PODCAST · news
Układ Sił na świecie
by Układ Sił
Oficjalny kanał programu "Układ sił na świecie" wydawanego przez magazyn Układ Sił oraz Instytut Spraw Zagranicznych Collegium Nobilium Opoliense. www.ukladsil.pl
-
17
Espresso US - Chiny o krok dalej w wojnie o chipy
Chiny są o krok dalej na drodze do suwerenności cyfrowej. Według źródła Reutersa rozpoczynają masową produkcję rodzimych maszyn do litografii immersyjnej w głębokim ultrafiolecie, DUV. Wcześniej o opracowaniu urządzeń poinformował portal The Information. W tym roku ma ich powstać pięć, w przyszłym już 20. Służą one do wytwarzania układów scalonych. Odpowiada za nie Shanghai Aishengna Electronic Tech nology Group, do niedawna mało znana państwowa firma. Informator Reutersa twierdzi, że chińska maszyna wymaga dalszych testów i nie dorównuje jeszcze zdolnościom tych, które produkuje ASML. Do tej pory Chiny były zależne w tym zakresie od tej holenderskiej firmy. Tymczasem już w tym roku rodzime maszyny mają być dostarczone chińskim potentatom branży półprzewodnikowej, takim jak SMIC czy CXMT. Niedługo po opublikowaniu artykułu w The Information, akcje ASML spadły o 8 proc. Rynek chiński w pierwszej połowie tego roku odpowiadał za niemal 16 proc. sprzedaży firmy. Technologia DUV nie jest najnowsza, ale jest wciąż wykorzystywana i ma istotne znaczenie w branży. Najbardziej zaawansowane procesory produkowane są jednak z wykorzystaniem maszyn do litografii w ekstremalnym ultrafiolecie, EUV. Ze względu na sankcje, ASML nie może sprzedawać ich do Chin, co stanowi dla Pekinu dużą barierę w rozwoju technologicznym. W związku z obostrzeniami narzuconymi przez Stany Zjednoczone, Chińskie firmy nie mogą swobodnie korzystać z zachodnich chipów o największej mocy obliczeniowej, służących np. do rozwijania sztucznej inteligencji. Krajowy gigant Huawei podejmuje starania na rzecz produkcji alternatyw, jednak pozostaje w tyle za amerykańską Nvidią. W grudniu również Reuters donosił, że w Chinach powstał prototyp maszyny EUV. Jednak produkcja ich na większą skalę i masowe wytwarzanie półprzewodników wymagają dalszych prac, które mogą trwać latami. Pekin nie ma też dostępu do wszystkich elementów takich urządzeń, np. do zaawansowanych układów optycznych niemieckiej firmy Carl Zeiss SMT. Tłumaczy Tomasz Smolarek, doradca inwestycyjny i ekspert branży półprzewodnikowej. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
16
Spokój w cieśninie Ormuz. Ropa w dół
Weekend minął bez wzajemnych ataków pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Iranem. Źródła portalu Axios przekazały, że decyzję o wstrzymaniu amerykańskich nalotów w piątek, po 13 dniach walk, podjął prezydent Donald Trump. Siły zbrojne są jednak gotowe do działania i nie jest jasne, czy jest to chwilowa przerwa, czy trwała decyzja. Trump przekazał reporterom, że może wznowić naloty, ale w jego ocenie mądrzejszą strategią byłoby osiągnięcie porozumienia. Powiedział, że podejmowane są próby rozmów z Iranem. Wstrzymanie walk nastąpiło kilka godzin po tym, jak delegacja Omanu dotarła do Iranu. Informatorzy Axiosa twierdzili, że w miniony weekend możliwe było zawarcie umowy pomiędzy Maskatem a Teheranem, choć nic takiego nie zostało ogłoszone. Według ustaleń memorandum podpisanego przez Republikę Islamską i Stany Zjednoczone w połowie czerwca Iran i Oman miały się porozumieć w sprawie przyszłości zarządzania cieśniną Ormuz. Inni rozmówcy portalu przekazali, że USA i Wielka Brytania planują zorganizować w tym tygodniu międzynarodową konferencję poświęconą temu przejściu morskiemu. Waszyngton chce wznowić dyskusje na temat powołania koalicji na rzecz bezpieczeństwa żeglugi. Portal informuje także, że wstrzymanie dalszych nalotów zarekomendował Trumpowi admirał Brad Cooper stojący na czele Dowództwa Centralnego Stanów Zjednoczonych – CENTCOM, które kieruje działaniami na Bliskim Wschodzie. W jego ocenie dotychczasowe ataki znacznie ograniczyły możliwość uderzania przez Iran w statki w cieśninie Ormuz. Generał Dan Caine, przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów ostrzegł z kolei, że braki amunicji do systemów przeciwlotniczych mogą zagrozić amerykańskiemu personelowi w regionie – tak twierdzą rozmówcy The New York Times. Ambasador Stanów Zjednoczonych przy ONZ Mike Waltz powiedział w stacji NBC, że gdy Trump obejmował prezydenturę, amerykańskie składy były w znacznym stopniu uszczuplone. Jednocześnie stwierdził, że siły zbrojne posiadają zasoby potrzebne do prowadzenia działań. Waltz przez kilka miesięcy był doradcą Trumpa ds. bezpieczeństwa narodowego. Irańskie źródło Reutersa przekazało, że Teheran odpowiada uderzeniem na uderzenie i nie będzie prowadzić ataków, jeżeli Stany Zjednoczone się od nich powstrzymają. Informacja ta miała zostać przekazana stronie amerykańskiej. Jemeńscy Huti w sobotę przeprowadzili naloty na saudyjską infrastrukturę naftową na Morzu Czerwonym. Jak wskazują dane Kpler, ruch handlowy w cieśninie Bab al-Mandab zmalał. Mimo to cena ropy Brent spadła do około 90 dolarów za baryłkę w związku ze wstrzymaniem wymiany ognia pomiędzy USA a Iranem. Tymczasem minister spraw zagranicznych Republiki Islamskiej Abbas Aragczi oskarżył Ukrainę o uderzenie w irański statek i zapowiedział odwet. Siły ukraińskie prowadzą naloty dronowe na jednostki morskie na wodach w pobliżu Rosji. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski odpowiedział, że Iran pierwszy podjął wrogie działania, wspierając rosyjską machinę wojenną. Tłumaczy dr Jakub Gajda, iranista i współpracownik Układu Sił. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
15
Espresso US - Trump ogłasza nowe cła na 60 państw. Powód: praca przymusowa
Administracja Stanów Zjednoczonych wprowadziła cła w wysokości 10 lub 12,5 proc. na 60 partnerów handlowych. Wśród z nich są Chiny, kraje zachodnie, takie jak Kanada i Wielka Brytania, a także Unia Europejska. Podstawą do nałożenia ceł było śledztwo, które według strony amerykańskiej wykazało, że kraje te sprowadzają towary wytwarzane z udziałem pracy przymusowej lub nie wprowadziły wymaganych w tym obszarze przepisów. Kraje te odpowiadają za 99,4 proc. amerykańskiego importu. Z nowych stawek wyłączone są m.in. ropa i gaz, nawozy i niektóre produkty spożywcze. W lutym wyrok Sądu Najwyższego USA cofnął cła nałożone przez prezydenta Donalda Trumpa na podstawie Ustawy o nadzwyczajnych uprawnieniach gospodarczych. Zostały one ogłoszone w kwietniu zeszłego roku w ramach tzw. dnia wyzwolenia, a stawki wahały się od 10 do 50 proc. Po decyzji sądu Trump wprowadził na 150 dni 10-procentową podstawową stawkę celną na wszystkie kraje. Termin ten minął w piątek, 24 lipca. Polityka administracji USA w tym obszarze skłoniła wcześniej poszczególnych partnerów do wynegocjowania z Waszyngtonem umów handlowych. W przypadku Unii Europejskiej wysokość amerykańskich ceł została w zeszłym roku uzgodniona na poziomie 15 proc. Komisja Europejska pozytywnie przyjęła fakt, że obecnie ogłoszona stawka jest niższa. Przekazała także, że oczekuje dalszego stosowania się do poprzednich ustaleń. Natomiast wysoka przedstawiciel ds. polityki zagranicznej i bezpieczeństwa Kaja Kallas powiedziała w rozmowie z Reutersem, że ruch ten nie był spodziewany, a Waszyngton nie przestrzega zeszłorocznej umowy. Stwierdziła także, że zarzuty związane z pracą przymusową są nieuzasadnione. Chiny poinformowały, że sprzeciwiają się jednostronnym cłom, a wojna handlowa nie służy nikomu. Przedstawiciele administracji USA przekazali natomiast stronie chińskiej, że celem było podniesienie stawek do poziomu 20 proc. uzgodnionego pomiędzy Waszyngtonem a Pekinem w listopadzie zeszłego roku. Tłumaczy Rafał Michalski, amerykanista i współpracownik Układu Sił.
-
14
Espresso US - Chiny prezentują przełomowy model AI. USA mówią o kradzieży
Doradca prezydenta USA Donalda Trumpa ds. nauki i technologii oskarżył chiński startup Moonshot o destylację modelu sztucznej inteligencji Fable amerykańskiego Anthropica. Proces ten polega na trenowaniu słabszego modelu w oparciu o dane silniejszego. Michael Kratsios napisał w mediach społecznościowych, że Moonshot posłużył się wyrafinowaną metodą, polegającą na wielokrotnym zmienianiu sposobów dostępu w celu uniknięcia wykrycia. Dzięki temu wytrenował model Kimi K3, który miał premierę w zeszłym tygodniu. W niezależnych testach, w niektórych kategoriach otrzymał on lepsze oceny niż wiodące modele amerykańskie od Anthropica czy OpenAI. Kratsios napisał także, że Moonshot pozyskał dostęp do procesorów GB300 oraz korzystał ze zbudowanych na nich serwerów w Tajlandii. Układy te, służące do trenowania sztucznej inteligencji, produkuje amerykańska Nvidia. Ich sprzedaż do Chin, podobnie jak innych zaawansowanych chipów, jest zabroniona przez rząd Stanów Zjednoczonych. Obostrzenia na eksport zostały wprowadzone w 2022 roku z obawy przed tym, że Pekin może posłużyć się amerykańską technologią do produkcji zaawansowanej broni. Pod koniec czerwca Anthropic oskarżył Alibabę, giganta technologicznego i branży e-commerce z Chin, o destylację modelu Claude. Według dokumentu, do którego dotarł Reuters, jeszcze w lutym podobne postępowanie chińskiemu DeepSeekowi zarzucał OpenAI. W kwietniu natomiast Financial Times informował o notatce wysoko postawionego urzędnika Białego Domu, w której stwierdzono, że podmioty z Chin destylują wiodące amerykańskie modele na skalę przemysłową. Chińskie modele, w przeciwieństwie do tych z USA, często mają otwarte wagi. Oznacza to, że każdy może je pobrać na swoje serwery i dostosować do potrzeb. Oferta podmiotów z Chin jest też przeważnie tańsza. Rodzi to obawy w Stanach Zjednoczonych dotyczące konkurencji. Prezes Nvidii Jensen Huang ocenił jednak w rozmowie z portalem Axios, że są one niesłuszne. Według niego rozwój sztucznej inteligencji w Chinach wzmacnia popyt na amerykańskie procesory. Co więcej, chińskie modele mogą być atrakcyjne i skłaniać do korzystania z AI, ale wielu użytkowników i tak będzie wolało korzystać ze sprawdzonych produktów ze Stanów Zjednoczonych. Tłumaczy dr Leszek Bukowski, ekspert ds. nowych technologii.
-
13
Espresso US - Zełenski zmienia dowódcę. W Kijowie wrze
Generał major Mychajło Drapatyj został nowym głównodowodzącym Sił Zbrojnych Ukrainy. Powołał go na to stanowisko prezydent Wołodymyr Zełenski. Nominacja to pokłosie protestów, które trwają w kraju po odsunięciu ministra obrony Mychajło Fedorowa. Szef resortu był skonfliktowany z wcześniejszym głównodowodzącym Ołeksandrem Syrskim. Fedorow ma opinię reformatora i eksperta w dziedzinie nowych technologii, w tym dronowych. Ukraińskie ataki bezzałogowe w ostatnich miesiącach doprowadziły do poważnych niedoborów paliw w Rosji oraz do ograniczenia wpływów do budżetu ze sprzedaży ropy naftowej. W debacie pojawiały się głosy, że naraził się skorumpowanym grupom interesu zmieniając zasady intratnych zamówień uzbrojenia. W mediach obecne są też spekulacje, że stał się zbyt popularny i przez to naraził się obozowi Zełenskiego. Syrski z kolei uważany był za zbyt przywiązanego do starszych sposobów dowodzenia, które – według podnoszonych wobec niego zarzutów – prowadziły do większych strat osobowych. On sam jednak podkreśla, że to dzięki jego staraniom powołane do życia zostały ukraińskie siły bezzałogowe. Jego następca, 43-letni Drapatyj, jest przedstawicielem młodszego pokolenia dowódców. Zasłynął już w 2014 roku podczas walk w Mariupolu, w trakcie których doprowadził do przerwania linii wroga i uwolnienia okrążonych ukraińskich policjantów. W 2024 roku ustabilizował front w pobliżu Charkowa, a następnie został najmłodszym w historii dowódcą sił lądowych. Zyskał rozgłos m.in. dzięki próbom modernizacji systemu poboru i ćwiczeń, a także sposobu walki w kierunku powierzenia większej odpowiedzialności oddziałom na froncie. Niedługo później zrezygnował z tego stanowiska po tym, jak w czerwcu 2025 roku Rosjanie przeprowadzili atak rakietowy na ukraińskie centrum treningowe, w wyniku którego zginęło 12 żołnierzy. Nie jest jasne jaki będzie dalszy los Feodorowa. Zełenski przekazał, że zaproponował mu inną funkcję związaną z nowymi technologiami. Została ona jednak przez byłego ministra odrzucona. Sam Fedorow powiedział, że jest gotów wrócić jedynie na stanowisko szefa dotychczasowego resortu. Tłumaczy Marek Budzisz, analityk stosunków międzynarodowych.
-
12
Espresso US - Huti ogłaszają blokadę. USA rozważają „dokończenie roboty”
Jemeńscy Huti zapowiedzieli natychmiastowe wprowadzenie blokady morskiej Arabii Saudyjskiej. Oznacza to, że mogą próbować zablokować ruch w cieśninie Bab al-Mandab. Stanowi ona południowe wyjście z Morza Czerwonego. Obecnie Rijad eksportuje tą drogą ropę w związku ze wstrzymaniem żeglugi w cieśninie Ormuz z powodu wojny. Drogę alternatywną stanowi zlokalizowany na północy Kanał Sueski, jednak jego przepustowość jest ograniczona, a największe tankowce nie mogą płynąć tamtędy z pełnym załadunkiem. Ponadto, by dotrzeć do Azji, statki musiałyby opływać Afrykę, co zwiększyłoby czas i koszt dostaw. Od kwietnia, według Kpler, Arabia Saudyjska eksportowała przez Morze Czerwone 4,5 mln baryłek ropy naftowej i produktów naftowych dziennie, z czego 70 proc. trafiało właśnie na kontynent azjatycki. W kwietniu 2022 roku weszło w życie zawieszenie broni pomiędzy Rijadem a Huti. W ostatnim czasie doszło jednak do wymiany ciosów w związku z tym, że Saudowie próbowali zablokować lądowanie samolotu z Iranu na terenie kontrolowanym przez bojówkę. Organizacja ta toczyła wojnę domową przeciwko siłom rządowym w Jemenie i obecnie zajmuje część kraju. Według źródeł portalu Axios prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump rozważa obecnie dwa rozwiązania. Jednym z nich jest zawarcie z Iranem 10-dniowego zawieszenia broni. Propozycja została przedstawiona zarówno Waszyngtonowi, jak i Teheranowi przez mediatorów, w tym Egipt, Pakistan i Katar. Zakłada wstrzymanie walk i otwarcie cieśniny Ormuz. Iran mógłby jednak rozpocząć pobierać opłaty za żeglugę. Drugim rozwiązaniem jest duża operacja militarna wraz z Izraelem, której celem byłoby zmuszenie Teheranu do kapitulacji. Trump, jak twierdzą informatorzy portalu, wezwał na razie Tel Awiw do powstrzymania się od działań, które mogą zaszkodzić dyplomacji. Jednocześnie Amerykanie skierowali na Bliski Wschód kilkadziesiąt dodatkowych myśliwców oraz cysterny powietrzne. Źródła w Izraelu informują, że Siły Obrony Izraela przygotowują się eskalacji konfliktu i możliwej pełnoskalowej operacji. Tymczasem Stany Zjednoczone dziesiąty dzień z rzędu uderzają w irańskie cele. Trump napisał w mediach społecznościowych, że Irańczycy zapłacą kilkukrotnie za każdą śmierć amerykańskiego żołnierza. W weekend co najmniej trzech z nich poniosło śmierć w Iraku i Jordanii. Liczba potwierdzonych ofiar po stronie USA wynosi 17. Tłumaczy Marcin Krzyżanowski, ekspert ds. Iranu i współpracownik Układu Sił. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
11
Espresso US - Siódmy premier w 10 lat. Czy Burnham przyniesie stabilność?
