszy niż F126. Mogą one też przenosić mniej uzbrojenia. Zakończony projekt już wcześniej napotykał na trudności. Realizowała go holenderska stocznia Damen Schelde Naval Shipbuilding, która sygnalizowała, że nie jest w stanie zrobić tego na czas. Rząd w Berlinie podjął kroki na rzecz powierzenia zlecenia niemieckiemu Naval Vessels Lürssen, który został następnie przejęty przez Rheinmetall. Akcje tej największej spółki zbrojeniowej w Niemczech spadły po ogłoszeniu decyzji o rezygnacji o 16 proc., a TKMSu, który zbuduje MEKO, wzrosły o 12 proc. Rząd argumentuje, że koszt zakupu F126 finalnie przekroczyłby 18 mld euro, a zmiana wykonawcy wiązałaby się z koniecznością odstąpienia od roszczeń odszkodowawczych. Źródła Bloomberga twierdzą, że rząd zdążył już wydać 2 mld euro na poprzedni projekt. Ministerstwo obrony informuje, że nowe jednostki będą kosztować 11,6 mld euro. Ich zakup będzie musiał zostać zaakceptowany przez parlament. Berlin na początku roku podpisał wstępną umowę na budowę czterech z nich z TKMS. Decyzja wzbudza emocje w kraju i jest kolejną dużą zmianą w planach wydatków obronnych. Dwa tygodnie temu Niemcy wycofały się ze współpracy z Francją na rzecz wspólnej budowy myśliwca szóstej generacji. Projekt Future Combat Air System, w którym uczestniczyła jeszcze Hiszpania, został zainicjowany w 2017 roku. Jego wartość szacowana była na 100 mld euro. Do roku 2040 miał powstać samolot, który zastąpiłby Eurofightera i francuskiego Rafale. Powodem były nieporozumienia pomiędzy francuskim Dassault Aviation a odpowiadającym za wkład niemiecki Airbus Defence and Space. Przedsiębiorstwa spierały się o to, które w większym stopniu będzie odpowiadać za realizację projektu. Ponadto dochodziło do sporów na tle specyfikacji myśliwca. Paryż potrzebował lżejszej maszyny, zdolnej do operowania z lotniskowca, podczas gdy Berlin cięższego samolotu przewagi powietrznej. Niemieckie i hiszpańskie firmy zbrojeniowe wyraziły gotowość do dokończenia projektu, nawet, jeżeli miałby być on realizowany w innej formule. Tłumaczy dr Piotr Andrzejewski z Instytutu Zachodniego.
-
11
Espresso US - USA zawieszają sankcje na Iran
Departament Skarbu Stanów Zjednoczonych zawiesił sankcje na sprzedaż irańskiej ropy i produktów naftowych do 21 sierpnia. Licencja na transakcje rozliczane w dolarach nie obejmuje jednak sprzedaży na Kubę, Krym i do Korei Północnej. W ostatnich latach irańską ropę odbierały głównie niewielkie chińskie rafinerie. Przed 2018 rokiem, w którym Stany Zjednoczone znów nałożyły sankcje na Iran, sprowadzały ją także m.in. Indie, Korea Południowa, Japonia, Tajwan, Włochy, Grecja i Turcja. Sekretarz skarbu Scott Bessent napisał w mediach społecznościowych, że Teheran zobowiązał się otworzyć cieśninę Ormuz dla swobodnej żeglugi oraz wpuścić do kraju inspektorów Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej. W niedzielę i poniedziałek w Szwajcarii odbyły się negocjacje, podczas których Stany Zjednoczone i Iran wypracowały plan dalszych rozmów o sprawach spornych, takich przyszłość programu nuklearnego Republiki Islamskiej. Jednak rzecznik irańskiego MSZ Esmail Baghaei przekazał we wtorek, że nie ma planów dopuszczenia inspektorów do obiektów związanych z tym programem, które zostały uszkodzone bądź zniszczone w wyniku amerykańsko-izraelskich nalotów w czerwcu zeszłego roku. Prezydent USA Donald Trump przekazał, że jeżeli Iran nie będzie się stosował do podjętych postanowień, zrobi „to, co będzie musiał”. Prezydent Iranu Masud Pezeszkian poinformował z kolei, że Stany Zjednoczone zgodziły się także na uwolnienie części irańskich aktywów zamrożonych poza granicami kraju. Lokalna agencja Mehr twierdzi, że pieniądze zostaną wypłacone w dwóch ratach po 6 mld dolarów. Wiceprezydent USA J.D. Vance przekazał, że Waszyngton zachowa kontrolę nad tymi środkami – będą mogły być one wydawane jedynie na zakup amerykańskich produktów rolnych – kukurydzy, soi i pszenicy. Memorandum z zeszłego tygodnia zakłada z kolei utworzenie wartego 300 mld dolarów funduszu na rzecz inwestycji w Iranie. Będą za to odpowiadać Stany Zjednoczone. Co więcej, dokument nie mówi nic o irańskim programie rakietowym. To wszystko budzi niepokój państw regionu. Sekretarz stanu USA Marco Rubio we wtorek przyleciał do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, a w tym tygodniu odwiedzi także Kuwejt i Bahrajn. Spotka się z przedstawicielami państw Rady Współpracy Zatoki Perskiej. Izrael z kolei obawia się także normalizacji wpływów irańskich w Libanie. Memorandum zakłada zakończenie walk na tym kierunku, gdzie siły izraelskie ścierają się ze wspieranym przez Teheran Hezbollahem. Obie strony wymieniały ciosy od czasu jego podpisania. Na wtorek natomiast w siedzibie amerykańskiego Departamentu Stanu zaplanowano rozmowy na temat wycofania sił izraelskich z południowego Libanu. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
10
Espresso US - Premier Wielkiej Brytanii rezygnuje. Kto przejmie władzę?
Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer zapowiedział, że ustąpi ze stanowiska. Spekulacje na temat jego rezygnacji pojawiały się od miesięcy, w związku z malejącym poparciem dla rządzonej przez niego Partii Pracy. Starmer przekazał, że będzie pełnił funkcję szefa rządu do momentu wyboru nowego przewodniczącego laburzystów. Proces ten rozpocznie się w lipcu i zakończy się najpóźniej do końca sierpnia. Swoją kandydaturę zgłosił Andy Burnham, burmistrz Wielkiego Manchesteru, który w zeszłym tygodniu wygrał wybory uzupełniające do Izby Gmin. Był on od dłuższego czasu wskazywany na potencjalnego następcę, który ma szansę odwrócić trend spadkowy poparcia dla Partii Pracy. Chęć startu w wyścigu o fotel przewodniczącego i jednocześnie premiera sygnalizował także Wes Streeting, który w maju zrezygnował z funkcji ministra zdrowia. Przekazał on jednak, że udziela swojego poparcia Burnhamowi. Następca Starmera będzie piątym premierem Wielkiej Brytanii od 2022 roku, a siódmym w ciągu dekady. Przeważające zwycięstwo Partii Pracy w roku 2024 dało nadzieję na ustabilizowanie sytuacji politycznej w kraju. Poparcie dla laburzystów w ciągu dwóch lat znacząco jednak zmalało, a w maju tego roku ugrupowanie poniosło porażkę w wyborach lokalnych. Utraciło około 60 proc. mandatów kosztem prawicowej partii Reform UK oraz Zielonych. Wkrótce po tym jedna czwarta parlamentarzystów Partii Pracy wezwała Starmera do ustąpienia. Ciosem dla premiera była także niedawna rezygnacja ministra obrony. John Healey złożył dymisję twierdząc, że rząd nie zapewnił odpowiednich wydatków na obronność, tymczasem Rosja, według szacunków brytyjskiego wywiadu, może zaatakować państwa NATO do roku 2030. Healey przekazał, że do tego czasu planowany jest wzrost budżetu obronnego do 2,68 proc. PKB, czyli jedynie o 8 setnych punktu procentowego więcej niż obecnie. Wzrost gospodarczy w Wielkiej Brytanii w 2024 roku wyniósł 1 proc. PKB, a w 2025 1,4 proc PKB. Dług publiczny sięga natomiast 95 proc. PKB. Starmer, podsumowując swoje rządy, wskazał na kilka obszarów, które uznaje za sukces: to wzmocnienie gospodarki, skrócenie kolejek do usług medycznych, poprawa praw pracowniczych, wsparcie dla Ukrainy i zbliżenie z Unią Europejską. Według najnowszych danych serwisu Yougov, jedynie 18 proc. badanych uważa, że premier dobrze wywiązuje się z obowiązków. Partia Reform UK przewodzi w sondażach z 25 proc. poparciem. Laburzyści i Partia Konserwatywna mają po 18 proc. Tłumaczy prof. Marcin Łukaszewski z Zakładu Kultury Politycznej Wydziału Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
9
Espresso US - Pentagon zapowiada kary i nagrody
Sekretarz wojny Stanów Zjednoczonych zapowiedział półroczny przegląd obecności wojskowej USA w Europie. Pete Hegseht podczas spotkania ministrów obrony NATO w siedzibie sojuszu w Brukseli stwierdził, że celem jest doprowadzenie do tego, by państwa europejskie wzięły na siebie główny ciężar związany z obronnością. Przegląd prawdopodobnie przeprowadzi generał Alexus Grynkewich, naczelny dowódca sojuszniczy w Europe. Złagodziło to obawy, że będzie za niego odpowiadał Elbridge Colby, zastępca Hegsetha, główny architekt amerykańskiej strategii w administracji prezydenta Donalda Trumpa. Grynkewich niedawno informował, że tworzone są alternatywne plany obrony Europy po tym, jak Waszyngton ogłosił wycofanie części sił w ramach tzw. NATO Force Model. Chodzi m.in. o lotniskowiec oraz kilka okrętów wsparcia, cysterny powietrzne i myśliwce. Hegseth zagroził także, że jeżeli sojusznicy nie podejmą zdecydowanych kroków w celu zwiększenia wydatków obronnych do poziomu 5 proc. PKB, Stany Zjednoczone zmniejszą swój udział finansowy w budżecie sojuszu. Obecnie odpowiadają za niespełna 15 proc. Dziesięć lat temu ich udział stanowił 22 proc. Cel 5 proc. PKB został przyjęty podczas zeszłorocznego szczytu NATO w Hadze. Ustalono jednak, że poziom ten ma zostać osiągnięty do roku 2035. Źródła „Wall Street Journal” twierdzą, że podczas zamkniętego spotkania ministrowie krajów europejskich apelowali do Hegsetha, by Stany Zjednoczone nie deklarowały publicznie zmniejszenia zaangażowania, ponieważ obniża to wiarygodność odstraszania i pomaga Rosji. Sekretarz wojny powiedział, że przegląd będzie formą testu, którego niektórzy sojusznicy nie przejdą, a część zda go celująco. W czwartek polski minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz przekazał, że Hegseth popiera pomysł utworzenia stałej bazy wojsk USA w Polsce, która jest modelowym sojusznikiem Waszyngtonu ze względu na wydatki przeznaczane na zbrojenia. Wcześniej Trump zapowiadał wysłanie do Polski dodatkowych pięciu tysięcy żołnierzy. Sekretarz generalny sojuszu Mark Rutte przekazał po spotkaniu, że szef amerykańskiego resortu obrony słusznie wzywał partnerów z Europy do bardziej stanowczych działań. NATO, w jego ocenie, przechodzi transformację, która wiąże się ze wstrząsami. Kanclerz Niemiec Friedrich Merz stwierdził, że plany zmniejszenia amerykańskiej obecności w Europie są znane od dawna i partnerzy europejscy są świadomi, że muszą robić więcej. Hegseth przekazał też, że Stany Zjednoczone będą wywierać presję na sojuszników, by umożliwiali im korzystanie z baz wojskowych na swoim terytorium. Stwierdził, że odmowa niektórych partnerów w trakcie operacji w Iranie naraziła życie żołnierzy USA. Hiszpania zamknęła bazy dla Amerykanów, a następnie całą przestrzeń powietrzną dla ich sił uczestniczących w wojnie w Zatoce Perskiej. Tłumaczy dr Marek Stefan, zastępca redaktora naczelnego Układu Sił.
-
8
Espresso US - Co przyniesie dym nad Moskwą?