Andy Burnham został premierem Wielkiej Brytanii. Obejmując stanowisko, zwrócił uwagę na problem politycznej niestabilności w kraju – jest siódmym szefem rządu od 2016 roku. Burnham zapowiedział największe zmiany od 40 lat poprzez wprowadzenie, jak stwierdził, nowego modelu politycznego i ekonomicznego. Jeszcze w tym roku planuje przedstawić dziesięcioletni plan, którego celem będzie odbudowa gospodarki i społecznego zaufania. Nowy premier dwukrotnie bezskutecznie ubiegał się o stanowisko przewodniczącego znajdującej się obecnie u władzy Partii Pracy. W miniony piątek objął je po ustępującym Keirze Starmerze, który podał się do dymisji w obliczu rekordowo niskiego poparcia wśród wyborców, jak i w samym ugrupowaniu. Laburzyści wygrali wybory parlamentarne w 2024 roku zdobywając prawie 34 proc. głosów i objęli władzę po 14 latach sprawowania jej przez Partię Konserwatywną. Tego roku w maju w wyborach lokalnych, według modelu BBC, mieli 17 proc. poparcia, mniej niż na Zieloni i zwycięska partia Reform UK, która osiągnęła wynik 26 proc. Przed Burnhamem stoi teraz zadanie wyznaczenia ministrów do rządu. Będzie musiał też znaleźć dodatkowe pieniądze na obronność. W czerwcu Starmer przedstawił opóźniony od miesięcy Plan Inwestycji Obronnych, który zakłada zwiększenie wydatków o 15 mld funtów w ciągu czterech lat. Skarb Państwa poinformował jednak niedługo później, że na razie zabezpieczono jedynie nieco ponad 10 mld funtów. Inne resorty sygnalizowały gotowość do szukania oszczędności w swoich budżetach. Wydatki na obronność były przedmiotem sporu w rządzie Starmera. W czerwcu na tym tle podał się dymisji minister obrony John Healey, który stwierdził, że premier nie jest w stanie znaleźć pieniędzy niezbędnych, by sprostać współczesnym wyzwaniom. Dowódcy wojskowi mieli domagać się dodatkowych nie 15, a 28 mld funtów. W najnowszym sondażu YouGov 50 proc. badanych za najważniejszy problem, z którym mierzy się państwo, wskazało gospodarkę. Taki sam wynik ma kategoria „migracja i polityka azylowa”. 37 proc. wskazało na bezpieczeństwo i obronność, a 25 na ochronę zdrowia. Uczestnicy badania mogli wybrać 3 pozycje z listy. Tłumaczy prof. Marcin Łukaszewski z Wydziału Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza.
-
10
Espresso US - Trump oskarża Chiny o ingerencję w wybory w USA
Donald Trump oskarżył Chiny o ingerencję w amerykańskie wybory prezydenckie w 2020 roku. Stwierdził, że Pekin wykradł informacje o 220 mln wyborców. Prezydent USA w specjalnym 25-minutowym wystąpieniu nazwał to największym naruszeniem bezpieczeństwa danych wyborczych w historii. Powołał się na dokumenty, które zostały zaraz potem ujawnione. Nie są one zupełnie jednoznaczne. W jednym z nich napisano, że trudno jest manipulować systemem liczenia głosów na skalę, która miałaby znaczenie dla wyniku. W innym, odnoszącym się do kampanii Joe Bidena, stwierdzono, że w tamtym czasie Chiny nie zamierzały wpływać na proces wyborczy, choć nie zostało to wykluczone w przyszłości. W odtajnionym wcześniej raporcie amerykańskiej Wspólnoty wywiadowczej z 2021 roku stwierdzono, że nie ma przesłanek wskazujących na próby technicznej ingerencji w wybory prezydenckie, w tym w rejestrację wyborców, proces oddawania i liczenia głosów czy prezentowania wyników. Napisano jednak także, że Chiny od co najmniej 2008 roku starały się pozyskać dane na temat wyborców, opinii publicznej, kandydatów i wysoko postawionych urzędników. Prawdopodobnym celem była chęć przewidzenia wyników wyborów. Źródła Reutersa przekazały, że informacje te nie są poufne – regularnie kupują je np. doradcy polityczni. Gdy raport był przygotowywany, na czele wspólnoty stał mianowany przez Trumpa John Ratcliffe, obecnie dyrektor CIA. Trump w czwartkowym wystąpieniu oskarżył amerykańskie agencje wywiadowcze o ukrywanie informacji o chińskiej ingerencji w wybory. Prezydent stara się przeforsować w Kongresie tzw. SAVE America Act – ustawę, która wprowadza m.in. ściślejsze wymogi dotyczące identyfikacji osób uprawnionych do głosowania. Została ona już przyjęta w Izbie Reprezentantów. W Senacie republikanom brakuje kilku głosów do wymaganych 60. Wystąpienie Trumpa naraża na szwank relacje amerykańsko-chińskie. Rzecznik ministerstwa spraw zagranicznych Chin Lin Jian nazwał twierdzenia prezydenta „złośliwymi oszczerstwami” i ocenił, że zostały „całkowicie zmyślone”. W zeszłym roku w październiku zawarte zostało nieformalne zawieszenie broni po spotkaniu przywódców w Korei Południowej. Obie strony obniżyły znacząco wzajemne stawki celne, a Pekin złagodził obostrzenia na eksport krytycznych minerałów. W maju Trump i przewodniczący Chińskiej Republiki Ludowej Xi Jinping spotkali się w Pekinie. Rozmowy przebiegły w dobrej atmosferze, choć Xi naciskał, by Stany Zjednoczone nie mieszały się w sprawy Tajwanu. Tłumaczy Rafał Michalski, amerykanista i współpracownik Układu Sił. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
9
Espresso US - Niemcy powoli otrząsają się z chińskiego szoku
Kanclerz Niemiec coraz bardziej skłania się ku przekonaniu, że należy podjąć działania w obliczu rosnącego deficytu w handlu z Chinami – twierdzą źródła Bloomberga. Do niedawna Friedrich Merz zachowywał ostrożność w tej kwestii. Było to związane z faktem, że część rodzimych firm zarabia na rynku chińskim, a także sprowadza z niego niezbędne w nowoczesnej gospodarce metale ziem rzadkich. Pekin wprowadził ograniczenia na ich eksport w zeszłym roku w ramach wojny handlowej ze Stanami Zjednoczonymi, ale ucierpieli na tym również europejscy producenci. W poniedziałek kanclerz stwierdził, przemawiając na Uniwersytecie w Kolonii, że siła ekonomiczna Pekinu była przez lata w Niemczech niedoceniana i obecnie Berlin stoi przed strategicznym punktem zwrotnym. Ponownie wyraził też przekonanie, że sztucznie niski kurs juana daje Chinom nieuczciwą przewagę w handlu międzynarodowym. Rozmówcy agencji twierdzą jednak, że poglądy Merza w tej sprawie nie są jeszcze w pełni ukształtowane. Nie są one też spójne w niemieckim rządzie – ministerstwo spraw zagranicznych ma popierać ostrzejsze stanowisko, podczas gdy resort gospodarki pozostaje sceptyczny w związku z obawami o odwet ze strony chińskich władz. Wprowadzenia protekcjonistycznych środków obawiają się też producenci samochodów, mimo że sprzedaż pojazdów z Chin w Europie rośnie w szybkim tempie. Tymczasem Volkswagen poinformował w zeszłym tygodniu o spadku dostaw aut w Państwie Środka w drugim kwartale o 36,6 proc. rok do roku. W zeszłym roku deficyt Unii Europejskiej w handlu z Chinami wyniósł prawie 360 mld euro. Największy, prawie 90-miliardowy, odnotowały Niemcy. W kategoriach produktowych takich jak samochody i części do nich, maszyny przemysłowe i chemia niemiecki eksport do Chin zmniejszył się, a w odwrotnym kierunku rósł. W czerwcu tego roku chińska nadwyżka w handlu towarowym z Unią Europejską wzrosła o 27 proc. rok do roku. Wyniosła prawie 33 mld dolarów. W przypadku Niemiec zwiększyła się niemal dwukrotnie. Komisja Europejska w październiku ma zaprezentować pakiet rozwiązań umożliwiających powstrzymanie zalewu wspólnego rynku towarami z Chin. Będą one musiały zostać zaakceptowane przez państwa członkowskie. Oprócz Niemiec jako państwo potencjalnie przeciwne wskazywana jest Hiszpania, która liczy, że na jej terytorium powstanie zakład chińskiego producenta samochodów BYD. W ostatnich latach beneficjentem inwestycji z Chin były też Węgry. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
8
Espresso US - Iran i Huti grożą: ropa po 200 dolarów
Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej zagroził zamknięciem, jak przekazał, „wszystkich korytarzy eksportowych, które służą Stanom Zjednoczonym i ich sojusznikom”. Według irańskiej stacji Press TV, jeden z liderów ruchu Huti w Jemenie powiedział, że organizacja jest gotowa zablokować cieśninę Bab al-Mandab, co podniosłoby ceny ropy do 200 dolarów za baryłkę. Część surowca z Bliskiego Wschodu, głównie z Arabii Saudyjskiej, jest eksportowana przez to przejście morskie. Zyskało ono na znaczeniu po rozpoczęciu amerykańsko-izraelskiej operacji w Iranie i efektywnym zamknięciu cieśniny Ormuz. W ostatnich dniach wzrosło napięcie pomiędzy Huti a Rijadem. Bojówka ta, blisko współpracująca z Teheranem, ostrzelała lotnisko w saudyjskim mieście Abha. Wspierane przez Saudów jemeńskie siły rządowe poinformowały, że wcześniej uderzyły w port lotniczy kontrolowany przez bojówkę, by zablokować lądowanie samolotu lecącego z Iranu. Huti ostrzeliwali statki płynące przez cieśninę Bab al-Mandab w wyrazie poparcia dla Palestyńczyków, kiedy Izrael prowadził operację w Strefie Gazy. W ostatnich miesiącach powstrzymywali się jednak od tego typu działań. Tymczasem trwa wymiana ciosów pomiędzy Republiką Islamską a Stanami Zjednoczonymi. Teheran informuje o atakach na amerykańskie obiekty wojskowe w Bahrajnie, Kuwejcie i Jordanii. Siły USA przekazały we wtorek, że przeprowadziły siedmiogodzinną operację, w ramach której uderzyły w cele w Iranie w pobliżu cieśniny Ormuz. Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump zapowiedział, że jeżeli Iran nie zacznie negocjować, zaatakowana zostanie krytyczna infrastruktura – elektrownie i mosty. Wcześniej informował, że marynarka wojenna USA zapewni bezpieczeństwo żeglugi w cieśninie, ale będzie pobierać dwudziestoprocentowe opłaty od wartości ładunków od statków cywilnych. Szybko jednak wycofał się z tej zapowiedzi, przekazując, że rekompensatą dla Stanów Zjednoczonych będą inwestycje w nich państw Zatoki Perskiej. Tłumaczy dr Jakub Gajda, iranista i współpracownik Układu Sił.
-
7
Espresso US - Huti atakują Arabię Saudyjską. Zamkną kolejną cieśninę?
Arabia Saudyjska informuje o przechwyceniu rakiet posłanych w jej kierunku przez jemeńskich bojowników Huti. Organizacja przekazała, że jej celem było lotnisko międzynarodowe w mieście Abha. To pierwszy akt agresji przeciwko królestwu z jej strony od kiedy w życie weszło zawieszenie broni z Rijadem w kwietniu 2022 roku. Huti twierdzą, że jest to odpowiedź na atak na kontrolowane przez nich lotnisko w stolicy Jemenu, Sanie. Przyznały się do niego jemeńskie siły rządowe, walczące z bojówką i wspierane przez Saudów. Przekazały, że celem było uniemożliwienie lądowania samolotowi z Iranu. Napięcie pojawiło się półtora tygodnia temu, gdy irański odrzutowiec zabrał z lotniska delegację Huti na uroczystości pogrzebowe Aliego Chameneiego w Teheranie. Bojówka informuje, że już wtedy saudyjski myśliwiec próbował nie dopuścić do lądowania. Obecny atak na pas startowy nastąpił, gdy przedstawiciele ruchu rozpoczęli podróż powrotną. Samoloty z Iranu nie lądowały w Sanie od kilkunastu lat. Nie pozwalał na to Rijad, który obawiał się, że do Jemenu mogliby trafić irańscy instruktorzy wojskowi. Huti uznawani są za siłę bliską Republice Islamskiej. Dwa amerykańskie źródła portalu Axios twierdzą, że saudyjski książę Mohammad bin Salman z wyprzedzeniem poinformował o operacji Waszyngton i otrzymał zielone światło od prezydenta USA Donalda Trumpa. Oznacza to, że Rijad liczy się z eskalacją i może spodziewać się amerykańskiej pomocy. Napięcia grożą dalszymi perturbacjami na światowym rynku ropy naftowej. Arabia Saudyjska eksportuje część wydobywanego surowca przez Morze Czerwone. Jest to trasa alternatywna dla cieśniny Ormuz, przez którą żegluga znów jest zagrożona z powodu wznowienia walk pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Iranem. Huti atakowali statki na Morzu Czerwonym i w cieśninie Bab al-Mandab w geście poparcia dla Palestyńczyków podczas interwencji izraelskiej w Strefie Gazy. W trakcie obecnej wojny irańskiej do tej pory nie podejmowali znaczących działań na tym kierunku. Tymczasem trwa wymiana ciosów pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Iranem. Teheran informuje o wystrzeleniu rakiet balistycznych w kierunku amerykańskiej bazy powietrznej w Jordanii. W sobotę poinformował o zamknięciu cieśniny Ormuz. Trump przekazał natomiast, że bezpieczeństwo żeglugi zapewnią siły amerykańskie. W zamian będą one pobierać opłaty od statków w wysokości 20 proc. wartości ładunku. W poniedziałek Zjednoczone Emiraty Arabskie poinformowały, że ich dwa tankowce zostały trafione irańskimi rakietami.
-
6
Espresso US - „Antybalistyczna koalicja” w Europie
10 państw europejskich zawiązało koalicję na rzecz obrony przeciwko pociskom balistycznym. To oprócz Ukrainy jeszcze Dania, Francja, Hiszpania, Holandia, Niemcy, Norwegia, Szwecja, Włochy i Wielka Brytania. Kraje te napisały w oświadczeniu, że celem jest zbudowanie wspólnych zdolności antybalistycznych na Starym Kontynencie. Podkreślono, że jest to projekt czysto obronny i ma na celu uzupełnienie dotychczasowych systemów. W Paryżu trwa szczyt koalicji chętnych, czyli państw wyrażających gotowość wspierania Ukrainy i popierających pomysł wysłania na jej terytorium sił pokojowych po ustaniu walk. Przed spotkaniem przedstawiciel francuskiej prezydencji w koalicji przekazał, że rozmowy będą dotyczyć zwiększenia ukraińskich zdolności w zakresie obrony powietrznej. Obejmuje to dostarczenie amunicji do amerykańskich systemów Patriot, rozmieszczenie francusko-włoskich systemów SAMP/T oraz rozwijanie wspólnych alternatyw. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski w poniedziałek podkreślił w mediach społecznościowych, że istotny jest ten ostatni punkt i wymienił inicjatywę Freyja. Odpowiada za nią ukraińska firma Fire Point. Jej założyciel Denys Shtilerman zeznając przed parlamentem pod koniec maja stwierdził, że system o tej nazwie może zacząć przechwytywać pierwsze rosyjskie pociski jeszcze w tym roku. Według Shtilermana, w rozwój zaangażowane są przedsiębiorstwa z Niemiec, Francji i Norwegii. Uczestniczą one w nim finansowo, ale też mają dostęp do technologii. Radary natomiast być może dostarczy szwedzki Saab. Prezydent Francji Emmanuel Macron niedawno zapowiadał, że szczyt może być okazją do ogłoszenia nie tylko wspólnych inicjatyw dotyczących produkcji broni, ale także ćwiczeń, mających przygotować koalicję na rozmieszczenie wojsk na Ukrainie. Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer przekazał z kolei, że Londyn sfinansuje częściowo pożyczkę w wysokości 90 mld euro, którą Unia Europejska zgodziła się zaciągnąć na pomoc dla Kijowa. W zamian brytyjskie firmy będą mogły otrzymywać kontrakty na broń zamawianą przez ukraiński rząd. Koalicja chętnych powstała w zeszłym roku z inicjatywy Francji i Wielkiej Brytanii. Obecnie należy do niej 35 państw. Kijów zabiega o wzmocnienie obrony przeciwlotniczej w obliczu nasilenia się rosyjskich ataków z wykorzystaniem trudnych do przechwycenia pocisków balistycznych. Siły ukraińskie same jednak także prowadzą intensywne naloty na Rosję. W poniedziałek burmistrz Moskwy poinformował o kolejnym dużym ataku na stolicę i region stołeczny z wykorzystaniem 350 dronów. Według gubernatora obwodu moskiewskiego w ich wyniku zginęły 3 osoby. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow powiedział w piątek, że ukraińskie ataki prowadzą jedynie do tego, że Rosja będzie dążyć do poszerzenia – jak stwierdził – strefy buforowej na Ukrainie. Tłumaczy politolog Sergiy Taran.
-
5
Espresso US - Zmierzch Volkswagena
Volkswagen zapowiada ograniczenie rocznych mocy produkcyjnych z 10 do 9 milionów pojazdów. Planuje także skupić się na najbardziej atrakcyjnych segmentach rynku i zmniejszyć liczbę dostępnych modeli nawet do 50 proc., a także uprościć ofertę m.in. dotyczącą wersji wyposażenia. Komunikat pojawił się po posiedzeniu rady nadzorczej grupy. Według źródeł Reutersa przedstawiciele związków zawodowych zablokowali szeroko zakrojony plan jej restrukturyzacji. Został on odrzucony stosunkiem głosów 12 do 7. Dolna Saksonia i związkowcy mają razem większość w tym organie. Grupa w ostatnich latach boryka się z problemami. W piątek poinformowała o spadku globalnych dostaw samochodów o 8,6 proc. w drugim kwartale tego roku. Odpowiadał za to rynek chiński, gdzie obniżyły się one o 36,6 proc. W Ameryce północnej odnotowano wzrost o 7,7 proc., Europie Zachodniej o 1,8 proc., a Europie Środkowo-Wschodniej o 6,7 proc. Volkswagen chce walczyć o pozycję w Chinach. Zapowiada premierę 20 nowych modeli samochodów elektrycznych i hybrydowych w tym kraju jeszcze tego roku. Doświadcza tam jednak silnej konkurencji ze strony rodzimych marek – w roku 2024 grupa utraciła pozycję lidera chińskiego rynku na rzecz BYD. Marże Volkswagena zmniejszyły się o połowę w latach 2021-2025 w obliczu nie tylko trudności w Państwie Środka, ale i procesu transformacji w kierunku modeli elektrycznych oraz wyższych ceł w Stanach Zjednoczonych. Pod koniec czerwca Manager Magazine donosił, że Volkswagen rozważa zwolnienie 100 tys. pracowników oraz zamknięcie czterech zakładów w Niemczech. Źródła Reutersa potwierdziły, że zakładała to propozycja restrukturyzacji przedstawiona przez prezesa Oliviera Blume. Volkswagen w 2024 roku zawarł ze związkowcami porozumienie o redukcji zatrudnienia o 35 tys. miejsc pracy w Niemczech do roku 2030. W marcu tego roku zapowiedział zmniejszenie ich o kolejne 15 tys. w innych markach należących do grupy. Tłumaczy dr Piotr Andrzejewski z Instytutu Zachodniego.
-
4
Espresso US - Polska bliżej „paliwowego NATO”
Sojusznicy podejmą historyczny krok na rzecz rozszerzenia systemu dostarczania paliw dla sił zbrojnych w Europie – zapowiedział sekretarz generalny NATO Mark Rutte podczas konferencji prasowej, podsumowującej szczyt w Ankarze. Stwierdził, że szczegóły są na razie ustalane, już wiadomo jednak, że 27 mld euro zostanie przeznaczonych na modernizację dotychczasowej infrastruktury, jak i budowę nowej, w tym rurociągów biegnących na wschód. NATO Pipeline System to sieć podziemnych połączeń doprowadzających paliwa do baz wojskowych. Obecnie liczy 10 tys. km i obejmuje 12 państw sojuszu: Francję, Belgię, Holandię, Luksemburg, Niemcy, Danię, Islandię, Norwegię, Portugalię, Włochy, Grecję i Turcję. W czasie pokoju dostarcza on głównie paliwo lotnicze przewoźnikom komercyjnym, co pozwala na zdobycie środków do utrzymania infrastruktury. O rozbudowę systemu na wschodnią flankę zabiegały państwa tego regionu na czele z Polską. Według doniesień Bloomberga, sprawa ta powodowała trudności w wypracowaniu wspólnego komunikatu po szczycie w Ankarze. Ostatecznie zapis mówiący o rozbudowie nie znalazł się w jego końcowej wersji. Źródła Politico informowały natomiast, że część państw sprzeciwiała się inwestycji twierdząc, że tradycyjne środki walki zużywające duże ilości paliwa tracą na znaczeniu. Tymczasem rozbudowa jest kosztowna i mogłaby potrwać nawet 30 lat. Według Ośrodka Studiów Wschodnich głównym konsumentem paliwa w warunkach wojny byłoby lotnictwo. Własną propozycję rozbudowy zgłaszała także Turcja. Proponowała położenie rurociągu łączącego ją z Rumunią, którego koszt wyniósłby około miliarda euro. Polski wiceminister obrony Cezary Tomczyk nazwał decyzję ogłoszoną przez Rutte „strategiczną” i przekazał, że Warszawa zabiegała o nią przez wiele miesięcy. Prezydent Karol Nawrocki mówił o konieczności rozbudowy NATO Pipeline System na szczycie w Ankarze. Już podczas poprzedniego spotkania przywódców sojuszu w Hadze państwa wschodniej flanki liczyły, że decyzja o rozbudowie zostanie podjęta. Tłumaczy Daniel Czyżewski z Fundacji Polska z Natury.
-
3
Espresso US - Trump: Porozumienie z Iranem już nie obowiązuje
Porozumienie z Iranem przestało obowiązywać - przekazał Donald Trump. Przebywając w Ankarze na szczycie NATO prezydent Stanów Zjednoczonych powiedział reporterom, że państwem tym kierują „chorzy ludzie” i szukanie zgody z nimi to strata czasu. Siły amerykańskie poinformowały, że wznowiły ataki – uderzyły w 80 celów na terenie Iranu. Były to systemy obrony przeciwlotniczej, centra dowodzenia, radary, stanowiska pocisków przeciwokrętowych, a także ponad 60 łodzi należących do Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. Waszyngton ponownie wprowadził też sankcje na irańską ropę. Zawieszono je po tym, jak w połowie czerwca wypracowane zostało memorandum pokojowe z Teheranem. Ustanawiało ono 60-dniowe zawieszenie broni i wyznaczało drogę do dalszych negocjacji w sprawach spornych, takich jak irański program nuklearny oraz żegluga przez cieśninę Ormuz. Strona amerykańska twierdzi, że naloty były odpowiedzią na ataki Iranu na trzy statki handlowe płynące przez to przejście morskie. Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej informuje z kolei, że w odwecie uderzył w bazy sił USA w Kuwejcie i Bahrajnie. Spiker irańskiego parlamentu Mohammad Bagher Qalibaf napisał w mediach społecznościowych, że „era zastraszania dobiegła końca”, a Teheran się „nie ugnie”. Do wzajemnych ataków doszło po uroczystościach pogrzebowych duchowego przywódcy Aliego Chmeneiego, który zginął na początku wojny pomiędzy USA i Izraelem a Iranem. Były one okazją dla reżimu do zademonstrowania jedności i niezłomności. Wymiana ciosów spowodowała pięcioprocentowy wzrost ceny ropy Brent do poziomu prawie 78,5 dolara za baryłkę. Gdy Stany Zjednoczone i Izrael zaatakowały Iran pod koniec lutego, Teheran odpowiedział uderzeniem w tankowce w cieśninie Ormuz, a żegluga została wstrzymana. Wcześniej przepływał przez nią odpowiednik 20 proc. światowej konsumpcji ropy naftowej. Na mocy czerwcowego memorandum przejście miało zostać otwarte na 60 dni, a Iran i Oman miały porozumieć się w celu przyszłego administrowania nim. Oba te państwa sygnalizowały chęć pobierania opłat od płynących tą drogą statków. Waszyngton kategorycznie się temu sprzeciwiał, stojąc na stanowisku, że żegluga powinna odbywać się bezpłatnie. Tłumaczy Marcin Krzyżanowski, ekspert ds. Bliskiego Wschodu i współpracownik Układu Sił. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
2
Espresso US - NATO pokazuje wielkie zakupy
W Ankarze rozpoczął się szczyt NATO. We wtorek odbyło się forum poświęcone przemysłowi obronnemu, które było okazją do zaprezentowania i zawarcia porozumień dotyczących produkcji oraz zakupów uzbrojenia. Szwedzki SAAB poinformował o rozpoczęciu formalnych rozmów na temat sprzedaży do 10 samolotów wczesnego ostrzegania GlobalEye. Mogą one być oddawane do użytku od roku 2030 i kosztować około 400-450 mln dolarów za sztukę. Amerykański Lockheed Martin i niemiecki Rheinmetall podpisały memorandum dotyczące produkcji w Niemczech pocisków balistycznych krótkiego zasięgu ATACMS. Do tej pory nie były one wytwarzane poza Stanami Zjednoczonymi. Sekretarz generalny sojuszu Mark Rutte przekazał, że zakupionych zostanie do pięciu dronów rozpoznania MQ-4C Triton od firmy Northrop Grumman. List intencyjny w tej sprawie podpisały Norwegia, Finlandia, Dania i Niemcy. Rutte zapowiedział, że państwa NATO zainwestują 40 mld dolarów w systemy antydronowe w ciągu najbliższych pięciu lat. Powiedział także, że rozbudowana zostanie flota samolotów transportowych i cystern powietrznych we współpracy z Airbusem. Sekretarz poinformował, że sojusznicy europejscy i Kanada zwiększyli wydatki na obronność o 90 mld dolarów w zeszłym roku w stosunku do 2024. Rutte zabiegał o to, by duże zakupy obronne zostały ogłoszone w Ankarze. Jego starania koncentrują się wokół przekonania prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa, że sojusznicy na poważnie angażują się w zwiększanie zdolności obronnych. Trump zapowiedział zniesienie sankcji na sprzedaż broni i produktów podwójnego zastosowania do Turcji. Otwiera to drogę do zakupu myśliwców F-35 przez Ankarę. Zgodę jednak będzie musiał wydać Kongres. Turcja miała uczestniczyć w budowie maszyny. Została jednak wykluczona z programu po tym, jak w 2019 roku zakupiła systemy obrony przeciwlotniczej S-400 z Rosji. Strona amerykańska wyrażała obawy, że Rosjanie mogliby pozyskać dane pozwalające na lepsze wykrywanie samolotu. Źródła Reutersa twierdzą, że Turcja obecnie rozważa odesłanie systemów do państwa trzeciego. Dalsze dyskusje podczas szczytu dotyczyć będą zobowiązań wynikających z artykułu 5, wydatków na obronność, przyszłości cieśniny Ormuz oraz wsparcia dla Ukrainy. Tłumaczy Piotr Szymański, analityk Ośrodka Studiów Wschodnich.
-
1
Espresso US - Rosyjska strategia bliższa wojny totalnej
Co najmniej 14 osób nie żyje w wyniku rosyjskiego nalotu na Kijów, a uszkodzonych zostało prawie 30 budynków mieszkalnych – przekazały władze Ukrainy. Siły zbrojne informują, że zestrzeliły nad całym krajem 37 pocisków rakietowych i większość spośród użytych przez Rosjan 351 dronów. Nie udało się jednak strącić 23 pocisków balistycznych i 6 hipersonicznych. Służą do tego systemy obrony przeciwlotniczej Patriot, do których amunicji Ukrainie brakuje. Prezydent Wołodymyr Zełenski ponownie zaapelował do zachodnich partnerów o ich dostarczenie. Rosyjskie ministerstwo obrony twierdzi, że przeprowadzone zostały uderzenia na obiekty wojskowe, energetyczne oraz na lotniska. To kolejny nalot na stolicę Ukrainy w ostatnich tygodniach. W poprzednim, który miał miejsce w czwartek, zginęło 31 osób. Kreml w maju zapowiedział regularne ataki na Kijów. Siły ukraińskie uderzyły natomiast w porty w obwodzie leningradzkim w pobliżu Petersburga – Wysock i Ust Ługa, służące do eksportu ropy i produktów naftowych. W ostatnich miesiącach Ukraina nasila tego typu działania, mające na celu niszczenie rosyjskiej infrastruktury energetycznej. Zełenski stwierdził, że Rosjanie skierowali znaczną część systemów przeciwlotniczych do obrony Moskwy, pozostawiając resztę kraju wrażliwą na ataki. W piątek rosyjskie siły zbrojne przekazały, że zajęły Konstantynówkę. Rosjanie w ostatnim czasie nasilili ataki na to miasto. Jest ono częścią tzw. pasa twierdz, czyli szeregu umocnień, stojących na drodze w głąb Ukrainy. Zełenski przekazał, że informacje o jej zdobyciu są nieprawdziwe i zaproponował Władimirowi Putinowi spotkanie w niej w celu przeprowadzenia rozmów pokojowych. Doradca Putina Jurij Uszakow poinformował, że rosyjski przywódca rozmawiał przez telefon z prezydentem Stanów Zjednoczonych Donaldem Trumpem. Pogratulował mu z okazji 250. rocznicy ogłoszenia Deklaracji Niepodległości. Według Uszakowa Trump zadeklarował gotowość do szukania rozwiązań na rzecz zakończenia wojny, a jego wysłannicy – Steve Witkoff i Jared Kushner – są gotowi przylecieć do Moskwy. Zełenski przekazał, że również rozmawiał z Trumpem. W środę przywódcy mają spotkać się osobiście podczas szczytu NATO w Ankarze. Pomoc dla Kijowa będzie jednym z tematów omawianych przez państwa sojusznicze. Centralnym zagadnieniem będą także wydatki na obronność. Sekretarz generalny NATO Mark Rutte stwierdził, że w zeszłym roku podczas spotkania w Hadze padły zobowiązania, a w tym uwaga skupiona będzie na ich realizacji. Ambasador USA przy NATO Matthew Whitaker przekazał, że Trump oczekuje od sojuszników zwiększenia nakładów obronnych do 5 proc. PKB najszybciej, jak to możliwe. W myśl ustaleń z poprzedniego szczytu ma to nastąpić najpóźniej do roku 2035. Tłumaczy Marek Budzisz, analityk stosunków międzynarodowych.
-
0
Espresso US - Spór o koszty w NATO. Na szali przyszłość wschodniej flanki
Państwa NATO mają problem z uzgodnieniem treści wspólnego komunikatu po szczycie sojuszu, który odbędzie się w przyszłym tygodniu w Ankarze. Według źródeł Bloomberga, Polska zawnioskowała o rozszerzenie NATO Pipeline System, NPS, na wschód. Jest to system rurociągów, łączących składy, bazy wojskowe i lotniska. Służy zaopatrzeniu sił zbrojnych w paliwa. Obecnie NPS ma około 10 tys. km i obejmuje 12 krajów, głównie Europy zachodniej. Inicjatywę Warszawy wspierają inne państwa wschodniej flanki. Sprawa ciągnie się od miesięcy. Jak twierdzą rozmówcy agencji, już w zeszłym roku państwa te liczyły, że decyzja w sprawie rozbudowy zostanie podjęta na szczycie w Hadze. Wymaga ona jednak zgody wszystkich członków NATO. Według Ośrodka Studiów Wschodnich objęcie państw wschodniej flanki systemem kosztowałoby około 21 mld euro i potrwałoby od 20 do 25 lat. Źródła Politico mówią o kwocie 26 mld euro i 30 latach. Część państw ma stać na stanowisku, że nie ma sensu wydawać tyle pieniędzy na system dostarczania paliw dla tradycyjnych środków walki, ponieważ tracą one na znaczeniu. Zwolennicy projektu twierdzą, że jest on konieczny dla zwiększenia bezpieczeństwa sojuszu, który obecnie doświadcza zagrożenia ze wschodu. Niezbędne jest stworzenie systemu zaopatrzenia sił, które prowadziłyby na tym teatrze działania wojenne. NATO planuje przeznaczyć 28 mld dolarów na infrastrukturę paliwową. O pieniądze te zabiega także Turcja. Według Bloomberga, chce sfinansować z nich budowę systemu, który połączyłby Corlu, Mersin i bazę powietrzną Incirlik. Ankara proponuje także postawienie rurociągu łączącego Turcję z Rumunią, który w alternatywny sposób zaopatrywałby wschodnią flankę w paliwa. Reuters informuje, że dotarł do treści komunikatu po szczycie, która została już zaakceptowana przez ambasadorów państw sojuszniczych przy NATO. Stolice potwierdzają w nim „żelazne zobowiązanie” do wspólnej obrony, wyrażone w artykule piątym Traktatu Północnoatlantyckiego. W dokumencie stwierdzono, że Rosja stanowi „długoterminowe zagrożenie” dla „euroatlantyckiej stabilności”. Podkreślono także, że Kanada i sojusznicy europejscy wywiązują się ze zobowiązania w postaci zwiększania wydatków na obronność, które zostało przyjęte w zeszłym roku w Hadze. W depeszy Reutersa nie ma natomiast wzmianki o NATO Pipeline System. Tłumaczy dr Michał Paszkowski, starszy analityk w Zespole Wschodnim Instytutu Europy Środkowej.
-
-1
Espresso US - USA mogą przejąć udziały w OpenAI. Na czyją korzyść?