Ukraina przeprowadziła kolejny duży atak dronowy w pobliżu Moskwy. Mer stolicy Siergiej Sobianin przekazał, że co najmniej 194 bezzałogowce zostały zestrzelone. Wiele jednak dotarło do celów. W internecie pojawiły się nagrania płonącej moskiewskiej rafinerii, należącej do Gazpromu i zaopatrującej miasto oraz jego okolice w paliwa. Obiekt zapłonął też we wtorek, w wyniku poprzedniego ukraińskiego nalotu. Rosyjska agencja Interfax poinformowała, że cztery lotniska w regionie stołecznym musiały wstrzymać funkcjonowanie. Na największym z nich – Szeremietiewie – pasażerowie zostali ewakuowani do schronów. Z kolei państwowa agencja TASS przekazała, że ze względów bezpieczeństwa zamknięta została część kluczowych dróg w pobliżu Moskwy. Ministerstwo obrony Federacji Rosyjskiej informuje o strąceniu 555 bezzałogowców nad 17 obwodami kraju. Zaatakowany miał zostać także Krym, który Ukraińcy chcą odciąć od dostaw z Rosji z pomocą ataków dronowych. Do nalotu doszło tuż przed rozpoczęciem szczytu z udziałem Władimira Putina i przywódców Stowarzyszenia Narodów Azji Południowo-Wschodniej w Kazaniu. Ukraińskie ataki na infrastrukturę paliwową nie tylko wpływają na rosyjski eksport, ale także powodują trudności logistyczne w kraju. Państwowy przewoźnik, Koleje Rosyjskie, zapowiedział uruchomienie specjalnej grupy zadaniowej, która będzie zarządzać procesem dostarczania paliw. W niektórych regionach są one racjonowane. Średnia cena benzyny wzrosła o 5,6 proc. od początku roku. Źródła branżowe Reutersa twierdzą, że Rosja w tym miesiącu zamierza sprowadzić paliwa do kraju drogą morską. Już w zeszłym roku miała rozważyć taki krok, jednak ostatecznie produkcja krajowa okazała się wystarczająca. W kwietniu wprowadzony został natomiast zakaz eksportu benzyny, by zabezpieczyć lokalne potrzeby przed sezonem wakacyjnym. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski napisał w mediach społecznościowych, że uderzenia to w pełni uzasadniona odpowiedź na rosyjskie ataki. W nocy z niedzieli na poniedziałek Rosja przeprowadziła kolejny zmasowany nalot z użyciem 70 pocisków rakietowych i ponad 600 dronów. Ze środy na czwartek również doszło do bombardowań, choć o mniejszej skali. Zełenski stwierdził też, że już czas, by wojna się zakończyła i Kreml musi podjąć w tym celu kroki dyplomatyczne. Prezydent Ukrainy w ostatnich tygodniach kilkukrotnie wzywał Władimira Putina do bezpośrednich rozmów. Rosyjski przywódca odrzucił jednak na razie możliwość spotkania z Zełenskim. Tłumaczy dr Michał Sadłowski, dyrektor Centrum Badań nad Państwowością Rosyjską. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
7
Espresso US - Trump wyraził poparcie dla Ukrainy na szczycie G7
Kraje G7, w tym Stany Zjednoczone, wyraziły poparcie dla Ukrainy broniącej, jak napisano w komunikacie, swojej wolności, suwerenności i integralności terytorialnej. We francuskim Evian-les-Bains trwa szczyt z udziałem przywódców państw grupy. Liderzy napisali, że wyrażają uznanie dla Kijowa w związku z wykazaną odpornością, a także ostatnimi postępami na polu walki. By wesprzeć te wysiłki, zgodzili się zwiększyć dostawy sprzętu wojskowego, w tym systemów obrony przeciwlotniczej i amunicji, a także broni dalekiego zasięgu. Wyrazili także gotowość do rozważenia udzielenia Ukrainie licencji na wytwarzanie uzbrojenia. W ostatnich miesiącach wzywał do tego prezydent Wołodymyr Zełenski i mówił gotowości uruchomienia produkcji pocisków PAC-3 do amerykańskich systemów obrony przeciwlotniczej Patriot. Jego zdaniem Trump popiera ten pomysł. Liderzy G7 podkreślili znaczenie odporności energetycznej Ukrainy i zgodzili się wesprzeć ją w tym obszarze, by mogła przetrwać następną zimę. Wreszcie zobowiązali się do zwiększenia gospodarczej presji na Rosję. Zapowiedzieli zaostrzenie sankcji, szczególnie na sektor naftowy i gazowy. Jak napisano w komunikacie, jest to dobry moment, ponieważ prezydent Stanów Zjednoczonych zdołał doprowadzić do porozumienia, w wyniku którego cieśnina Ormuz ma zostać otwarta. Zełenski spotkał się z prezydentem USA podczas szczytu G7. W niedzielę przywódcy rozmawiali także telefonicznie. Departament Skarbu Stanów Zjednoczonych w związku z sytuacją w Iranie najpierw zawiesił sankcje na rosyjską ropę, a potem dwukrotnie przedłużył tę decyzję. Termin ostatniego zawieszenia minął dziś, 17 czerwca i nie pojawiły się informacje o tym, że miałby zostać przesunięty. Sankcje na rosyjskich gigantów naftowych – Rosnieft i Łukoil – zostały wprowadzone przez Waszyngton w październiku zeszłego roku. Miało to związek z brakiem postępów w rozmowach pokojowych dotyczących Ukrainy. Komisja Europejska przedstawiła natomiast niedawno 21. pakiet unijnych sankcji na Rosję. Zakłada on m.in. zamrożenie limitu cenowego na ropę z tego kraju na poziomie 44,10 dolarów za baryłkę. Jeżeli to się nie stanie, w ramach obecnego schematu cena będzie musiała zostać zaktualizowana w lipcu na podstawie średniej z ostatnich sześciu miesięcy. Oznaczałoby to wzrost progu znacznie powyżej 60 dolarów. Według źródeł dyplomatycznych Politico, Bułgaria, w której niedawno wybory parlamentarne wygrał uznawany za prorosyjskiego Rumen Radew, wyraziła sprzeciw wobec nowego pakietu. Tłumaczy Rafał Michalski, amerykanista i współpracownik Układu Sił. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
6
Espresso US - Trump ogłasza układ z Iranem i otwarcie cieśniny Ormuz
Donald Trump napisał w mediach społecznościowych, że porozumienie z Iranem doszło do skutku. W związku z tym cieśnina Ormuz zostanie otwarta dla żeglugi bez opłat. Stany Zjednoczone zniosą także własną blokadę nałożoną na statki obsługujące irański handel. Iran również informuje, że doszło do porozumienia. Agencja Fars przekazała jednak, że Teheran nie będzie pobierał pieniędzy od statków przez 60 dni, docelowo chce jednak wprowadzić opłaty. To czas, który obie strony dają sobie na negocjacje w kluczowych sprawach, przede wszystkim w kwestii przyszłości irańskiego programu nuklearnego. Wcześniej informację o zawarciu układu podał premier Pakistanu Shehbaz Sharif, który stwierdził także, że memorandum zostanie oficjalnie podpisane w piątek w Szwajcarii. Z kolei wiceprezydent USA J.D. Vance przekazał, że dokument został już podpisany cyfrowo. Powiedział jednak, że nie oznacza to zniesienia sankcji lub uwolnienia zamrożonych irańskich aktywów – to ma szansę nastąpić jedynie wtedy, gdy Iran będzie czynił postępy w kwestii atomu. Islamabad od tygodni mediował pomiędzy Waszyngtonem a Teheranem. Sharif napisał, że umowa zakłada zakończenie walk na wszystkich frontach, także w Libanie. W kraju tym siły izraelskie ścierają się z Hezbollahem. Organizacja w weekend posłała kilka dronów w kierunku Izraela. Tel Awiw odpowiedział w niedzielę uderzeniem, jak twierdzi, w jej centrum dowodzenia w Bejrucie. Trump skrytykował nalot twierdząc, że atak Hezbollahu nie był znaczący i nikt w nim nie ucierpiał. Wezwał do powstrzymania działań, które mogłyby storpedować układ z Iranem. Izrael wcześniej komunikował, że nie jest stroną porozumienia Waszyngton-Teheran. Minister obrony Israel Katz przekazał, że sprzeciwi się wycofaniu sił izraelskich z południowego Libanu, gdzie zajmują tzw. strefę buforową. Natomiast minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Aragczi stwierdził, że wszelkie ataki na Liban muszą zostać zakończone i odpowiedzialność za to ponoszą Stany Zjednoczone. Cena ropy naftowej spadła o 5 proc. po pojawieniu się informacji o osiągnięciu porozumienia. Obecnie baryłka ropy brent kosztuje około 83 dolarów. W szczytowym momencie wojny trzeba było za nią zapłacić ponad 120 dolarów, podczas gdy przed konfliktem – około 65 dolarów. Tłumaczy dr Jakub Gajda, ekspert ds. Iranu i współpracownik Układu Sił. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
5
Espresso US - Cieśnina Ormuz może zostać otwarta w niedzielę
Donald Trump przekazał, że możliwe jest szybkie podpisanie memorandum pokojowego z Iranem i otwarcie Cieśniny Ormuz. Prezydent Stanów Zjednoczonych stwierdził, że może to nastąpić już w weekend. Wcześniej poinformował, że powstrzymał zapowiadane ciężkie ataki na Republikę Islamską w związku z tym, że jej władze zaakceptowały warunki porozumienia. Stwierdził, że zgodziły się na nie także Izrael, Pakistan i inne zainteresowane państwa Bliskiego Wschodu. Według źródeł portalu Axios, premier Izraela Benjamin Netanjahu miał być zaskoczony deklaracjami Trumpa. Wydał po nich oświadczenie, w którym napisano, że Tel Awiw nie będzie stroną porozumienia. Rzecznik ministerstwa spraw zagranicznych Iranu Esmail Baghei poinformował z kolei, że treść umowy nie została jeszcze zaakceptowana. Stwierdził, że w większości jest już gotowa, jednak Amerykanie kilkukrotnie zmieniali swoje stanowisko. Zachodnie źródło Reutersa twierdzi, że układ kończący wojnę może zostać podpisany w niedzielę w Genewie przez wiceprezydenta USA J.D. Vance’a oraz spikera irańskiego parlamentu Mohammada Baghera Ghalibafa. Cztery samoloty amerykańskich sił powietrznych C-17 wyruszyły do Europy, co może świadczyć o przygotowaniach do spotkania. Informator przekazał, że ostatnie negocjacje w tej sprawie jeszcze trwają, a Teheran twardo domaga się zakończenia działań także w Libanie, gdzie Izrael walczy z Hezbollahem. Axios twierdzi, że memorandum zakłada otwarcie cieśniny Ormuz oraz stopniowe znoszenie amerykańskich sankcji na Iran w zależności od realizacji przez ten kraj wzajemnych postanowień. Wprowadza zawieszenie broni, które potrwa 60 dni i będzie dotyczyć także Libanu. Zakłada również zapewnienie, że Teheran nigdy nie będzie posiadać broni jądrowej. Natomiast sprawa programu nuklearnego i irańskich zapasów wzbogaconego uranu ma zostać definitywnie rozwiązana w kolejnym porozumieniu. Nie jest jasne co tekst mówi o przyszłości zamrożonych irańskich aktywów. Republika Islamska domagała się uwolnienia części z nich, Waszyngton natomiast godził się jedynie na przekazanie tych pieniędzy na pomoc humanitarną. Dokument miał już zostać zaakceptowany przez większość irańskiego kierownictwa, ale nie zrobił tego jeszcze najwyższy przywódca Modżtaba Chamenei. Powstał po trwających kilka godzin negocjacjach z udziałem katarskiego mediatora Aliego Al-Thawadiego, który kontaktował się z Amerykanami oraz ministra spraw zagranicznych Iranu Abbasa Aragcziego. Źródła Bloomberga twierdzą natomiast, że negocjacje pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Iranem są powolne ze względu na trudności w komunikacji. Kierownictwo irańskie, obawiając się ataków, pozostaje w ukryciu. Wiadomości są mu przekazywane z opóźnieniem, często przez dostarczających je w formie fizycznej kurierów. Tłumaczy Marcin Krzyżanowski, ekspert ds. Iranu i współpracownik Układu Sił. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
4
Espresso US - Zaostrza się walka o stery unijnej polityki zagranicznej
Francja i Niemcy, a także inne państwa Unii Europejskiej chcą istotnych zmian w unijnej dyplomacji – informuje Financial Times. Chodzi o reformę Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych oraz ograniczenie kompetencji stojącego na jej czele wysokiego przedstawiciela ds. polityki zagranicznej i bezpieczeństwa. Obecnie funkcję tę pełni Kaja Kallas, była premier Estonii. W myśl niektórych propozycji część uprawnień i obowiązków zostałoby powierzonych Komisji Europejskiej i samym państwom członkowskim. Europejska Służba Działań Zewnętrznych formalnie rozpoczęła działalność w 2010 roku na mocy traktatu lizbońskiego. Jest to autonomiczny organ, która odpowiada za misje dyplomatyczne i delegatury wspólnoty, zarządzanie kryzysowe, a przede wszystkim wsparcie wysokiego przedstawiciela w realizacji polityki zagranicznej. Nie formułuje jej jednak samodzielnie – za to odpowiadają państwa członkowskie i Komisja Europejska. Rozmówcy dziennika twierdzą, że w ocenie części stolic taki układ powoduje nakładanie się kompetencji, a jednocześnie zbyt dużą niezależność struktur unijnych od rządów narodowych. Model ten ma też być nieefektywny w obliczu współczesnych wyzwań, takich jak wojna na Ukrainie, trudne relacje ze Stanami Zjednoczonymi i tarcia gospodarcze z Chinami. Część państw członkowskich ma być też niezadowolona z postępowania Kallas. W maju podczas konferencji w Estonii metaforycznie mówiła o problemie chińskiej ekspansji gospodarczej jako o chorobie, co zostało uznane za niezręczność i spotkało się z krytyką. Według informatorów Financial Times, niektórym nie podoba się też, że wysoka przedstawiciel występowała z różnymi propozycjami i inicjatywami bez należytej konsultacji z europejskimi stolicami. Obserwowane ma być też napięcie pomiędzy Kallas a Ursulą von der Leyen. Przewodnicząca Komisji Europejskiej ma podejmować kroki na rzecz zwiększenia swojego wpływu na politykę zagraniczną. To m.in. powołanie komisarza ds. obrony i przestrzeni kosmicznej w obecnej kadencji, a także próba utworzenia organu koordynującego współpracę agencji wywiadowczych państw członkowskich, mimo że taka struktura istnieje już w Europejskiej Służbie Działań Zewnętrznych i czemu Kallas była przeciwna. Niemieckie ministerstwo spraw zagranicznych przekazało w odpowiedzi na pytania w tej sprawie, że Unia Europejska potrzebuje silnej polityki zagranicznej. Francuski MSZ odwołał się natomiast do wcześniejszej wypowiedzi ministra Jeana-Noëla Barrota, który mówił o potrzebie silniejszej służby dyplomatycznej UE, działającej blisko z państwami członkowskimi. Tymczasem prezydent Finlandii Alexander Stubb przekazał, że nie ma zamiaru występować w roli przedstawiciela Europy w negocjacjach z Rosją. Jego nazwisko pojawiało się wśród kandydatów. Poparł jednak samą ideę rozmów z Putinem. Ocenił jednak, że zadanie to powinny wziąć na siebie Wielka Brytania, Francja i Niemcy. Na tę trójkę wskazywał również niedawno prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, a następnie spotkał się z jej przywódcami. Po spotkaniu kraje te wyraziły gotowość do udziału w negocjacjach obok Kijowa i Waszyngtonu, choć pod pewnymi warunkami, zaczynając od zawieszenia broni na obecnej linii frontu. Źródła Bloomberga twierdzą, że będą się one starać o włączenie prezydenta USA Donalda Trumpa do inicjatywy podczas szczytu G7, który odbędzie się w przyszłym tygodniu we Francji. Tłumaczy prof. Tomasz Grosse, europeista z Wydziału Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
3
Espresso US - Patrioty to za mało. Ukraina zabezpieczy europejskie niebo?
Prezydent Ukrainy przekazał, że Wielka Brytania, Francja i Niemcy zgodziły się wesprzeć zdolności obrony przeciwlotniczej jego kraju. Chodzi konkretnie o systemy zwalczające pociski balistyczne. Obecnie Ukraina polega w tym zakresie głównie na amerykańskich Patriotach. Wołodymyr Zełenski wyraził nadzieję, że wspomniane państwa i inne kraje europejskie zechcą wspólnie zbudować własny taki system razem z Kijowem, który posiada duże doświadczenie w zwalczaniu powietrznych środków napadu. Prezydent w niedzielę spotkał się z przywódcami Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec w Londynie. W ostatnim czasie Rosja nasiliła naloty na Ukrainę. Oprócz setek dronów, używa w nich dziesiątek pocisków manewrujących i balistycznych. Tymczasem według informacji „The New York Times” z początku marca, Kijów otrzymał jedynie około 600 pocisków PAC-3 do systemów Patriot od początku wojny. Ponadto Stany Zjednoczone i ich partnerzy zużyli duże ilości tego rodzaju amunicji podczas operacji w Iranie. Koszt jednej sztuki to prawie 4 mln dolarów. Natomiast ukraińska firma Fire Point informuje, że wraz z europejskimi partnerami rozwija alternatywny system Freya. Jej prezes Denys Shtilerman zeznając przed parlamentem pod koniec maja stwierdził, że może on zacząć przechwytywać pierwsze rosyjskie pociski jeszcze w tym roku. Według niego w rozwój systemu zaangażowane są jeszcze przedsiębiorstwa z Niemiec, Francji i Norwegii. Uczestniczą one w nim finansowo, ale też mają dostęp do technologii. Radary natomiast być może dostarczy szwedzki Saab. Pod koniec marca Zełenski przekazał, że jest w kontakcie z dwoma europejskimi krajami ws. pozyskania pocisków do systemów Patriot alternatywnych dla amerykańskich. Nie podał jednak szczegółów. Kilkukrotnie wyrażał też gotowość do produkcji PAC-3 na Ukrainie i apelował o udzielenie jej na to licencji. Wytwarzająca je firma Lockheed Martin zawarła porozumienie z Pentagonem, na mocy którego zadeklarowała zwiększenie produkcji do poziomu dwóch tysięcy rocznie, ale dopiero od około roku 2030. W Europie produkowany jest na razie tylko jeden system o parametrach zbliżonych do Patriota – to francusko-włoski SAMP/T. Paryż i Rzym przekazały jedną baterię Ukrainie w 2023 roku. Tłumaczy Wojciech Kittel, analityk Strategy and Future. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
2
Espresso US - Koniec europejskiego myśliwca
Francja i Niemcy porzuciły projekt Future Combat Air System wspólnej budowy myśliwca szóstej generacji – twierdzą źródła Reutersa i Politico. Uczestniczyła w nim jeszcze Hiszpania. Projekt został zainicjowany w 2017 roku. Jego wartość szacowana była na 100 mld euro. Do roku 2040 miał powstać myśliwiec, który zastąpiłby Eurofightera i francuskiego Rafale. Pałac Elizejski potwierdził, że firmy biorące udział w inicjatywie nie doszły do porozumienia. Paryż uczestniczył w projekcie za pośrednictwem Dassault Aviation, Berlin zaś dzięki Airbus Defence and Space. Przedsiębiorstwa te, według doniesień medialnych, od wielu miesięcy były w sporze dotyczącym podziału zadań. Strona francuska sugeruje, że decyzja o zakończeniu inicjatywy została podjęta jednostronnie przez Niemcy. Politico pisze natomiast, że Dassault chciał dla siebie jak największego udziału, spychając Airbusa do roli podwykonawcy o ograniczonym dostępie do projektu myśliwca. Nieporozumienia miały pojawić się także na innych poziomach. Francuzi domagali, by samolot był lżejszy, co ułatwiłoby operowanie z lotniskowców. Niemcy natomiast chcieli cięższego myśliwca przewagi powietrznej. Jednocześnie nie potrzebowali samolotu zdolnego do przenoszenia ładunków jądrowych. Od zeszłego lata Berlin miał rozważać alternatywne rozwiązania, na przykład dokończenie projektu jedynie z Hiszpanią lub Szwecją, a także dołączenie do konkurencyjnego Global Combat Air Programme, który realizują Wielka Brytania, Włochy i Japonia. Future Combat Air System zakładał także produkcję dronów asystujących myśliwcowi oraz utworzenie tzw. chmury bojowej – systemu cyfrowego integrującego dane z licznych sensorów, satelitarne oraz pochodzące z samych samolotów. Ten element programu, według przecieków medialnych, mógłby zostać kontynuowany. To rozwiązanie pomogłoby też złagodzić kryzys wizerunkowy, wynikający z załamywania się europejskiej współpracy obronnej w obliczu presji ze strony Waszyngtonu oraz wojny na Ukrainie. Według francuskiego tygodnika La Tribune, kanclerz Niemiec Friedrich Merz ma oficjalnie ogłosić decyzję w środę. Tłumaczy Jakub Szyguła, bloger lotniczy, autor podcastu JacobAir. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
1
Espresso US - Europejczycy chcą rozmów z Putinem, ale stawiają warunki
Przywódcy Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec poparli pomysł bezpośrednich rozmów Ukraina-Rosja z udziałem Europy i Stanów Zjednoczonych. Premier Keir Starmer, prezydent Emmanuel Macron i kanclerz Friedrich Merz spotkali się w Londynie z Wołodymyrem Zełenskim. Prezydent Ukrainy w miniony czwartek wystosował list do Władimira Putina, w którym wzywał do spotkania, negocjacji i zakończenia wojny. Stwierdził w nim, że zarówno Europa, jak i Stany Zjednoczone powinny mieć udział w tym procesie, choć Waszyngton jest obecnie zajęty problemem Iranu. W przypadku państw europejskich Zełenski napisał, że zaangażowane powinny być te, które posiadają realny wpływ na obecną sytuację. Wcześniej, w długim wpisie w mediach społecznościowych, prezydent wskazywał na państwa E3, czyli właśnie Wielką Brytanię, Francję i Niemcy. Podkreślił także znaczenie krajów nordyckich oraz Turcji. Starmer, Macron i Merz podali warunki wstępne rozpoczęcia rozmów z Putinem. To natychmiastowe i całkowite zawieszenie broni; uznanie obecnej linii frontu za punkt wyjścia do negocjacji; gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy z udziałem sił międzynarodowych; pozostawienie zamrożonymi rosyjskich aktywów zdeponowanych na zachodzie do momentu zapłacenia przez Moskwę rekompensaty za zniszczenia oraz zabezpieczenie interesu Unii Europejskiej i NATO – wszelkie ustalenia będą musiały uzyskać akceptację ich państw członkowskich. Putin odrzucił możliwość spotkania z Zełenskim. Ocenił, że list ukraińskiego prezydenta jest nieszczery i momentami nieuprzejmy oraz że bezpośrednie negocjacje służyłyby jedynie opóźnieniu postępów sił rosyjskich na froncie. Powiedział jednak, że potrzebne jest trwałe porozumienie, który potrwa dłużej niż kilka miesięcy. 9 maja rosyjski przywódca stwierdził, że wojna zbliża się do końca, a także, że jest gotów negocjować z Europą nowy układ dotyczący bezpieczeństwa. Wskazał nawet osobę, z którą mógłby o tym rozmawiać, czyli Gerharda Schroedera, byłego kanclerza Niemiec. Pod koniec miesiąca doprecyzował, że przekonanie dotyczące zakończenia wojny związane było z analizą rosyjskich postępów frontowych. Zełenski twierdzi z kolei, że Rosja traci ponad 30 tys. żołnierzy miesięcznie, z czego prawie dwie trzecie to zabici. Według niego liczba ta będzie tylko rosnąć. Prezydent Ukrainy w stacji Sky News stwierdził także, że spotkał się z rosyjskim oligarchą Romanem Abramowiczem. Chciał on bez rozgłosu poznać stanowisko Kijowa ws. pokoju i przekazać je Kremlowi. Zełenski miał powiedzieć, że Ukraina nie zgodzi się na wycofanie z Donbasu. Tłumaczy dr Marek Stefan, zastępca redaktora naczelnego Układu Sił. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
0
Espresso US - Bruksela ostrzega przed masowymi zwolnieniami w UE
Komisja Europejska ostrzega, że w Unii Europejskiej jeszcze w tym roku może zniknąć ponad milion miejsc pracy. 560 tys. z nich jest zagrożonych w związku ze wzrostem cen energii wywołanym wojną w Iranie. Dotyczy to głównie sektorów transportowego, budowlanego, chemicznego i metalowego. Zagrożona jest także branża motoryzacyjna, choć ma to większy związek z odchodzeniem od silników spalinowych i silną konkurencją z Chin. Problemy mogą doprowadzić do zwolnienia 600 tys. pracowników. Ma to szczególne znaczenie dla Niemiec, w których w pierwszym kwartale tego roku ubyło prawie 130 tys. miejsc pracy w przemyśle. Również w przypadku produkcji baterii, paneli słonecznych i stali można spodziewać się masowych zwolnień. Bezrobocie ma wynieść 6 proc. w obecnym i kolejnym roku, co oznacza wzrost w stosunku do poprzednich prognoz o odpowiednio 0,1 i 0,2 punktu procentowego. Bruksela w ostatnich miesiącach pracowała nad szeregiem rozwiązań, które miałyby uchronić europejski rynek przed chińską ekspansją. Niedługo ma przedstawić propozycję tzw. instrumentu przeciwko nadprodukcji, umożliwiającego jej nakładanie ceł i kwot importowych na państwa, które nieuczciwie subsydiują swój przemysł. W marcu natomiast przedstawiła Akt ws. przyspieszenia rozwoju przemysłu, który nakładałby na państwa członkowskie obowiązek sięgania po produkty i usługi dostawców unijnych w zamówieniach publicznych. Chiny wyraziły sprzeciw, grożąc odwetem w przypadku przyjęcia tych przepisów. Komisja jednocześnie zwraca uwagę na problem trudności pracodawców w znalezieniu pracowników o odpowiednich kwalifikacjach. W 2024 roku 77 proc. średnich firm twierdziło, że barierą dla dalszych inwestycji jest brak możliwości zatrudnienia osób o pożądanych umiejętnościach. Bruksela zaleca państwom członkowskim wspieranie szkoleń, edukacji dorosłych, czy umożliwienie przekwalifikowania się pracownikom. Wytyczne ukazały się w tzw. europejskim semestrze – corocznej publikacji, która zawiera ocenę gospodarczą wspólnoty i państw członkowskich, jak również rekomendacje. W przypadku Polski komisja prognozuje, że bezrobocie w obecnym roku wyniesie 3,1 proc., a w przyszłym spadnie do 3 proc. Wzrost gospodarczy wyniesie odpowiednio 3,5 proc. i 2,8 proc. Dług publiczny z kolei wzrośnie z 64,5 proc. do 68,3 proc. Tłumaczy dr Piotr Arak, główny ekonomista Velo Banku.
-
-1
Espresso US - Amerykański atom w Polsce?
Stany Zjednoczone rozważają rozmieszczenie broni jądrowej w kolejnych europejskich państwach NATO – twierdzą źródła Financial Times. Wiązałoby się to ze stacjonowaniem w tych krajach tzw. samolotów o podwójnych zdolnościach, które mogą przenosić tego typu głowice. Informatorzy twierdzą, że w toku dyskusji chęć przyjęcia broni atomowej na swoje terytorium zgłosiły Polska i część państw bałtyckich. Rozmowy cały czas trwają i żadna decyzja jeszcze nie zapadła. Obecna administracja amerykańska wielokrotnie sygnalizowała chęć zmniejszenia zaangażowania wojskowego w Europie. Jej przedstawiciele, w tym Elbridge Colby, podsekretarz wojny ds. polityki obronnej, przekonywali jednak, że nie będzie to dotyczyć odstraszania nuklearnego gwarantowanego przez Waszyngton. Informację taką według źródeł Politico miał przekazać europejskim partnerom także doradca Pentagonu Alexander Velez-Green pod koniec maja. Zapowiedział jednak, że USA będą stopniowo wycofywać część bombowców strategicznych, myśliwców, okrętów podwodnych i dronów będących częścią sił Sojuszu Północnoatlantyckiego. Stany Zjednoczone w ramach programu NATO nuclear sharing posiadają około stu bomb atomowych B61 w państwach europejskich: Niemczech, Belgii, Holandii, Włoszech, Turcji, a także prawdopodobnie w Wielkiej Brytanii, która w zeszłym roku podczas szczytu NATO w Hadze ogłosiła zakup myśliwców F-35A zdolnych do ich przenoszenia. W ramach nuclear sharing państwa goszczące zobowiązane są zakupić i utrzymać flotę samolotów przystosowanych do obsługi ładunków nuklearnych. W marcu natomiast prezydent Francji Emmanuel Macron ogłosił aktualizację francuskiej doktryny nuklearnej. Zapowiedział, że myśliwce Rafale, zdolne do przenoszenia takich głowic, mogą zostać rozmieszczone w państwach sojuszniczych w Europie w ramach tzw. wysuniętego odstraszania. Do inicjatywy przystąpiły już Polska, Belgia, Dania, Niemcy, Grecja, Holandia, Szwecja, Wielka Brytania, a w zeszłym tygodniu Norwegia. Macron podkreślał jednak, że francuskie zdolności nie mają zastąpić amerykańskich, a jedynie je uzupełnić. Francja posiada około 290 głowic nuklearnych. Według zapowiedzi prezydenta, liczba ta ma zostać zwiększona i nie będzie dłużej ujawniana. Tłumaczy Marek Budzisz, analityk stosunków międzynarodowych.
-
-2
Espresso US - USA chcą „partnerów, nie protektoratów” w Azji
Sekretarz wojny Stanów Zjednoczonych Pete Hegseth wezwał azjatyckich sojuszników do zwiększenia zdolności obronnych. Podczas corocznej konferencji Shangri-La Dialogue w Singapurze stwierdził, że „era subsydiowania bezpieczeństwa bogatych państw przez Waszyngton się zakończyła”, a jego kraj potrzebuje „partnerów, nie protektoratów”. Jednocześnie Hegseth zapewnił, że Stany Zjednoczone pozostaną militarnie zaangażowane w Azji. Powiedział, że będą one przede wszystkim współpracować z „modelowymi sojusznikami”, którzy inwestują w obronność. Ich zamówienia w amerykańskiej zbrojeniówce będą realizowane szybciej, otrzymają też wsparcie przemysłowe i wywiadowcze. Sekretarz wojny podkreślił, że celem jest osiągnięcie równowagi, w której żadne z państw, w tym również Chiny, nie będzie w stanie narzucić hegemonii innym i zagrozić ich bezpieczeństwu. Mimo to przemówienie było utrzymane w dość łagodnym tonie względem Pekinu. W zeszłym roku Hegseth mówił o chińskim zagrożeniu dla stabilności regionu i przestrzegał przed próbą dokonania inwazji na Tajwan. Tym razem ocenił, że relacje z Chinami są lepsze niż w poprzednich latach. W połowie maja przywódcy obu krajów spotkali się w Pekinie i podkreślili konieczność dążenia do stabilności. Przewodniczący Chińskiej Republiki Ludowej Xi Jinping ostrzegł wtedy, że sprawa Tajwanu może doprowadzić do konfliktu. Hegseth w trakcie tegorocznego przemówienia nie wspomniał o wyspie ani razu. Pytany to przez reporterów stwierdził, że polityka USA względem Tajpej się nie zmieniła, zmienił się jedynie sposób komunikacji. Obecnie jest on realizowany zgodnie z zasadą prezydenta Theodore Roosevelta: „Przemawiaj łagodnie, ale trzymają w ręce duży kij”. Chiny obniżyły rangę swojej delegacji na konferencję w tym i poprzednim roku. Wydarzenie jest przez nie postrzegane jako zdominowane przez siły zachodnie, które chętnie krytykują Pekin. Reprezentujący je tym razem generał major Meng Xiangqing przekazał, że jego kraj również oczekuje spotkania pośrodku i rozwoju relacji, w tym wojskowych, w kierunku równowagi i stabilności. Tymczasem władze Chin poinformowały o wysłaniu jednostek straży przybrzeżnej na wschodnie wybrzeże Tajwanu. Ma to związek działaniami Japonii i Filipin. W zeszłym tygodniu przywódcy tych państw – premier Sanae Takaichi i prezydent Ferdinand Marcos Jr. – spotkali się w Tokio i zapowiedzieli rozmowy na rzecz delimitacji granic wyłącznych stref ekonomicznych na morzu. Do części z tych akwenów Pekin zgłasza pretensje. Zarówno Takaichi jak i Marcos wcześniej sugerowali, że ich kraje mogą podjąć działania zbrojne, jeżeli Chiny rozpoczną operację przeciwko Tajwanowi. Spotkało się to z silną krytyką ze strony Pekinu, który uznaje wyspę za zbuntowaną prowincję. Tłumaczy dr Paweł Behrendt z Instytutu Boyma.