OpenAI rozpoczął rozmowy z administracją Stanów Zjednoczonych o możliwym przekazaniu jej 5 proc. udziałów w spółce – informuje Financial Times. Według źródeł dziennika taką propozycję złożył jej CEO Sam Altman, który, jak z kolei twierdzi Bloomberg, przedstawił ten pomysł już w zeszłym roku. Chodziło nie tylko o OpenAI, ale o wszystkie największe amerykańskie firmy rozwijające sztuczną inteligencję. Altman twierdził, że ma to na celu zapewnienie społeczeństwu udziału w szybko rozwijającej się technologii, która może doprowadzić do istotnych zmian w gospodarce, w tym na rynku pracy. Spółki z branży przyciągają znacznie więcej inwestorów niż pozostałe. OpenAI i Anthropic przygotowują się do wejścia na giełdę, a pierwsze oferty publiczne mogą zebrać biliony dolarów. Dane Instytutu Gallupa mówią, że odsetek przedstawicieli pokolenia Z z ekscytacją podchodzących do sztucznej inteligencji spadł w ujęciu rocznym z 36 do 22 proc. na przełomie lutego i marca tego roku. Odsetek odczuwających złość wzrósł natomiast z 22 do 31 proc, a niepokój z 41 do 42 proc. Na początku czerwca prezydent Stanów Zjednoczonych wyraził zainteresowanie przejęciem części udziałów w spółkach zajmujących się sztuczną inteligencją i utworzeniem zarządzającego nimi funduszu. Wypracowane przez niego środki zostałyby przeznaczone na wydatki publiczne. Donald Trump przekazał, że rozmowy na ten temat trwają. Niedługo wcześniej na łamach „The New York Times” z podobną propozycją wyszedł lewicowy senator Bernie Sanders. Domagał się 50-procentowych udziałów dla rządu i przeznaczenia zysków m.in. na wsparcie tych, którzy w wyniku wdrażania sztucznej inteligencji utracą pracę. W połowie maja natomiast papież Leon XIV opublikował swoją pierwszą encyklikę „Magnifica Humanitas”. Napisał w niej, że technologia ta nie może być skupiona w rękach nielicznych i pogłębiać przepaści pomiędzy tymi, „którzy mogą uczestniczyć w rewolucji cyfrowej, a tymi, którzy pozostają na jej marginesie”. Trump w obecnej kadencji doprowadził do zakupienia przez rząd udziałów w kilku spółkach technologicznych, w tym 10-procentowego pakietu w Intelu. Pentagon nabył natomiast 15 proc. akcji MP Materials – firmy zajmującej się wydobyciem metali ziem rzadkich. Tłumaczy dr Piotr Arak, główny ekonomista Velo Banku. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
-2
Espresso US - Tajne szkolenia sił rosyjskich w Chinach i niepokój w Europie
Tajne szkolenia rosyjskich żołnierzy w Chinach zostały zaakceptowane przez ministra obrony Rosji Andrieja Biełousowa. Było w nie zaangażowanych co najmniej czterech generałów z obu krajów. Tak wynika z dokumentów, do których dotarła Agencja Reutera. Informacje w tej sprawie przekazały jej także europejskie źródła. W ich ocenie fakt uczestnictwa urzędników i wojskowych najwyższego szczebla świadczy o wadze współpracy wojskowej pomiędzy krajami i wzbudził niepokój w Europie. W dokumentach widzianych przez agencję znalazły się szczegóły jednego ze szkoleń. Trwało ono trzy tygodnie i dotyczyło obrony radiologicznej, biologicznej i chemicznej. Odbyło się w listopadzie w jednostce wojskowej w Pekinie. Rozmówcy Reutersa twierdzą, że fakt poruszania tak wrażliwej tematyki świadczy o strategicznej kooperacji tych państw. Rosyjskie ministerstwo obrony nie skomentowało sprawy. Chiński MSZ ocenił natomiast, że doniesienia te są nieprawdziwe, a Pekin podtrzymuje swoje dotychczasowe stanowisko ws. wojny na Ukrainie – zachowuje neutralność i jest gotów pełnić funkcję mediatora. Reuters już w maju pisał o tym, że 200 rosyjskich żołnierzy szkoliło się w Chinach, a część z nich trafiła potem na front ukraiński. Kursy dotyczyły głównie użycia dronów bojowych. W połowie czerwca doniesienia te potwierdziła Kaja Kallas, wysoka przedstawiciel Unii Europejskiej ds. polityki zagranicznej i bezpieczeństwa. Agencja pisała wówczas także, że umowa między Moskwą a Pekinem zakładała również szkolenia chińskich wojskowych w Rosji. W jednym z rosyjskich dokumentów, do których dotarła obecnie podkreślono, że choć Chińczycy dysponują zaawansowaną bronią i dużą wiedzą teoretyczną, brakuje im realnego doświadczenia bojowego. Tłumaczy Łukasz Kobierski, dyrektor Instytutu Nowej Europy.
-
-3
Espresso US - Liderka AfD: Rosja sekretem sukcesu Niemiec
Tania energia z Rosji była sekretem sukcesu „Made in Germany” twierdzi Alice Weidel. Współprzewodnicząca Alternatywy dla Niemiec udzieliła wywiadu Agencji Reutera. Oceniła, że należy zakończyć bojkot ropy i gazu z tego kierunku. Partia od początku kwietnia przewodzi w sondażach wyborczych. Obecnie jej poparcie wynosi około 28 proc., podczas gdy drugiej w kolejności, rządzącej CDU/CSU, około 22 proc. W zeszłym roku niemiecki PKB wzrósł o 0,2 proc. W dwóch poprzednich latach kurczył się. Co miesiąc w kraju znika średnio ponad 10 tys. miejsc pracy w przemyśle. W zeszłym tygodniu w mediach pojawiła się informacja, że gigant motoryzacyjny Volkswagen rozważa zwolnienie 100 tys. pracowników. W 2024 roku spółka w ramach porozumienia ze związkami zawodowymi ogłosiła, że zlikwiduje 35 tys. miejsc pracy w Niemczech do roku 2030. Potem jednak zwiększyła tę liczbę do 50 tys. W debacie publicznej wymieniane są różne przyczyny słabych wyników gospodarczych, takie jak nieuczciwa konkurencja z Chin, zamykanie się rynku amerykańskiego, obciążenie biurokratyczne i podatkowe oraz właśnie wysokie ceny energii. Zanim Rosja napadła na Ukrainę, odpowiadała za ponad jedną trzecią niemieckiego importu ropy oraz ponad połowę dostaw gazu. Obecnie bezpośrednie zakupy tych surowców zostały całkowicie zakończone. Prominentny polityk AfD Markus Frohnmaier na początku czerwca spotkał się prezesem rosyjskiego Gazpromu Aleksiejem Millerem podczas forum ekonomicznego w Petersburgu, nazywanego „rosyjskim Davos”. Wzywał wówczas do wznowienia dostaw przez gazociąg Nord Stream. Ich ograniczenie, a następnie całkowite odcięcie przez stronę rosyjską latem 2022 roku spowodowało gigantyczne wzrosty cen surowca w Niemczech i całej Europie. Weidel powiedziała także, że AfD liczy na zwycięstwo w wyborach w Saksonii-Anhalcie i Meklemburgii-Pomorzu Przednim we wrześniu. W obu tych landach partia przewodzi w sondażach. Wygrana w ocenie Weidel będzie przystankiem na drodze do objęcia rządów federalnych po wyborach krajowych w 2029 roku. Tłumaczy Patrycja Tepper z Instytutu Zachodniego. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
-4
Espresso US - Putin mówi Ukraińcom „nie”, choć liczy straty
Władimir Putin twierdzi, że odrzucił ukraińskie propozycje mające na celu ograniczenie działań wojennych. W wywiadzie udzielonym Pawłowi Zarubinowi przekazał, że Kijów chciał wzajemnego powstrzymania ataków dalekiego zasięgu. Jego zdaniem świadczy to o tym, że rosyjskie naloty są dużo bardziej bolesne dla Ukrainy niż na odwrót. Prezydent Rosji potwierdził jednak potrzebę wzmocnienia obrony powietrznej kraju w związku z uderzeniami w infrastrukturę naftową. Ocenił, że Rosja dobrze radzi sobie z powodowanymi przez nie niedoborami paliw. W niedzielę prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski przekazał, że trafione zostały rafinerie w obwodzie jarosławskim i Kraju Krasnodarskim. Według Bloomberga trzy czwarte rosyjskich obwodów zmaga się obecnie z niedoborami paliw. Niedawno Reuters informował na podstawie źródeł branżowych, że Kreml rozmawia z Kazachstanem na temat ich awaryjnego importu. Szczególnie trudna sytuacja jest na okupowanym Krymie, którego władze ogłosiły stan wyjątkowy w związku z atakami. Dowódca ukraińskich sił bezzałogowych Robert Browdi niedawno deklarował chęć odcięcia półwyspu od dostaw z Rosji. Od tego czasu doszło do uderzeń między innymi na mosty łączące go z innymi zajętymi przez Rosjan obwodami Ukrainy. W zeszłym tygodniu Zełenski poinformował o zatwierdzeniu planu 40-dniowej operacji, jak napisał, oddziaływania na państwo agresora, by skłonić go do zakończenia wojny. Nie podał jednak szczegółów. Putin powiedział także, że Ukraina zaproponowała, by walki prowadzone były jedynie w obwodach chersońskim, zaporoskim, donieckim i ługańskim. Ocenił, że świadczy to o brakach osobowych w ukraińskiej armii, oraz stwierdził, że zgoda umożliwiłaby jej większe skoncentrowanie sił. Potwierdził również, że celem rosyjskich działań jest zajęcie w całości Donbasu i Noworosji. Taką nazwę stosują Rosjanie dla wspomnianych obwodów. Siły rosyjskie w ostatnim czasie podejmują próby zajęcia Konstantynówki, miasta w obwodzie donieckim, które przed wojną liczyło 70 tys. mieszkańców. Jest ono częścią tzw. ukraińskiego pasa twierdz, czyli szeregu fortyfikacji blokujących drogę w głąb Ukrainy. Na początku czerwca Zełenski wystosował list do Putina, w którym proponował spotkanie i rozpoczęcie rozmów pokojowych. Prezydent Rosji odrzucił jednak taką możliwość. W wywiadzie udzielonym Zarubinowi powiedział jednak, że jest gotowy prowadzić dalsze negocjacje ze Stanami Zjednoczonymi w tej sprawie. Spodziewa się także, że wysłannicy amerykańskiego prezydenta – Steve Witkoff i Jared Kushner – przylecą wkrótce w tym celu do Moskwy. Tłumaczy Marek Budzisz, analityk stosunków międzynarodowych.
-
-5
Espresso US - Krytyczne minerały będą produkowane w bazach U.S. Army
Pentagon zawarł szereg porozumień z firmami, które zajmują się wytwarzaniem krytycznych minerałów. Zbudują one zakłady ich przetwarzania na terenach należących do sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych. REAlloys otworzy zakład separacji metali ziem rzadkich w stanie Utah. Będą one tam także składowane na potrzeby armii. Titan Mining będzie oczyszczać grafit w Arkansas lub Alabamie. EnergyX będzie odpowiadać za produkcję litu, a pochodzący z Australii ioneer – boru. Krok ten został zapowiedziany w marcu zeszłego roku, kiedy prezydent Donald Trump podpisał rozporządzenie wykonawcze ułatwiające administracji finansowanie takich projektów i udzielanie zgody na produkcję i wydobycie. Działania Waszyngtonu mają na celu uniezależnienie się od Chin, które kontrolują rynek wydobycia metali ziem rzadkich w 61 proc., a rafinacji w 91 proc. Tymczasem substancje te są kluczowe w zaawansowanym przemyśle cywilnym i wojskowym. W ostatnich dniach Pekin nałożył ograniczenia eksportowe na 10 amerykańskich podmiotów. Wśród nich są MP Materials, zarządzający jedyną działającą na terenie Stanów Zjednoczonych kopalnią metali ziem rzadkich oraz USA Rare Earth, także zajmujący się ich produkcją. Chińskie firmy nie będą mogły dostarczać objętym nimi spółkom towarów podwójnego zastosowania. W zeszłym roku natomiast, w ramach wojny handlowej ze Stanami Zjednoczonymi, Chiny ograniczyły możliwość eksportu kilkunastu krytycznych minerałów. Obostrzenia zostały z czasem częściowo złagodzone. Państwa G7 w zeszłym tygodniu zapowiedziały działania na rzecz uniezależnienia się w zakresie dostaw krytycznych minerałów. W komunikacie po szczycie we francuskim Évian-les-Bains wyraziły głębokie zaniepokojenie arbitralnymi decyzjami o nakładaniu ograniczeń handlowych. W tekście znalazł się zapis mówiący o zmniejszeniu zależności od jednego partnera w zakresie metali ziem rzadkich i magnesów do poziomu poniżej 60 proc. do roku 2030, a następnie do poniżej 50 proc. w możliwie szybkim terminie. Z kolei rząd Stanów Zjednoczonych na początku roku ogłosił Project Vault wart 12 mld dolarów, mający na celu utworzenie zapasów ważnych dla gospodarki pierwiastków. Tłumaczy Krzysztof Karwowski, ekspert ds. nowych technologii i redaktor Układ Sił. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
-6
Espresso US - Zełenski: Białoruś ugięła się pod żądaniami Kijowa
Białoruś wyłączyła retransmitery na swoim terytorium, które służyły do naprowadzania rosyjskich dronów na cele na Ukrainie – przekazał prezydent Wołodymyr Zełenski w rozmowie z agencją RBK-Ukraina. W zeszły piątek postawił ultimatum białoruskiemu przywódcy – zażądał, by Mińsk usunął te urządzenia, albo Kijów zrobi to samodzielnie. Niedługo potem Aleksandr Łukaszenka spotkał się z przewodniczącym Homelskiego Obwodowego Komitetu Wykonawczego Iwanem Krupko. Jest to region graniczący z Ukrainą. Krupko przekazał po spotkaniu, że prezydent zapewniał o gotowości do odparcia każdego agresora. Zełenski poinformował, że nie wie, czy retransmitery zostały wyłączone czy usunięte. Jednak zarówno głównodowodzący sił ukraińskich generał Oleksandr Syrski, jak i służby wywiadowcze twierdzą, że urządzenia nie działają. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow nazwał ultimatum Zełenskiego „absolutnie agresywnym” oraz ocenił, że jest to ingerencja w sprawy wewnętrzne innego kraju, naruszająca jego suwerenność. Przekazał także, że Władimir Putin spotka się wkrótce z Łukaszenką i będzie to okazja, żeby omówić tę sprawę. Popularny ukraiński kanał na platformie Telegram Nikolaszewskij Waniok przekazał, że Ukraińcy w ostatnim czasie niszczyli wieże z nadajnikami. Działania te były jednak prowadzone bez rozgłosu. Władze Białorusi natomiast mają powoli dystansować się od Putina. Mają na to wpływ m.in. niedawne działania administracji Stanów Zjednoczonych, takie jak łagodzenie sankcji. Łukaszenka w połowie czerwca powiedział w wywiadzie dla stacji Al-Arabijja, że udział jego państwa w wojnie jest wykluczony. Była to odpowiedź na sugestie płynące z Kijowa, że Rosjanie mogą otworzyć nowy front z kierunku białoruskiego. Łukaszenka stwierdził, że rozmawiał o tym wielokrotnie z Putinem, który rozumie jego stanowisko. Przywódca białoruskiego reżimu powiedział wręcz, że kraj miałby trudności z obronieniem się przed siłami ukraińskimi, a także przed wojskami NATO, które mogłyby przyjść na pomoc. Stwierdził także, że jego krytyka pod adresem Zełenskiego mogła być nieco przesadzona. Odnosiło się to do jego słów, które padły po tym, jak dowódca ukraińskich sił dronowych Robert Browdi powiedział, że wyznaczonych zostało już 500 celów do uderzenia na terenie Białorusi, jeżeli kraj ten wejdzie do wojny. Tłumaczy Aleksander Kazak, ekspert ds. bezpieczeństwa międzynarodowego i polityki Białorusi. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
-7
Espresso US - Niemcy kasują gigantyczny kontrakt obronny
Niemcy wycofują się z zakupu sześciu fregat F126. Kontrakt opiewał na 10 mld euro i był największym w historii niemieckiej marynarki wojennej. Ministerstwo obrony przekazało, że zamiast tego kupionych zostanie osiem fregat MEKO A-200. Ich tonaż jest ponad dwukrotnie mniejszy niż F126. Mogą one też przenosić mniej uzbrojenia. Zakończony projekt już wcześniej napotykał na trudności. Realizowała go holenderska stocznia Damen Schelde Naval Shipbuilding, która sygnalizowała, że nie jest w stanie zrobić tego na czas. Rząd w Berlinie podjął kroki na rzecz powierzenia zlecenia niemieckiemu Naval Vessels Lürssen, który został następnie przejęty przez Rheinmetall. Akcje tej największej spółki zbrojeniowej w Niemczech spadły po ogłoszeniu decyzji o rezygnacji o 16 proc., a TKMSu, który zbuduje MEKO, wzrosły o 12 proc. Rząd argumentuje, że koszt zakupu F126 finalnie przekroczyłby 18 mld euro, a zmiana wykonawcy wiązałaby się z koniecznością odstąpienia od roszczeń odszkodowawczych. Źródła Bloomberga twierdzą, że rząd zdążył już wydać 2 mld euro na poprzedni projekt. Ministerstwo obrony informuje, że nowe jednostki będą kosztować 11,6 mld euro. Ich zakup będzie musiał zostać zaakceptowany przez parlament. Berlin na początku roku podpisał wstępną umowę na budowę czterech z nich z TKMS. Decyzja wzbudza emocje w kraju i jest kolejną dużą zmianą w planach wydatków obronnych. Dwa tygodnie temu Niemcy wycofały się ze współpracy z Francją na rzecz wspólnej budowy myśliwca szóstej generacji. Projekt Future Combat Air System, w którym uczestniczyła jeszcze Hiszpania, został zainicjowany w 2017 roku. Jego wartość szacowana była na 100 mld euro. Do roku 2040 miał powstać samolot, który zastąpiłby Eurofightera i francuskiego Rafale. Powodem były nieporozumienia pomiędzy francuskim Dassault Aviation a odpowiadającym za wkład niemiecki Airbus Defence and Space. Przedsiębiorstwa spierały się o to, które w większym stopniu będzie odpowiadać za realizację projektu. Ponadto dochodziło do sporów na tle specyfikacji myśliwca. Paryż potrzebował lżejszej maszyny, zdolnej do operowania z lotniskowca, podczas gdy Berlin cięższego samolotu przewagi powietrznej. Niemieckie i hiszpańskie firmy zbrojeniowe wyraziły gotowość do dokończenia projektu, nawet, jeżeli miałby być on realizowany w innej formule. Tłumaczy dr Piotr Andrzejewski z Instytutu Zachodniego.