-
-3
Espresso US - Bruksela chce budować cyfrową suwerenność
Komisja Europejska planuje uaktualnić akt ws. chipów. Według Financial Times jedną z propozycji jest wprowadzenie narzędzi, dzięki którym Bruksela będzie mogła wpływać na podaż kluczowych procesorów. W przypadku sytuacji kryzysowej będzie mogła wymóc na producentach, by zawiesili dotychczasowe kontrakty i skupili się na dostawach niezbędnych w przemyśle zbrojeniowym, medycznym lub w infrastrukturze cyfrowej. Komisja chce także umożliwić wspólne zamówienia chipów, tak jak działo się to w przypadku szczepionek przeciwko koronawirusowi. Ma to przeciwdziałać zjawisku konkurowania ze sobą państw członkowskich o krytyczne komponenty. Akt ws. chipów został wprowadzony w 2023 roku. Intencją było zwiększenie udziału Unii Europejskiej w światowej produkcji układów scalonych. Przepisy stawiały cel, by do roku 2030 20 proc. procesorów na świecie było wytwarzanych we wspólnocie. Obecnie wciąż jest to 10 proc., a 90 proc. najbardziej zaawansowanych chipów powstaje na Tajwanie. Bloomberg pisze natomiast, że w ramach nowelizacji Komisja Europejska chce pozyskać 120 mld euro ze środków publicznych i prywatnych na inwestycje w tym obszarze. Ponadto chce sfinansować kwotą 30 mld euro budowę zakładu produkującego procesory do obsługi sztucznej inteligencji w technologii 3 nm. Niedawno w wywiadzie dla Politico prezes ASML, holenderskiego giganta wytwarzającego maszyny do produkcji półprzewodników, ocenił, że wysiłki unii do tej pory były bezcelowe. Christophe Fouquet stwierdził, że finansowanie zaawansowanych zakładów półprzewodnikowych w Europie nie ma sensu, ponieważ lokalny przemysł ich nie używa. Jeżeli fabryki powstaną, będą najpewniej eksportować swoje produkty do Stanów Zjednoczonych. Bruksela ma też podjąć działania na rzecz połączenia przedsiębiorstw z branż komunikacyjnej, motoryzacyjnej i zbrojeniowej z dostawcami półprzewodników, by dopasować możliwości do potrzeb. Tłumaczy Tomasz Smolarek, doradca inwestycyjny i ekspert ds. nowych technologii. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
-4
Espresso US - Wojna o Tajwan grozi katastrofą nuklearną
Konflikt pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Chinami o Tajwan z dużą dozą prawdopodobieństwa doprowadzi do eskalacji nuklearnej. Tak oceniają eksperci londyńskiego International Institute for Strategic Studies. Wynika to z faktu, że obie strony będą prowadzić szeroko zakrojone operacje wymierzone w centra dowodzenia i komunikacji przeciwnika. Instytut ocenia także, że świat stoi u progu kolejnego wyścigu zbrojeń atomowych, skoncentrowanego wokół Indo-Pacyfiku. Posiadające tego rodzaju broń państwa regionu, jak również te, które mają w nim strategiczne interesy rozbudowują swoje arsenały. Kraje nienuklearne dążą natomiast do pozyskania konwencjonalnych pocisków dalekiego zasięgu. Trend ten, jak piszą eksperci instytutu, narusza strategiczną stabilność. Raport ukazał się w przededniu konferencji poświęconej bezpieczeństwu organizowanej przez IISS w Singapurze. Niedawno miał miejsce szczyt z udziałem prezydenta Stanów Zjednoczonych i przewodniczącego Chińskiej Republiki Ludowej w Pekinie. Xi Jinping pytał retorycznie, czy oba kraje są w stanie uniknąć pułapki Tukidydesa, a więc wojny mocarstw, oraz ostrzegł Donalda Trumpa, że nieporozumienia wokół Tajwanu mogą doprowadzić do konfliktu. Amerykański przywódca po spotkaniu przekazał, że traktuje zgodę na kolejny pakiet sprzedaży broni dla Tajpej, wart 14 mld dolarów, jako kartę przetargową w relacjach z Pekinem. Komunikaty obu stron po szczycie nie mówiły nic o kontroli zbrojeń nuklearnych. Natomiast podczas spotkania Xi Jinping – Władimir Putin, które odbyło się kilka dni później, przywódcy Chin i Rosji potępili fakt, że Stany Zjednoczone nie zaakceptowały rosyjskiej propozycji przedłużenia traktatu rozbrojeniowego New Start o rok. Porozumienie wygasło w lutym. Trump mówił wcześniej, że chciałby nowego układu, uwzględniającego Chiny, które jego zdaniem wkrótce będą miały arsenał jądrowy porównywalny do amerykańskiego. Pekin jednak odrzuca taką możliwość. Według strony amerykańskiej Chiny intensyfikują produkcję głowic. W grudniowym raporcie Pentagonu napisano, że w roku 2030 mogą mieć ich już około tysiąca. Amerykańska Federacja Naukowców twierdzi, że obecnie posiadają ich 620. Tłumaczy Krzysztof Karwowski, ekspert ds. Chin i redaktor Układu Sił. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
-5
Espresso US - W kierunku NATO 3.0
Stany Zjednoczone będą stopniowo zmniejszać liczbę bombowców strategicznych, myśliwców, okrętów podwodnych i dronów będących częścią sił NATO. Informację tę, według źródeł Politico, przekazał w piątek podczas spotkania ministrów spraw zagranicznych sojuszu w Szwecji doradca Pentagonu Alexander Velez-Green. Informatorzy twierdzą, że szczegóły i horyzont czasowy nie zostały podane, a konkretne decyzje w Waszyngtonie prawdopodobnie jeszcze nie zapadły. Jeden z rozmówców przekazał, że będzie to zależeć od gotowości innych do większego zaangażowania. Strona amerykańska miała natomiast zapewnić, że odstraszanie nuklearne nie ulegnie zmianie. W zeszłym tygodniu Reuters informował, że Stany Zjednoczone planują zmniejszenie sił gotowych do wejścia do walki w sytuacji kryzysowej. Dotyczy to schematu Force Model, w ramach którego sojusz deklaruje gotowość wystawienia powyżej 100 tys. żołnierzy w ciągu 10 dni, kolejnych 200 tys. do 30 dni i jeszcze kolejnych 500 tys. do 180 dni od rozpoczęcia konfliktu. Tajemnicą jest, w jakim stopniu poszczególne państwa składają się na te siły. Sekretarz Stanu USA Marco Rubio przekazał podczas pobytu w Szwecji, że obecność wojsk amerykańskich w Europie będzie dalej dostosowywana do realiów i proces ten już się odbywa w konsultacji z sojusznikami. Tymczasem komisja ds. sił zbrojnych Izby Reprezentantów przedstawiła projekt corocznej ustawy National Defence Authorization Act, nakładającej ograniczenia na politykę bezpieczeństwa i wydatki Białego Domu w tym obszarze. Zakłada ona, że budżet obronny wyniesie 1,15 bln dolarów, choć prezydent Donald Trump domagał się 1,5 bln. Podtrzymuje także dotychczasowy wymóg, by liczba żołnierzy Stanów Zjednoczonych w Europie wynosiła co najmniej 76 tys. Obecnie jest ich około 85 tys. Pentagon w ostatnim czasie ogłosił wycofanie pięciu tysięcy żołnierzy z Niemiec oraz wstrzymanie wysłania czterotysięcznej brygady do Polski. Zaraz potem jednak Trump zapowiedział rozmieszczenie pięciotysięcznego kontyngentu nad Wisłą. Tłumaczy Rafał Michalski, amerykanista i współpracownik Układu Sił. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
-6
Espresso US - USA wznowiły ataki na Iran „w samoobronie”
Narody i ziemie Bliskiego Wschodu nie będą dłużej tarczą dla amerykańskich baz – napisał w oświadczeniu Modżtaba Chamenei, najwyższy przywódca Iranu. Wezwał też państwa muzułmańskie do współpracy i kształtowania nowego, regionalnego porządku. Tymczasem Stany Zjednoczone przeprowadziły ataki na irańskie cele. Dowództwo CENTCOM informuje, że ostrzelane zostały łodzie, które podejmowały próbę rozmieszczenia min w Cieśninie Ormuz, a także wyrzutnie rakiet na terenie Iranu. Według strony amerykańskiej były to uderzenia obronne, mające na celu ochronę personelu. Irańska państwowa platforma Nour News pisze o nalotach w pobliżu wyspy Larak w cieśninie Ormuz, w wyniku których zginęło kilka osób. Obie strony do tej pory z niewielkimi wyjątkami trzymały się zawieszenia broni, obowiązującego od 8 kwietnia. Irański MSZ przekazał, że uznaje amerykańskie działania za jego złamanie, a Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej, że zastrzega sobie prawo do odpowiedzi. Ataki miały miejsce niedługo po tym, jak prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump napisał w mediach społecznościowych, że rozmowy z Iranem idą w dobrym kierunku, a delegacja irańska prowadziła negocjacje w Katarze. Jeszcze w sobotę portal Axios informował na podstawie źródła w amerykańskiej administracji, że dyskutowane porozumienie obejmuje wprowadzenie 60-dniowego zawieszenia broni. W tym czasie cieśnina Ormuz zostałaby otwarta dla żeglugi. Oznaczałoby to także zniesienie blokady amerykańskiej i umożliwienie Iranowi sprzedaży ropy. Dalsze negocjacje skupiłyby się na przyszłości irańskiego programu nuklearnego. Propozycja memorandum zakłada także zakończenie działań wojennych w Libanie, choć jeżeli Hezbollah będzie próbował się zbroić lub wznowi walkę, Izrael będzie miał prawo odpowiedzieć. Tymczasem w poniedziałek Siły Obrony Izraela poinformowały o przeprowadzeniu ataków w południowym Libanie w związku z użyciem przez Hezbollah dronów bojowych. Premier Benjamin Netanjahu zapowiedział zintensyfikowanie uderzeń przeciwko tej organizacji. Iran natomiast od dłuższego czasu domaga się ustania walk także na tym kierunku w ramach porozumienia z Waszyngtonem. Tłumaczy Marcin Krzyżanowski, ekspert ds. Bliskiego Wschodu i współpracownik Układu Sił. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
-7
Espresso US - Putin użył Wunderwaffe. W tle problemy w kraju
Rosja użyła przeciwko Ukrainie pocisku oriesznik. To dopiero trzeci przypadek ataku tą bronią od momentu rozpoczęcia inwazji. Jest to pocisk hipersoniczny średniego zasięgu, do 5 tys. kilometrów. Według Władimira Putina, jest on nie do zatrzymania przez istniejące systemy obrony przeciwlotniczej i choć jest przystosowany do przenoszenia ładunków jądrowych, może czynić porównywalne do nich zniszczenia nie będąc w nie wyposażonym. Wielu ekspertów zachodnich uważa te twierdzenia za mało prawdopodobne. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski przekazał, że oriesznik trafił w Białą Cerkiew, miasto zamieszkane przed wojną przez 200 tys. ludzi i leżące w pobliżu Kijowa. Według ekspertów Centre for Information Resilience, głowica pocisku rozpadła się na 36 pomniejszych ładunków. Rosjanie w niedzielnym nalocie użyli około 600 dronów i 90 pocisków. Wśród nich – według Moskwy – były także balistyczne iskandery i hipersoniczne kindżały oraz cyrkony. Atak skupił się przede wszystkim na Kijowie. Strona ukraińska informuje, że zginęło w nim co najmniej 8 osób, a około stu zostało rannych. Uszkodzonych zostało wiele zabytkowych budynków, m.in. muzeum sztuki oraz filharmonia. Ładunki spadły także na Łukjaniwkę w północnej części Kijowa, gdzie znajdują się zakład zbrojeniowe. Zełenski stwierdził, że celem była także infrastruktura dostarczająca wodę, co jest problemem w obliczu większego zapotrzebowania ze względu na wyższe temperatury. Strona rosyjska twierdzi, że atakowała centra dowodzenia, bazy powietrzne i obiekty przemysłu zbrojeniowego. Atak został potępiony przez przywódców m.in. Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec oraz przez szefową unijnej dyplomacji Kaję Kallas. Ukraińcy twierdzą, że zestrzelili 549 dronów i 55 pocisków, a 19 z nich nie trafiło w cele. Tymczasem jeden z twórców ukraińskiego systemu Lima podzielił się z Politico szczegółami jego działania. Jest on rozwijany od roku 2022 i służy zagłuszaniu łączności satelitarnej bezzałogowców i rakiet. Według konstruktorów, potrafi zmienić docelowe współrzędne środków napadu, kierując je na przykład na puste pola. W ciągu ostatnich 18 miesięcy w ten sposób zneutralizowanych miało zostać ponad 20 tys. dronów i kilkadziesiąt pocisków różnego typu. Jedno urządzenie zagłuszające systemu kosztuje niecałe 60 tys. dolarów, a do obrony miasta potrzeba ich od 30 do 100. Rozmówcy podkreślają jednak, że Lima jest ciągle udoskonalana, ponieważ Rosjanie potrafią szybko się adaptować i opracowywać rozwiązania odporne na jej działanie. Tłumaczy dr Witold Rodkiewicz z Ośrodka Studiów Wschodnich. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
-8
Espresso US - Trump wyśle żołnierzy do Polski. Niepewność jednak pozostaje
Donald Trump zapowiedział wysłanie dodatkowych pięciu tysięcy żołnierzy USA do Polski. Prezydent Stanów Zjednoczonych napisał w mediach społecznościowych, że ma to związek z wygraną w wyborach w Polsce Karola Nawrockiego, którego wspierał i z którym ma dobrą relację. W minionych dniach w mediach pojawiła się informacja o wstrzymaniu przerzutu nad Wisłę amerykańskiej brygady pancernej, liczącej cztery tysiące żołnierzy. Miała ona trafić do Polski w ramach rotacyjnej obecności. Za decyzję miał odpowiadać sekretarz obrony Pete Hegseth. Według źródeł Bloomberga chodziło o zmniejszenie obecności sił USA w Europie, a łatwiej było zrobić to, zatrzymując dyslokację niż sprowadzając będących już na miejscu żołnierzy. Pentagon poinformował, że wysłanie brygady zostało opóźnione, a nie definitywnie wstrzymane. Jego rzecznik Joel Valdez twierdził, że nie była to decyzja podjęta w ostatniej chwili, chociaż według licznych doniesień medialnych jednostka była już częściowo przeniesiona do Polski, a jej żołnierze nie mieli pojęcia o zmianie planów. Co więcej, według źródeł The Wall Street Journal, nie wiedział o niej sam prezydent Trump. Miał w tej sprawie zadzwonić do Hegsetha i zapytać go, dlaczego taki krok został podjęty. Miał też przekazać mu, żeby nie traktował źle Polski, bo jest to bliski sojusznik. Pentagon niedawno ogłosił decyzję o wycofaniu pięciu tysięcy żołnierzy z Niemiec. Stało się to po tym, jak kanclerz Friedrich Merz krytycznie odnosił się do działań Stanów Zjednoczonych w Iranie. Trump mówił w tamtym czasie, że może zdecydować o przemieszczeniu ich do Polski. Administracja Donalda Trumpa od początku sygnalizowała chęć zmniejszenia zaangażowania wojskowego w Europie, choć padały zapewnienia, że proces ten będzie odbywał się w sposób uporządkowany tak, by nie pojawiły się luki w zdolnościach obronnych. Tłumaczy dr Marek Stefan, zastępca redaktora naczelnego Układu Sił.
-
-9
Espresso US - Amerykańska AI w europejskich armiach? „Nie ma alternatywy”
Europa nie ma alternatywy dla technologii wojskowych opartych na sztucznej inteligencji amerykańskiej firmy Palantir – powiedział w rozmowie z Politico adm. Pierre Vandier, dowódca sojuszniczy NATO ds. transformacji. W jego ocenie, jeżeli nie chce ona dalej polegać na rozwiązaniach zza oceanu, musi przyspieszyć prace w tym kierunku. W zeszłym roku sojusz wdrożył oprogramowanie Palantira Maven Smart System. Ułatwia ono dowodzenie integrując i przetwarzając dane zebrane dzięki różnym środkom służącym rozpoznaniu. Zdaniem Vandiera, było to sięgnięcie po produkt wykorzystywany już przez siły zbrojne Stanów Zjednoczonych, który nie ma obecnie konkurentów. Wywołało to jednak obawy wśród części Europejczyków o zbyt dużą zależność od strony amerykańskiej. W zeszłym tygodniu w niemieckich mediach pojawiła się informacja, że agencja kontrwywiadowcza – Federalny Urząd Ochrony Konstytucji – planuje wdrożyć system do analizy danych ArgonOS francuskiej firmy ChapsVision. W grudniu szef agencji Sinan Selen mówił, że chce polegać na europejskich alternatywach dla Palantira. Niedawno w rozmowie z Politico minister ds. cyfryzacji Niemiec Karsten Wildberger stwierdził, że są one potrzebne w dłuższej perspektywie. Niemiecki wiceadmirał Thomas Daum przekazał dziennikowi Handelsblatt, że współpraca z amerykańską spółką jest wykluczona i że Niemcy chcą opracować własne oprogramowanie. Spotkało się to z krytyką Alexa Karpa, prezesa Palantira, który wyraził zdziwienie, że Berlin nie chce korzystać z rozwiązań wdrażanych w najskuteczniejszych armiach świata – amerykańskiej, izraelskiej i ukraińskiej. Stwierdził, że firma nie ma dostępu do danych przetwarzanych przez siły zbrojne stosujące jej produkty. Niemcy pracują nad własnym systemem komunikacji i świadomości pola walki. Program nie postępuje jednak zgodnie z oczekiwaniami. Według doniesień Politico i Die Welt, mimo wydania dwóch miliardów euro, nie działa on poprawnie i Bundeswehra na razie musi opierać się na rozwiązaniach analogowych. Tłumaczy dr Leszek Bukowski, ekspert ds. nowych technologii. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
-10
Espresso US - Putin i Xi rysują nowy porządek
Przywódcy Rosji i Chin podpisali „deklarację ws. wyłaniania się wielobiegunowego porządku i stosunków międzynarodowych nowego typu”. Władimir Putin spotkał się w Pekinie z Xi Jinpingiem. W dokumencie napisano, że wysiłki niektórych państw, by jednostronnie kontrolować sprawy świata w duchu neokolonialnym nie powiodły się. Wciąż jednak istnieje groźba powrotu do „prawa dżungli”. Międzynarodowe relacje zmierzają w kierunku „długoterminowego stanu policentryczności”, ale jednocześnie sytuacja staje się coraz mniej stabilna. Rosja i Chiny wspólnie potępiły też plany obecnej administracji amerykańskiej budowy tzw. Złotej Kopuły – systemu obrony terytorium macierzystego Stanów Zjednoczonych przed pociskami różnego typu, w tym zdolnymi do przenoszenia broni jądrowej. Przywódcy skrytykowali także Waszyngton za brak chęci przedłużenia traktatu New Start. Porozumienie to, ograniczające liczbę gotowych do użycia głowic nuklearnych Rosji i USA, wygasło na początku lutego. Putin proponował, by przedłużyć je o rok. Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump chce natomiast podpisania nowego traktatu, w którym uczestniczyłyby także Chiny. Pekin, zdaniem amerykańskiego wywiadu, szybko rozbudowuje swój arsenał nuklearny. Jednocześnie do tej pory odrzucał możliwość nałożenia sobie w tym zakresie jakichkolwiek ograniczeń. Xi i Putin podpisali także szereg porozumień, mających pogłębić współpracę gospodarczą i energetyczną. Niewiele wskazuje natomiast, że doszło do przełomu w sprawie gazociągu Siła Syberii 2, który miałby tłoczyć gaz do Chin. W zeszłym roku przywódcy obu państw zgodzili się w sprawie jego budowy, jednak prace nie zostały rozpoczęte z powodu nieporozumień dotyczących kwestii finansowych. Kreml informuje, że osiągnięto ogólne porozumienie w sprawie trasy i przebiegu budowy, ale pewne szczegóły wymagają jeszcze dopracowania. Pekin unika jednak zbyt dużej zależności od jednego partnera i sprowadza gaz z innych kierunków, np. z Turkmenistanu, Kazachstanu i Uzbekistanu. Tymczasem Reuters informuje na podstawie źródeł w trzech europejskich agencjach wywiadowczych i pozyskanych dokumentów, że dwustu rosyjskich żołnierzy szkoliło się w Chinach w zeszłym roku, po czym część z nich trafiła na front ukraiński. Kursy dotyczyły głównie użycia dronów bojowych i zostały przeprowadzone w ramach umowy pomiędzy państwami, podpisanej w lipcu. Zakłada ona także, szkolenie setek żołnierzy chińskich w Rosji. Według dwóch informatorów, dzieje się to już co najmniej od roku 2024. Rosjanie posiadają cenne doświadczenie wojenne, Chińczycy natomiast zaawansowane technologie dronowe i symulatory. Pekin zaprzecza tym doniesieniom i podkreśla, że nie jest stroną w konflikcie na Ukrainie. Tłumaczy Marcin Łuniewski, dziennikarz specjalizujący się w tematyce rosyjskiej i autor książki Rosja od rozpadu do faszystowskiej dyktatury. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
-11
Espresso US - Putin leci do Chin. Żałuje wojny na Ukrainie?
Władimir Putin rozpoczyna wizytę w Chinach. Prezydent Rosji w środę ma spotkać się z przewodniczącym Chińskiej Republiki Ludowej Xi Jinpingiem. Według Kremla, Putin zamierza rozmawiać o współpracy gospodarczej oraz o kluczowych sprawach międzynarodowych i regionalnych. Jego doradca Jurij Uszakow powiedział, że nie ma związku pomiędzy jego podróżą a faktem, że z Xi w zeszłym tygodniu spotkał się prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump. Wizyta miała zostać zaplanowana kilka miesięcy wcześniej. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow przekazał z kolei, że spotkanie pozwoli Putinowi otrzymać informacje z pierwszej ręki na temat rozmów z Trumpem i wymienić poglądy w tej sprawie. Według źródeł Financial Times, Xi miał powiedzieć prezydentowi USA, że Putin może żałować napaści na Ukrainę. Rosyjski przywódca zmierza do Pekinu w trudnym momencie. Ukraińskie drony sięgają Moskwy i infrastruktury surowcowej głęboko na terytorium kraju. Linia frontu jest ustabilizowana i Rosjanie ponoszą duże straty próbując czynić postępy. W nienajlepszym stanie jest też gospodarka. Z drugiej strony konflikt na Bliskim Wschodzie i związany z nim kryzys energetyczny pozwala Rosji kreować się na stabilnego dostawcę surowców. W zeszłym roku, podczas spotkania Putin-Xi w Pekinie, obie strony uzgodniły budowę drugiej nitki gazociągu Siła Syberii, którego przepustowość miała wynieść 50 mld metrów sześciennych gazu rocznie. Rosja i Chiny nie osiągnęły jednak porozumienia w sprawach finansowych, przez co projekt został efektywnie wstrzymany. Uszakow potwierdził doniesienia medialne według których sprawa ta ma być szczegółowo omawiana. Pekin jest największym partnerem handlowym Moskwy i głównym odbiorcą jej surowców. Delegacja rosyjska obejmuje również prezesów gigantów naftowych – Rosnieftu i Gazpromu, a także banków komercyjnych, banku centralnego i Państwowej Korporacji Energetyki Jądrowej „Rosatom”. Tłumaczy dr Michał Sadłowski, dyrektor Centrum Badań nad Państwowością Rosyjską. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
-12
Espresso US - Niepokój w Waszyngtonie i na Tajwanie po szczycie Xi-Trump
Biały Dom poinformował, że efektem zeszłotygodniowego spotkania przywódców Stanów Zjednoczonych i Chin w Pekinie będzie utworzenie dwóch organów – Rady Handlu i Rady Inwestycji. Mają one służyć zarządzaniu relacjami w tych obszarach. Według komunikatu rządu USA, strona chińska ponadto zobowiązała się podjąć działania w związku z amerykańskimi obawami dotyczącymi eksportu z Chin krytycznych minerałów: itru, skandu, neodymu i indu. W zeszłym roku Pekin nałożył obostrzenia eksportowe na niektóre metale ziem rzadkich w ramach wojny handlowej z Waszyngtonem. Następnie zostały one złagodzone po spotkaniu przywódców w Korei Południowej w październiku. Biały Dom przekazał także, że Chiny co roku w latach 2026-2028 będą kupować amerykańskie produkty rolne o wartości co najmniej 17 mld dolarów. Oba kraje zgodziły się, że Iran nie może mieć broni jądrowej i wezwały do otwarcia cieśniny Ormuz. Wyraziły także poparcie dla denuklearyzacji Korei Północnej. Wreszcie w komunikacie wskazano, że przewodniczący Chińskiej Republiki Ludowej Xi Jinping odwiedzi Stany Zjednoczone jesienią tego roku. Ministerstwo Handlu Chin potwierdziło plany utworzenia Rady Handlu i Rady Inwestycji. Przekazało, że obie strony będą pracować nad rozwojem dwustronnego handlu produktami rolnymi oraz wzajemnym dostępem do rynków. Zaznaczyło natomiast, że ustalenia szczytu są wstępne. Z kolei prezydent Tajwanu Lai Ching-te wezwał administrację Donalda Trumpa do podpisania pakietu sprzedaży broni dla Tajpej, wartego 14 mld dolarów. Stwierdził, że Chińska Republika Ludowa nigdy nie porzuciła dążenia do przejęcia wyspy i rozbudowuje w tym celu siły zbrojne. Ocenił, że amerykańska pomoc jest niezbędna do odparcia zagrożenia. W piątek w wywiadzie dla stacji Fox News Trump powiedział, że traktuje pakiet jako kartę w negocjacjach z Pekinem i może go podpisać, ale może też tego nie zrobić. Przekazał także, że omówił tę kwestię szczegółowo z Xi. Łamie to jeden z punktów tzw. Six Assurances – sześciu niewiążących deklaracji Stanów Zjednoczonych względem Tajwanu. Jedna z nich mówi o tym, że Waszyngton nie będzie konsultował z Pekinem sprzedaży broni dla Tajpej. Tłumaczy Rafał Michalski, amerykanista i współpracownik Układu Sił. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
-13
Espresso US - Trump wrócił z Chin. Z pustymi rękami?
Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump zakończył wizytę w Chinach. Biały Dom informuje, że rozmowy dotyczyły poszerzenia współpracy gospodarczej, w tym zwiększenia dostępu do chińskiego rynku dla amerykańskich towarów oraz inwestycji z Państwa Środka w USA. Trump podkreślił też konieczność działań na rzecz wstrzymania eksportu z Chin półproduktów używanych do wytwarzania fentanylu, szmuglowanego następnie do Stanów Zjednoczonych oraz zwiększenia importu amerykańskich produktów rolnych przez Pekin. Wreszcie, według Białego Domu, obie strony zgodziły się, że cieśnina Ormuz powinna zostać otwarta a Iran nie może mieć broni jądrowej. Ponadto przewodniczący Chińskiej Republiki Ludowej Xi Jinping wyraził zainteresowanie zwiększeniem zakupu amerykańskiej ropy, by zmniejszyć zależność od dostaw z Zatoki Perskiej. Pekin informuje, że przywódcy nakreślili nową wizję wzajemnych relacji, konstruktywnych i zapewniających strategiczną stabilność. Wcześniej, gdy Trump był jeszcze w Pekinie, Ministerstwo Spraw Zagranicznych Chin wyraziło niezadowolenie z amerykańsko-irańskiej operacji w Iranie, pisząc, że konflikt nigdy nie powinien mieć miejsca. Poparło natomiast wysiłki zmierzające do pokoju. W czwartek, pierwszego dnia wizyty Xi, według relacji strony chińskiej, powiedział Trumpowi, że nieporozumienia ws. Tajwanu mogą doprowadzić do konfliktu między Chinami a Stanami Zjednoczonymi. Trump przekazał, że jeszcze nie podjął decyzji ws. kolejnego pakietu sprzedaży broni na wyspę. Poinformował także, że poruszył temat ewentualnego traktatu ograniczającego zbrojenia nuklearne, którego uczestnikiem, obok USA i Chin, miałaby być też Rosja. Według amerykańskiego wywiadu Pekin szybko rozbudowuje arsenał nuklearny. Do tej pory odrzucał możliwość narzucenia sobie ograniczeń w tym zakresie. Trump poinformował także, że Chiny kupią dwieście samolotów od amerykańskiego Boeinga. Według wcześniejszych doniesień Reutersa dyskutowano zakup nawet pięciuset maszyn. Po ujawnieniu tej informacji przez prezydenta akcje spółki spadły o ponad 4 proc. Żadna ze stron w oficjalnych komunikatach nie poruszyła kwestii ograniczeń eksportowych na metale ziem rzadkich z Chin. Pekin wprowadził je w zeszłym roku w ramach wojny handlowej z Waszyngtonem, a następnie złagodził po rozejmie wynegocjowanym podczas październikowego spotkania Xi-Trump w Korei Południowej. Tłumaczy dr Marek Stefan, zastępca redaktora naczelnego Układu Sił. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
-14
Espresso US - Szczyt Trump-Xi: Tajwan, biznes i symbole
Relacje chińsko-amerykańskie są najważniejsze na świecie – powiedział przewodniczący Chińskiej Republiki Ludowej podczas bankietu z udziałem Donalda Trumpa. Prezydent Stanów Zjednoczonych odbywa długo zapowiadają wizytę Chinach. Xi Jinping stwierdził, że oba kraje muszą nad tymi relacjami pracować i nie wolno im ich zepsuć. Wcześniej Xi powiedział Trumpowi, że rozmowy handlowe mają szansę przynieść pozytywne skutki. Ostrzegł go jednak także, że nieporozumienia ws. Tajwanu mogą doprowadzić do konfliktu. Słowa te padły podczas zamkniętego spotkania, o czym poinformowało chińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Sekretarz Stanu USA Marco Rubio potwierdził w rozmowie z NBC News, że kwestia wyspy, którą Pekin uznaje za zbuntowaną prowincję, była omawiana. Przekazał, że Chińczycy zawsze poruszają ten temat, Amerykanie natomiast powtarzają swoje stanowisko w tej sprawie i kierują dyskusję na inne tory. Stany Zjednoczone nie uznają Tajwanu za niepodległe państwo, ale wspierają go militarnie, co spotyka się z regularnymi protestami chińskich władz. W grudniu zeszłego roku administracja Trumpa ogłosiła zatwierdzenie rekordowego pakietu sprzedaży uzbrojenia dla Tajpej, wartego 11 mld dolarów. Kolejny, wart 14 mld, jest obecnie przedmiotem politycznej debaty. W mediach pojawiały się spekulacje, że Chiny będą oczekiwać od Trumpa deklaracji, że Stany Zjednoczone sprzeciwiają się niepodległości Tajwanu. Ostatni raz w tej sprawie wypowiadał się prezydent Joe Biden, który użył nieco łagodniejszego stwierdzenia – że Waszyngton nie popiera takiego kroku. Strona amerykańska przekazała także, że obaj przywódcy podkreślili konieczność przywrócenia swobody żeglugi w cieśninie Ormuz oraz że Chiny wyraziły zainteresowanie zwiększeniem importu amerykańskiej ropy. Sekretarz skarbu USA Scott Bessent powiedział po środowych rozmowach przygotowawczych, że spodziewa się wprowadzenia mechanizmów ułatwiających współpracę handlową i inwestycje oraz zamówienia przez Chiny samolotów amerykańskiego Boeinga. Z Trumpem do Chin polecieli też przedstawiciele najważniejszych amerykańskich spółek, w tym Elon Musk oraz prezes Nvidii Jensen Huang. Według źródeł Reutersa, Stany Zjednoczone zgodziły się na sprzedaż procesorów H200 tej firmy dziesięciu chińskim podmiotom. To drugi najpotężniejszy chip w jej ofercie, służący do trenowania sztucznej inteligencji. Prezydent Stanów Zjednoczonych opuści Chiny w piątek po południu. Już teraz jednak ogłosił, że zaprasza chińskiego przywódcę do Waszyngtonu na 24 września. Tłumaczy Łukasz Kobierski, prezes Instytutu Nowej Europy. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
-15
Espresso US - Iran usztywnia stanowisko ws. Cieśniny Ormuz
Iran zakomunikował, że rozszerza geograficzną definicję Cieśniny Ormuz. Mohammad Akbarzadeh, prominentny członek morskiego ramienia Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej według państwowej telewizji powiedział, że Teheran postrzega ją teraz jako akwen rozciągający się od wybrzeży miasta Jask do wyspy Wielki Tunb. Władze Iranu, jak twierdzą krajowe media, domagały się uznania ich zwierzchności nad tym przejściem morskim przez Stany Zjednoczone w ostatniej propozycji pokojowej. Prezydent USA Donald Trump odrzucił ją twierdząc, że jest nie do zaakceptowania. Wygląda jednak na to, że część państw pogodziła się z faktem, że Teheran kontroluje cieśninę. Źródła Reutersa twierdzą, że Irak i Pakistan porozumiały się z nim ws. transportu tą drogą ropy i gazu. Bagdadowi zależy na eksporcie ropy, który ma kluczowe znaczenie dla krajowego budżetu. W myśl umowy dwa tankowce z surowcem miały już przepłynąć przez cieśninę w niedzielę. Podobnie dwa statki z gazem LNG popłynęły z Kataru do Pakistanu. Dostawy z Zatoki Perskiej mają kluczowe znaczenie dla systemu energetycznego tego kraju. Islamabad jest też pośrednikiem w rozmowach pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Iranem. Marynarka wojenna USA wciąż natomiast podtrzymuje blokadę morską statków obsługujących irański handel, w tym eksport surowców. Źródła Reutersa twierdzą także, że Arabia Saudyjska pod koniec marca, czyli w aktywnej fazie operacji „Epic Fury”, przeprowadziła ataki na Iran. Miały one charakter symetrycznej odpowiedzi na naloty irańskie. Jednocześnie Rijad podtrzymywał dyplomatyczne kanały komunikacji z Teheranem. Doprowadziło to do ograniczenia irańskich uderzeń na terytorium królestwa. Również Zjednoczone Emiraty Arabskie atakowały Iran, o czym informuje The Wall Street Journal. Ich strategia polegała na nałożeniu większych kosztów na przeciwnika przy ograniczeniu roli dyplomacji. Tłumaczy Marcin Krzyżanowski, ekspert ds. Bliskiego Wschodu i współpracownik Układ Sił. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
-16
Espresso US - Zełenski: Putin nie jest gotowy na pokój
Prezydent Ukrainy stwierdził, że Rosja nie chce zakończenia wojny i Kijów przygotowuje się do odparcia kolejnych ataków. Wołodymyr Zełenski w poniedziałek przekazał, że działania wojenne trwają mimo obowiązywania zawieszenia broni. Zostało ono przyjęte na dni od 9 do11 maja za pośrednictwem Stanów Zjednoczonych w związku z obchodami Dnia Zwycięstwa. Obie strony oskarżały się nawzajem o jego łamanie. Władimir Putin po zakończeniu świętowania powiedział w rozmowie z reporterami, że wojna zbliża się do końca. Poinformował także, że jest gotów negocjować z Europą nowy układ dotyczący bezpieczeństwa. Jako partnera do rozmów wskazał Gerarda Schroedera. Były kanclerz Niemiec uznawany był niegdyś za przyjaciela Putina. To za jego rządów rozpoczął się projekt Nord Stream. Propozycję, by Schroeder wziął udział w negocjacjach odrzucili ministrowie spraw zagranicznych państw Unii Europejskiej oraz rząd Niemiec. Szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas przekazała jednak, że państwa członkowskie rozważają możliwość podjęcia dialogu z Rosją, choć w pierwszej kolejności muszą porozumieć się między sobą, czego dokładnie miałby on dotyczyć. Sprawa ta ma zostać omówiona podczas spotkania ministrów pod koniec maja na Cyprze. W zeszłym tygodniu przewodniczący Rady Europejskiej Antonio Costa stwierdził, że negocjacje z Rosją są możliwe, o ile nie będzie temu przeciwna strona ukraińska. Costa powiedział jednak także, że do tej pory nie pojawiły się sygnały świadczące o tym, że Rosjanie rzeczywiście chcą rozmawiać. Latem zeszłego roku prezydent Francji Emmanuel Macron odbył pierwszą od trzech lat rozmowę telefoniczną z Władimirem Putinem. Następnie wzywał do otwarcia kanału komunikacji z Kremlem po to, by Europa nie stała z boku rozmów prowadzonych przez Moskwę i Waszyngton. W podobnym tonie wypowiadała się premier Włoch Giorgia Meloni, która wzywała do wyznaczenia jednej osoby odpowiedzialnej za negocjacje. Tłumaczy Filip Rudnik z Ośrodka Studiów Wschodnich.
-
-17
Espresso US - Rosja grozi zmasowanym atakiem na Kijów
Rosja wzywa obcokrajowców mieszkających w Kijowie do opuszczenia miasta. Apel dotyczy także pracowników ambasad. Rzecznik ministerstwa spraw zagranicznych rządu w Moskwie Marija Zacharowa powiedziała, że należy go potraktować bardzo poważnie. Ma on związek z groźbą Rosji przeprowadzenia zmasowanego ataku rakietowego na ukraińską stolicę, jeżeli Ukraińcy zakłócą obchody dnia zwycięstwa 9 maja. Prezydent Wołodymyr Zełenski w odpowiedzi napisał w mediach społecznościowych, że Ukraina wyszła już z propozycją zawieszenia broni oraz że władze w Moskwie wiedzą, jak się z nią skontaktować by uzgodnić szczegóły. Wezwał też Rosję do zakończenia wojny z godnością, dodając, że obecnie nawet zorganizowanie parady wojskowej jest zależne od strony ukraińskiej. Kijów proponował, by zawieszenie broni weszło w życie w nocy z 5 na 6 maja. Moskwa natomiast ogłosiła jednostronnie, że będzie ono obowiązywać 8 i 9 maja. Minionej nocy doszło do wymiany ataków dronowych. Ukraińcy twierdzą, że zestrzelili 92 bezzałogowce z posłanych w ich kierunku 102. Rosjanie natomiast deklarują strącenie 347. Siły ukraińskie regularnie atakują cele położone głęboko na terytorium Rosji. Niedawno dron uderzył w budynek mieszkalny położony zaledwie 6 km od Kremla. Uroczystości w Moskwie odbędą się bez udziału ciężkiego sprzętu wojskowego. Ze względów bezpieczeństwa ograniczono dostęp do internetu i sieci komórkowej. Portal Istories niedawno informował o raporcie służby wywiadowczej jednego z państw europejskich, według którego w Rosji może dojść do zamachu na Władimira Putina. Wśród uczestników spisku wymieniany jest Sergiej Szojgu, sekretarz Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej i były minister obrony. Pozycji prezydenta nie poprawiają złe wyniki gospodarcze, wstrzymanie postępów na froncie, straty ludzkie przekraczające milion żołnierzy oraz fakt, że wojna na Ukrainie trwa już dłużej niż wielka wojna ojczyźniana. Tłumaczy dr Michał Sadłowski, dyrektor Centrum Badań nad Państwowością Rosyjską. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
-18
Espresso US - Merz z rekordowo niskim poparciem po roku urzędowania
Minął rok od objęcia urzędu przez kanclerza Niemiec Friedricha Merza. Według sondażu dla stacji RTL i NTV z końca kwietnia, jego poparcie jest niezwykle niskie – jedynie 15 proc. badanych ocenia go pozytywnie. 83 proc. ma przeciwne zdanie. To najgorszy wynik w historii. Co więcej, na przełomie marca i kwietnia Alternatywa dla Niemiec zaczęła umacniać swoją przewagę nad chrześcijańską demokracją Merza. Obecnie wynosi ona około trzech punktów procentowych. Koalicyjna partia socjaldemokratyczna również traci w sondażach, zrównując się na poziomie 13 proc. z Zielonymi. Merz szedł do wyborów z obietnicą ożywienia niemieckiej gospodarki. Do niedawna według szacunków rządowych produkt krajowy brutto miał wzrosnąć w tym roku o 1 proc., jednak w drugiej połowie kwietnia prognoza ta została zmniejszona o połowę. Według władz, powodem jest sytuacja na Bliskim Wschodzie i spowodowany przez nią wzrost cen energii. W samej koalicji, według doniesień medialnych, także pojawiają się napięcia. W pierwszej połowie kwietnia doszło do niejawnych rozmów pomiędzy tworzącymi ją partiami. Dotyczyły one środków zaradczych, które miałyby zostać wprowadzone w obliczu kryzysu paliwowego. Strony nie mogły się porozumieć, a Merz miał wręcz podnieść głos na wicekanclerza z SPD Larsa Klingbeila. Kanclerz zaprzeczył tym doniesieniom oraz wykluczył możliwość przeprowadzenia przedwczesnych wyborów. Ostatecznie ustalono dopłaty mające obniżyć podatek od paliw o 17 eurocentów za litr. Merz mierzy się także z trudną relacją z rządem Stanów Zjednoczonych. Jego niedawne publiczne stwierdzenie, że Iran poniżył USA, spotkało się z odpowiedzią prezydenta Donalda Trumpa w postaci decyzji o wycofaniu 5 tys. amerykańskich żołnierzy z Niemiec. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
-19
Espresso US - Góra problemów przed szczytem USA-Chiny
Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump potwierdził, że wybiera się do Chin w połowie maja. Ma spotkać się z przewodniczącym Chińskiej Republiki Ludowej Xi Jinpingiem. Strona chińska jednak wciąż nie ogłosiła wizyty. Często zdarza się, że spotkania przewodniczącego ujawniane są dopiero na ostatnią chwilę. Szczyt będzie okazją do omówienia różnic i konfliktów, które dzielą Pekin i Waszyngton. W październiku zeszłego roku przywódcy spotkali się w Korei Południowej, gdzie zawarli mający trwać 12 miesięcy rozejm w wojnie handlowej. Wciąż jednak wiele spraw pozostaje nierozwiązanych, a na horyzoncie pojawiają się nowe spory. Na początku maja władze w Pekinie zabroniły krajowym podmiotom przestrzegania amerykańskich sankcji nałożonych na chińskie rafinerie, które przetwarzają ropę z Iranu. Marynarka wojenna USA blokuje irańskie statki. Tymczasem przed wybuchem konfliktu na Bliskim Wschodzie 80 proc. ropy eksportowanej przez Iran trafiało ze zniżką do Chin. Trump niedawno powiedział także, nie podając szczegółów, że siły Stanów Zjednoczonych przejęły statek, który mógł zawierać prezent od Pekinu dla Teheranu. W połowie kwietnia, już po ogłoszeniu zawieszenia broni, stacja CNN informowała, że według amerykańskich służb wywiadowczych Chiny przygotowują dostawę broni do Iranu. Do Państwa Środka wciąż nie dotarły chipy H200 amerykańskiej Nvidii, mimo że rząd Stanów Zjednoczonych wyraził na to warunkową zgodę. Służą one do trenowania sztucznej inteligencji. Sekretarz handlu Howard Lutnick przekazał w drugiej połowie kwietnia, że powodem jest niechęć chińskiego rządu, który chce rozwijać własny ekosystem cyfrowy. Kolejnym punktem spornym jest przyszłość Tajwanu. Chiny uważają go za zbuntowaną prowincję i sprzeciwiają się amerykańskim dostawom broni na wyspę. Tymczasem administracja przygotowuje kolejny, rekordowy pakiet jej sprzedaży, który – według doniesień medialnych, może zostać zatwierdzony po wizycie Trumpa w Pekinie. Tłumaczy Krzysztof Karwowski, ekspert ds. Chin i redaktor Układu Sił. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
-20
Espresso US - Europejczycy „zrozumieli komunikat Trumpa”
Sekretarz generalny NATO powiedział, że europejscy sojusznicy zrozumieli komunikat prezydenta USA Donalda Trumpa. Mark Rutte stwierdził, że postanowienia porozumień dotyczących korzystania przez siły amerykańskie z baz wojskowych na ich terytorium będą respektowane. Nie przedstawił jednak więcej szczegółów. Jednocześnie ocenił, że Waszyngton jest zawiedziony postawą partnerów z Europy ws. operacji w Iranie. Hiszpania nie zezwoliła Amerykanom na korzystanie z baz w celu jej prowadzenia i zamknęła dla nich swoją przestrzeń powietrzną. Ograniczenia wprowadziły też Wielka Brytania i Francja. Departament obrony w piątek ogłosił natomiast, że wycofa 5 tys. żołnierzy amerykańskich z Niemiec. Stanie się to w czasie od sześciu do dwunastu miesięcy. Kilka dni wcześniej kanclerz Friedrich Merz podczas spotkania ze studentami powiedział, że nie rozumie jaka jest strategia wyjścia USA z Iranu oraz że Teheran poniżył Amerykanów. W Niemczech stacjonuje obecnie około 36 tys. amerykańskich żołnierzy. W całej Europie około 85 tys. W zeszłym roku kongres Stanów Zjednoczonych przyjął ustawę, w myśl której liczba ta nie może być mniejsza niż 76 tys. Trump natomiast w sobotę stwierdził, że chce dalszych redukcji amerykańskiego personelu na Starym Kontynencie. Merz w stacji ARD powiedział, że część sił amerykańskich została rozmieszczona tymczasowo jeszcze przez Joe Bidena i powrót tych żołnierzy był dyskutowany od dłuższego czasu. Do Niemiec nie trafią jednak także pociski manewrujące Tomahawk, których rozmieszczenie zostało uzgodnione również z administracją Bidena w roku 2024. Kanclerz ocenił, że obecny prezydent USA nie deklarował chęci podtrzymania tego zobowiązania. Biorąc pod uwagę skalę zużycia amunicji precyzyjnej w Iranie, jest jasne, że było ono niemożliwe do spełnienia. Wreszcie Merz powiedział, że nie przekreśla ani relacji transatlantyckiej, ani współpracy z Donaldem Trumpem. Prezydent Stanów Zjednoczonych zapowiedział natomiast podniesienie ceł na samochody z Europy do poziomu 25 proc., co uderzyłoby głównie w niemieckich producentów. Umowa handlowa z Unią Europejską, wynegocjowana latem zeszłego roku, zakłada stawkę na poziomie 15 proc. Tłumaczy Marek Budzisz, analityk stosunków międzynarodowych. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
-21
Espresso US - Jak USA zdyscyplinują sojuszników?