-
-8
Espresso US - USA zawieszają sankcje na Iran
Departament Skarbu Stanów Zjednoczonych zawiesił sankcje na sprzedaż irańskiej ropy i produktów naftowych do 21 sierpnia. Licencja na transakcje rozliczane w dolarach nie obejmuje jednak sprzedaży na Kubę, Krym i do Korei Północnej. W ostatnich latach irańską ropę odbierały głównie niewielkie chińskie rafinerie. Przed 2018 rokiem, w którym Stany Zjednoczone znów nałożyły sankcje na Iran, sprowadzały ją także m.in. Indie, Korea Południowa, Japonia, Tajwan, Włochy, Grecja i Turcja. Sekretarz skarbu Scott Bessent napisał w mediach społecznościowych, że Teheran zobowiązał się otworzyć cieśninę Ormuz dla swobodnej żeglugi oraz wpuścić do kraju inspektorów Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej. W niedzielę i poniedziałek w Szwajcarii odbyły się negocjacje, podczas których Stany Zjednoczone i Iran wypracowały plan dalszych rozmów o sprawach spornych, takich przyszłość programu nuklearnego Republiki Islamskiej. Jednak rzecznik irańskiego MSZ Esmail Baghaei przekazał we wtorek, że nie ma planów dopuszczenia inspektorów do obiektów związanych z tym programem, które zostały uszkodzone bądź zniszczone w wyniku amerykańsko-izraelskich nalotów w czerwcu zeszłego roku. Prezydent USA Donald Trump przekazał, że jeżeli Iran nie będzie się stosował do podjętych postanowień, zrobi „to, co będzie musiał”. Prezydent Iranu Masud Pezeszkian poinformował z kolei, że Stany Zjednoczone zgodziły się także na uwolnienie części irańskich aktywów zamrożonych poza granicami kraju. Lokalna agencja Mehr twierdzi, że pieniądze zostaną wypłacone w dwóch ratach po 6 mld dolarów. Wiceprezydent USA J.D. Vance przekazał, że Waszyngton zachowa kontrolę nad tymi środkami – będą mogły być one wydawane jedynie na zakup amerykańskich produktów rolnych – kukurydzy, soi i pszenicy. Memorandum z zeszłego tygodnia zakłada z kolei utworzenie wartego 300 mld dolarów funduszu na rzecz inwestycji w Iranie. Będą za to odpowiadać Stany Zjednoczone. Co więcej, dokument nie mówi nic o irańskim programie rakietowym. To wszystko budzi niepokój państw regionu. Sekretarz stanu USA Marco Rubio we wtorek przyleciał do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, a w tym tygodniu odwiedzi także Kuwejt i Bahrajn. Spotka się z przedstawicielami państw Rady Współpracy Zatoki Perskiej. Izrael z kolei obawia się także normalizacji wpływów irańskich w Libanie. Memorandum zakłada zakończenie walk na tym kierunku, gdzie siły izraelskie ścierają się ze wspieranym przez Teheran Hezbollahem. Obie strony wymieniały ciosy od czasu jego podpisania. Na wtorek natomiast w siedzibie amerykańskiego Departamentu Stanu zaplanowano rozmowy na temat wycofania sił izraelskich z południowego Libanu. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
-9
Espresso US - Premier Wielkiej Brytanii rezygnuje. Kto przejmie władzę?
Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer zapowiedział, że ustąpi ze stanowiska. Spekulacje na temat jego rezygnacji pojawiały się od miesięcy, w związku z malejącym poparciem dla rządzonej przez niego Partii Pracy. Starmer przekazał, że będzie pełnił funkcję szefa rządu do momentu wyboru nowego przewodniczącego laburzystów. Proces ten rozpocznie się w lipcu i zakończy się najpóźniej do końca sierpnia. Swoją kandydaturę zgłosił Andy Burnham, burmistrz Wielkiego Manchesteru, który w zeszłym tygodniu wygrał wybory uzupełniające do Izby Gmin. Był on od dłuższego czasu wskazywany na potencjalnego następcę, który ma szansę odwrócić trend spadkowy poparcia dla Partii Pracy. Chęć startu w wyścigu o fotel przewodniczącego i jednocześnie premiera sygnalizował także Wes Streeting, który w maju zrezygnował z funkcji ministra zdrowia. Przekazał on jednak, że udziela swojego poparcia Burnhamowi. Następca Starmera będzie piątym premierem Wielkiej Brytanii od 2022 roku, a siódmym w ciągu dekady. Przeważające zwycięstwo Partii Pracy w roku 2024 dało nadzieję na ustabilizowanie sytuacji politycznej w kraju. Poparcie dla laburzystów w ciągu dwóch lat znacząco jednak zmalało, a w maju tego roku ugrupowanie poniosło porażkę w wyborach lokalnych. Utraciło około 60 proc. mandatów kosztem prawicowej partii Reform UK oraz Zielonych. Wkrótce po tym jedna czwarta parlamentarzystów Partii Pracy wezwała Starmera do ustąpienia. Ciosem dla premiera była także niedawna rezygnacja ministra obrony. John Healey złożył dymisję twierdząc, że rząd nie zapewnił odpowiednich wydatków na obronność, tymczasem Rosja, według szacunków brytyjskiego wywiadu, może zaatakować państwa NATO do roku 2030. Healey przekazał, że do tego czasu planowany jest wzrost budżetu obronnego do 2,68 proc. PKB, czyli jedynie o 8 setnych punktu procentowego więcej niż obecnie. Wzrost gospodarczy w Wielkiej Brytanii w 2024 roku wyniósł 1 proc. PKB, a w 2025 1,4 proc PKB. Dług publiczny sięga natomiast 95 proc. PKB. Starmer, podsumowując swoje rządy, wskazał na kilka obszarów, które uznaje za sukces: to wzmocnienie gospodarki, skrócenie kolejek do usług medycznych, poprawa praw pracowniczych, wsparcie dla Ukrainy i zbliżenie z Unią Europejską. Według najnowszych danych serwisu Yougov, jedynie 18 proc. badanych uważa, że premier dobrze wywiązuje się z obowiązków. Partia Reform UK przewodzi w sondażach z 25 proc. poparciem. Laburzyści i Partia Konserwatywna mają po 18 proc. Tłumaczy prof. Marcin Łukaszewski z Zakładu Kultury Politycznej Wydziału Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
-10
Espresso US - Pentagon zapowiada kary i nagrody
Sekretarz wojny Stanów Zjednoczonych zapowiedział półroczny przegląd obecności wojskowej USA w Europie. Pete Hegseht podczas spotkania ministrów obrony NATO w siedzibie sojuszu w Brukseli stwierdził, że celem jest doprowadzenie do tego, by państwa europejskie wzięły na siebie główny ciężar związany z obronnością. Przegląd prawdopodobnie przeprowadzi generał Alexus Grynkewich, naczelny dowódca sojuszniczy w Europe. Złagodziło to obawy, że będzie za niego odpowiadał Elbridge Colby, zastępca Hegsetha, główny architekt amerykańskiej strategii w administracji prezydenta Donalda Trumpa. Grynkewich niedawno informował, że tworzone są alternatywne plany obrony Europy po tym, jak Waszyngton ogłosił wycofanie części sił w ramach tzw. NATO Force Model. Chodzi m.in. o lotniskowiec oraz kilka okrętów wsparcia, cysterny powietrzne i myśliwce. Hegseth zagroził także, że jeżeli sojusznicy nie podejmą zdecydowanych kroków w celu zwiększenia wydatków obronnych do poziomu 5 proc. PKB, Stany Zjednoczone zmniejszą swój udział finansowy w budżecie sojuszu. Obecnie odpowiadają za niespełna 15 proc. Dziesięć lat temu ich udział stanowił 22 proc. Cel 5 proc. PKB został przyjęty podczas zeszłorocznego szczytu NATO w Hadze. Ustalono jednak, że poziom ten ma zostać osiągnięty do roku 2035. Źródła „Wall Street Journal” twierdzą, że podczas zamkniętego spotkania ministrowie krajów europejskich apelowali do Hegsetha, by Stany Zjednoczone nie deklarowały publicznie zmniejszenia zaangażowania, ponieważ obniża to wiarygodność odstraszania i pomaga Rosji. Sekretarz wojny powiedział, że przegląd będzie formą testu, którego niektórzy sojusznicy nie przejdą, a część zda go celująco. W czwartek polski minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz przekazał, że Hegseth popiera pomysł utworzenia stałej bazy wojsk USA w Polsce, która jest modelowym sojusznikiem Waszyngtonu ze względu na wydatki przeznaczane na zbrojenia. Wcześniej Trump zapowiadał wysłanie do Polski dodatkowych pięciu tysięcy żołnierzy. Sekretarz generalny sojuszu Mark Rutte przekazał po spotkaniu, że szef amerykańskiego resortu obrony słusznie wzywał partnerów z Europy do bardziej stanowczych działań. NATO, w jego ocenie, przechodzi transformację, która wiąże się ze wstrząsami. Kanclerz Niemiec Friedrich Merz stwierdził, że plany zmniejszenia amerykańskiej obecności w Europie są znane od dawna i partnerzy europejscy są świadomi, że muszą robić więcej. Hegseth przekazał też, że Stany Zjednoczone będą wywierać presję na sojuszników, by umożliwiali im korzystanie z baz wojskowych na swoim terytorium. Stwierdził, że odmowa niektórych partnerów w trakcie operacji w Iranie naraziła życie żołnierzy USA. Hiszpania zamknęła bazy dla Amerykanów, a następnie całą przestrzeń powietrzną dla ich sił uczestniczących w wojnie w Zatoce Perskiej. Tłumaczy dr Marek Stefan, zastępca redaktora naczelnego Układu Sił.
-
-11
Espresso US - Co przyniesie dym nad Moskwą?
Ukraina przeprowadziła kolejny duży atak dronowy w pobliżu Moskwy. Mer stolicy Siergiej Sobianin przekazał, że co najmniej 194 bezzałogowce zostały zestrzelone. Wiele jednak dotarło do celów. W internecie pojawiły się nagrania płonącej moskiewskiej rafinerii, należącej do Gazpromu i zaopatrującej miasto oraz jego okolice w paliwa. Obiekt zapłonął też we wtorek, w wyniku poprzedniego ukraińskiego nalotu. Rosyjska agencja Interfax poinformowała, że cztery lotniska w regionie stołecznym musiały wstrzymać funkcjonowanie. Na największym z nich – Szeremietiewie – pasażerowie zostali ewakuowani do schronów. Z kolei państwowa agencja TASS przekazała, że ze względów bezpieczeństwa zamknięta została część kluczowych dróg w pobliżu Moskwy. Ministerstwo obrony Federacji Rosyjskiej informuje o strąceniu 555 bezzałogowców nad 17 obwodami kraju. Zaatakowany miał zostać także Krym, który Ukraińcy chcą odciąć od dostaw z Rosji z pomocą ataków dronowych. Do nalotu doszło tuż przed rozpoczęciem szczytu z udziałem Władimira Putina i przywódców Stowarzyszenia Narodów Azji Południowo-Wschodniej w Kazaniu. Ukraińskie ataki na infrastrukturę paliwową nie tylko wpływają na rosyjski eksport, ale także powodują trudności logistyczne w kraju. Państwowy przewoźnik, Koleje Rosyjskie, zapowiedział uruchomienie specjalnej grupy zadaniowej, która będzie zarządzać procesem dostarczania paliw. W niektórych regionach są one racjonowane. Średnia cena benzyny wzrosła o 5,6 proc. od początku roku. Źródła branżowe Reutersa twierdzą, że Rosja w tym miesiącu zamierza sprowadzić paliwa do kraju drogą morską. Już w zeszłym roku miała rozważyć taki krok, jednak ostatecznie produkcja krajowa okazała się wystarczająca. W kwietniu wprowadzony został natomiast zakaz eksportu benzyny, by zabezpieczyć lokalne potrzeby przed sezonem wakacyjnym. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski napisał w mediach społecznościowych, że uderzenia to w pełni uzasadniona odpowiedź na rosyjskie ataki. W nocy z niedzieli na poniedziałek Rosja przeprowadziła kolejny zmasowany nalot z użyciem 70 pocisków rakietowych i ponad 600 dronów. Ze środy na czwartek również doszło do bombardowań, choć o mniejszej skali. Zełenski stwierdził też, że już czas, by wojna się zakończyła i Kreml musi podjąć w tym celu kroki dyplomatyczne. Prezydent Ukrainy w ostatnich tygodniach kilkukrotnie wzywał Władimira Putina do bezpośrednich rozmów. Rosyjski przywódca odrzucił jednak na razie możliwość spotkania z Zełenskim. Tłumaczy dr Michał Sadłowski, dyrektor Centrum Badań nad Państwowością Rosyjską. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
-12
Espresso US - Trump wyraził poparcie dla Ukrainy na szczycie G7
Kraje G7, w tym Stany Zjednoczone, wyraziły poparcie dla Ukrainy broniącej, jak napisano w komunikacie, swojej wolności, suwerenności i integralności terytorialnej. We francuskim Evian-les-Bains trwa szczyt z udziałem przywódców państw grupy. Liderzy napisali, że wyrażają uznanie dla Kijowa w związku z wykazaną odpornością, a także ostatnimi postępami na polu walki. By wesprzeć te wysiłki, zgodzili się zwiększyć dostawy sprzętu wojskowego, w tym systemów obrony przeciwlotniczej i amunicji, a także broni dalekiego zasięgu. Wyrazili także gotowość do rozważenia udzielenia Ukrainie licencji na wytwarzanie uzbrojenia. W ostatnich miesiącach wzywał do tego prezydent Wołodymyr Zełenski i mówił gotowości uruchomienia produkcji pocisków PAC-3 do amerykańskich systemów obrony przeciwlotniczej Patriot. Jego zdaniem Trump popiera ten pomysł. Liderzy G7 podkreślili znaczenie odporności energetycznej Ukrainy i zgodzili się wesprzeć ją w tym obszarze, by mogła przetrwać następną zimę. Wreszcie zobowiązali się do zwiększenia gospodarczej presji na Rosję. Zapowiedzieli zaostrzenie sankcji, szczególnie na sektor naftowy i gazowy. Jak napisano w komunikacie, jest to dobry moment, ponieważ prezydent Stanów Zjednoczonych zdołał doprowadzić do porozumienia, w wyniku którego cieśnina Ormuz ma zostać otwarta. Zełenski spotkał się z prezydentem USA podczas szczytu G7. W niedzielę przywódcy rozmawiali także telefonicznie. Departament Skarbu Stanów Zjednoczonych w związku z sytuacją w Iranie najpierw zawiesił sankcje na rosyjską ropę, a potem dwukrotnie przedłużył tę decyzję. Termin ostatniego zawieszenia minął dziś, 17 czerwca i nie pojawiły się informacje o tym, że miałby zostać przesunięty. Sankcje na rosyjskich gigantów naftowych – Rosnieft i Łukoil – zostały wprowadzone przez Waszyngton w październiku zeszłego roku. Miało to związek z brakiem postępów w rozmowach pokojowych dotyczących Ukrainy. Komisja Europejska przedstawiła natomiast niedawno 21. pakiet unijnych sankcji na Rosję. Zakłada on m.in. zamrożenie limitu cenowego na ropę z tego kraju na poziomie 44,10 dolarów za baryłkę. Jeżeli to się nie stanie, w ramach obecnego schematu cena będzie musiała zostać zaktualizowana w lipcu na podstawie średniej z ostatnich sześciu miesięcy. Oznaczałoby to wzrost progu znacznie powyżej 60 dolarów. Według źródeł dyplomatycznych Politico, Bułgaria, w której niedawno wybory parlamentarne wygrał uznawany za prorosyjskiego Rumen Radew, wyraziła sprzeciw wobec nowego pakietu. Tłumaczy Rafał Michalski, amerykanista i współpracownik Układu Sił. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
-13
Espresso US - Trump ogłasza układ z Iranem i otwarcie cieśniny Ormuz
Donald Trump napisał w mediach społecznościowych, że porozumienie z Iranem doszło do skutku. W związku z tym cieśnina Ormuz zostanie otwarta dla żeglugi bez opłat. Stany Zjednoczone zniosą także własną blokadę nałożoną na statki obsługujące irański handel. Iran również informuje, że doszło do porozumienia. Agencja Fars przekazała jednak, że Teheran nie będzie pobierał pieniędzy od statków przez 60 dni, docelowo chce jednak wprowadzić opłaty. To czas, który obie strony dają sobie na negocjacje w kluczowych sprawach, przede wszystkim w kwestii przyszłości irańskiego programu nuklearnego. Wcześniej informację o zawarciu układu podał premier Pakistanu Shehbaz Sharif, który stwierdził także, że memorandum zostanie oficjalnie podpisane w piątek w Szwajcarii. Z kolei wiceprezydent USA J.D. Vance przekazał, że dokument został już podpisany cyfrowo. Powiedział jednak, że nie oznacza to zniesienia sankcji lub uwolnienia zamrożonych irańskich aktywów – to ma szansę nastąpić jedynie wtedy, gdy Iran będzie czynił postępy w kwestii atomu. Islamabad od tygodni mediował pomiędzy Waszyngtonem a Teheranem. Sharif napisał, że umowa zakłada zakończenie walk na wszystkich frontach, także w Libanie. W kraju tym siły izraelskie ścierają się z Hezbollahem. Organizacja w weekend posłała kilka dronów w kierunku Izraela. Tel Awiw odpowiedział w niedzielę uderzeniem, jak twierdzi, w jej centrum dowodzenia w Bejrucie. Trump skrytykował nalot twierdząc, że atak Hezbollahu nie był znaczący i nikt w nim nie ucierpiał. Wezwał do powstrzymania działań, które mogłyby storpedować układ z Iranem. Izrael wcześniej komunikował, że nie jest stroną porozumienia Waszyngton-Teheran. Minister obrony Israel Katz przekazał, że sprzeciwi się wycofaniu sił izraelskich z południowego Libanu, gdzie zajmują tzw. strefę buforową. Natomiast minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Aragczi stwierdził, że wszelkie ataki na Liban muszą zostać zakończone i odpowiedzialność za to ponoszą Stany Zjednoczone. Cena ropy naftowej spadła o 5 proc. po pojawieniu się informacji o osiągnięciu porozumienia. Obecnie baryłka ropy brent kosztuje około 83 dolarów. W szczytowym momencie wojny trzeba było za nią zapłacić ponad 120 dolarów, podczas gdy przed konfliktem – około 65 dolarów. Tłumaczy dr Jakub Gajda, ekspert ds. Iranu i współpracownik Układu Sił. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
-14
Espresso US - Cieśnina Ormuz może zostać otwarta w niedzielę
Donald Trump przekazał, że możliwe jest szybkie podpisanie memorandum pokojowego z Iranem i otwarcie Cieśniny Ormuz. Prezydent Stanów Zjednoczonych stwierdził, że może to nastąpić już w weekend. Wcześniej poinformował, że powstrzymał zapowiadane ciężkie ataki na Republikę Islamską w związku z tym, że jej władze zaakceptowały warunki porozumienia. Stwierdził, że zgodziły się na nie także Izrael, Pakistan i inne zainteresowane państwa Bliskiego Wschodu. Według źródeł portalu Axios, premier Izraela Benjamin Netanjahu miał być zaskoczony deklaracjami Trumpa. Wydał po nich oświadczenie, w którym napisano, że Tel Awiw nie będzie stroną porozumienia. Rzecznik ministerstwa spraw zagranicznych Iranu Esmail Baghei poinformował z kolei, że treść umowy nie została jeszcze zaakceptowana. Stwierdził, że w większości jest już gotowa, jednak Amerykanie kilkukrotnie zmieniali swoje stanowisko. Zachodnie źródło Reutersa twierdzi, że układ kończący wojnę może zostać podpisany w niedzielę w Genewie przez wiceprezydenta USA J.D. Vance’a oraz spikera irańskiego parlamentu Mohammada Baghera Ghalibafa. Cztery samoloty amerykańskich sił powietrznych C-17 wyruszyły do Europy, co może świadczyć o przygotowaniach do spotkania. Informator przekazał, że ostatnie negocjacje w tej sprawie jeszcze trwają, a Teheran twardo domaga się zakończenia działań także w Libanie, gdzie Izrael walczy z Hezbollahem. Axios twierdzi, że memorandum zakłada otwarcie cieśniny Ormuz oraz stopniowe znoszenie amerykańskich sankcji na Iran w zależności od realizacji przez ten kraj wzajemnych postanowień. Wprowadza zawieszenie broni, które potrwa 60 dni i będzie dotyczyć także Libanu. Zakłada również zapewnienie, że Teheran nigdy nie będzie posiadać broni jądrowej. Natomiast sprawa programu nuklearnego i irańskich zapasów wzbogaconego uranu ma zostać definitywnie rozwiązana w kolejnym porozumieniu. Nie jest jasne co tekst mówi o przyszłości zamrożonych irańskich aktywów. Republika Islamska domagała się uwolnienia części z nich, Waszyngton natomiast godził się jedynie na przekazanie tych pieniędzy na pomoc humanitarną. Dokument miał już zostać zaakceptowany przez większość irańskiego kierownictwa, ale nie zrobił tego jeszcze najwyższy przywódca Modżtaba Chamenei. Powstał po trwających kilka godzin negocjacjach z udziałem katarskiego mediatora Aliego Al-Thawadiego, który kontaktował się z Amerykanami oraz ministra spraw zagranicznych Iranu Abbasa Aragcziego. Źródła Bloomberga twierdzą natomiast, że negocjacje pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Iranem są powolne ze względu na trudności w komunikacji. Kierownictwo irańskie, obawiając się ataków, pozostaje w ukryciu. Wiadomości są mu przekazywane z opóźnieniem, często przez dostarczających je w formie fizycznej kurierów. Tłumaczy Marcin Krzyżanowski, ekspert ds. Iranu i współpracownik Układu Sił. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
-15
Espresso US - Zaostrza się walka o stery unijnej polityki zagranicznej
Francja i Niemcy, a także inne państwa Unii Europejskiej chcą istotnych zmian w unijnej dyplomacji – informuje Financial Times. Chodzi o reformę Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych oraz ograniczenie kompetencji stojącego na jej czele wysokiego przedstawiciela ds. polityki zagranicznej i bezpieczeństwa. Obecnie funkcję tę pełni Kaja Kallas, była premier Estonii. W myśl niektórych propozycji część uprawnień i obowiązków zostałoby powierzonych Komisji Europejskiej i samym państwom członkowskim. Europejska Służba Działań Zewnętrznych formalnie rozpoczęła działalność w 2010 roku na mocy traktatu lizbońskiego. Jest to autonomiczny organ, która odpowiada za misje dyplomatyczne i delegatury wspólnoty, zarządzanie kryzysowe, a przede wszystkim wsparcie wysokiego przedstawiciela w realizacji polityki zagranicznej. Nie formułuje jej jednak samodzielnie – za to odpowiadają państwa członkowskie i Komisja Europejska. Rozmówcy dziennika twierdzą, że w ocenie części stolic taki układ powoduje nakładanie się kompetencji, a jednocześnie zbyt dużą niezależność struktur unijnych od rządów narodowych. Model ten ma też być nieefektywny w obliczu współczesnych wyzwań, takich jak wojna na Ukrainie, trudne relacje ze Stanami Zjednoczonymi i tarcia gospodarcze z Chinami. Część państw członkowskich ma być też niezadowolona z postępowania Kallas. W maju podczas konferencji w Estonii metaforycznie mówiła o problemie chińskiej ekspansji gospodarczej jako o chorobie, co zostało uznane za niezręczność i spotkało się z krytyką. Według informatorów Financial Times, niektórym nie podoba się też, że wysoka przedstawiciel występowała z różnymi propozycjami i inicjatywami bez należytej konsultacji z europejskimi stolicami. Obserwowane ma być też napięcie pomiędzy Kallas a Ursulą von der Leyen. Przewodnicząca Komisji Europejskiej ma podejmować kroki na rzecz zwiększenia swojego wpływu na politykę zagraniczną. To m.in. powołanie komisarza ds. obrony i przestrzeni kosmicznej w obecnej kadencji, a także próba utworzenia organu koordynującego współpracę agencji wywiadowczych państw członkowskich, mimo że taka struktura istnieje już w Europejskiej Służbie Działań Zewnętrznych i czemu Kallas była przeciwna. Niemieckie ministerstwo spraw zagranicznych przekazało w odpowiedzi na pytania w tej sprawie, że Unia Europejska potrzebuje silnej polityki zagranicznej. Francuski MSZ odwołał się natomiast do wcześniejszej wypowiedzi ministra Jeana-Noëla Barrota, który mówił o potrzebie silniejszej służby dyplomatycznej UE, działającej blisko z państwami członkowskimi. Tymczasem prezydent Finlandii Alexander Stubb przekazał, że nie ma zamiaru występować w roli przedstawiciela Europy w negocjacjach z Rosją. Jego nazwisko pojawiało się wśród kandydatów. Poparł jednak samą ideę rozmów z Putinem. Ocenił jednak, że zadanie to powinny wziąć na siebie Wielka Brytania, Francja i Niemcy. Na tę trójkę wskazywał również niedawno prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, a następnie spotkał się z jej przywódcami. Po spotkaniu kraje te wyraziły gotowość do udziału w negocjacjach obok Kijowa i Waszyngtonu, choć pod pewnymi warunkami, zaczynając od zawieszenia broni na obecnej linii frontu. Źródła Bloomberga twierdzą, że będą się one starać o włączenie prezydenta USA Donalda Trumpa do inicjatywy podczas szczytu G7, który odbędzie się w przyszłym tygodniu we Francji. Tłumaczy prof. Tomasz Grosse, europeista z Wydziału Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
-16
Espresso US - Patrioty to za mało. Ukraina zabezpieczy europejskie niebo?
Prezydent Ukrainy przekazał, że Wielka Brytania, Francja i Niemcy zgodziły się wesprzeć zdolności obrony przeciwlotniczej jego kraju. Chodzi konkretnie o systemy zwalczające pociski balistyczne. Obecnie Ukraina polega w tym zakresie głównie na amerykańskich Patriotach. Wołodymyr Zełenski wyraził nadzieję, że wspomniane państwa i inne kraje europejskie zechcą wspólnie zbudować własny taki system razem z Kijowem, który posiada duże doświadczenie w zwalczaniu powietrznych środków napadu. Prezydent w niedzielę spotkał się z przywódcami Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec w Londynie. W ostatnim czasie Rosja nasiliła naloty na Ukrainę. Oprócz setek dronów, używa w nich dziesiątek pocisków manewrujących i balistycznych. Tymczasem według informacji „The New York Times” z początku marca, Kijów otrzymał jedynie około 600 pocisków PAC-3 do systemów Patriot od początku wojny. Ponadto Stany Zjednoczone i ich partnerzy zużyli duże ilości tego rodzaju amunicji podczas operacji w Iranie. Koszt jednej sztuki to prawie 4 mln dolarów. Natomiast ukraińska firma Fire Point informuje, że wraz z europejskimi partnerami rozwija alternatywny system Freya. Jej prezes Denys Shtilerman zeznając przed parlamentem pod koniec maja stwierdził, że może on zacząć przechwytywać pierwsze rosyjskie pociski jeszcze w tym roku. Według niego w rozwój systemu zaangażowane są jeszcze przedsiębiorstwa z Niemiec, Francji i Norwegii. Uczestniczą one w nim finansowo, ale też mają dostęp do technologii. Radary natomiast być może dostarczy szwedzki Saab. Pod koniec marca Zełenski przekazał, że jest w kontakcie z dwoma europejskimi krajami ws. pozyskania pocisków do systemów Patriot alternatywnych dla amerykańskich. Nie podał jednak szczegółów. Kilkukrotnie wyrażał też gotowość do produkcji PAC-3 na Ukrainie i apelował o udzielenie jej na to licencji. Wytwarzająca je firma Lockheed Martin zawarła porozumienie z Pentagonem, na mocy którego zadeklarowała zwiększenie produkcji do poziomu dwóch tysięcy rocznie, ale dopiero od około roku 2030. W Europie produkowany jest na razie tylko jeden system o parametrach zbliżonych do Patriota – to francusko-włoski SAMP/T. Paryż i Rzym przekazały jedną baterię Ukrainie w 2023 roku. Tłumaczy Wojciech Kittel, analityk Strategy and Future. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
-17
Espresso US - Koniec europejskiego myśliwca
Francja i Niemcy porzuciły projekt Future Combat Air System wspólnej budowy myśliwca szóstej generacji – twierdzą źródła Reutersa i Politico. Uczestniczyła w nim jeszcze Hiszpania. Projekt został zainicjowany w 2017 roku. Jego wartość szacowana była na 100 mld euro. Do roku 2040 miał powstać myśliwiec, który zastąpiłby Eurofightera i francuskiego Rafale. Pałac Elizejski potwierdził, że firmy biorące udział w inicjatywie nie doszły do porozumienia. Paryż uczestniczył w projekcie za pośrednictwem Dassault Aviation, Berlin zaś dzięki Airbus Defence and Space. Przedsiębiorstwa te, według doniesień medialnych, od wielu miesięcy były w sporze dotyczącym podziału zadań. Strona francuska sugeruje, że decyzja o zakończeniu inicjatywy została podjęta jednostronnie przez Niemcy. Politico pisze natomiast, że Dassault chciał dla siebie jak największego udziału, spychając Airbusa do roli podwykonawcy o ograniczonym dostępie do projektu myśliwca. Nieporozumienia miały pojawić się także na innych poziomach. Francuzi domagali, by samolot był lżejszy, co ułatwiłoby operowanie z lotniskowców. Niemcy natomiast chcieli cięższego myśliwca przewagi powietrznej. Jednocześnie nie potrzebowali samolotu zdolnego do przenoszenia ładunków jądrowych. Od zeszłego lata Berlin miał rozważać alternatywne rozwiązania, na przykład dokończenie projektu jedynie z Hiszpanią lub Szwecją, a także dołączenie do konkurencyjnego Global Combat Air Programme, który realizują Wielka Brytania, Włochy i Japonia. Future Combat Air System zakładał także produkcję dronów asystujących myśliwcowi oraz utworzenie tzw. chmury bojowej – systemu cyfrowego integrującego dane z licznych sensorów, satelitarne oraz pochodzące z samych samolotów. Ten element programu, według przecieków medialnych, mógłby zostać kontynuowany. To rozwiązanie pomogłoby też złagodzić kryzys wizerunkowy, wynikający z załamywania się europejskiej współpracy obronnej w obliczu presji ze strony Waszyngtonu oraz wojny na Ukrainie. Według francuskiego tygodnika La Tribune, kanclerz Niemiec Friedrich Merz ma oficjalnie ogłosić decyzję w środę. Tłumaczy Jakub Szyguła, bloger lotniczy, autor podcastu JacobAir. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
-18
Espresso US - Europejczycy chcą rozmów z Putinem, ale stawiają warunki
Przywódcy Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec poparli pomysł bezpośrednich rozmów Ukraina-Rosja z udziałem Europy i Stanów Zjednoczonych. Premier Keir Starmer, prezydent Emmanuel Macron i kanclerz Friedrich Merz spotkali się w Londynie z Wołodymyrem Zełenskim. Prezydent Ukrainy w miniony czwartek wystosował list do Władimira Putina, w którym wzywał do spotkania, negocjacji i zakończenia wojny. Stwierdził w nim, że zarówno Europa, jak i Stany Zjednoczone powinny mieć udział w tym procesie, choć Waszyngton jest obecnie zajęty problemem Iranu. W przypadku państw europejskich Zełenski napisał, że zaangażowane powinny być te, które posiadają realny wpływ na obecną sytuację. Wcześniej, w długim wpisie w mediach społecznościowych, prezydent wskazywał na państwa E3, czyli właśnie Wielką Brytanię, Francję i Niemcy. Podkreślił także znaczenie krajów nordyckich oraz Turcji. Starmer, Macron i Merz podali warunki wstępne rozpoczęcia rozmów z Putinem. To natychmiastowe i całkowite zawieszenie broni; uznanie obecnej linii frontu za punkt wyjścia do negocjacji; gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy z udziałem sił międzynarodowych; pozostawienie zamrożonymi rosyjskich aktywów zdeponowanych na zachodzie do momentu zapłacenia przez Moskwę rekompensaty za zniszczenia oraz zabezpieczenie interesu Unii Europejskiej i NATO – wszelkie ustalenia będą musiały uzyskać akceptację ich państw członkowskich. Putin odrzucił możliwość spotkania z Zełenskim. Ocenił, że list ukraińskiego prezydenta jest nieszczery i momentami nieuprzejmy oraz że bezpośrednie negocjacje służyłyby jedynie opóźnieniu postępów sił rosyjskich na froncie. Powiedział jednak, że potrzebne jest trwałe porozumienie, który potrwa dłużej niż kilka miesięcy. 9 maja rosyjski przywódca stwierdził, że wojna zbliża się do końca, a także, że jest gotów negocjować z Europą nowy układ dotyczący bezpieczeństwa. Wskazał nawet osobę, z którą mógłby o tym rozmawiać, czyli Gerharda Schroedera, byłego kanclerza Niemiec. Pod koniec miesiąca doprecyzował, że przekonanie dotyczące zakończenia wojny związane było z analizą rosyjskich postępów frontowych. Zełenski twierdzi z kolei, że Rosja traci ponad 30 tys. żołnierzy miesięcznie, z czego prawie dwie trzecie to zabici. Według niego liczba ta będzie tylko rosnąć. Prezydent Ukrainy w stacji Sky News stwierdził także, że spotkał się z rosyjskim oligarchą Romanem Abramowiczem. Chciał on bez rozgłosu poznać stanowisko Kijowa ws. pokoju i przekazać je Kremlowi. Zełenski miał powiedzieć, że Ukraina nie zgodzi się na wycofanie z Donbasu. Tłumaczy dr Marek Stefan, zastępca redaktora naczelnego Układu Sił. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
-19
Espresso US - Bruksela ostrzega przed masowymi zwolnieniami w UE
Komisja Europejska ostrzega, że w Unii Europejskiej jeszcze w tym roku może zniknąć ponad milion miejsc pracy. 560 tys. z nich jest zagrożonych w związku ze wzrostem cen energii wywołanym wojną w Iranie. Dotyczy to głównie sektorów transportowego, budowlanego, chemicznego i metalowego. Zagrożona jest także branża motoryzacyjna, choć ma to większy związek z odchodzeniem od silników spalinowych i silną konkurencją z Chin. Problemy mogą doprowadzić do zwolnienia 600 tys. pracowników. Ma to szczególne znaczenie dla Niemiec, w których w pierwszym kwartale tego roku ubyło prawie 130 tys. miejsc pracy w przemyśle. Również w przypadku produkcji baterii, paneli słonecznych i stali można spodziewać się masowych zwolnień. Bezrobocie ma wynieść 6 proc. w obecnym i kolejnym roku, co oznacza wzrost w stosunku do poprzednich prognoz o odpowiednio 0,1 i 0,2 punktu procentowego. Bruksela w ostatnich miesiącach pracowała nad szeregiem rozwiązań, które miałyby uchronić europejski rynek przed chińską ekspansją. Niedługo ma przedstawić propozycję tzw. instrumentu przeciwko nadprodukcji, umożliwiającego jej nakładanie ceł i kwot importowych na państwa, które nieuczciwie subsydiują swój przemysł. W marcu natomiast przedstawiła Akt ws. przyspieszenia rozwoju przemysłu, który nakładałby na państwa członkowskie obowiązek sięgania po produkty i usługi dostawców unijnych w zamówieniach publicznych. Chiny wyraziły sprzeciw, grożąc odwetem w przypadku przyjęcia tych przepisów. Komisja jednocześnie zwraca uwagę na problem trudności pracodawców w znalezieniu pracowników o odpowiednich kwalifikacjach. W 2024 roku 77 proc. średnich firm twierdziło, że barierą dla dalszych inwestycji jest brak możliwości zatrudnienia osób o pożądanych umiejętnościach. Bruksela zaleca państwom członkowskim wspieranie szkoleń, edukacji dorosłych, czy umożliwienie przekwalifikowania się pracownikom. Wytyczne ukazały się w tzw. europejskim semestrze – corocznej publikacji, która zawiera ocenę gospodarczą wspólnoty i państw członkowskich, jak również rekomendacje. W przypadku Polski komisja prognozuje, że bezrobocie w obecnym roku wyniesie 3,1 proc., a w przyszłym spadnie do 3 proc. Wzrost gospodarczy wyniesie odpowiednio 3,5 proc. i 2,8 proc. Dług publiczny z kolei wzrośnie z 64,5 proc. do 68,3 proc. Tłumaczy dr Piotr Arak, główny ekonomista Velo Banku.
-
-20
Espresso US - Amerykański atom w Polsce?