Pentagon rozważa zawieszenie członkostwa Hiszpanii i innych państw w NATO w odwecie za ich postawę wobec Stanów Zjednoczonych w obliczu operacji w Iranie – tak wynika z wewnętrznego maila, którego treść przekazało Agencji Reutera amerykańskie źródło. Inną proponowaną opcją jest zmiana stanowiska ws. przynależności Falklandów do Wielkiej Brytanii. Różne rozwiązania miały zostać przedstawione przez Elbridge’a Colbiego, podsekretarza obrony USA. Wyraził on frustrację postawą sojuszników, którzy utrudniali siłom amerykańskim działania na Bliskim Wschodzie. Hiszpania zabroniła korzystania im z baz wojskowych na swoim terytorium, a następnie zamknęła swoją przestrzeń powietrzną dla samolotów, które uczestniczyły w działaniach w Iranie. Wielka Brytania zezwoliła na używanie baz jedynie w celach defensywnych, choć szeroko rozumianych. Obejmowały one także niszczenie irańskiego potencjału rakietowego. Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump groził, że wycofa kraj z sojuszu północnoatlantyckiego ze względu na postawę innych jego członków. Wiadomość napisana przez Colbiego nie zakłada jednak takiej możliwości, ani zamknięcia amerykańskich baz w Europie. Prezydent Argentyny Javier Milei, silnie wspierany przez Trumpa pozytywnie odniósł się do doniesień ws. Falklandów. Powiedział, że robi wszystko, co możliwe, by wyspy ponownie stały się częścią jego kraju. Sekretarz obrony USA Pete Hegseth podczas piątkowej konferencji prasowej oskarżył sojuszników w Europie i Azji o, jak powiedział, jazdę na gapę ws. bezpieczeństwa i Cieśniny Ormuz. Stwierdził, że przez wiele lat Stany Zjednoczone gwarantowały ochronę i swobodę żeglugi, ale ten czas się skończył i wolny świat potrzebuje lojalnych i posiadających odpowiednie zdolności partnerów. Tłumaczy Rafał Michalski, amerykanista i współpracownik Układu Sił. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
-22
Espresso US - USA zużyły ogromne ilości amunicji. Pomoc przyjdzie z Ukrainy?
Siły zbrojne Stanów Zjednoczonych zainstalowały ukraiński system Sky Map w Bazie Powietrznej Księcia Sultana w Arabii Saudyjskiej – twierdzą źródła Reutersa. Jest to platforma dowodzenia i kontroli, służąca do zwalczania dronów. Zbiera dane radarowe, dźwiękowe i obraz z kamer, by informować na bieżąco o zagrożeniach w przestrzeni powietrznej. Pozwala to na skuteczne zestrzeliwanie środków napadu, głównie bezzałogowców. Baza w Arabii Saudyjskiej była obiektem licznych irańskich ataków dronowych i rakietowych. W ich wyniku 27 marca zniszczony został tam statek powietrzny wczesnego ostrzegania. Wcześniej uszkodzonych zostało pięć cystern powietrznych. Według doniesień CNN z początku marca, w pobliżu bazy zniszczeniu mógł ulec też radar systemu Thaad. W nalotach tych śmierć poniósł co najmniej jeden żołnierz amerykański. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski deklarował gotowość wsparcia Stanów Zjednoczonych i państw Zatoki Perskiej w zakresie technologii dronowych. Niedawno poinformował o podpisaniu dziesięcioletnich umów o współpracy na tym polu ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi, Katarem i Arabią Saudyjską. Prezydent USA Donald Trump natomiast na początku marca powiedział, że nie potrzebuje pomocy Kijowa. Departament Obrony Stanów Zjednoczonych do tej pory poinformował o przeznaczeniu 600 mln dolarów na wzmocnienie obrony powietrznej przed dronami w ramach operacji Epic Fury w Iranie. Tłumaczy dr Marek Stefan, zastępca redaktora naczelnego Układu Sił. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
-23
Espresso US - Rosja odetnie Niemcom ropę z Kazachstanu
Rosja zamierza wstrzymać przesył ropy z Kazachstanu do Niemiec przez ropociąg Przyjaźń od 1 maja – twierdzą źródła Reutersa i Financial Times. Oznaczałoby to kolejny cios dla krajowego rynku paliw, po zablokowaniu ruchu morskiego w Cieśninie Ormuz. Rafineria PCK w Schwedt sprowadza z Kazachstanu 17 proc. przetwarzanej ropy. Zakład ten dostarcza 90 proc. paliw dla Berlina i całej Brandenburgii. Pytany o sprawę rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow powiedział, że nie ma wiedzy na ten temat. Rzecznik rządu Niemiec Stefan Kornelius potwierdził agencji AFP, że ministerstwo energii Federacji Rosyjskiej rzeczywiście podjęło taką decyzję, a informację przekazał Berlinowi Rosnieft. Spółka ta posiada pakiet większościowy w rafinerii, zakład jednak od czasu rosyjskiej napaści na Ukrainę jest pod komisarycznym zarządem państwa. Kornelius powiedział, że sytuacja ta nie ograniczy znacząco pracy rafinerii i nie wpływa na generalną ocenę stanu podaży surowca. Ministerstwo gospodarki ocenia, że nawet gdyby zakład musiał zmniejszyć produkcję, nie doprowadzi to automatycznie do niedoborów w Niemczech. Ponadto za alternatywę może służyć połączenie ropociągowe z portem w Rostocku przy Morzu Bałtyckim. Spółka PERN, zarządzająca ropociągami w Polsce przekazała, że jest gotowa dostarczać ropę sprowadzaną przez port w Gdańsku nierosyjskim udziałowcom Rafinerii PCK, o ile zostanie o to poproszona. Niemcy przestały sprowadzać ropę naftową z Rosji poprzez Przyjaźń od początku roku 2023. Płynął nim jednak surowiec z Kazachstanu, choć pojawiały się problemy związane z niszczeniem rosyjskiej infrastruktury przez Ukrainę. Tłumaczy dr Piotr Andrzejewski z Instytutu Zachodniego. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
-24
Espresso US - Ukraina używa dronowej karty w Europie i na Bliskim Wschodzie
Wołodymyr Zełenski powiedział, że Ukraina mogłaby wziąć udział w konwojowaniu statków płynących przez Cieśninę Ormuz i w innych czynnościach obronnych. Prezydent kraju przekazał, że umowy dotyczące bezpieczeństwa i sprzedaży uzbrojenia, podpisane niedawno przez Kijów z państwami Zatoki Perskiej, obejmują także drony morskie. Zełenski w piątek wziął udział w konferencji online organizowanej przez Wielką Brytanię i Francję, w której uczestniczyło około 50 krajów. Była ona poświęcona problemom Cieśniny Ormuz. Komentując wydarzenie, prezydent Ukrainy wezwał do podjęcia misji na rzecz uwolnienia ruchu morskiego i stwierdził, że wyzwania dla bezpieczeństwa wymagają działań szerszych niż polityczne decyzje. Zełenski powiedział też, że Ukraina ma doświadczenie w takich misjach, zdobyte na Morzu Czarnym. Przeciwdziałanie rosyjskim próbom blokady ruchu morskiego wymagało eskortowania statków handlowych, rozminowywania i obrony powietrznej. Prezydent Ukrainy w zeszłym tygodniu odwiedził Niemcy, Norwegię, Włochy i Holandię. W Berlinie podpisał szereg umów dotyczących współpracy na polu przemysłu obronnego wartych 4 mld euro. Większość tej kwoty to pieniądze, które rząd niemiecki przeznaczy na zakup pocisków do systemów Patriot dla Ukrainy od amerykańskiej firmy Raytheon. Kraje będą też wspólnie produkować drony bojowe. Norwegia zdecydowała się przeznaczyć 9 mld euro na pomoc dla Ukrainy w tym roku, a obie strony popisały deklarację pracy na rzecz porozumienia dronowego i wzajemnego wzmocnienia zdolności obronnych. W Holandii Zełenski podpisał natomiast umowę o wspólnej produkcji. Dziennik Het Financieele Dagblad informuje, że firma VDL wejdzie w partnerstwo z ukraińskim wytwórcą dronów Greentech Harvest. We Włoszech prezydent zawarł porozumienie o współpracy na rzecz obronności. Tłumaczy Marek Budzisz, analityk stosunków międzynarodowych. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
-25
Espresso US - Bułgaria obierze kurs na Rosję?