Stany Zjednoczone rozważają rozmieszczenie broni jądrowej w kolejnych europejskich państwach NATO – twierdzą źródła Financial Times. Wiązałoby się to ze stacjonowaniem w tych krajach tzw. samolotów o podwójnych zdolnościach, które mogą przenosić tego typu głowice. Informatorzy twierdzą, że w toku dyskusji chęć przyjęcia broni atomowej na swoje terytorium zgłosiły Polska i część państw bałtyckich. Rozmowy cały czas trwają i żadna decyzja jeszcze nie zapadła. Obecna administracja amerykańska wielokrotnie sygnalizowała chęć zmniejszenia zaangażowania wojskowego w Europie. Jej przedstawiciele, w tym Elbridge Colby, podsekretarz wojny ds. polityki obronnej, przekonywali jednak, że nie będzie to dotyczyć odstraszania nuklearnego gwarantowanego przez Waszyngton. Informację taką według źródeł Politico miał przekazać europejskim partnerom także doradca Pentagonu Alexander Velez-Green pod koniec maja. Zapowiedział jednak, że USA będą stopniowo wycofywać część bombowców strategicznych, myśliwców, okrętów podwodnych i dronów będących częścią sił Sojuszu Północnoatlantyckiego. Stany Zjednoczone w ramach programu NATO nuclear sharing posiadają około stu bomb atomowych B61 w państwach europejskich: Niemczech, Belgii, Holandii, Włoszech, Turcji, a także prawdopodobnie w Wielkiej Brytanii, która w zeszłym roku podczas szczytu NATO w Hadze ogłosiła zakup myśliwców F-35A zdolnych do ich przenoszenia. W ramach nuclear sharing państwa goszczące zobowiązane są zakupić i utrzymać flotę samolotów przystosowanych do obsługi ładunków nuklearnych. W marcu natomiast prezydent Francji Emmanuel Macron ogłosił aktualizację francuskiej doktryny nuklearnej. Zapowiedział, że myśliwce Rafale, zdolne do przenoszenia takich głowic, mogą zostać rozmieszczone w państwach sojuszniczych w Europie w ramach tzw. wysuniętego odstraszania. Do inicjatywy przystąpiły już Polska, Belgia, Dania, Niemcy, Grecja, Holandia, Szwecja, Wielka Brytania, a w zeszłym tygodniu Norwegia. Macron podkreślał jednak, że francuskie zdolności nie mają zastąpić amerykańskich, a jedynie je uzupełnić. Francja posiada około 290 głowic nuklearnych. Według zapowiedzi prezydenta, liczba ta ma zostać zwiększona i nie będzie dłużej ujawniana. Tłumaczy Marek Budzisz, analityk stosunków międzynarodowych.
-
-21
Espresso US - USA chcą „partnerów, nie protektoratów” w Azji
Sekretarz wojny Stanów Zjednoczonych Pete Hegseth wezwał azjatyckich sojuszników do zwiększenia zdolności obronnych. Podczas corocznej konferencji Shangri-La Dialogue w Singapurze stwierdził, że „era subsydiowania bezpieczeństwa bogatych państw przez Waszyngton się zakończyła”, a jego kraj potrzebuje „partnerów, nie protektoratów”. Jednocześnie Hegseth zapewnił, że Stany Zjednoczone pozostaną militarnie zaangażowane w Azji. Powiedział, że będą one przede wszystkim współpracować z „modelowymi sojusznikami”, którzy inwestują w obronność. Ich zamówienia w amerykańskiej zbrojeniówce będą realizowane szybciej, otrzymają też wsparcie przemysłowe i wywiadowcze. Sekretarz wojny podkreślił, że celem jest osiągnięcie równowagi, w której żadne z państw, w tym również Chiny, nie będzie w stanie narzucić hegemonii innym i zagrozić ich bezpieczeństwu. Mimo to przemówienie było utrzymane w dość łagodnym tonie względem Pekinu. W zeszłym roku Hegseth mówił o chińskim zagrożeniu dla stabilności regionu i przestrzegał przed próbą dokonania inwazji na Tajwan. Tym razem ocenił, że relacje z Chinami są lepsze niż w poprzednich latach. W połowie maja przywódcy obu krajów spotkali się w Pekinie i podkreślili konieczność dążenia do stabilności. Przewodniczący Chińskiej Republiki Ludowej Xi Jinping ostrzegł wtedy, że sprawa Tajwanu może doprowadzić do konfliktu. Hegseth w trakcie tegorocznego przemówienia nie wspomniał o wyspie ani razu. Pytany to przez reporterów stwierdził, że polityka USA względem Tajpej się nie zmieniła, zmienił się jedynie sposób komunikacji. Obecnie jest on realizowany zgodnie z zasadą prezydenta Theodore Roosevelta: „Przemawiaj łagodnie, ale trzymają w ręce duży kij”. Chiny obniżyły rangę swojej delegacji na konferencję w tym i poprzednim roku. Wydarzenie jest przez nie postrzegane jako zdominowane przez siły zachodnie, które chętnie krytykują Pekin. Reprezentujący je tym razem generał major Meng Xiangqing przekazał, że jego kraj również oczekuje spotkania pośrodku i rozwoju relacji, w tym wojskowych, w kierunku równowagi i stabilności. Tymczasem władze Chin poinformowały o wysłaniu jednostek straży przybrzeżnej na wschodnie wybrzeże Tajwanu. Ma to związek działaniami Japonii i Filipin. W zeszłym tygodniu przywódcy tych państw – premier Sanae Takaichi i prezydent Ferdinand Marcos Jr. – spotkali się w Tokio i zapowiedzieli rozmowy na rzecz delimitacji granic wyłącznych stref ekonomicznych na morzu. Do części z tych akwenów Pekin zgłasza pretensje. Zarówno Takaichi jak i Marcos wcześniej sugerowali, że ich kraje mogą podjąć działania zbrojne, jeżeli Chiny rozpoczną operację przeciwko Tajwanowi. Spotkało się to z silną krytyką ze strony Pekinu, który uznaje wyspę za zbuntowaną prowincję. Tłumaczy dr Paweł Behrendt z Instytutu Boyma.
-
-22
Espresso US - Bruksela chce budować cyfrową suwerenność
Komisja Europejska planuje uaktualnić akt ws. chipów. Według Financial Times jedną z propozycji jest wprowadzenie narzędzi, dzięki którym Bruksela będzie mogła wpływać na podaż kluczowych procesorów. W przypadku sytuacji kryzysowej będzie mogła wymóc na producentach, by zawiesili dotychczasowe kontrakty i skupili się na dostawach niezbędnych w przemyśle zbrojeniowym, medycznym lub w infrastrukturze cyfrowej. Komisja chce także umożliwić wspólne zamówienia chipów, tak jak działo się to w przypadku szczepionek przeciwko koronawirusowi. Ma to przeciwdziałać zjawisku konkurowania ze sobą państw członkowskich o krytyczne komponenty. Akt ws. chipów został wprowadzony w 2023 roku. Intencją było zwiększenie udziału Unii Europejskiej w światowej produkcji układów scalonych. Przepisy stawiały cel, by do roku 2030 20 proc. procesorów na świecie było wytwarzanych we wspólnocie. Obecnie wciąż jest to 10 proc., a 90 proc. najbardziej zaawansowanych chipów powstaje na Tajwanie. Bloomberg pisze natomiast, że w ramach nowelizacji Komisja Europejska chce pozyskać 120 mld euro ze środków publicznych i prywatnych na inwestycje w tym obszarze. Ponadto chce sfinansować kwotą 30 mld euro budowę zakładu produkującego procesory do obsługi sztucznej inteligencji w technologii 3 nm. Niedawno w wywiadzie dla Politico prezes ASML, holenderskiego giganta wytwarzającego maszyny do produkcji półprzewodników, ocenił, że wysiłki unii do tej pory były bezcelowe. Christophe Fouquet stwierdził, że finansowanie zaawansowanych zakładów półprzewodnikowych w Europie nie ma sensu, ponieważ lokalny przemysł ich nie używa. Jeżeli fabryki powstaną, będą najpewniej eksportować swoje produkty do Stanów Zjednoczonych. Bruksela ma też podjąć działania na rzecz połączenia przedsiębiorstw z branż komunikacyjnej, motoryzacyjnej i zbrojeniowej z dostawcami półprzewodników, by dopasować możliwości do potrzeb. Tłumaczy Tomasz Smolarek, doradca inwestycyjny i ekspert ds. nowych technologii. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
-23
Espresso US - Wojna o Tajwan grozi katastrofą nuklearną
Konflikt pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Chinami o Tajwan z dużą dozą prawdopodobieństwa doprowadzi do eskalacji nuklearnej. Tak oceniają eksperci londyńskiego International Institute for Strategic Studies. Wynika to z faktu, że obie strony będą prowadzić szeroko zakrojone operacje wymierzone w centra dowodzenia i komunikacji przeciwnika. Instytut ocenia także, że świat stoi u progu kolejnego wyścigu zbrojeń atomowych, skoncentrowanego wokół Indo-Pacyfiku. Posiadające tego rodzaju broń państwa regionu, jak również te, które mają w nim strategiczne interesy rozbudowują swoje arsenały. Kraje nienuklearne dążą natomiast do pozyskania konwencjonalnych pocisków dalekiego zasięgu. Trend ten, jak piszą eksperci instytutu, narusza strategiczną stabilność. Raport ukazał się w przededniu konferencji poświęconej bezpieczeństwu organizowanej przez IISS w Singapurze. Niedawno miał miejsce szczyt z udziałem prezydenta Stanów Zjednoczonych i przewodniczącego Chińskiej Republiki Ludowej w Pekinie. Xi Jinping pytał retorycznie, czy oba kraje są w stanie uniknąć pułapki Tukidydesa, a więc wojny mocarstw, oraz ostrzegł Donalda Trumpa, że nieporozumienia wokół Tajwanu mogą doprowadzić do konfliktu. Amerykański przywódca po spotkaniu przekazał, że traktuje zgodę na kolejny pakiet sprzedaży broni dla Tajpej, wart 14 mld dolarów, jako kartę przetargową w relacjach z Pekinem. Komunikaty obu stron po szczycie nie mówiły nic o kontroli zbrojeń nuklearnych. Natomiast podczas spotkania Xi Jinping – Władimir Putin, które odbyło się kilka dni później, przywódcy Chin i Rosji potępili fakt, że Stany Zjednoczone nie zaakceptowały rosyjskiej propozycji przedłużenia traktatu rozbrojeniowego New Start o rok. Porozumienie wygasło w lutym. Trump mówił wcześniej, że chciałby nowego układu, uwzględniającego Chiny, które jego zdaniem wkrótce będą miały arsenał jądrowy porównywalny do amerykańskiego. Pekin jednak odrzuca taką możliwość. Według strony amerykańskiej Chiny intensyfikują produkcję głowic. W grudniowym raporcie Pentagonu napisano, że w roku 2030 mogą mieć ich już około tysiąca. Amerykańska Federacja Naukowców twierdzi, że obecnie posiadają ich 620. Tłumaczy Krzysztof Karwowski, ekspert ds. Chin i redaktor Układu Sił. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
-24
Espresso US - W kierunku NATO 3.0
Stany Zjednoczone będą stopniowo zmniejszać liczbę bombowców strategicznych, myśliwców, okrętów podwodnych i dronów będących częścią sił NATO. Informację tę, według źródeł Politico, przekazał w piątek podczas spotkania ministrów spraw zagranicznych sojuszu w Szwecji doradca Pentagonu Alexander Velez-Green. Informatorzy twierdzą, że szczegóły i horyzont czasowy nie zostały podane, a konkretne decyzje w Waszyngtonie prawdopodobnie jeszcze nie zapadły. Jeden z rozmówców przekazał, że będzie to zależeć od gotowości innych do większego zaangażowania. Strona amerykańska miała natomiast zapewnić, że odstraszanie nuklearne nie ulegnie zmianie. W zeszłym tygodniu Reuters informował, że Stany Zjednoczone planują zmniejszenie sił gotowych do wejścia do walki w sytuacji kryzysowej. Dotyczy to schematu Force Model, w ramach którego sojusz deklaruje gotowość wystawienia powyżej 100 tys. żołnierzy w ciągu 10 dni, kolejnych 200 tys. do 30 dni i jeszcze kolejnych 500 tys. do 180 dni od rozpoczęcia konfliktu. Tajemnicą jest, w jakim stopniu poszczególne państwa składają się na te siły. Sekretarz Stanu USA Marco Rubio przekazał podczas pobytu w Szwecji, że obecność wojsk amerykańskich w Europie będzie dalej dostosowywana do realiów i proces ten już się odbywa w konsultacji z sojusznikami. Tymczasem komisja ds. sił zbrojnych Izby Reprezentantów przedstawiła projekt corocznej ustawy National Defence Authorization Act, nakładającej ograniczenia na politykę bezpieczeństwa i wydatki Białego Domu w tym obszarze. Zakłada ona, że budżet obronny wyniesie 1,15 bln dolarów, choć prezydent Donald Trump domagał się 1,5 bln. Podtrzymuje także dotychczasowy wymóg, by liczba żołnierzy Stanów Zjednoczonych w Europie wynosiła co najmniej 76 tys. Obecnie jest ich około 85 tys. Pentagon w ostatnim czasie ogłosił wycofanie pięciu tysięcy żołnierzy z Niemiec oraz wstrzymanie wysłania czterotysięcznej brygady do Polski. Zaraz potem jednak Trump zapowiedział rozmieszczenie pięciotysięcznego kontyngentu nad Wisłą. Tłumaczy Rafał Michalski, amerykanista i współpracownik Układu Sił. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
-25
Espresso US - USA wznowiły ataki na Iran „w samoobronie”
Narody i ziemie Bliskiego Wschodu nie będą dłużej tarczą dla amerykańskich baz – napisał w oświadczeniu Modżtaba Chamenei, najwyższy przywódca Iranu. Wezwał też państwa muzułmańskie do współpracy i kształtowania nowego, regionalnego porządku. Tymczasem Stany Zjednoczone przeprowadziły ataki na irańskie cele. Dowództwo CENTCOM informuje, że ostrzelane zostały łodzie, które podejmowały próbę rozmieszczenia min w Cieśninie Ormuz, a także wyrzutnie rakiet na terenie Iranu. Według strony amerykańskiej były to uderzenia obronne, mające na celu ochronę personelu. Irańska państwowa platforma Nour News pisze o nalotach w pobliżu wyspy Larak w cieśninie Ormuz, w wyniku których zginęło kilka osób. Obie strony do tej pory z niewielkimi wyjątkami trzymały się zawieszenia broni, obowiązującego od 8 kwietnia. Irański MSZ przekazał, że uznaje amerykańskie działania za jego złamanie, a Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej, że zastrzega sobie prawo do odpowiedzi. Ataki miały miejsce niedługo po tym, jak prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump napisał w mediach społecznościowych, że rozmowy z Iranem idą w dobrym kierunku, a delegacja irańska prowadziła negocjacje w Katarze. Jeszcze w sobotę portal Axios informował na podstawie źródła w amerykańskiej administracji, że dyskutowane porozumienie obejmuje wprowadzenie 60-dniowego zawieszenia broni. W tym czasie cieśnina Ormuz zostałaby otwarta dla żeglugi. Oznaczałoby to także zniesienie blokady amerykańskiej i umożliwienie Iranowi sprzedaży ropy. Dalsze negocjacje skupiłyby się na przyszłości irańskiego programu nuklearnego. Propozycja memorandum zakłada także zakończenie działań wojennych w Libanie, choć jeżeli Hezbollah będzie próbował się zbroić lub wznowi walkę, Izrael będzie miał prawo odpowiedzieć. Tymczasem w poniedziałek Siły Obrony Izraela poinformowały o przeprowadzeniu ataków w południowym Libanie w związku z użyciem przez Hezbollah dronów bojowych. Premier Benjamin Netanjahu zapowiedział zintensyfikowanie uderzeń przeciwko tej organizacji. Iran natomiast od dłuższego czasu domaga się ustania walk także na tym kierunku w ramach porozumienia z Waszyngtonem. Tłumaczy Marcin Krzyżanowski, ekspert ds. Bliskiego Wschodu i współpracownik Układu Sił. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
-26
Espresso US - Putin użył Wunderwaffe. W tle problemy w kraju
Rosja użyła przeciwko Ukrainie pocisku oriesznik. To dopiero trzeci przypadek ataku tą bronią od momentu rozpoczęcia inwazji. Jest to pocisk hipersoniczny średniego zasięgu, do 5 tys. kilometrów. Według Władimira Putina, jest on nie do zatrzymania przez istniejące systemy obrony przeciwlotniczej i choć jest przystosowany do przenoszenia ładunków jądrowych, może czynić porównywalne do nich zniszczenia nie będąc w nie wyposażonym. Wielu ekspertów zachodnich uważa te twierdzenia za mało prawdopodobne. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski przekazał, że oriesznik trafił w Białą Cerkiew, miasto zamieszkane przed wojną przez 200 tys. ludzi i leżące w pobliżu Kijowa. Według ekspertów Centre for Information Resilience, głowica pocisku rozpadła się na 36 pomniejszych ładunków. Rosjanie w niedzielnym nalocie użyli około 600 dronów i 90 pocisków. Wśród nich – według Moskwy – były także balistyczne iskandery i hipersoniczne kindżały oraz cyrkony. Atak skupił się przede wszystkim na Kijowie. Strona ukraińska informuje, że zginęło w nim co najmniej 8 osób, a około stu zostało rannych. Uszkodzonych zostało wiele zabytkowych budynków, m.in. muzeum sztuki oraz filharmonia. Ładunki spadły także na Łukjaniwkę w północnej części Kijowa, gdzie znajdują się zakład zbrojeniowe. Zełenski stwierdził, że celem była także infrastruktura dostarczająca wodę, co jest problemem w obliczu większego zapotrzebowania ze względu na wyższe temperatury. Strona rosyjska twierdzi, że atakowała centra dowodzenia, bazy powietrzne i obiekty przemysłu zbrojeniowego. Atak został potępiony przez przywódców m.in. Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec oraz przez szefową unijnej dyplomacji Kaję Kallas. Ukraińcy twierdzą, że zestrzelili 549 dronów i 55 pocisków, a 19 z nich nie trafiło w cele. Tymczasem jeden z twórców ukraińskiego systemu Lima podzielił się z Politico szczegółami jego działania. Jest on rozwijany od roku 2022 i służy zagłuszaniu łączności satelitarnej bezzałogowców i rakiet. Według konstruktorów, potrafi zmienić docelowe współrzędne środków napadu, kierując je na przykład na puste pola. W ciągu ostatnich 18 miesięcy w ten sposób zneutralizowanych miało zostać ponad 20 tys. dronów i kilkadziesiąt pocisków różnego typu. Jedno urządzenie zagłuszające systemu kosztuje niecałe 60 tys. dolarów, a do obrony miasta potrzeba ich od 30 do 100. Rozmówcy podkreślają jednak, że Lima jest ciągle udoskonalana, ponieważ Rosjanie potrafią szybko się adaptować i opracowywać rozwiązania odporne na jej działanie. Tłumaczy dr Witold Rodkiewicz z Ośrodka Studiów Wschodnich. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
-27
Espresso US - Trump wyśle żołnierzy do Polski. Niepewność jednak pozostaje
Donald Trump zapowiedział wysłanie dodatkowych pięciu tysięcy żołnierzy USA do Polski. Prezydent Stanów Zjednoczonych napisał w mediach społecznościowych, że ma to związek z wygraną w wyborach w Polsce Karola Nawrockiego, którego wspierał i z którym ma dobrą relację. W minionych dniach w mediach pojawiła się informacja o wstrzymaniu przerzutu nad Wisłę amerykańskiej brygady pancernej, liczącej cztery tysiące żołnierzy. Miała ona trafić do Polski w ramach rotacyjnej obecności. Za decyzję miał odpowiadać sekretarz obrony Pete Hegseth. Według źródeł Bloomberga chodziło o zmniejszenie obecności sił USA w Europie, a łatwiej było zrobić to, zatrzymując dyslokację niż sprowadzając będących już na miejscu żołnierzy. Pentagon poinformował, że wysłanie brygady zostało opóźnione, a nie definitywnie wstrzymane. Jego rzecznik Joel Valdez twierdził, że nie była to decyzja podjęta w ostatniej chwili, chociaż według licznych doniesień medialnych jednostka była już częściowo przeniesiona do Polski, a jej żołnierze nie mieli pojęcia o zmianie planów. Co więcej, według źródeł The Wall Street Journal, nie wiedział o niej sam prezydent Trump. Miał w tej sprawie zadzwonić do Hegsetha i zapytać go, dlaczego taki krok został podjęty. Miał też przekazać mu, żeby nie traktował źle Polski, bo jest to bliski sojusznik. Pentagon niedawno ogłosił decyzję o wycofaniu pięciu tysięcy żołnierzy z Niemiec. Stało się to po tym, jak kanclerz Friedrich Merz krytycznie odnosił się do działań Stanów Zjednoczonych w Iranie. Trump mówił w tamtym czasie, że może zdecydować o przemieszczeniu ich do Polski. Administracja Donalda Trumpa od początku sygnalizowała chęć zmniejszenia zaangażowania wojskowego w Europie, choć padały zapewnienia, że proces ten będzie odbywał się w sposób uporządkowany tak, by nie pojawiły się luki w zdolnościach obronnych. Tłumaczy dr Marek Stefan, zastępca redaktora naczelnego Układu Sił.
-
-28
Espresso US - Amerykańska AI w europejskich armiach? „Nie ma alternatywy”
Europa nie ma alternatywy dla technologii wojskowych opartych na sztucznej inteligencji amerykańskiej firmy Palantir – powiedział w rozmowie z Politico adm. Pierre Vandier, dowódca sojuszniczy NATO ds. transformacji. W jego ocenie, jeżeli nie chce ona dalej polegać na rozwiązaniach zza oceanu, musi przyspieszyć prace w tym kierunku. W zeszłym roku sojusz wdrożył oprogramowanie Palantira Maven Smart System. Ułatwia ono dowodzenie integrując i przetwarzając dane zebrane dzięki różnym środkom służącym rozpoznaniu. Zdaniem Vandiera, było to sięgnięcie po produkt wykorzystywany już przez siły zbrojne Stanów Zjednoczonych, który nie ma obecnie konkurentów. Wywołało to jednak obawy wśród części Europejczyków o zbyt dużą zależność od strony amerykańskiej. W zeszłym tygodniu w niemieckich mediach pojawiła się informacja, że agencja kontrwywiadowcza – Federalny Urząd Ochrony Konstytucji – planuje wdrożyć system do analizy danych ArgonOS francuskiej firmy ChapsVision. W grudniu szef agencji Sinan Selen mówił, że chce polegać na europejskich alternatywach dla Palantira. Niedawno w rozmowie z Politico minister ds. cyfryzacji Niemiec Karsten Wildberger stwierdził, że są one potrzebne w dłuższej perspektywie. Niemiecki wiceadmirał Thomas Daum przekazał dziennikowi Handelsblatt, że współpraca z amerykańską spółką jest wykluczona i że Niemcy chcą opracować własne oprogramowanie. Spotkało się to z krytyką Alexa Karpa, prezesa Palantira, który wyraził zdziwienie, że Berlin nie chce korzystać z rozwiązań wdrażanych w najskuteczniejszych armiach świata – amerykańskiej, izraelskiej i ukraińskiej. Stwierdził, że firma nie ma dostępu do danych przetwarzanych przez siły zbrojne stosujące jej produkty. Niemcy pracują nad własnym systemem komunikacji i świadomości pola walki. Program nie postępuje jednak zgodnie z oczekiwaniami. Według doniesień Politico i Die Welt, mimo wydania dwóch miliardów euro, nie działa on poprawnie i Bundeswehra na razie musi opierać się na rozwiązaniach analogowych. Tłumaczy dr Leszek Bukowski, ekspert ds. nowych technologii. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
-29
Espresso US - Putin i Xi rysują nowy porządek
Przywódcy Rosji i Chin podpisali „deklarację ws. wyłaniania się wielobiegunowego porządku i stosunków międzynarodowych nowego typu”. Władimir Putin spotkał się w Pekinie z Xi Jinpingiem. W dokumencie napisano, że wysiłki niektórych państw, by jednostronnie kontrolować sprawy świata w duchu neokolonialnym nie powiodły się. Wciąż jednak istnieje groźba powrotu do „prawa dżungli”. Międzynarodowe relacje zmierzają w kierunku „długoterminowego stanu policentryczności”, ale jednocześnie sytuacja staje się coraz mniej stabilna. Rosja i Chiny wspólnie potępiły też plany obecnej administracji amerykańskiej budowy tzw. Złotej Kopuły – systemu obrony terytorium macierzystego Stanów Zjednoczonych przed pociskami różnego typu, w tym zdolnymi do przenoszenia broni jądrowej. Przywódcy skrytykowali także Waszyngton za brak chęci przedłużenia traktatu New Start. Porozumienie to, ograniczające liczbę gotowych do użycia głowic nuklearnych Rosji i USA, wygasło na początku lutego. Putin proponował, by przedłużyć je o rok. Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump chce natomiast podpisania nowego traktatu, w którym uczestniczyłyby także Chiny. Pekin, zdaniem amerykańskiego wywiadu, szybko rozbudowuje swój arsenał nuklearny. Jednocześnie do tej pory odrzucał możliwość nałożenia sobie w tym zakresie jakichkolwiek ograniczeń. Xi i Putin podpisali także szereg porozumień, mających pogłębić współpracę gospodarczą i energetyczną. Niewiele wskazuje natomiast, że doszło do przełomu w sprawie gazociągu Siła Syberii 2, który miałby tłoczyć gaz do Chin. W zeszłym roku przywódcy obu państw zgodzili się w sprawie jego budowy, jednak prace nie zostały rozpoczęte z powodu nieporozumień dotyczących kwestii finansowych. Kreml informuje, że osiągnięto ogólne porozumienie w sprawie trasy i przebiegu budowy, ale pewne szczegóły wymagają jeszcze dopracowania. Pekin unika jednak zbyt dużej zależności od jednego partnera i sprowadza gaz z innych kierunków, np. z Turkmenistanu, Kazachstanu i Uzbekistanu. Tymczasem Reuters informuje na podstawie źródeł w trzech europejskich agencjach wywiadowczych i pozyskanych dokumentów, że dwustu rosyjskich żołnierzy szkoliło się w Chinach w zeszłym roku, po czym część z nich trafiła na front ukraiński. Kursy dotyczyły głównie użycia dronów bojowych i zostały przeprowadzone w ramach umowy pomiędzy państwami, podpisanej w lipcu. Zakłada ona także, szkolenie setek żołnierzy chińskich w Rosji. Według dwóch informatorów, dzieje się to już co najmniej od roku 2024. Rosjanie posiadają cenne doświadczenie wojenne, Chińczycy natomiast zaawansowane technologie dronowe i symulatory. Pekin zaprzecza tym doniesieniom i podkreśla, że nie jest stroną w konflikcie na Ukrainie. Tłumaczy Marcin Łuniewski, dziennikarz specjalizujący się w tematyce rosyjskiej i autor książki Rosja od rozpadu do faszystowskiej dyktatury. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
-30
Espresso US - Putin leci do Chin. Żałuje wojny na Ukrainie?
Władimir Putin rozpoczyna wizytę w Chinach. Prezydent Rosji w środę ma spotkać się z przewodniczącym Chińskiej Republiki Ludowej Xi Jinpingiem. Według Kremla, Putin zamierza rozmawiać o współpracy gospodarczej oraz o kluczowych sprawach międzynarodowych i regionalnych. Jego doradca Jurij Uszakow powiedział, że nie ma związku pomiędzy jego podróżą a faktem, że z Xi w zeszłym tygodniu spotkał się prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump. Wizyta miała zostać zaplanowana kilka miesięcy wcześniej. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow przekazał z kolei, że spotkanie pozwoli Putinowi otrzymać informacje z pierwszej ręki na temat rozmów z Trumpem i wymienić poglądy w tej sprawie. Według źródeł Financial Times, Xi miał powiedzieć prezydentowi USA, że Putin może żałować napaści na Ukrainę. Rosyjski przywódca zmierza do Pekinu w trudnym momencie. Ukraińskie drony sięgają Moskwy i infrastruktury surowcowej głęboko na terytorium kraju. Linia frontu jest ustabilizowana i Rosjanie ponoszą duże straty próbując czynić postępy. W nienajlepszym stanie jest też gospodarka. Z drugiej strony konflikt na Bliskim Wschodzie i związany z nim kryzys energetyczny pozwala Rosji kreować się na stabilnego dostawcę surowców. W zeszłym roku, podczas spotkania Putin-Xi w Pekinie, obie strony uzgodniły budowę drugiej nitki gazociągu Siła Syberii, którego przepustowość miała wynieść 50 mld metrów sześciennych gazu rocznie. Rosja i Chiny nie osiągnęły jednak porozumienia w sprawach finansowych, przez co projekt został efektywnie wstrzymany. Uszakow potwierdził doniesienia medialne według których sprawa ta ma być szczegółowo omawiana. Pekin jest największym partnerem handlowym Moskwy i głównym odbiorcą jej surowców. Delegacja rosyjska obejmuje również prezesów gigantów naftowych – Rosnieftu i Gazpromu, a także banków komercyjnych, banku centralnego i Państwowej Korporacji Energetyki Jądrowej „Rosatom”. Tłumaczy dr Michał Sadłowski, dyrektor Centrum Badań nad Państwowością Rosyjską. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
-31
Espresso US - Niepokój w Waszyngtonie i na Tajwanie po szczycie Xi-Trump
Biały Dom poinformował, że efektem zeszłotygodniowego spotkania przywódców Stanów Zjednoczonych i Chin w Pekinie będzie utworzenie dwóch organów – Rady Handlu i Rady Inwestycji. Mają one służyć zarządzaniu relacjami w tych obszarach. Według komunikatu rządu USA, strona chińska ponadto zobowiązała się podjąć działania w związku z amerykańskimi obawami dotyczącymi eksportu z Chin krytycznych minerałów: itru, skandu, neodymu i indu. W zeszłym roku Pekin nałożył obostrzenia eksportowe na niektóre metale ziem rzadkich w ramach wojny handlowej z Waszyngtonem. Następnie zostały one złagodzone po spotkaniu przywódców w Korei Południowej w październiku. Biały Dom przekazał także, że Chiny co roku w latach 2026-2028 będą kupować amerykańskie produkty rolne o wartości co najmniej 17 mld dolarów. Oba kraje zgodziły się, że Iran nie może mieć broni jądrowej i wezwały do otwarcia cieśniny Ormuz. Wyraziły także poparcie dla denuklearyzacji Korei Północnej. Wreszcie w komunikacie wskazano, że przewodniczący Chińskiej Republiki Ludowej Xi Jinping odwiedzi Stany Zjednoczone jesienią tego roku. Ministerstwo Handlu Chin potwierdziło plany utworzenia Rady Handlu i Rady Inwestycji. Przekazało, że obie strony będą pracować nad rozwojem dwustronnego handlu produktami rolnymi oraz wzajemnym dostępem do rynków. Zaznaczyło natomiast, że ustalenia szczytu są wstępne. Z kolei prezydent Tajwanu Lai Ching-te wezwał administrację Donalda Trumpa do podpisania pakietu sprzedaży broni dla Tajpej, wartego 14 mld dolarów. Stwierdził, że Chińska Republika Ludowa nigdy nie porzuciła dążenia do przejęcia wyspy i rozbudowuje w tym celu siły zbrojne. Ocenił, że amerykańska pomoc jest niezbędna do odparcia zagrożenia. W piątek w wywiadzie dla stacji Fox News Trump powiedział, że traktuje pakiet jako kartę w negocjacjach z Pekinem i może go podpisać, ale może też tego nie zrobić. Przekazał także, że omówił tę kwestię szczegółowo z Xi. Łamie to jeden z punktów tzw. Six Assurances – sześciu niewiążących deklaracji Stanów Zjednoczonych względem Tajwanu. Jedna z nich mówi o tym, że Waszyngton nie będzie konsultował z Pekinem sprzedaży broni dla Tajpej. Tłumaczy Rafał Michalski, amerykanista i współpracownik Układu Sił. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
-
-32
Espresso US - Trump wrócił z Chin. Z pustymi rękami?
Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump zakończył wizytę w Chinach. Biały Dom informuje, że rozmowy dotyczyły poszerzenia współpracy gospodarczej, w tym zwiększenia dostępu do chińskiego rynku dla amerykańskich towarów oraz inwestycji z Państwa Środka w USA. Trump podkreślił też konieczność działań na rzecz wstrzymania eksportu z Chin półproduktów używanych do wytwarzania fentanylu, szmuglowanego następnie do Stanów Zjednoczonych oraz zwiększenia importu amerykańskich produktów rolnych przez Pekin. Wreszcie, według Białego Domu, obie strony zgodziły się, że cieśnina Ormuz powinna zostać otwarta a Iran nie może mieć broni jądrowej. Ponadto przewodniczący Chińskiej Republiki Ludowej Xi Jinping wyraził zainteresowanie zwiększeniem zakupu amerykańskiej ropy, by zmniejszyć zależność od dostaw z Zatoki Perskiej. Pekin informuje, że przywódcy nakreślili nową wizję wzajemnych relacji, konstruktywnych i zapewniających strategiczną stabilność. Wcześniej, gdy Trump był jeszcze w Pekinie, Ministerstwo Spraw Zagranicznych Chin wyraziło niezadowolenie z amerykańsko-irańskiej operacji w Iranie, pisząc, że konflikt nigdy nie powinien mieć miejsca. Poparło natomiast wysiłki zmierzające do pokoju. W czwartek, pierwszego dnia wizyty Xi, według relacji strony chińskiej, powiedział Trumpowi, że nieporozumienia ws. Tajwanu mogą doprowadzić do konfliktu między Chinami a Stanami Zjednoczonymi. Trump przekazał, że jeszcze nie podjął decyzji ws. kolejnego pakietu sprzedaży broni na wyspę. Poinformował także, że poruszył temat ewentualnego traktatu ograniczającego zbrojenia nuklearne, którego uczestnikiem, obok USA i Chin, miałaby być też Rosja. Według amerykańskiego wywiadu Pekin szybko rozbudowuje arsenał nuklearny. Do tej pory odrzucał możliwość narzucenia sobie ograniczeń w tym zakresie. Trump poinformował także, że Chiny kupią dwieście samolotów od amerykańskiego Boeinga. Według wcześniejszych doniesień Reutersa dyskutowano zakup nawet pięciuset maszyn. Po ujawnieniu tej informacji przez prezydenta akcje spółki spadły o ponad 4 proc. Żadna ze stron w oficjalnych komunikatach nie poruszyła kwestii ograniczeń eksportowych na metale ziem rzadkich z Chin. Pekin wprowadził je w zeszłym roku w ramach wojny handlowej z Waszyngtonem, a następnie złagodził po rozejmie wynegocjowanym podczas październikowego spotkania Xi-Trump w Korei Południowej. Tłumaczy dr Marek Stefan, zastępca redaktora naczelnego Układu Sił. Partnerem podcastu Espresso jest niezależny program ekonomiczny Horyzonty Rynków dostępny na YouTube i Spotify.
We're indexing this podcast's transcripts for the first time — this can take a minute or two. We'll show results as soon as they're ready.
No matches for "" in this podcast's transcripts.
No topics indexed yet for this podcast.
Loading reviews...
Loading similar podcasts...