Postępowa Bułgaria wygrała wybory w tym kraju. Założona zaledwie 2 marca koalicja zdobyła 44,6 proc. głosów. Na jej czele stoi były prezydent Rumen Radew, który zrezygnował ze stanowiska głowy państwa by, jak twierdzi, rozbić dotychczasowy układ korupcyjny. Kraj w ostatnim czasie pogrążał się w politycznym chaosie – niedzielne wybory były ósmymi w ciągu 5 lat. Na drugim miejscu była partia Obywatele na rzecz Europejskiego Rozwoju Bułgarii w koalicji ze Związkiem Sił Demokratycznych, na którą głosowało 13,4 proc. wyborców. Jej liderem jest wieloletni premier Bułgarii Bojko Borisow, który w ocenie Radewa jest uosobieniem dysfunkcyjnego systemu. Następna w kolejności była socjalliberalna koalicja Kontynuujemy Zmianę – Demokratyczna Bułgaria z wynikiem 12,6 proc. Wywodzi się z niej obecny premier rządu tymczasowego Andrej Gjurow. Wynik wyborów sprawia, że Postępowa Bułgaria będzie mogła rządzić samodzielnie. Radew, który był prezydentem przez niemal dwie kadencje, wyrażał sceptycyzm wobec Ukrainy, w szczególności dostarczania jej broni, i wskazywał na konieczność zawarcia pokoju z Rosją. Deklarował chęć konstruktywnej współpracy w ramach Unii Europejskiej, choć jednocześnie zapowiadał bardziej asertywne stanowisko Sofii wobec Brukseli. Wskazywał na konieczność poprawy konkurencyjności europejskiej gospodarki i ożywienia przemysłu. Zapowiadał także prowadzenie pragmatycznej polityki względem Moskwy. Tłumaczy dr Spasimir Domaradzki z Instytutu Europy Środkowej. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
-26
Espresso US - Dostawy zamówionej w USA broni pod znakiem zapytania
Stany Zjednoczone poinformowały parterów europejskich, że dostawy niektórych rodzajów broni prawdopodobnie zostaną opóźnione – twierdzą źródła Agencji Reutera. Będzie to dotyczyć kilku państw, w tym nordyckich i bałtyckich. Ma to związek ze zużyciem amerykańskich zapasów w trakcie operacji w Iranie. Europejscy informatorzy przekazują, że nie zostało to dobrze przyjęte. Administracja Donalda Trumpa naciskała na sojuszników z NATO, by kupowali broń z USA w ramach zwiększania zdolności obronnych. Rozmówcy amerykańscy z kolei powiedzieli, że uzbrojenie jest aktualnie potrzebne na Bliskim Wschodzie i obwinili Europejczyków o to, że nie chcieli pomóc w sprawie odblokowania Cieśniny Ormuz. Według wyliczeń Payne Institute for Public Policy, w ciągu pierwszych 16 dni operacji w Iranie Stany Zjednoczone i ich partnerzy zużyli ponad 11 tys. sztuk różnego rodzaju amunicji. To na przykład 120 pocisków do systemów obrony przeciwlotniczej Thaad, czyli 60 proc. posiadanych zapasów. W przypadku pocisków do systemów Patriot było to ponad 32 proc., a ofensywnych pocisków JASSM 26 proc. Podsekretarz stanu USA Elbridge Colby powiedział sojusznikom natowskim podczas spotkania Grupy Kontaktowej ds. Obrony Ukrainy, że Europa musi wziąć na siebie ciężar konwencjonalnej obrony kontynentu. Musi też znacząco rozbudować przemysł obronny. Colby stwierdził, że Stany Zjednoczone rozpoczęły operację w Iranie, by pozbawić go zdolności rakietowych i uniemożliwić zdobycie broni jądrowej. Wymagało to także zaangażowania przemysłu zbrojeniowego. Ponadto nadwyrężyły swoje zapasy pomagając Ukrainie. Colby powiedział, że jednocześnie wciąż ponoszą ciężar zaangażowania w różnych częściach świata, gdzie zabezpieczają także interes europejski, na przykład w Cieśninie Ormuz. Trump, w ocenie podsekretarza, słusznie zaapelował do Europejczyków o zaangażowanie na tym kierunku, a od reakcji zależeć będzie przyszłość wzajemnych stosunków. Tłumaczy generał Leon Komornicki, były zastępca szefa sztabu generalnego Wojska Polskiego. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
-27
Espresso US - Ukraina handluje technologią dronową
Wołodymyr Zełenski zakończył dwudniową podróż po państwach Europy. Prezydent Ukrainy odwiedził Niemcy, Norwegię i Włochy. Celem było pozyskanie wsparcia finansowego w obliczu spadku dynamiki rozmów z Rosją z udziałem Stanów Zjednoczonych. Kraje europejskie liczą natomiast na współpracę w dziedzinie systemów obrony przeciwlotniczej, głównie antydronowych. Kijów dysponuje w tym zakresie nowoczesnymi i sprawdzonymi w boju technologiami. Premier Włoch Giorgia Meloni przekazała, że jej rząd jest zainteresowany wspólną produkcją dronów. Norwegia informuje o porozumieniu z Zełenskim, w ramach którego bezzałogowce będą produkowane zarówno w tym kraju, jak i na Ukrainie. Oslo przekaże też na pomoc dla Kijowa 9 mld euro w tym roku. Prezydent Ukrainy zawarł również w Berlinie porozumienie związane z wytwarzaniem systemów przeciwlotniczych, warte 4 mld euro. Jak stwierdził, zakłady ukraińskie mogłyby podwoić produkcję uzbrojenia, brakuje im tylko pieniędzy. Rosyjskie Ministerstwo Obrony przekazało, że europejskie próby zwiększenia produkcji dronów dla Ukrainy są celowym krokiem prowadzącym do ostrej eskalacji i przekształcającym kontynent w strategiczne zaplecze Kijowa. Ostrzegło, że użycie bezzałogowców produkowanych w Europie do ataków na Rosję wiąże się z nieprzewidywalnymi konsekwencjami. W ocenie resortu przywódcy w ten sposób wciągają swoje kraje do wojny, zamiast zwiększać ich bezpieczeństwo. Opublikowana została także lista podmiotów zaangażowanych w wytwarzanie dronów bądź komponentów do nich dla Ukrainy w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Danii, Łotwie, Holandii, Polsce, Czechach, Hiszpanii, Włoszech, Izraelu, Turcji i na Litwie. Dmitrij Miedwiediew, wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej napisał w mediach społecznościowych, że zakłady te są potencjalnymi celami ataków. Naczelny dowódca sił zbrojnych Ukrainy Ołeksandr Syrski przekazał, że w marcu przeprowadzono 76 nalotów na cele położone głęboko na terytorium Rosji, w tym 15 rafinerii. Z kolei minister obrony Mychaiło Fedorow poinformował, że siły rosyjskie posłały w kierunku Ukrainy 27 tys. dronów, prawie 600 pocisków manewrujących oraz 462 pociski balistyczne. Tłumaczy Tomasz Darmoliński, ekspert w zakresie technologii dronowych i prezes Fundacji Żelazny. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
-28
Espresso US - Japonia uwolni eksport broni. Potencjalnym klientem Polska
Rząd Japonii zamierza znieść ograniczenia eksportowe na broń. Chodzi o likwidację przepisów, w ramach których za granicę można sprzedawać uzbrojenie należące do jedynie pięciu kategorii: transport, ratownictwo, systemy wczesnego ostrzegania, nadzór i rozminowywanie. Byłby to kolejny krok w procesie luzowania obostrzeń, rozpoczętym kilkanaście lat temu. Według źródeł Reutersa, Tokio może wprowadzić niezbędne zmiany jeszcze w tym miesiącu. Rozmówcy agencji twierdzą, że zainteresowane zakupami w Japonii są m.in. Polska i Filipiny. Japońskie firmy, takie jak Toshiba i Mistubishi zatrudniają już dodatkowy personel do swoich swoich gałęzi zbrojeniowych w celu obsługi zamówień. Jednym z pierwszych kontraktów zatwierdzonych przez rząd premier Sanae Takaichi może być sprzedaż używanych fregat Filipinom. Chiny roszczą sobie prawa do wód przynależnych Manili na Morzu Południowochińskim i w ostatnich latach dochodziło na tym tle do poważnych napięć. Trzej anonimowi dyplomaci europejscy przekazali, że ich kraje są zainteresowane zakupami w Japonii w związku z problemami z przemysłem amerykańskim. Ma on ograniczone zdolności produkcyjne, co powoduje opóźnienia. Problem może się nasilić w związku ze zużyciem dużych ilości amunicji przez siły Stanów Zjednoczonych w Iranie. Niepewność pogłębia ponadto prezydent Donald Trump, który groził wycofaniem kraju z NATO. Waszyngton jednak, również pod rządami obecnego prezydenta, zachęcał Tokio do reform i zwiększenia eksportu broni w związku z potrzebami sojuszników i partnerów w różnych częściach świata. Tłumaczy dr Paweł Behrendt z Instytutu Boyma. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
-29
Espresso US - Chiny zrobią porządek z Iranem?
Chiny zanotowały w marcu znaczące spowolnienie wzrostu eksportu. Zwiększył się on o 2,5 proc. rok do roku, podczas gdy w styczniu było to 10 proc., a w lutym prawie 40 proc. Istotnie, bo o niemal 28 proc., wzrosła natomiast wartość importu. Ma to związek z sytuacją w Iranie i cenami surowców naturalnych. Chiny są największym na świecie importerem nośników energii, za które musiały w marcu płacić więcej. Sprzedaż za granicę wyrobów przemysłowych i konsumenckich jest natomiast zależna od siły nabywczej w innych krajach oraz od opłat za transport. Część ekspertów uważa jednak, że wzrost cen paliw kopalnych zwiększy popyt na chińskie samochody elektryczne. Premier Hiszpanii wezwał Chiny do podjęcia wysiłków na rzecz zakończenia wojny w Iranie. Pedro Sanchez podczas wizyty w tym kraju stwierdził też, że Pekin powinien odgrywać większą rolę w stawianiu czoła światowym wyzwaniom, takim jak zmiany klimatu, kryzysy bezpieczeństwa czy nierówności. Ocenił też, że Europa i Chiny powinny działać wspólnie w obronie multilateralizmu. Przewodniczący Chińskiej Republiki Ludowej Xi Jinping stwierdził, że świat popada w chaos. Wcześniej, podczas spotkania z księciem Abu Zabi Khaledem bin Mohamedem zapowiedział podjęcie konstruktywnych działań na Bliskim Wschodzie poprzez promowanie rozwiązań pokojowych i dialogu. Według chińskiej telewizji państwowej, zaproponował też czteropunktowy plan w tej sprawie, oparty za zasadach pokojowego współistnienia, suwerenności, prawie międzynarodowym oraz dążeniu do bezpieczeństwa i rozwoju. Tłumaczy Krzysztof Karwowski, ekspert ds. Chin i redaktor Układu Sił.
-
-30
Espresso US - Orbán oddaje władzę. Nowe rozdanie w Budapeszcie
Viktor Orbán po 16 latach oddaje władzę na Węgrzech. Poniósł spektakularną porażkę – jego koalicja Fidesz-KDNP zdobyła jedynie 55 mandatów w 199 osobowym parlamencie. Istniejąca od stosunkowo niedawna Partia Szacunku i Wolności, Tisza, będzie mieć ich 138, czyli większość konstytucyjną. Jej liderem jest Péter Magyar, niegdyś członek Fideszu. Orban uzyskał poparcie od prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa, a wiceprezydent J.D. Vance pojawił się na wiecu wyborczym odchodzącego premiera na kilka dni przed wyborami. Magyar z kolei przedstawiał się jako polityk o orientacji proeuropejskiej, którego celem jest wyprowadzenie Węgier z izolacji w Unii Europejskiej. Kraj pod rządami Orbána stał się niemal całkowicie zależny od ropy, gazu i paliwa atomowego z Rosji. Magyar obiecał zakończyć współpracę energetyczną z Moskwą do roku 2035. Zapowiadał też pragmatyczną politykę względem Kremla. Nowy premier powiedział, że odblokuje unijną pożyczkę w wysokości 90 mld euro dla Ukrainy. Rząd Orbána zawetował ją w związku z oskarżeniami pod adresem Kijowa, że celowo nie naprawia ropociągu „Przyjaźń”. Drogą tą ropa z Rosji płynęła na Węgry przez Ukrainę. Rurociąg został jednak uszkodzony pod koniec stycznia w wyniku działań wojennych. Pieniądze dla Ukrainy będą pochodzić z emisji euroobligacji, za spłatę których, według ustaleń ze szczytu Rady Europejskiej z grudnia zeszłego roku, odpowiedzialne nie będą Węgry, Słowacja i Czechy. Magyar zapowiedział, że jego pierwsza wizyta zagraniczna odbędzie się w Polsce. Następnie chce odwiedzić Wiedeń i Brukselę. Tłumaczy dr Jakub Bornio, wykładowca Uniwersytetu Wrocławskiego oraz analityk Instytutu Europy Środkowej i The Jamestown Foundation. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
-31
Espresso US - Ceny ropy prędko nie spadną
Normalny ruch morski przez Cieśninę Ormuz nadal nie został wznowiony. Amerykańsko-izraelskie naloty na Iran ustały, Tel Awiw wciąż jednak atakuje cele w Libanie, co Teheran interpretuje jako złamanie zawieszenia broni. Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump wezwał Republikę Islamską do odblokowania cieśniny. Oskarżył ją o niewystarczające działania w tej sprawie i stwierdził, że nie taka była umowa. Ostrzegł też przed próbami pobierania opłat od tankowców, do czego Teheran dąży. Najwyższy przywódca Iranu Mojtaba Chamenei wydał oświadczenie w mediach społecznościowych, w którym domaga się odszkodowań za zniszczenia. Stwierdził też enigmatycznie, że zarządzanie Cieśniną Ormuz zostanie podniesione na wyższy poziom. Izrael zapowiedział natomiast podjęcie rozmów z Libanem, na terenie którego działa Hezbollah, przeciwko któremu kierowane są uderzenia. W sobotę w Pakistanie mają odbyć się rozmowy pokojowe pomiędzy delegacją amerykańską a irańską. Źródła Agencji Reutera informują, że producenci ropy z Zatoki Perskiej zwrócili się do rafinerii w Azji o złożenie zamówień na kwiecień i maj. Przygotowują się tym samym do wznowienia wydobycia i eksportu. Jednak saudyjska agencja SPA informuje, że niedawne ataki irańskie spowodowały wyłączenie zdolności do produkcji 600 tys. baryłek ropy naftowej dziennie oraz przesyłu 700 tys. przez rurociąg wschód-zachód. Drogą tą surowiec mógł być transportowany na zachodnie wybrzeże i eksportowany przez Morze Czerwone. Tłumaczy Daniel Czyżewski z Fundacji Polska z Natury. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
-32
Espresso US - Jak Trump chce ukarać NATO?
Administracja Donalda Trumpa rozważa ukaranie państw NATO, które nie spełniły jej oczekiwań w trakcie operacji w Iranie. O sprawie informuje The Wall Street Journal na podstawie źródeł w amerykańskim rządzie. Jedną z rozważanych propozycji jest przesunięcie sił USA do krajów, które były bardziej przychylne. Informatorzy nie przekazali, z których państw mieliby zostać wycofani amerykańscy żołnierze. Wskazywali jednak na niezadowolenie z postawy niemieckich przywódców, którzy głośno krytykowali działania Waszyngtonu. Najbardziej krytyczna wobec Trumpa była Hiszpania, która najpierw nie zezwoliła na użycie baz na jej terytorium do prowadzenia działań w Iranie, a następnie całej swojej przestrzeni powietrznej. Francja uniemożliwiła powietrzny transport dostaw broni dla Izraela. Włochy odmówiły zgody na lądowanie amerykańskiego samolotu na Sycylii. Premier Wielkiej Brytanii zezwolił na użycie baz jedynie w operacjach defensywnych. Rozmówcy przekazali, że w ramach odwetu przeniesiona do innego kraju mogłaby zostać jedna z baz lotniczych w Niemczech lub Hiszpanii. Wśród kandydatów na nowych gospodarzy są Polska, Rumunia, Litwa i Grecja. Państwa wschodniej flanki są postrzegane pozytywnie – przeznaczają duże pieniądze na obronność, a część z nich wyrażała gotowość wsparcia USA ws. Iranu. W środę Trump spotkał się z sekretarzem generalnym NATO Markiem Rutte w Waszyngtonie. Rzecznik Białego Domu Karoline Leavitt zapowiadała, że będzie rozmawiał m.in. o możliwości wyjścia USA z sojuszu. Jest to jednak mało prawdopodobne – na mocy ustawy z 2023 roku wymagałoby to zgody Senatu przyjętej większością dwóch trzecich głosów. Po spotkaniu Rutte powiedział w CNN, że rozumie niezadowolenie amerykańskiego prezydenta z postawy sojuszników. Stwierdził jednak, że wielu z nich popierało cel w postaci zniszczenia zdolności bojowych Iranu i wspierało Stany Zjednoczone logistycznie. Po spotkaniu z Rutte Trump napisał w mediach społecznościowych, że NATO nie stanęło po stronie Ameryki w potrzebie i tak będzie też w przyszłości. Tłumaczy Piotr Szymański z Ośrodka Studiów Wschodnich. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
We're indexing this podcast's transcripts for the first time — this can take a minute or two. We'll show results as soon as they're ready.
No matches for "" in this podcast's transcripts.
No topics indexed yet for this podcast.
Loading reviews...
Loading similar podcasts...